----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Trzy godziny po tym, jak stwierdzono zgon sierżanta chicagowskiej policji, znalezionego z raną postrzałową głowy w łóżku w jego domu na północnym-zachodzie miasta, zakrwawiony materac, na którym znajdowało się ciało Donalda Markhama, został wywieziony na wysypisko. Dziennik “Chicago Sun-Times”, który kolejny raz powrócił do sprawy, napisał, że stało się tak po interwencji kobiety podającej się za funkcjonariuszkę policji.

Dwa lata po tych wydarzeniach doszło do tragicznej śmierci żony sierżanta, Diny Markham, również chicagowskiej policjantki. 28 maja znaleziono ją w wannie w rodzinnym domu małżeństwa przy 5900 North Newark Avenue w dzielnicy Old Norwood Park na północnym-zachodzie Chicago.

Koroner orzekł, że doszło do utonięcia kobiety, która znajdowała się pod wpływem alkoholu i leków antydepresyjnych.

FBI wezwało chicagowski departament policji do ponownego zbadania okoliczności śmierci jej męża, sierżanta policji, który według oficjalnej wersji miał popełnić samobójstwo.

Donald Markham 2 września 2015 r. został znaleziony martwy w łóżku w sypialni domu rodziny z raną postrzałową głowy. Detektywi pod dowództwem pułkownika Denisa P. Walsha doszli do wniosku, że zabił się po kłótni z żoną w barze w Edison Park.

Para ostrą wymianę zdań kontynuowała w drodze powrotnej do domu. Jednak, jak doniósł ostatnio dziennik "Chicago Sun-Times", w sprawie rozpoczęto ponowne śledztwo prowadzone przez FBI i inspektora generalnego miasta Chicago, bo pojawiły się wątpliwości co do postępowania chicagowskiej policji. Sprawa szybkiego usunięcia zakrwawionego materaca z domu Markhamów i wyrzucenie go za posterunek policji w Jefferson Park to - jak konkluduje “Chicago Sun-Times” - ostatnia z szeregu nieprawidłowości w tym śledztwie.

Materac po interwencji kobiety podającej się za policjantkę trafił do jednej z miejskich niebieskich śmieciarek, a później na wysypisko i to mniej niż cztery godziny po zgłoszeniu pod numer 911 przez żonę, że jej mąż nie oddycha.

Policja zajęła się materacem zanim biuro koronera przeprowadziło autopsję Donalda Markhama. Agenci FBI przesłuchali w śledztwie 20 policjantów, którzy byli w domu sierżanta po jego śmierci. Chicagowski departament policji sprawę uznał za zamkniętą przyjmując, że było to samobójstwo. Markham, który w 2007 r. przegrał wybory na radnego w 41. dzielnicy, nie pozostawił listu pożegnalnego, ani nie próbował wcześniej popełnić samobójstwa. Nidy nie mówił też o takich zamiarach.

“Chicago Sun-Times” opublikowało przebieg wydarzeń z dnia 2 września 2015 roku po śmierci sierżanta Donalda Markhama, począwszy od wezwania pomocy pod alarmowym numerem 911 przez jego żonę, ustalonych na podstawie wywiadów i rejestrów uzyskanych od miasta i biura koronera.

3:06 w nocy - Dina Markham zadzwoniła po pomoc pod numer 911 z telefonu komórkowego. “Mój mąż krwawi. Jest nie przytomny. Proszę pośpieszcie się. On jest policjantem. W łóżku jest pełno krwi” - mówiła przerażona.

Na pytanie dyspozytora: "Czy on oddycha?”. Odpowiedziała: “Nie”.

3:09 - Straż pożarna z Chicago wysłała ambulans, także radiowóz był w drodze do domu Markham przy 5900 North Newark.

3:11 - Dina Markham zadzwoniła po raz drugi pod numer 911, podobnie jak w pierwszym przypadku sama się rozłączyła.

“Dzwoniłam. To nagły wypadek. Potrzebuję pogotowia. Dlaczego nie możesz wysłać?" - krzyczy.

3:12 rano - trzecia rozmowa Diny Marham z 911 również została przez nią zakończona.

Markham: "Wzywałam karetkę. Dlaczego nie możecie jej wysłać? Potrzebuję jej już. Policjant po służbie. To jest nagła sytuacja".

Dystrybutor: “Proszę mnie posłuchać. Pani zadzwoniła dwie minuty temu. Ktoś jest już w drodze. Czy on jest przytomny?"

Markham: "Nie".

Dyspozytor: "OK, to trzeba zacząć robić CPR. Czy on jest na plecach? Połóż go na plecach”.

3:18 rano - Przyjechała karetka pogotowia. Opuściła dom o godz. 3:38 rano, po tym jak został stwierdzony zgon Donalda Markhama.

3:45 - Detektyw Brian Spain został wyznaczony do zbadania sprawy. W swoim pierwszym raporcie, później tego samego dnia napisał: "Wygląda na to, że strzelił sobie w głowę".

3:53 rano - Do domu został wysłany policyjny technik Abdalla Abuzanat.

3:58 rano - O zdarzeniu została powiadomiona ochrona burmistrza Rahma Emanuela, co jest standardową procedurą w przypadku śmierci policjanta.

4:19 rano - Abuzanat przybył do domu. Zabezpieczył broń służbową Donalda Markhama - glock kaliber .380 i łuskę po naboju znajdującą się między poduszkami, po prawej stronie głowy Donalda Markhama.

4:35 rano - Denis P. Walsh, dowódca detektywów, pojawił się w domu i wysłał wiadomość tekstową do swojego szefa, komandora dystryktu North, Kevina B. Duffina.

4:55 - Walsh wykonał telefon do departamentu ds. wewnętrznych w chicagowskiej policji. Abuzanat przeprowadził badania, które miały na celu stwierdzenie, z jakiej odległości został oddany strzał, czy to zrobił sam Markham czy ktoś inny. Dina Markham nie brała udziału w tym badaniu, chociaż znalazła ciało.

5:41 rano - Funkcjonariusz Michael Gremo przewiózł ciało Donalda Markhama do kostnicy. Biuro koronera  potwierdziło, że dopiero wtedy zostało powiadomione o śmierci policjanta. W tym samym czasie materac z domu został przetransportowany za posterunek policji Jefferson Park, przy 5151 N. Milwaukee.

Około 6:00 rano - Kobieta, która przedstawiła się jako policjantka, poprosiła zarządzającego miejskim departamentem oczyszczania ulic w 45. dzielnicy, Adama Coronę, aby wysłał śmieciarki po materac stojący za posterunkiem.

6:45 rano - Ekipa miejskiej śmieciarki zabrała materac, który później trafił na wysypisko pobliżu Ashland i Clybourn.

7:00 rano - Funkcjonariusz Nyls Meredith poszedł do kostnicy po kulę z ciała Markhama, by odebrać ją od biura koronera.

10:00 - Doktor Steven M. White przeprowadził sekcję zwłok, stwierdzając, że Donald Markham zmarł od rany  postrzałowej głowy. Pięć dni później White wydał sprawozdanie stwierdzające, że Markham sam się zastrzelił . Nikt z personelu medycznego biura koronera nie pojechał do domu Markhama.

JT

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location