----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Magiczny świat zaklęty w kamień

Środa 8 listopada 2017

Noc w namiotach na pustynnych wydmach i poranna jazda na wielbłądach z podziwianiem wschodu słońca nad Saharą pozostawiły niezapomniane wrażenia, wspomnienia na całe życie!

Zbliża się południe, kiedy naszym autobusikiem mkniemy z powrotem w stronę gór Atlasu. Niezbyt wysokie grzbiety wokół nas stanowią część łańcucha zwanego przekornie Antytlasem, zbudowanego z wyraźnych warstw ciemnoszarych i ciemnobrązowych wapieni z Ery Paleozoicznej. Potężne góry na wprost to Atlas Wysoki z "frontową ścianą" - dla odmiany jasnych skał opadających stromo ku równinom Sahary. Począwszy od miasta Erfoud będziemy podążać w kierunku zachodnim u podnóża tychże gór aż do Tinghir, gdzie zatrzymamy się na posiłek, a potem ruszymy „do środka Ziemi”. Dwie górskie rzeki, Todra i sąsiednia Dades, wyżłobiły w kolorowych, jurajskich wapieniach wspaniałe wąwozy, a spacer dnem pierwszego z nich, Todra, jest w naszym programie na dzisiejsze popołudnie. Wyjście doliny na przedpole gór tworzy wachlarz zieleni mocno kontrastujący z pustynnym, szarym kolorem dookoła. Pieczołowicie uprawia się tutaj każdy kawałek gleby, do której dociera woda z Atlasu. Na krawędzi doliny widać domy, pośród nich dominują oryginalne w kształcie, gliniane fortece z dawnych lat - kazby. Po pół godzinie jazdy wąską, asfaltową drogą, brzegi doliny wzrastają i niemalże zamykają nad nami w tym szerokim na zaledwie 10 metrów miejscu! Pionowe, kilkusetmetrowe ściany sięgają do 400 metrów wysokości, zbudowane są z barwnych wapieni; żółtych, brązowych i czerwonawych. Miejsce idealne dla początkujących alpinistów. Sceneria do złudzenia przypomina kaniony Utah w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza krajobrazy parku narodowego Zion. Dnem długiej na 25 kilometrów doliny płynie krystaliczny strumień, w którym udaje mi się nawet wypatrzyć niewielkie rybki. Jesteśmy na wysokości 1500 metrów npm, nic więc dziwnego, że wokoło panuje miły chłód; co za ulga po upale pustyni, co za diametralna odmiana widoków!

Robi się późno, pora wyjeżdżać z kanionu na nocleg do przekształconej na hotel zabytkowej kazby lokalnego sułtana w Boulmaine Dades. Wydostajemy się z ziemskich czeluści na otwartą przestrzeń mając na wprost szary Antyaltas i kolorowe góry Atlasu tuż obok nas. Świetna okazja na krótki wykład geologii.

Skały podścielające Północną Afrykę to krystalinik (metamorfik, granitoidy) pokryty warstwami morskich osadów Paleozoiku i Mezozoiku o miąższosci 3-5 kilometrów. Fauna ówczesnych wód była wręcz niewiarygodnie obfita. Wiemy już, że 250 milionów lat temu Ziemię spotkała potworna katastrofa, prawdopodobnie uderzenie dużej asteroidy, w wyniku której zginęła większość żywych stworzeń naszej planety zamykając erę Starego Życia, czyli Paleo Zoiku. W Permie, w morzach i oceanach żyło np. prawie tyle gatunków koralowców, co dopiero obecnie w Wielkiej Rafie Koralowej Australii! Ich bogactwo można podziwiać w formie skamieniałej np. w stanie Teksas, w wapieniach Parku Narodowego Gór Guadalupe. W morzu, na terenie obecnej Afryki Północnej od środkowego Paleozoiku pływały w wodnej toni mięczaki (głowonogi) budujące wapienną, płaskospiralną muszlę, tak jak łodziki nautilusy żyjące do dzisiaj w tropikalnych morzach archipelagu wysp Indonezji. Nazywamy je goniatytami, zaznaczając, że z nich właśnie, z "łodzikowców", wyodrębniły się znane nam dobrze jurajskie amonity. W paleozoicznych morzach i oceanach kwitło życie; w wodzie poza goniatytami pływały liczne orthocerasy, czyli "pierwotne kalmary" budujące wapienną, segmentową strzałkę w tnącej wodę przedniej części ciała. Z nich również, po permskiej katastrofie, powstały w triasie podobne formy zwane belemnitami. Po dnie zaś pełzały wtedy trylobity, których dalekich potomków możemy się doszukać w skrzypłoczach (mieczogony, limulusy, ang. horsehose crab), reliktowych gatunków staroraków żyjących obecnie w płytkich wodach ciepłych mórz np. na Florydzie! Niektóre zwierzęta - jak liliowce - wyglądały bardzo oryginalnie, zbudowane z kielicha, ramion i łodygi przytwierdzonej do dna morza, zupełnie jak kwiat lilii (stąd nazwa). Należały do grupy szkarłupni, jak dzisiaj jeżowce i rozgwiazdy. Wszystkie paleozoiczne podgromady liliowców zginęły w katastrofalnym wymieraniu permskim. W wielu miejscach w Maroku można ujrzeć przepiękne liliowce z gatunku Scyphocrinites elegans z górnego syluru, sprzed 420 milionów lat. Te organizmy i wiele innych, jak koralowce, ślimaki, stromatolity, obficie ścieliły dno skorupkami po swojej śmierci.

Nastała era Średniego Życia, Mezo Zoik, czyli Era Mezozoiczna, kiedy na niespotykaną uprzednio skalę rozwinęła się fauna gadów, zwłaszcza dinozaurów. W morzach powstawały nowe gatunki, w tym tak typowe dla tamtych czasów amonity i belemnity. I znowu doszło do strasznego kataklizmu, kiedy 65 milionów lat temu ponowne uderzenie asteroidy / komety zmiotło z powierzchni naszej planety większość żyjących wtedy zwierząt, ba, całych gatunków! Nastał Kenozoik, era ssaków, ale na obszarze Afryki nastąpiło już wtedy wypiętrzenie lądu, morza ustąpiły, a osady dna wydostały się na powierzchnię, gdzie (mniej lub bardziej pofałdowane) widnieją do dzisiaj. Szczątki pradawnych organizmów odnajdujemy obecnie dosłownie pod nogami!

Wracamy do rzeczywistości. Po obu stronach drogi widać kamieniołomy, w których eksploatuje się skamieniałości z przeznaczeniem głównie na ozdoby, z najładniejszymi okazami paleontologicznymi wędrującymi na giełdy kolekcjonerskie i do najsłynniejszych muzeów przyrodniczych świata. Wiele ciekawych okazów widzimy na licznych, przydrożnych straganach i w specjalistycznych sklepach. Najbardziej przykuwają uwagę charakterystyczne, skręcone muszle amonitów (zupełnie jak z naszej Jury Krakowsko-Częstochowskiej) i ich przodków - dewońskich goniatytów. Najpospolitsze z kolei trylobity, to Calymene z okresu ordowickiego, sprzed 480-455 milionów lat!

Aby zamknąć dzień wędrówki poprzez zamierzchłe, geologiczne epoki, odwiedzamy jeszcze w Erfoud manufakturę, gdzie wytwarza się istne cuda z organogenicznych wapieni kupując sobie na pamiątkę fragment zaklętego w kamień świata.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Afryki. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773-237-7788.

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location