----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W tekturowym pudle w biurze koronera w miejscowości Morris (Illinois) znajdują się dwa kawałki czaszki. Na ścianie nad biurkiem Brandona Johnsona wisi szkic kobiety, do której kiedyś należała. Mężczyzna ma nadzieję, że na niedawno ekshumowanym grobie znajdującym się na małym cmentarzu w pobliżu, uda mu się w końcu postawić tabliczkę z imieniem i nazwiskiem zamordowanej kobiety.

Kości należą do jedynej niezidentyfikowanej ofiary w powiecie Grundy – twierdzi Johnson, zastępca koronera, który ekshumował szczątki kobiety w grudniu ubiegłego roku. Mężczyzna czuje, że jego misją jest nadawanie imion zmarłym. Szczególnie zależy mu na zidentyfikowaniu tej kobiety, którą urzędnicy nazwali Jane Seneca Doe, ponieważ jej ciało zostało znalezione w rowie biegnącym wzdłuż drogi Seneca, około półtorej godziny na południowy zachód od Chicago.

Młoda afroamerykańska kobieta o okrągłej twarzy została znaleziona 2 października 1976 roku. Jej kończyny były skrępowane, a zielona torba ze swetrem, do którego ciągle przyczepiona była metka z ceną - $15.99 – naciągnięta na jej głowę. Urzędnicy podejrzewali, że została zastrzelona w innym miejscu, a ciało porzucone przy autostradzie. Sekcja wykazała, iż ofiara zmarła w wyniku rany postrzałowej z tyłu głowy.

Prawdopodobnie miała 20 lat, 5 stóp 7 cali wzrostu, i ważyła około 150 funtów – wynika z raportu koronera z 1976 roku. Przez ponad 40 lat to było wszystko, co udało się ustalić na jej temat.

Ale 27-letni Johnson nie poddaje się i robi postępy w tej sprawie. Ekshumacja ciała pozwoliła na zbadanie jej zębów, zapewniając lepsze oszacowanie wieku i możliwość dopasowania dokumentacji stomatologicznej. Mężczyzna ma nadzieję, że analiza jej kości stworzy profil DNA, który ewentualnie doprowadzi do znalezienia członków jej rodziny.

Jednak koroner walczy z czasem. Jeśli żyją jeszcze członkowie rodziny ofiary – która miałaby teraz około 60 lat, gdyby żyła – Johnson chce do nich dotrzeć przed końcem roku. „Czuję się oddany sprawie rozwiązania tego przypadku i nadania jej imienia, na które zasługuje” – powiedział. „Każdy powinien móc wrócić na święta do domu”.

54-letnia Robin Henderson-Mitchel dobrze pamięta jesienne popołudnie 1976 roku, kiedy razem z dziadkiem znalazła ciało, jeżdżąc traktorem po polu. To był sezon żniw.

Robin, która miała wówczas 12 lat, zauważyła coś leżącego obok drogi. Myślała, że to jeleń. Jej dziadek zawołał jej ojca, który zadzwonił na policję i sam pojechał sprawdzić wskazane miejsce.

„Dla mnie nie wyglądało to jak jeleń” – powiedział 75-letni teraz Tom Henderson. „Kiedy zbliżyłem się wystarczająco, mogłem zobaczyć, że to ludzkie ciało”.

Robin i jej ojciec myśleli o znalezionej kobiecie przez ostatnie 4 dekady, ponieważ nie udało im się dowiedzieć niczego więcej od czasu odkrycia. „Skąd ona pochodziła? Jakie miała życie” – zastanawiał się Tom. „Zawsze modliłem się, aby komuś udało się dowiedzieć, kim była, ale nigdy tego nie zrobili”.

Robin, obecnie matka trójki dzieci i babcia, powiedziała, że wciąż myśli o matce tamtej młodej kobiety. „Tam gdzieś została jej rodzina – powiedziała – która martwiła się i zastanawiała, co się stało”.

Koroner powiatu, John Callahan, właśnie skończył szkołę średnią, gdy znaleziono ciało.

„Nigdy nie przestałem o tym myśleć” – powiedział. „Nie mogłem zapomnieć, że ktoś leży w nieoznakowanym grobie. Że ktoś inny opłakuje zaginioną córkę, żonę czy dziecko”.

Ale biuro nie miało wtedy wystarczających zasobów, aby w pełni zbadać tę sprawę, dopóki nie zatrudniono zastępcy koronera, powiedział Callahan. Johnson, który rozpoczął pracę w 2015 roku, poświęca tej sprawie prawie cały swój czas pracy. Ponowne otwarcie zamkniętego przypadku wymaga wielu działań, niektórych dramatycznych, niektórych rutynowych. Najpoważniejszym do tej pory była ekshumacja ciała.

Callahan i Jonson myśleli, że będą z tym musieli poczekać do wiosny, ale trzeci tydzień grudnia okazał się niezwykle ciepły. Dzięki koparce i pomocy dwóch kolejnych osób, dotarcie do trumny zajęło im około półtorej godziny. Znajdujące się wewnątrz ciało było tak dobrze zachowane, że widzieli zęby i włosy. „To był bardzo ekscytujący dzień” – powiedział Callahan.

W styczniu wysłano żuchwę oraz kość udową do Centrum Identyfikacji w Fort Worth, laboratorium prowadzonego przez krajowy System Osób Zaginionych (Unidentified Persons System), znany jako NamUS. Analiza laboratoryjna kości powinna zaowocować profilem DNA, który może pasować do rodziny, jeśli udostępniła próbki swojego DNA lub może zgłosić się po opublikowaniu szkicu portretu ofiary.

„Biuro koronera wykonuje niesamowitą pracę” – powiedziała Melissa Gregory, specjalista w laboratorium NamUs.

Przed ekshumacją ciała Johnson zbadał profile opracowane przez NamUs. Widzi wciąż te same imiona. Alice. Susan. Jennifer. Wzrost i waga niektórych kobiet mogą pasować do Jane Seneca Doe, ale nie do jej dokumentacji stomatologicznej. Inne wydawały się pasować, dopóki data ostatniego kontaktu z nimi nie okazywała się późniejszą niż dzień znalezienia Jane Seneca Doe.

Johnson przeszukał listy zawierające setki imion czyiś córek, sióstr i matek. Nieznanych, nigdy niezidentyfikowanych. „To mną bardzo wstrząsnęło, że analizuję ten system już od prawie dwóch lat i wciąż widzę tu tych samych ludzi”. Laboratorium NamUS szacuje, że każdego roku odkrywanych jest około 4,400 niezidentyfikowanych ciał, a około tysiąc z nich pozostaje wciąż niezidentyfikowanych po roku czasu.

W Illinois nowe ustawodawstwo wymaga od koronerów oraz organów ścigania współpracy z NamUs w sprawach niezidentyfikowanych osób. Nie każdy stan przesyła takie informacje, co może ograniczać możliwość dopasowania danych pomiędzy stanami. W archiwach NamUS znajdują się przypadki 323 zaginionych osób w Illinois oraz 179 niezidentyfikowanych przypadków.

Każdego miesiąca Johnson sprawdza bazę danych szukając nowych tropów i podąża za wskazówkami z całego kraju. Informacje pochodzą od osób, które myślą, że kobieta ze szkicu przypomina ich siostrę, przyjaciółkę, córkę, trenerkę sportu, od której nie mieli informacji od lat.

W ostatnim czasie pewna 80-letnia mieszkanka Chicago skontaktowała się z biurem koronera, kiedy zobaczyła szkic. Jej córka zaginęła w tym samym czasie. Johnson spotkał się z kobietą w jej domu w Englewood, gdzie całe ściany pokryte były zdjęciami córki. Mężczyzna pobrał próbki DNA i porównał je z tymi pobranymi ze swetra na miejscu zdarzenia z 1976 roku.

„Nawet gdy zadzwoniłem do niej ze złymi wiadomościami, kiedy mieliśmy już wyniki, była bardzo pozytywnie nastawiona. Ma nadzieję, że uda jej się przed śmiercią znaleźć jeszcze informacje dotyczące jej córki” – powiedział.

Dopasowanie DNA do potencjalnych członków rodziny nie jest tak proste, jak połączenie się ze stroną typu ancestry.com czy 23andMe. Żadna ze stron nie współpracuje dobrowolnie z organami ścigania oraz nie akceptuje DNA osoby trzeciej – co oznacza, że nie można wysłać do badania czyjegoś DNA. Kiedy laboratorium prowadzone przez NamUS tworzy profil DNA, trafia on do krajowej bazy danych prowadzonej przez FBI, gdzie znajdują się informacje o sprawcach i osobach zaginionych. Ale podobnie jak w przypadku witryn ułatwiających odnalezienie przodków, informacje można próbować dopasować tylko do profili już znajdujących się w bazie danych. Dlatego śledczy mają nadzieję na pozytywne dopasowanie w federalnej bazie danych.

Johnson ma nadzieję, że zbliża się do odkrycia imienia niezidentyfikowanej kobiety. Po ekshumacji dentysta z Naperville zbadał jej zęby i podał inny przedział wiekowy. Wcześniej śledczy uważali, że mogła mieć od 18 do 23 lat, teraz okazało się, że miała od 15 do 27 lat. To daje szereg wskazówek, które należy wziąć pod uwagę oraz nowe osoby na liście zaginionych.

Aby podtrzymać zainteresowanie, Johnson prowadzi stronę na Facebooku i Instagramie poświęcone tej sprawie.

W ciągu kilu miesięcy powinien otrzymać dodatkowe informacje dzięki zbadaniu kości. Johnson rozważa także dalszą analizę swetra lub szkic regresji wieku, który może pomóc pokazać Jane Senecę Doe jako dziewczynkę, dzięki czemu zwrócić uwagę jej dawnych nauczycieli, przyjaciół z dzieciństwa lub członków rodziny.

„Miała imię, była kimś ważnym dla innych i po tych wszystkich latach zasługuje na to, aby odzyskać swoje imię” – powiedział.

Mężczyzna wie, że ta kobieta ma gdzieś swoją rodzinę. Ta rodzina nie wie, co się z nią stało, nie wiedzą, że jej kości leżą w tekturowym pudełku na stalowym wózku w mieście, gdzie ludzie wciąż pamiętają dzień, kiedy ją znaleziono. Nie znają jej ostatnich chwil. Może nigdy się tego nie dowiedzą. Ale Johnson może przynajmniej próbować odnaleźć jej najbliższych.

Jeśli się to nie uda, mężczyzna wciąż planuje postawić kamień nagrobny na cmentarzu. Będzie na nim napis: „Znana tylko Bogu”.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location