----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Osoby, które zapłaciły podatki, mogą spać spokojnie. Więzienie im już nie grozi za złamanie zapisów 16. poprawki do Konstytucji. Pozostali powinni zastanowić się nad swoim postępowaniem. Chyba, że przeczytali tegoroczną listę marnotrawstwa rządu federalnego i stanowego, wtedy są usprawiedliwieni. Bo każdy, w miarę przyzwoity człowiek, zaczyna odczuwać potrzebę buntu, gdy się z nią zapozna. Przecież są to pieniądze, które właśnie przekazaliśmy w ramach dorocznego obowiązku, na które (niektórzy) ciężko pracowali. Można powiedzieć, choć po zapłaceniu podatku nie jest to do końca prawdą, że to „nasze pieniądze”.

O tym, co z pieniędzmi wyrabia rząd federalny wiemy, bo dość często donoszą o tym media prawe, lewe i centralne. Są to nieprawdopodobne sumy przekazywane na nieprawdopodobnie głupie projekty. Dzieje się tak, ponieważ politycy nie dbają o interes kraju, ale wyłącznie o swój własny. Jeśli za pomoc w wysokości kilku milionów dolarów z federalnej kasy można kupić przychylność czterech wyborców, to się opłaca. W końcu to nie ich kasa. Oto kilka przykładów z przeszłości dla tych, który nie wierzą...

Departament Obrony USA zatrudnił kiedyś ekspertów ds. budżetu. Ich kilkuletnia praca przyniosła 136 milionów oszczędności rocznie! Dziesięć lat później odkryto, że koszt ich zatrudnienia wynosił powyżej 150 mln. Też rocznie...

Administracja Lotów Kosmicznych, jak wiadomo utrzymywana z pieniędzy podatników i sprzedaży koszulek z logo NASA, wydała 23 miliony na budowę prototypu toalety dla astronautów. Było to o 900% więcej niż pierwotnie planowano, ponieważ ktoś zażyczył sobie opcji ręcznego spuszczania wody. Automat byłby duuuużo tańszy.

Powszechnie lubiany, ale jak się za chwilę przekonamy równie bezmyślny czasami National Park Service, kupił kiedyś pół akra ziemi w południowej części Waszyngtonu za 230 tysięcy dolarów. Dwa lata później przeglądając dokumenty ktoś odkrył, że parcela ta należała już do tej agencji rządowej od 1914 roku, tylko nikomu nie chciało się tego sprawdzić.

Ale nie należy pastwić się wyłącznie nad rządem federalnym, gdy bliższy nam, stanowy, działa podobnie...

Departament Środowiska Illinois wydał 180 tysięcy dolarów na badanie zawartości wymiotów sowich, pragnąc odkryć, czym się one żywią. Naukowcy nie chcieli uwierzyć dzieciom odwiedzającym parki w ramach szkolnych wycieczek, że prawdopodobnie wiewiórkami, bo innych stworzeń tam już nie ma. Rok później drogie badania stanowe potwierdziły darmowe spostrzeżenia kilkulatków.

Ale to wszystko przykłady z przeszłości, kiedy nikt jeszcze nie znał pojęcia „transparentność” i kiedy nie istniały różne komisje kontrolujące wydatki polityków. Dziś zjawisk takich nie ma, prawda?

Zobaczmy...

W 2019 r. w budżecie naszego stanu przewidziano wydatek w wysokości prawie 24 milionów dolarów na programy promujące jazdę rowerem. Chodzi o zdrowie nasze i środowiska, czyli szczytne cele. Wciąż jednak całej akcji nie rozumiem.

Kolejne 13 milionów zasiliło budżet czegoś o nazwie Illinois Arts Council. To nie muzeum, nie jest to również galeria, nikt tam nic nie tworzy i nie ogląda. To grupa ludzi dyskutująca o sztuce, której przewodzi żona obecnego przewodniczącego stanowej Izby Reprezentantów, Mike`a Madigana. Na pewno jest to absolutny zbieg okoliczności... A to, że od lat instytucja ta krytykowana jest przez wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych, to oczywiście nieporozumienie.

Prawie 4 miliony w tegorocznym budżecie naszego stanu przeznaczono na rozbudowę Światowego Centrum Strzeleckiego w miejscowości Sparta. By wszystko było jasne, takie miejsca są przydatne, w końcu ludzie potrzebują sobie postrzelać z łuków, kuszy, broni palnej, etc. Najlepiej w ładnym, zaprojektowanym specjalnie dla nich zakątku, z gotową infrastrukturą kempingową i innymi udogodnieniami. Tak przy okazji, na utrzymanie tego wszystkiego przeznaczono w tym roku dodatkowe 2.6 mln. No więc rozumiem, podoba mi się, itd. Ale nie w momencie, gdy deficyt budżetowy Illinois wynosi niemal 1.5 mld. dolarów i ciągle mówi się o konieczności podniesienia podatków...

Jest wiele mniejszych wydatków, które nie powinny nas, płacących podatki, zbytnio razić. Jest ich jednak tak wiele, że robią się z tego kolejne miliony. Na przykład 75 tysięcy dolarów na to, by zachęcić młodzież do gry w golfa. Nie wiem, w jaki sposób za takie pieniądze można młodzież zachęcić lub zniechęcić do czegokolwiek, więc nie wnikam w szczegóły. Ale do tej sumy doliczyć należy 25 tysięcy na badanie motyli w miejscowości Grayslake, które zażyczyła sobie senator stanowa z tej okolicy, Melinda Bush. Podobno lubi motyle.

Albo 63 tysiące na utrzymanie gazetki studenckiej wydawanej na Southern Illinois University. To jedyna gazetka szkolna w stanie otrzymująca dofinansowanie z podatków. Czemu? Tego nie wie nikt. Co ciekawe, ten sam uniwersytet, jako jedyny, otrzymał 2 i pół miliona na remont szklarni. Musi to być duża szklarnia. Ktoś z tej uczelni ma niezłe znajomości w Springfield…

Z większych wydatków warto jeszcze wspomnieć o 10 milionach na odnowienie znajdującego się w ruinie Uptown Theatre w Chicago. Nie byłoby w tym nic złego, w końcu trzeba dbać o budynki użyteczności publicznej, gdyby nie fakt, że teatr ten dosłownie rozpada się, jest w prywatnych rękach, a ostatni raz przedstawienie na żywo odbyło się tam w 1981 r. Więc dlaczego coś takiego ma być odnawiane za nasze pieniądze?

Podobnych wydatków są setki. Koszt to grube miliony. Podobno pieniędzy na nic nie ma. Podobno za rok będziemy musieli zapłacić w podatkach więcej.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location