----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

***

Wydaje mi się, że życie ludzkie pełne jest przejawów jaskrawej, jawnej nieszczerości do tego stopnia, że oszukujący się nawzajem ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, że się oszukują, ani też, o dziwo, nie czują się z tym źle.

***

Wszyscy ludzie są tacy sami.

Cóż to za nikczemne słowa. Degradują one same siebie, degradują też człowieka, pozbawione są bowiem dumy; to słowa, które niosą ze sobą rezygnację z wszelkiego wysiłku.

***

W zatraceniu, wstydzie czy strachu? To pytanie o kondycję bohatera powieści Osamu Dazaia „Zatracenie”, który zostaje postawiony w powiewie „niemożliwego”, czegoś co przekracza nasze możliwości zrozumienia. Polskie tłumaczenie tytułu koncentruje znaczenie powieści na unicestwieniu (Zatracenie), angielskie na hańbie i czymś niechlubnym („Shameful life”), japoński oryginał skupia sens tytułu na odhumanizowaniu, czy raczej odczłowieczeniu [No Longer Human (人間失格 - Ningen Shikkaku)] – jeśli spojrzeć na te semantyczne niuanse, to generalna linia znaczeń jest podobna – Samu Dazai pisze o człowieku w zagubieniu.

O czym jest ta powieść, zresztą objętościowo niewielka, ale bardzo gęsta w sensy? Są to w istocie trzy historie o postaci widocznej na trzech różnych fotografiach z młodości, okresu szkolnego i wieku dojrzałego. Ten motyw odczytywania „historii” widocznej na zdjęciach, czy raczej reaktywowania czy rekreacji tego, co widać na fotografiach jest cudownym zabiegiem literackim, który pozwala nam eksplorować przeszłość w niebywałej atmosferze nostalgii za utraconą rzeczywistością, niekoniecznie naznaczoną uśmiechem, który jest wyznacznikiem „odpowiedniego” pozowania. Właśnie odzieranie z „pozy” jest tym, co robił z czytaniem zdjęć Winfried Georg Sebald, między innymi w zbiorze czterech opowiadań zatytułowanych „Wyjechali” i tym, co robi Osamu Dazai w „Zatraceniu”. Jeśli jakkolwiek W.G. Sebald rzeczywiście spoglądał na postaci z pożółkłych zdjęć, których już nie ma, z uczuciem smutku i obezwładniającej tęsknoty, to Dazai mówi o trzech fotografiach ukazujących głównego bohatera z nieskrywanym obrzydzeniem:

„Już nawet portret pośmiertny ma w sobie więcej wyrazu, pozostawia jakieś wrażenie. A tu – hm, może gdyby nasadzić na korpus człowieka łeb pociągowego konia, uzyskałoby się podobny efekt – sam nie wiem. W każdym razie z jakiegoś powodu widok był odpychający, budził niesmak u patrzącego. Nigdy nie widziałem równie tajemniczej, nieprzeniknionej twarzy mężczyzny. (s.7)

Ten fotograficzny motyw prowadzi nas do różnych wydarzeń z życia Yochana, literackiego alter ego pisarza. Osamu Dazai to postać w japońskiej literaturze i kulturze bardzo znana i dobrze rozpoznana. Jego powieści cieszą się wielkim powodzeniem, a jego życie (naznaczone wieloma próbami samobójczymi) wpisuje się w specyficznie japoński sposób rozumienia samounicestwienia. W gruncie rzeczy cała ta trzyczęściowa historia to rzecz o niemożliwym do zrealizowania poszukiwaniu siebie, albo raczej o zagubieniu w tłumaczeniu sobie sensowności istnienia, które nie ma sensu, albo ma sensy tylko pozorne:

„Robiłem wszystko, żeby trzymać się możliwie jak najdalej od tych wszystkich zawiłości ludzkich relacji. Przerażała nie myśl, że mógłbym dać się wciągnąć w ten wir.” (s.56)

[Narrator nie równa się autor, autor nie równa się narrator, a jednak wiemy, że „Zatracenie” dość wiernie oddaje, jeśli nie nagie fakty z życia Dazaia, to przynajmniej jego rozterki i wewnętrzne zmagania. Bohaterem tego krótkiego, trzyczęściowego utworu jest Yozo, syn zamożnego właściciela ziemskiego z północy Japonii, zaangażowanego w politykę i często odwiedzającego Tokio. O dzieciństwie Yozo dowiadujemy się z tzw. „Dziennika pierwszego”, choć jest wątpliwe, by małoletni bohater prowadził dziennik. Są to raczej wspomnienia człowieka, który stoi u kresu życia i swoją opowieść snuje właśnie z tej perspektywy.

Yozo tylko z pozoru jest zwykłym dzieckiem. W głębi duszy pozostaje na wskroś samotny. Jego życiem rządzą poczucie wstydu i chorobliwy strach przed ludźmi, wszechogarniająca obawa o to, że nie sprosta oczekiwaniom dorosłych:

„Ani razu nie zdarzyło się – zwierza się nam narrator – bym odpowiedział na uwagę dorosłych. Nawet błahe upomnienie spadało na mnie jak grom z jasnego nieba i prawie odchodziłem od zmysłów ze strachu. Przekonany, że w tych upomnieniach zawarta jest jakaś odwieczna, nienaruszalna ludzka prawda, nie śmiałem się sprzeciwić, a skoro, myślałem, nie potrafię sprostać wymogom płynącym z tych prawd, po prostu nie zasługuję, by przebywać wśród ludzi. Toteż nie umiałem ani oponować, ani bronić się. Nabrałem przekonania, że kiedy ktoś mnie ruga, to na pewno wina jest po mojej stronie, i przyjmując pokornie te ataki, żyłem w strachu bliskim szaleństwa” (s.6).

Co robi dziecko, które się boi? Zamyka się w sobie lub skrywa swój lęk pod płaszczykiem wesołości. Yozo receptę na swój strach znajduje w błazenadzie. Rozśmieszyć wszystkich, wszystko obrócić w żart, w coś niepoważnego – oto strategia malucha. Głupkowata wesołkowatość pozwala ukryć swoją rozpacz. Pozwala też wstrzymać się od podejmowania decyzji i od wyrażania jednoznacznych sądów:

„Jeśli coś mi się podobało – czytamy dalej w «Dzienniku pierwszym» – nie umiałem tego powiedzieć, ale równie ciężkim przeżyciem było przyjęcie tego, co mi się podobało. Ogarniał mnie wtedy nieopisany lęk. I podchodziłem do tej rzeczy niepewnie, z wahaniem, jakbym miał zjeść coś okropnie gorzkiego albo jakbym coś podkradał. Inaczej mówiąc, nie umiałem dokonać najprostszego wyboru w rodzaju «czy to, czy tamto». Mam wrażenie, że była to jedna z tych przypadłości, które złożyły się na to, co po latach nazwałem «życiem przepełnionym wstydem»”. (s.9)

Wstydem, który wiąże usta, nawet wówczas, gdy jak mały Yozo zostajesz wykorzystany seksualnie przez pokojówkę.

Dziennik pierwszy rozpoczyna się fundamentalnym dla całości powieści zdaniem:

„Mam za sobą życie przepełnione wstydem.” A dalej czytamy: „Nie wiem, na czym polega ludzkie życie.” (s.8)

Wstyd urasta w tekście Osamu Dazaia to kategorii istotnej interpretacyjnie. Powraca w wielu miejscach i w różnych kontekstach. Jest w warstwie elementarnej doświadczeniem głównego bohatera, ale trudno pozbyć się wrażenia, że jest to swego rodzaju przeniesienie czy parabola wstydu, który dotknął Japonię i Japończyków w czasie i zaraz po wojnie. Ma wyraźne konotacje z upokorzeniem.

Yozo mówi o tym w drastycznej sytuacji upokorzenia, którego doświadcza w chwili, gdy widzi swoją dziewczynę kopulującą z innym mężczyzną:

„Od tamtej nocy zacząłem siwieć, straciłem resztki pewności siebie, zaufania do ludzi i raz na zawsze pozbyłem się wiary w sprawy tego świata, radości w współodczuwaniu. Było to w istocie decydujące wydarzenie w moim życiu. Dostałem cios prosto między oczy i rana, którą mi zadano, odzywała się od tamtej pory przy każdym spotkaniu z drugim człowiekiem […] wstałem, napiłem się shochu i głośno się rozszlochałem. Płakałem i płakałem, mogłem tak płakać bez końca”. (s.102)

Poczucie wstydu, upokorzenia, smutku i trwogi towarzyszy Yozu przez cały czas przedzierania się przez meandry tokijskiego życia w beznadziejnych układach z wieloma kobietami, ojcem i rodziną.

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak

 

Cytaty za:
Osamu Dazai, Zatracenie, wyd. Czytelnik, 2018
Życie jako samobójstwo. O „Zatraceniu” Osamu Dazaia, P. Kieżun w: Kultura liberalna.pl.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location