----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Krystian Nowak, który w minioną niedzielę zakończył roczne „zbójowanie” w Związku Podhalan Ameryki Północnej, w przeddzień przekazania insygniów swojej władzy Danielowi Garbaczowi zorganizował w góralskiej chałupie przy 4808 S. Archer posiady charytatywne, z których dochód zostanie przeznaczony na pomoc dla sześciu potrzebujących rodzin z Kościeliska i okolic. Gościem z Polski na inauguracyjnej imprezie był Kamil Kluś z zespołu „Polaniorze”.

„Rok już minął. Tak jak mogłem reprezentowałem Związek Podhalan na najróżniejszych imprezach nie tylko w Ameryce, ale także w Polsce. Miałem okazję w Polsce brać udział w wyborze „Najśwarniejsej góralecki”, który odbył się w Białym Dunajcu. Wraz z członkami zarządu głównego byłem w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Chodziłem wszędzie, gdzie mogłem, a tych, do których nie dotarłem serdecznie przepraszam. Dziękuję wszystkim za obecność i wsparcie tych posiadów zbójnickich. Nie chodzi o mnie, ale o te rodziny, którym próbujemy pomóc” – powiedział Krystian Nowak podsumowując roczny okres swojego panowania na zbójnickim stolcu.

Jak na góralską imprezę przystało, na scenie nie mogło zabraknąć tańca, muzyki i góralskiego śpiewu. W programie artystycznym wystąpiły zespoły „Kościeliscanie” przy Kole Kościelsko oraz reprezentacyjny zespół Związku Podhalan w Ameryce „Siumni”. Posiady swoją obecnością zaszczyciło wielu poprzedników sympatycznego zbójnika, którzy również dali popis zbójnickiego tańca.

„Za moich czasów nie organizowało się takich imprez, tak jak teraz. Jakoś nie wpadliśmy na pomysł, żeby zorganizować taką charytatywną sprawę. Dzisiaj widzę, że jest to duża strata dla naszej działalności, żeśmy tego nie robili, jednym słowem szkoda. Myślę, że jednak lepiej późno niż wcale. Królowa już od kilku lat ma swój bal, a teraz zbójnik poszedł w jej ślady. To jest naprawdę fajne. Podziwiam tych młodych ludzi, że chcą coś robić” – powiedział były zbójnik Zdzisław Miernicki, współzałożyciel zespołu „Siumni”.

Dumny z inicjatywy syna był ojciec Janusz Nowak, prezes Koła nr 54 „Kościelisko”. „Inicjatywa wspaniała. Wspieramy sześć rodzin. Krystian będąc w Polsce zapoznał się z sytuacją i postanowił, że trzeba pomóc rodzinom z Kościelska i okolic, które mają chore dzieci i są w bardzo wielkiej potrzebie. Mam nadzieję, że dzięki Krystianowi i wszystkim tym, którzy wsparli ten pomysł, chociażby w małym stopniu polepszy się ich życie”.

Z uznaniem o posiadach mówił Kamil Kluś tancerz zespołu „Polaniorze” z Kościeliska. „Jest bardzo fajnie, świetna impreza. Krystian zorganizował super posiady. Chciał, żeby się na nich pojawić. Dla mnie słowo droższe od pieniędzy, więc przyjechałem”. Obok występów artystycznych w programie wieczoru była loteria fantowa z wieloma cennymi upominkami. Do tańca przygrywał zespół „Felicita” oraz kapele góralskie „Pojasie” i „Hudobni”.

Pierwsza w historii charytatywna impreza „Zbójnika Roku” przyniosła 16 tysięcy dolarów dochodu. Nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie wsparcie licznego grona sponsorów oraz najbliższych. Góralskiemu harnasiowi pomagali tancerki i tancerze z zespołu, przyjaciele, koledzy oraz członkowie rodziny: siostry Anna i Kasia, brat Daniel, mama Danuta i tata Janusz Nowak, prezes Koła Kościeliska wraz z członkami zarządu koła.

„Serce rośnie, Cieszymy się bardzo, że udało nam się tę imprezę zorganizować, że tylu ludzi przyszło, że po prostu możemy pomóc biednym chorym dzieciom. To jest piękna sprawa i życzę następcy Krystiana oraz kolejnym zbójnikom, żeby podtrzymywali tę inicjatywę. Jest szansa na sukces, jest po prostu pięknie. Jako matce wręcz mi serce rośnie” – podsumowała posiady mama Krystiana, Danuta Nowak.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location