----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W minioną sobotę blisko pięć tysięcy wiernych wyruszyło sprzed kościoła pw. św. Michała Archanioła w Wietrznym Mieście do klasztoru ojców salwatorianów w Merrillville na terenie stanu Indiana z przystankiem na nocleg w klasztorze o. karmelitów bosych w Munster. Polonijni pątnicy szli pod hasłem „Trzymaj się ręki Matki”. Ich duchowym opiekunem był w tym roku kapelan prezydenta Andrzeja Dudy, ks. prałat Zbigniew Kras. Nad całością czuwał kustosz sanktuarium ks. Mikołaj Markiewicz.
Prezydencki duszpasterz koncelebrował nabożeństwo inauguracyjne w kościele pw. św. Michała. Odczytał list jaki do pielgrzymów skierował Prezydenta RP.

„Szczególnie miło wspominam wizytę w Chicago w maju ubiegłego roku. Dziękuję za tamto spotkanie, a także za wszystkie wyrazy ciepła, za dobre słowa, za sympatię oraz za wszystkie przejawy troski o losy i dobro Polski. Peregrynacja do sanktuarium w Merrillville jest znakomita okazją, by umocnić w sobie poczucie dumy z tego, że jesteśmy Polakami. W czasie gdy obchodzimy setną rocznicę odzyskania niepodległości i odbudowy suwerennego państwa polskiego i trzydziestą rocznicę obalenia w Polsce komunizmu warto przypomnieć światu o naszej historii. O naszej tradycji, o naszych bohaterach.

W tym roku przypada też osiemdziesiąta rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Polska była pierwsza ofiarą niemieckiej napaści, a polscy żołnierze na wszystkich wojennych frontach nie szczędzili potu i krwi walcząc także u boku Amerykanów o wolność i prawo do samostanowienia. Dziś w obliczu nowych wyzwań i zagrożeń Stany Zjednoczone są naszym wielkim sojusznikiem. Jestem przekonany, że jest w tym ogromna zasługa także amerykańskiej Polonii. To Polacy mieszkający w Ameryce, którzy dają świadectwo przywiązania do wartości i przykład obywatelskiej postawy budują wizerunek Polski jako kraju, na którym zawsze można polegać. Chcę w tym miejscu podziękować środowiskom polonijnym, które tak wiele wysiłku wkładają nie tylko w zachowanie polskości, ale także w budowanie dobrych stosunków polsko-amerykańskich. Jestem przekonany, że te relacje przyniosą korzyść Polakom mieszkającym po obu stronach Atlantyku i będą naszym wkładem w budowę lepszego i bezpieczniejszego świata.

Raz jeszcze pozdrawiam wszystkich uczestników pielgrzymki Polonii z Chicago do Merrillville. Życzę wielu duchowych przeżyć i doświadczenia wspólnoty. Szczególne podziękowania kieruje do księży salwatorianów w Merrillville, którzy co roku zapraszają rodaków do wspólnego pielgrzymowania. Wszystkich zapewniam o mojej sympatii i duchowej łączności w modlitwie o dobro i pomyślność naszej ojczyzny oraz wszystkich Polaków w kraju i za granicą” – napisał w liście prezydent Andrzej Duda.

Ks. Zbigniew Kras koncelebrował również nabożeństwo zamykające tegoroczną pielgrzymkę, wygłosił kazanie, a na zakończenie mszy wręczył kustoszowi Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, ks. Mikołajowi Markiewiczowi polską flagę z dedykacją od głowy państwa polskiego.

W pierwszy dzień wierni przeszli 20 milowy odcinek trasy do klasztoru ojców karmelitów bosych. Tam uczestniczyli w wieczornym nabożeństwie i spędzili nocleg. W niedzielę o godzinie ósmej rano wyruszyli na 12 milowy odcinek trasy wiodącej do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville, gdzie o godzinie pierwszej po południu witało ich parę tysięcy wiernych oczekujących na ich przyjście.

Trasę pokonywali podzieleni na kilka sektorów. Na czele pątników podążały rodziny z wózkami i małymi dziećmi ze Wspólnoty Integracyjnej „Jaśmin”. Następne grupy tworzyli przedstawiciele poszczególnych parafii i grup modlitewnych oraz indywidualni uczestnicy prowadzeni przez wiernych niosących obraz Chrystusa Króla i sztandary kościelne. Przewodził im inicjator polonijnego pielgrzymowania Lech Kubera, dla którego był to już trzydziesty trzeci przemarsz. Licznie pokazali się wolontariusze fundacji „I ty możesz zostać moim aniołem”. Reprezentowane były Polskie Linie Lotnicze LOT. Szła grupa wolontariuszy walcząca o uratowanie kościoła pw. św. Wojciecha oraz członków Fundacji Parafii Strzelce Wielkie i wielu wspólnot parafialnych. Pątnikom towarzyszyli członkowie diakonii muzycznej z jej założycielką Cecylią Jabłońską oraz dyrygentem Szymonem Koszarkiem.

Nad nagłośnieniem oraz bezpośrednią transmisją telewizyjną w Internecie czuwała firma „Ulala Production” Urszuli Michałowskiej. Z okazji pielgrzymki „Dziennik Związkowy” wydał 32 stronnicowy dodatek „Dziennik Pielgrzymki” zawierający wszystkie niezbędne informacje i materiały prasowe o pielgrzymce i jej historii. Pracownicy Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, jednego z głównych sponsorów rozdawali wiernym plecaki i inne gadżety pomocne w pielgrzymowaniu. Trzynastu lekarzy i liczna grupa pielęgniarek czuwała nad zdrowiem idących. Najczęstszą pomocą medyczną udzielaną pątnikom było likwidowanie pęcherzy na stopach oraz zwalczanie uczulenia nazywanego „asfaltówką”. Ogólny sztab organizacyjny liczył blisko trzystu wolontariuszy czuwających nad przygotowaniem całości, porządkiem, transportem, serwowaniem posiłków i wody.

Niezaprzeczalny sukces tej szczególnego rodzaju modlitwy, jaką jest pielgrzymowanie, to bardzo liczny udział dzieci i młodzieży. Młodzi stanowili blisko połowę ogólnej liczby wiernych. W gronie uczestników nie brakowało nawet kilkutygodniowych niemowląt, ale były też osoby powyżej osiemdziesiątego roku życia.

Piąty rok z rzędu z całą rodziną – mężem Krzysztofem, synem Szymonem oraz córkami Izabelą i Hanią szła Anna Piekut. „Idziemy każdego roku od kiedy nasza mała miała dziewięć miesięcy. Każdego roku modlimy się w różnych intencjach. Do przejścia przygotowywaliśmy się duchowo i fizycznie. Przed wyruszeniem na trasę trzeba się porozciągać, nasmarować specjalnymi olejkami. Ważne, aby założyć wygodne buty, najlepiej już schodzone i luźne koszulki. Nocleg nie stanowi problemu bo dzieci uwielbiają namioty. Staramy się spędzić tak kilka dni przynajmniej dwa razy w roku. To jest dla nich niesamowita atrakcja”.

Dwudziesty raz w pielgrzymce uczestniczyła Maria Gliwa, członkini diakonii muzycznej, która tym razem przyjechała z kilkutygodniowym niemowlęciem. „W trasę nie mogę wyruszyć, bo urodziłam malutkie dzieciątko, ale sercem jestem cały czas na trasie z pątnikami. Uczestniczę w rozpoczęciu i zakończeniu”. „Konieczne jest nałożenie kremów zabezpieczających przed słońcem” – powiedziała przed wyruszeniem na trasę Maria Golak, dla której była to już przynajmniej dwudziesta pielgrzymka. Pani Marii towarzyszyła córka i przyjaciele. „ Pierwszy raz szłam sama. Było to w 2009 roku. Później dołączył mąż, a w kolejnych latach córki Natalka i Weronika” – powiedziała Maria Ziemba. Osiemnastoletnia Natalia Ścigała szła już po raz piąty. „Całą pielgrzymkę przechodzę sama, bez żadnej pomocy” – powiedziała z dumą młoda pątniczka, której towarzyszyły koleżanki – Aleksandra, Klaudia i Sandra. „Zaczęłyśmy chodzić z mamą i polubiłyśmy to pielgrzymowanie. Czujemy się duchowo bardzo fajnie. Dla mnie pielgrzymka jest takim odnowieniem wiary, bo przez cały rok się pracuje, jesteśmy zagonieni, nie zawsze jest czas, żeby oddać się kontemplacji i modlitwie, a na pielgrzymce wszyscy się zbieramy i idziemy razem modląc się i śpiewając” – powiedziała Paulina Bober, dla której był to ósmy udział w pątniczym wydarzeniu. Monika Leja przeszła trasę już po raz trzynasty. Pomimo zmęczenia z uśmiechem na twarzy czekała w kolejce po obiad. „Troszeczkę nogi bolą. Zdjęłam buty, ale wszystko to w sumie jest takim naszym krzyżem, który przynieśliśmy do Matki Bożej. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć. Pomimo sporego wysiłku i obolałych nóg w sercu mam wielką radość, że przyszłam”. Pierwszy raz trasę pielgrzymki pokonała Wioletta Wieczorek z córką Kamilą. „Przyjechałyśmy z córką do mamy, która jest tutaj na stałe i każdego roku idzie w pielgrzymce. To było bardzo spontaniczne, że się zapisałyśmy. Pan Bóg wie jak wezwać. Pomimo małych pęcherzy na nogach, szło się nam bardzo dobrze”.

Kolejna edycja pielgrzymkowych spotkań z wiarą wypadła znakomicie. Pogoda dopisała. Może frekwencja była troszeczkę niższa niż w latach ubiegłych, ale i tak w niedzielę ogrody przyklasztorne wypełniły się dodatkowymi tysiącami wiernych, którzy z takich czy innych względów jeszcze tym razem nie podjęli wyzwania, ale witali przybywających do sanktuarium pielgrzymów.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak

 

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location