Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Andrzejem Kulką w świat: Ekwador - Galapagos
Dziennik pisany kolorami, cz. 13

Jakże pamiętny wtorek, 17 kwietnia 2012

Po tak mocnych wrażeniach schodzimy na plażę oddając się relaksowi w wodzie. Tuż obok pływają lwy morskie gestami zapraszające nas do wspólnej, podwodnej zabawy. Nie możemy się jednak mierzyć z ich umiejętnościami pływackimi, oddalają się więc niepocieszone. Zanurzając głowę pod powierzchnię kryształowo czystej i ciepłej wody widzimy pingwiny, setki kolorowych ryb, a od czasu do czasu dostojne płaszczki i czujne rekiny, na szczęście niewielkie. Wracamy na pokład, aby złapać oddech przed dalszymi atrakcjami tego dnia. Kolejna eskapada czeka nas o godzinie 14, tym razem będzie to spacer po lawowych polach sąsiedniej wyspy Santiago (San James) w okolicy zatoki Sullivan Bay. Punktualnie o 14 ruszamy łódkami na skalisty, czarny od lawy brzeg, i wędrujemy ścieżką po niedawno zastygłej lawie. Niekiedy jest ona gładka i skręcona w warkocze, innym razem jest ostra i pełna pustek po uchodzących bąblach gazów podczas krzepnięcia magmy. Krajobraz księżycowy, żar leje się z nieba.

Wracamy na pokład jachtu, dosłownie połykamy lunch i fundujemy sobie chwilę lenistwa. Podczas tak błogiego relaksu pośród uczestników rejsu pojawia się wyraźna ekscytacja. Potwierdziły się wczorajsze zapowiedzi pirata. Otóż jedna z pań otrzymała poufną wiadomość z Morskich Głębin, że Neptun jest bardzo zaniepokojony obecnością szczurów lądowych w jego królestwie i ma zamiar złożyć dzisiaj wizytę na pokładzie, aby ochrzcić neofitów i uchronić ich przed niechybnym zatopieniem. 

Plotka okazała się prawdziwa, punktualnie o godzinie 15 na jachcie złożył wizytę Neptun wraz z żoną Prozerpiną i diabłem z piekła rodem. Towarzyszyła mu również służba w osobach dwóch Piratów, Medyka Pokładowego oraz Fryzjera Damsko-Męskiego. Pośród zgromadzonej na dziobie ciżby neofitów rozległy się groźne słowa Władcy i Króla wszech mórz i oceanów: “Nie może być tak, aby szczury lądowe opanowały jacht i szwendały się bezkarnie po moim królestwie. Albo poddajecie się ceremonii równikowego chrztu morskiego albo za burtę z Wami! Czy jesteście gotowi na chrzest?”. Wśród uczestników rejsu zabrzmiało zgodne, chociaż nieśmiałe i pełne trwogi, sakramentalne... “TAK”. Neptun ze świtą przystąpił więc do dzieła: “wszyscy muszą być odpowiednio przygotowani, a więc poddani rytualnemu przeglądowi lekarskiemu, oddani do dyspozycji golibrody, zaszczepieni przeciwko chorobie morskiej oraz napojeni i poczęstowani delicjami z morskich głębin. Po wykazaniu orientacji w przekraczaniu symbolicznego “pokładowego” równika, neofici mogą stać się Wilkami Morskimi z prawdziwego zdarzenia, otrzymując stosowne imiona i certyfikaty. Proszę więc moich pomocników o przygotowanie delikwentów do chrztu”. Na pokładzie zapanowała pełna oczekiwania cisza, kto pójdzie pierwszy? Neptun surowym spojrzeniem objął oczekujących i wskazał trójzębem Pierwszego Pirata. Diabeł tylko czekał na ten znak, podskoczył do drżącego biedaka i zamiatając pokład ogonem zaciągnął neofitę do krzesła. Z gracją przystąpił Medyk Pokładowy i bacznie obserwując wybrańca kazał otworzyć usta po czym bez ceregieli ogromną strzykawką zaaplikował doustną szczepionkę przeciwko chorobie morskiej w postaci sporej dawki rumu marki Havana Club. Panowie z kolejki przy lewej burcie aż cmoknęli z zachwytu, paniom natomiast na buziach ukazały się wyraźne grymasy. Pierwszy Pirat otarł wąsy rękawem i poprosił o jeszcze. Do akcji przystąpił Fryzjer nakładając na twarz neofity krem do golenia sporządzony z mleczka karmiącego kaszalota. Po ogoleniu, wielce przystojny już Pirat poczęstowany został delicjami z neptuńskiej kuchni. Czego tam nie było? Najefektowniej wyglądały kanapeczki ze sfermentowanymi sardynkami, do tego kaparki, czekoladki okraszone śliczną, zieloną pastą (jak się okazało był to japoński super-chrzan wasabi), były orzeszki włoskie udekorowane jak ozdobnym wieńcem ślicznymi kryształami (kwasku cytrynowego) oraz oliwki... z piołunem. Pirat pochłonął to wszystko bez zmrużenia oka, a podprowadzony przez diabła do stolika z drinkami dokonał kolejnego wyboru, tym razem alkoholu. Butelki stojące na blacie zawierały niegdyś faktycznie to, o czym informowała nalepka. Dla potrzeb chrztu jednakże Havana Club został uszlachetniony octem, do whisky Jack Daniels dostało się nieco morskiej wody, nikaraguański rum Flor de Cana potraktowano sosem tabasco, a pozostałe alkohole doprawiono kwasami i gorzkimi ziołami. Przygotowany zawczasu “wymiotnik” okazał się jednak Piratowi niepotrzebny, neofita godnie podniósł głowę i po zasłonięciu oczu szmatą (uszczelnioną zużytym olejem silnikowym) został wielokrotnie okręcony, aby mimo wszystko skutecznie i celnie pokonać równik symboliczny w postaci jasnej taśmy naklejonej na deskach pokładu. W gronie lądowych szczurów rozszedł się szmer zachwytu, również sam Neptun skinął głową z wyrazem akceptacji i zwrócił się do neofity tymi oto słowy: “Widzę, że przeszedłeś pomyślnie wszystkie próby, nie wzgardziłeś poczęstunkiem, nie jesteś ciurą, a zatem czy przyrzekasz przestrzegać morskich obyczajów?

Cdn.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka. Autor jest zawodowym przewodnikiem i właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki po całym świecie, z Ekwadorem/Galapagos z polskim przewodnikiem w kwietniu 2020 roku! Bliższe informacje i rezerwacje: EXOTICA TRAVEL, 6741 W. Belmont, Chicago IL 60634, tel. (773) 237 7788, strona internetowa: www.andrzejkulka.com.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location