----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Kierowcy firm Uber i Lyft planują 24-godzinny strajk w kilku największych miastach USA, w tym Chicago.

Związek reprezentujący kierowców, Rideshare Drives United, wzywa do strajku, aby zaprotestować przeciwko ogłoszonej przez Ubera 25-procentowej obniżce płac dla kierowców. Twierdzą, iż chcą uzyskać minimalną stawkę w wysokości 28 dolarów na godzinę dla wszystkich kierowców usług typu rideshare. Kierowcy od lat protestują, utrzymując, że firmy płacą im za mało i niesprawiedliwie unikają oferowanie dodatkowych korzyści, klasyfikując ich jako wykonawców zamiast pracowników pełnoetatowych.

Rideshare United twierdzi, że ten strajk będzie największym skoordynowanym protestem wśród kierowców świadczących usługi przewozowe w całych Stanach Zjednoczonych. 24-godzinny strajk ma potrwać od północy do północy w środę, 8 maja.

Do protestujących w Chicago dołączą kierowcy z Los Angeles, San Francisco, San Diego, Minneapolis, Filadelfii i Waszyngtonu.

Strajk będzie miał miejsce zaledwie dwa dni przed debiutem giełdowym Ubera, jednym z największych debiutów giełdowych nowych technologii w tym roku.

Kierowcy twierdzą, że rozwój obu firm odbywa się na plecach pracowników, a kierowcy nadal nie są dostatecznie opłacani i odmawia im się dostępu do świadczeń dla pracowników.

W oświadczeniu rzecznik firmy Lyft powiedział: "Godzinowe zarobki kierowców Lyft wzrosły w ciągu ostatnich dwóch lat i zarobili oni ponad 10 milionów USD na platformie Lyft. Ponad 75 procent z nich jeździ mniej niż 10 godzin tygodniowo, uzupełniając swoje dochody z innych miejsc pracy. Średnio kierowcy Lyfta zarabiają ponad 20 dolarów na godzinę. Wiemy, że dostęp do elastycznego, dodatkowego dochodu może stanowić ogromną różnicę dla milionów ludzi i stale pracujemy nad poprawą sposobu, w jaki najlepiej możemy służyć społeczności kierowców”.

Rzecznik Ubera wydał następujące oświadczenie: „Kierowcy stanowią centrum naszych usług – bez nich nie możemy nic osiągnąć – a tysiące osób codziennie pracują w firmie Uber, koncentrując się na tym, jak sprawić, aby to doświadczenie było lepsze – zarówno na drodze, jak i poza nią. Niezależnie od tego, czy są to stałe zarobki, lepsze korzyści ubezpieczeniowe czy też w pełni finansowana czteroletnia edukacja dla kierowców i ich rodzin, będziemy kontynuować pracę nad poprawą jakości usług dla kierowców i wspólnie z nimi”.

Uber i Lyft potwierdzili, że zmiana klasyfikacji kierowców na pracowników miałaby negatywny wpływ na ich działalność. Może to być powodem, dla którego obie firmy wprowadziły nagrody dla najbardziej aktywnych kierowców. Kierowcy obu firm, którzy wykonali 20,000 przejazdów w określonym terminie na początku tego roku, mogli otrzymać premie w wysokości 10,000 USD od firmy Uber lub Lyft. Inne kwoty były dostępne w zależności od poziomu aktywności kierowców.

Do tej pory firmy nie musiały przeklasyfikowywać swoich pracowników pomimo nacisków ze strony polityków i procesów sądowych, choć musiały radzić sobie z kosztownymi bitwami prawnymi. Wcześniej w tym roku Uber zgodził się zapłacić 20 milionów dolarów ugody w pozwie zbiorowym wniesionym przez kierowców, którzy twierdzili, iż firma uniknęła wymogów zapewnienia świadczeń i płacy minimalnej, klasyfikując kierowców jako wykonawców (contractors) – poinformował TechCrunch.

Podczas gdy Uber i Lyft są zależni od kierowców, którzy napędzają ich podstawową działalność, wielu analityków uważa, że są oni również ich największym obciążeniem. Obie firmy pracują nad planem na przyszłość, w której kierowcy będą stanowić znacznie mniejszą część obrazu całej firmy, opierając się na samobieżnych pojazdach. Bez kierowców, obydwie firmy świadczące usługi przewozowe, mogłyby uzyskać znacznie większe przychody z każdego kursu.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location