----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Pierwsze dni na Półwyspie Arabskim zamierzamy spędzić poznając Dubaj; zarówno ten stary, zabytkowy jak i jego powalające na kolana, supernowoczesne dzielnice. Pomimo tego, że emirat zajmuje tylko 3,885 km kw. powierzchni i liczy nieco ponad 2 miliony mieszkańców, to posiada bogate złoża ropy naftowej, strategiczne położenie oraz tradycje handlowe. Dubaj stał się potężnym światowym centrum finansowym z dynamicznie rozwijającym się handlem i turystyką. Polityczne decyzje (zwłaszcza szejka Muhammeda ibn Raszid al-Maktuma) o przejściu z gospodarki uzależnionej od ropy naftowej na usługi i turystykę, sprawiły, że znacznie wzrosły ceny nieruchomości. W latach 2004-2006 nastąpił w mieście budowlany boom porównywalny jedynie z rozwojem Pekinu i Szanghaju. Wprowadzono tutaj w życie najbardziej zaawansowane technologicznie projekty budowlane w skali świata, jak stawiane na sztucznych wyspach kompleksy hotelowo-mieszkaniowe Palm Islands, najwyższy budynek na świecie, najdroższe, najbardziej eleganckie i najwyższe hotele ziemskiego globu, kryty stok narciarski w upalnym tropiku, największy kompleks handlowy naszej planety, największa stworzona przez człowieka przystań na świecie... przykładami można sypać jak z rękawa! Tutaj również odbywaja się wyścigi koni z najwyższą wygraną na świecie i elitarny turniej golfowy Dubai Desert Classic.

Zwiedzanie zaczynamy od niewielkiej, ale ciekawej starówki zwanej Bastakiya, gdzie zachowały się obiekty przypominające o życiu w Dubaju na długo przed naftowym boomem. Miasto zostało założone nad Cieśniną Dubajską w połowie XIX wieku (prawa miejskie nabyło w czerwcu 1833 roku) przez kupców z miasteczka Bastak (stąd nazwa) w Iranie, handlujących tekstyliami i perłami. Domy budowane z koralowca i gliny oddzielały wąskie, kręte uliczki chroniące przed słonecznym skwarem. Architektoniczną innowacją stały się „Wind Towers” - wieże z podłużnymi otworami ustawionymi do kierunku dominujących wiatrów, dodatkowo schładzającymi pomieszczenia. Teraz (luty), panują znośne temperatury rzędu zaledwie 25 stopni Celsjusza i nie jesteśmy w stanie należycie docenić zalet pomysłowych rozwiązań sprzed wieków. Spacerujemy po egzotycznych uliczkach ciesząc oczy jakże odmienną kulturowo architekturą, z fortem i starym meczetem tuż przed nami. Znajdują się tu liczne restauracje, kawiarenki i galerie sztuki. Historyczna dzielnica Bastakiya skazana została na całkowite wyburzenie w czasach budowalnego szaleństwa lat 90., i tylko osobista interwencja wizytującego emiraty księcia Karola uratowała zabytkowe obiekty. Najciekawszym z nich jest bez wątpienia dubajski fort Al Fahidi, który zachował stare mury, wewnątrz prezentując repliki dawnych statków i fantastyczne muzeum. Wizyta w forcie przeciągnęła się z racji ogromnego zainteresowania bogatymi kolekcjami oryginalnych przedmiotów z dawnych lat. Zgłodnieliśmy i za radą naszej lokalnej przewodniczki udaliśmy się na zasłużony lunch. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jedzenie serwowane w Dubaju (jak i w pozostałych emiratach) bardzo nas wszystkich zaskoczyło, i to pozytywnie. Bufet śniadaniowy w hotelu był zróżnicowany i składał się ze świeżych, starannie dobranych produktów - co za odmiana w stosunku do amerykańskiej „paszy” serwowanej w sieciowych hotelach USA. Żadnych GMO, hormonów, żadnych antybiotyków ani substancji barwiących, żadnej jajecznicy z proszku ani wacianego „chleba”! Zawsze mieliśmy jajka, bekon, placki z normalnej mąki, ciecierzycę, sporo warzyw oraz owoców, a wśród nich, oczywiście, pyszne daktyle. Z drugiej strony, na tydzień pożegnaliśmy się z zimnym piwem po lunchu i czerwonym winem do kolacji. Alkohol jest w Dubaju podawany wyłącznie w nielicznych barach hotelowych oraz wybranych klubach, a w sąsiednim emiracie Szardża - totalnie zakazany!

W stylowej restauracji posilamy się świeżymi rybami (kto chce baraniną) i wzmocnieni ruszamy na dalsze zwiedzanie starego miasta. Tradycyjnym sposobem przedostania się do lewobrzeżnej Deiry jest skorzystanie z małej, wodnej taksówki zwanej abra. Podczas krótkiego rejsu widzimy nadal używane, prastare w swojej konstrukcji, drewniane łodzie zwane dawa. Przepływamy na drugi brzeg zatoki, aby obejrzeć oszałamiający typowym „wschodnim” bogactwem rynek przypraw i złota. Kiedy już udało się oderwać nasze panie od dosłownie kapiących złotem jubilerskich okien wystawowych, odwiedziliśmy zamieniony na muzeum typowy dom kupca pereł. W skromnie wyposażonych pomieszczeniach, gdzie odbywały się transakcje handlowe, dowiedzieliśmy się o „złotym wieku” handlu perłami, poznaliśmy sposób połowu perłopławów, wyposażenie nurków i kryteria klasyfikacji pereł. W pobliskim budynku, gdzie mieściła się najstarsza szkoła w Dubaju, zachowały się meble i sprzęt sprzed wieku... Przypomniały się nasze własne, beztroskie szkolne czasy. Na koniec dnia wizytujemy targ daktyli, zaopatrując się na zapas w te smaczne i pożywne owoce.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest zawodowym przewodnikiem i właścicielem chicagowskiego biura podróży Exotica Travel. Biuro organizuje wycieczki po całym świecie, w tym do Emiratów w listopadzie 2018. Informacje i rezerwacje: Exotica Travel, 6773 W.Belmont Ave, Chicago IL 60634. tel. (773) 237 7788, strona internetowa: http://www.andrzejkulka.com

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location