----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Magiczny podwodny świat
Wtorek 29 stycznia 2019

Po długich spacerach wracam na Corso i wchodzę do zachęcającego z wyglądu pubu, gdzie dostrzegam co najmniej połowę naszej grupy sączącej pyszne piwo Victoria Bitter ze zmrożonych szklanic. Do tego... owoce morza. Na ścianach wiszą liczne plakaty z lat dwudziestych nostalgicznie przypominające tamte szalone lata.

Atmosferę odpoczynku przerywa alarm w telefonie przypominający o spotkaniu całej grupy i potrzebie kontynuacji zwiedzania. Koniec relaksu, zadumy... wracamy więc do Sydney i podążamy żwawo do przystani Darling Harbour, gdzie znajduje się jedno z największych tego typu akwariów na świecie!

SEA LIFE Sydney Aquarium - bo tak brzmi pełna nazwa tego powstałego w 1988 roku obiektu (przy okazji dwusetnej rocznicy powstania Australii!) - jest ogromne, zawiera kilkanaście tysięcy żywych okazów reprezentujących faunę 700 gatunków z regionalnych mórz i oceanów, eksponowaną w przestronnych pomieszczeniach o pojemności ponad dwóch i pół miliona litrów wody, rozmieszczonych wzdłuż 700-metrowej długości korytarzy! W takim miejscu naprawdę widać wielkość i potęgę ludzkiego umysłu!

"Zanurzamy się" w magiczny, podwodny świat! Co prawda mam już w kieszeni dyplom, a właściwie plastikową kartę podwodnego ratownika (dość wysoki stopień kwalifikacji płetwonurka PADI) i ponad setkę udokumentowanych nurkowań we wszystkich oceanach świata, ale muszę szczerze przyznać, że widok pływających przed moimi oczami bajecznych okazów sydnejskiego akwarium i tak czyni na mnie piorunujące wrażenie. Tym bardziej na uczestnikach wycieczki! Przed nami, jak w kalejdoskopie, ukazują się rewelacyjne, "tematyczne" wystawy: Świat Wielkiej Rafy Koralowej, rekiny, pingwiny, morze jurajskie, dotykalne zwierzęta rafy... godziny mijają nie wiedzieć jak. W końcu część z nas odnajduje się w kafeterii na końcu korytarza z nieodwołalną decyzją spożycia obiadokolacji w tej samej co wczoraj, cudnie położonej restauracji z "owocami morza". Słońce właśnie zachodzi ukazując piękno swoich barw na ścianach wieżowców w downtown Sydney. Po wspaniałych widokach, sutym posiłku i wybornym winie powracają siły... zamiast wracać do hotelu, skręcamy w lewo. Dochodzimy do gmachu Opery, gdzie właśnie teraz dokonuje się misterium świetlnego pokazu aborygeńskich legend na milionach kafelek dachu tej cudnej budowli. Trwamy w pobożnym skupieniu odtwarzając już teraz w umysłach to, co ma nas spotkać dopiero jutro - spotkanie z krwistoczerwonym sercem Australii przy świętej skale Uluru.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży Exotica Travel, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Australii w lutym 2020. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773-237-7788.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location