----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

„Rzeczywistym zagrożeniem naszej demokracji nie jest istnienie obcych państw totalitarnych, lecz czynniki tkwiące w naszych osobistych postawach i w naszych własnych instytucjach, które w innych krajach pozwoliły zwyciężyć narzuconej z zewnątrz władzy, dyscyplinie, jednolitości i zależności od Wodza. Dlatego pole bitwy znajduje się także i tutaj — wewnątrz nas samych i naszych instytucji”. (E. Fromm, Ucieczka od wolności”)

***

Scott Galloway „Wielka czwórka, FOUR. Ukryte DNA: Amazon, Apple, Facebook i Google”

***

„GAFA nie jako niezręczność towarzyska, tylko kartel cyberkorpów: Google, Amazon, Facebook i Apple” - czym jest i jak działa?

***

No właśnie – czym jest GAFA? Błogosławieństwem czy przekleństwem? Z jednej strony mamy do owych korporacji nieomalże nabożny stosunek, z drugiej oskarżamy je o całe zło świata. Czy można to jakoś wypośrodkować? Chyba raczej nie! Nie można przecież znaleźć złotego środka w skrajnościach. Próbując to zrobić, skazujemy się na absurdalną próbę przemiany huraganu w ulewny deszcz – to się nie może zdarzyć. Podobnie jak nie można z muła zrobić konia wyścigowego.

Pozostaje jednakowoż bardziej ogólne pytanie: czy wielkie korporacje rzeczywiście zmieniają świat i ciągną go ku nowej, lepszej, bardziej zaawansowanej rzeczywistości i stawiają czoła nowym, jeszcze nieznanym wszystkim wyzwaniom, czy też prowadzą świat ku przepaści, zmierzając ku oczywistej katastrofie?

Jedno jest pewne. GAFA póki co, rządzi światem i jest tak potężna, że mogłaby nim rządzić praktycznie samodzielnie. Rządy państwa narodowych i politycy tych krajów są jej w gruncie rzeczy kompletnie niepotrzebni, a nawet przeszkadzają GAFIE w marszu „ku świetlanej przyszłości” świata totalnie zdominowanego przez giganty korporacyjne.

Ten totalizm ma już pewne aspekty totalitaryzmu:

- nieograniczona chęć kontrolowania wszystkich i wszystkiego (Google, Facebook)

- absolutna determinacja w chęci posiadania i więcej i więcej (Amazon)

- budowanie „propagandy” „unikalności i lepszości” (Apple)

- próba sterowania i manipulowania zachowaniami ludzi (Amazon, Google. Facebook, Apple)

- chęć zawładnięcia całym światem w globalnej walce o władzę (władza = zysk).

Nie jest to jednakowoż nic nowego w historii ludzkości. Handlowanie zawsze było napędzane przez zysk za wszelką cenę, zawsze miało faktor globalny (im więcej i wszędzie, tym lepiej) i zawsze było powiązane ze światem rządzących w dążeniu do kontrolowania rynków.

Nigdy jakkolwiek kumulacja kapitału na świecie nie była tak obezwładniająco ogromna i nie pozostawała w gestii tylko paru osób. Wystarczy przypomnieć, że:

„W ciągu ostatnich czterech lat (od 1 kwietnia 2013 do 1 kwietnia 2017) wartość wielkiej czwórki wzrosła o około 1.3 biliona (PKB Rosji) […]. Dzięki mieszance niskokosztowej produkcji i prestiżowych cen Apple wylądowało na stercie pieniędzy większej od PKB Danii, od rosyjskiej giełdy i od kapitalizacji giełdowej Boeinga, Airbusa i Nike razem wziętych”. (s. 119) Fakt ten implikuje cały ciąg konsekwencji, które są szczegółowo omawiane w książce Scotta Gallowaya „Wielka czwórka, FOUR. Ukryte DNA: Amazon, Apple, Facebook i Google”:

- niewyobrażalne bogactwo FOUR skupia się w rękach bardzo wąskiej grupy ludzi;

- utrzymanie tegoż bogactwa kreuje morderczą walkę konkurencyjną;

- gigantyczne pieniądze paru osób pozwalają na realizację pomysłów niedostępnych nawet dla wielu krajów, przy czym owe pomysły z rzadka służą dobru innych. Mają jedynie zwiększyć zyski;

- ogromne zyski GAFY zmieniają kształt liberalnej demokracji i przekształcają ja w model średniowiecznego układu społecznego;

- tragiczna dystrybucja bogactwa GAFY i bezwzględna eksploatacja biednych krajów powoduje pogłębianie się i tak już ogromnych różnic miedzy kontynentami, poszczególnymi krajami, a nawet warstwami społecznymi w obrębie tak bogatego kraju, jak USA, nie mówiąc już o innych społeczeństwach.

- No i co z tego? - może ktoś spytać. Jeśli jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze?

Gdzie tu w ogóle jest problem? Mamy przecież zawsze przy sobie telefony komórkowe i inne elektroniczne gadżety, możemy natychmiast kupić, co tylko dusza zapragnie, możemy komunikować się z kimkolwiek i gdziekolwiek, dowiedzieć się wszystkiego natychmiast i znaleźć odpowiedź na wszystkie pytania, jakie przyjdą nam do głowy – cudowna rzeczywistość, po prostu raj!

Naprawdę? Chyba tak, a przynajmniej jest to eden na miarę potrzeb człowieka XXI wieku. Wąż dalej w nim kusi, ale już znacznie skuteczniej niż w wersji biblijnej. Nie zawraca sobie głowy jabłkami, ale operuje algorytmami, które budują nam profile osobowościowe. Nie straszny nam też gniew boży, bo przecież bogowie współczesnego Adama i Ewy to GAFA:

„Jednym z powodów, dla których Google to nasz współczesny bóg, jest to, że zna nasze najgłębsze sekrety. Jest jasnowidzem prowadzącym rejestr naszych myśli i zamierzeń. Zadając pytania, ludzie wyznają Google rzeczy, których nie ujawniliby księdzu, rabinowi, matce, najlepszemu przyjacielowi ani lekarzowi. […] Mniej więcej jedno na sześć wyszukiwani to pytanie, które nie było zadawane nigdy wcześniej. Jaka inna instytucja – naukowa czy wyznaniowa – jest na tyle wiarygodna i obdarzona takim zaufaniem, żeby ludzie zwracali się do niej z pytaniami, na które wcześniej nie było odpowiedzi? Albo który guru jest taki mądry, żeby zainspirować tyle oryginalnych pytań?”. (s. 164)

„Bóg jest jednak czymś więcej – jest wszechwiedzący, wszechmocny i nieśmiertelny. I spośród tych trzech Google ma tylko to pierwsze. Albo raczej coś w tym rodzaju. Jeżeli Apple udało się osiągnąć pewna formę nieśmiertelności dzięki przekształceniu w firmę produkującą dobra luksusowe, to Google osiągnęła coś przeciwnego – stało się obiektem użyteczności publicznej. Jest wszechobecne, coraz bardziej niezauważalne w codziennych użytkowaniu i, jak kiedyś Coke, Xerox czy Wite-Out, musi wzmacniać prawa do nazwy swojej marki, żeby nie stać się zwykłym czasownikiem.” (s. 189)

Boskość GAFY narzuca swoistą religijność. Jej znakiem rozpoznawczym jest telefon komórkowy. Oddajemy zupełnie dobrowolnie wolność, prawa jednostki i niezależność za telefon komórkowy. Rację miał Erich Fromm pisząc o ludzkim dramacie ucieczki od wolności:

„Rzeczywistym zagrożeniem naszej demokracji nie jest istnienie obcych państw totalitarnych, lecz czynniki tkwiące w naszych osobistych postawach i w naszych własnych instytucjach, które w innych krajach pozwoliły zwyciężyć narzuconej z zewnątrz władzy, dyscyplinie, jednolitości i zależności od Wodza. Dlatego pole bitwy znajduje się także i tutaj — wewnątrz nas samych i naszych instytucji”.

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location