----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

***

Gardząc sobą nawzajem, przebywaliśmy stale razem, i coraz bardziej w ten sposób nikczemnieliśmy.

***

Niekiedy myślałem sobie nawet, że gdyby z tych, powiedzmy, dziesięciu worków nieszczęść, które dźwigałem na barkach, ktoś wziął na siebie choćby jeden, toby się chyba pod nim załamał.

***

Pobraliśmy się niedługo później. Radość, jaką mi to przyniosło, nie była ogromna, natomiast udręki, która stała się potem moim udziałem, nie da się skwitować jednym słowem „straszna”: przekraczała wszystko, co mogłem sobie wyobrazić. „Świat” pozostał dla mnie miejscem bezdennej rozpaczy. Z całą pewnością nie da się jednym prostym ruchem rozwiązać wszystkich problemów na tym „świecie”.

***

Osamu Dazai wciąga nas w otchłań poszukiwania sensu niemożliwego do odnalezienia. Niemożliwego z wielu przyczyn, jedną z nich - z całą pewnością - jest swoiste skazanie siebie samego na zatracanie. Tak przynajmniej jawi się nam postać głównego bohatera fenomenalnej powieści Dazaia „Zatracenie”, czyli podróży po trzech kręgach dziennika Yozu, pisanego z perspektywy człowieka dojrzałego, który patrzy na zdjęcia swego dzieciństwa, wieku szkolnego i dojrzałego i napawa go to niekrywanym wstrętem.

Dlaczego Osama Dazai skazuje nas na podróż po oceanie wstydu, smutku i rozpaczy? Ta trzyczęściowa, czy raczej trójwymiarowa powieść jest nie wprost, ale jednak, dziennikiem mroczności, jakie dopadały autora i jakkolwiek musimy pamiętać o rozdzieleniu postaci narratora i autora, to trudno udawać, że te dwie kategorie nakładają się wzajemnie w znaczącym stopniu. To znaczenie przeziera przez opisane w powieści wydarzenia, które są nieomalże identyczne z tymi, które dotknęły Osamu Dazaia w realnym życiu:

„Japończycy mają prawdopodobnie tak dużo słów na określenie samobójstwa, jak Eskimosi na określenie śniegu”, pisała Phyllis I. Lyons we wstępie do monografii poświęconej postaci Osamu Dazaia. To całkiem trafione porównanie, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę różnorodność form, jakie w Japonii historycznie przybierało samobójstwo: samurajskie seppuku z powodu utraty honoru, straceńcze loty kamikaze w imię ojczyzny i cesarza, samobójstwa niedoszłych studentów, którzy nie dostali się na wymarzone studia, samobójstwa dyrektorów plajtujących firm i pracowników, którzy uchybili obowiązkom. Do tej pokaźnej wyliczanki można dodać samobójstwa pisarzy, z których przynajmniej trzy odbiły się na świecie szerokim echem: samobójstwa Yukio Mishimy, Yasunariego Kawabaty i Osamu Dazaia. […] Przy odkręcającym gazowy kurek Kawabacie i rozpłatującym sobie brzuch Mishimie Dazai jawi się jako arcysamobójca. Próbę odebrania sobie życia podejmował pięć razy. Pierwszy raz w 1929 r. w wieku zaledwie dwudziestu lat. Ostatnia, udana, doszła do skutku późną wiosną 1948 r. Dazai wraz ze swoją żoną rzucił się do wypełnionego deszczówką kanału Tamagawa w Tokyo. Ich ciała znaleziono parę dni później. […] Co przywiodło Dazaia do tego kroku? W przypadku zwykłego samobójcy pytamy o jego biografię. W przypadku samobójcy-pisarza zaglądamy do jego dzieł. Mishima zaprojektował swoją śmierć w słynnym opowiadaniu „Umiłowanie ojczyzny”, w którym młody porucznik Takeyama Shinji i jego żona Reiko kochają się po raz ostatni i popełniają honorowe seppuku. Dazai najpełniej opowiedział o sobie w „Zatraceniu”, książce pisanej w formie tradycyjnej watakushi shōsetsu, czyli powieści konfesyjnej, w której pierwszoosobowy narrator spowiada się ze swojego życia.

Ta spowiedź, podzielona na trzy części, ma swój początek w sytuacji, w której oglądamy wraz z narratorem trzy zdjęcia. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, a raczej wstrząsające wrażenie, że ta przyjemna zwykle czynność, napawa go nieskrywanym wstrętem i obrzydzeniem wobec postaci, którą ogłada na owych fotografiach. Dlaczego? Czy jest nią sam? [Czy sam Yozo jest obłąkany? Kim jest? Jaki typ człowieka reprezentuje? I czy nadal jest człowiekiem? Sam Yozo pisze o sobie per „śmieć”. „Utraciłem prawo do nazywania się człowiekiem. Definitywnie przestałem już nim być”. Czy jest to również konstatacja Dazaia? Czy tak mógłby o sobie powiedzieć?

Jedną z odpowiedzi jest niemożność odnalezienia sensu w układach społecznych. Poszukiwanie wolności w relacji z innymi jest skazane na rozpaczliwą niemożliwość. Jeśli przypomnimy sobie inną powieść równie wybitnego japońskiego pisarza Kobo Abe „Kobieta z wydm” to możemy dotknąć głębiej tego, co stanowi fundamentalny problem dla postaci obu tekstów – poszukiwania sensu w obcowaniu z drugim, które to poszukiwanie jest działaniem pełnym ułudy, skazanym z góry na kompletną porażkę. Kobo Abe kreuje niebywałą sytuację zamknięcia kobiety i mężczyzny w piaskowym dole. Zmuszeni do przebywania ze sobą pozostają w nieustannym konflikcie wyboru. Ona tam jest, on tam nie chce być. Gdy po wielokrotnych próbach wydostania się z zamknięcia w końcu jedna kończy się powodzeniem, doznanie wymarzonej wolności nie oznacza doznania spełnienia. Człowiek jest istotą dziwną, jeśli nie dziwaczną. Osamu Dazai powiedziałby bez wahania, że jest czymś obrzydliwym. Nie potrafi znaleźć drogi ku spełnieniu, mimo że ma wszelkie predyspozycje ku temu, by taką drogą móc podążać. Dlaczego tak się dzieje?

Czyż nie jest tak, że dwie osoby w ogóle się nawzajem nie rozumieją? Że nawet jeśli uważają się za serdecznych przyjaciół, naprawdę nic o sobie nie wiedzą? I tak przeżywają w tej nieświadomości całe życie, po czym opłakują przyjaciela, gdy w gazecie przeczytają jego nekrolog”.

To ciążenie Dazaia ku samozniszczeniu można oczywiście próbować wytłumaczyć społecznie. O „Zatraceniu” pisano na przykład w duchu powojennej traumy. Jak wspomina tłumacz, Henryk Lipszyc: „Redakcja pisma «Tembo», zapowiadając rozpoczęcie publikacji powieści, określiła ją jako «jaskrawy do bólu snop światła rzucony na naszą rzeczywistość po przegranej wojnie»”. Yozo i sam Dazai mogli być zatem straconym wojennym pokoleniem, ofiarami tej blisko dziesięcioletniej zawieruchy, która pozostawiła jedynie zgliszcza – w przenośni i dosłownie. W latach 40. „Tokio przedstawiało dziwny widok. Pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy, były układające się w kaligraficzne zawijasy kable telefoniczne i elektryczne, ciągnące się we wszystkich kierunkach ponad pokrytymi czerwoną rdzą blaszanymi dachami ruder. […] Tylko nieliczne budynki nie zostały spalone albo zrównane z ziemią”. Jednak podobne w duchu powieści i opowiadania Dazai pisał także przed wojną, zaś akcja „Zatracenia” rozgrywa się w latach 30.

Trop ten zatem, mimo że nośny, nie jest najwłaściwszy, aczkolwiek trudno pozbyć się wrażenia, że coś w tym jest. Trauma przegranej wojny, pozbawienia cesarza mocy boskiej, bomba atomowa – to wszystko złożyło się na traumę wstydu, upokorzenia, smutku i trwogi, a przypomnijmy jak zaczyna się Dziennik pierwszy:

„Mam za sobą życie przepełnione wstydem. Nie wiem, na czym polega ludzie życie”.

Warto też przytoczyć jeszcze jeden znaczący fragment z „Zatracenia”:

„Czy to liczba mnoga od "człowieka"? Na czym polega istota tego "społeczeństwa"? (…)
(Społeczeństwo tego nie zniesie.
To nie społeczeństwo. To ty tego nie zniesiesz, prawda?)
(Jeśli popełnisz coś takiego, społeczeństwo wymierzy ci straszliwą karę.
Nie społeczeństwo, tylko ty, prawda?)
(Ani się spostrzeżesz, jak społeczeństwo cię załatwi.
To nie społeczeństwo, to ty mnie załatwisz.)

Kontynuacja za tydzień.

Zbyszek Kruczalak

Cytaty za:

Osamu Dazai, Zatracenie, wyd. Czytelnik, 2018

Życie jako samobójstwo. O „Zatraceniu” Osamu Dazaia, P. Kieżun w: Kultura liberalna.pl.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location