Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W następstwie niedawnych ataków na infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej i związanego z tym wzrostu cen, amerykańscy urzędnicy zastanawiali się nad wykorzystaniem zapasów ropy przechowywanej w Stanach Zjednoczonych. Po raz kolejny przypomniano nam o rezerwach, o których wiemy niewiele: czym są, dlaczego je stworzono i czemu tak rzadko się z nich korzysta.

Zacznijmy od tego, że wszyscy członkowie Międzynarodowej Agencji Energetycznej muszą posiadać zapasy równe kilkudziesięciodniowemu importowi ropy naftowej, posiada je również lub planuje ich stworzenie kilka krajów spoza tej organizacji. Jednak najwięcej ropy zgromadziły Stany Zjednoczone, gdzie w czterech niepozornych lokalizacjach na wybrzeżu wzdłuż Zatoki Meksykańskiej zgromadzono prawie 700 milionów baryłek ropy, której wartość przekracza 43 mld. dolarów. W sumie 60 podziemnych jaskiń solnych kryje amerykańskie Strategic Petroleum Reserve, w skrócie SPR.

Rezerwy te stworzono 40 lat temu i w tej chwili w różnych częściach świata przechowuje się olbrzymie ilości ropy. Wiele krajów zainwestowało miliardy dolarów w stworzenie podobnych miejsc, kilka dopiero planuje ich budowę. Ale czym one są i czemu mają służyć, skoro z kilku miejsc na świecie nieprzerwanie płynie strumień świeżo wydobytej ropy naftowej?

Odpowiedź związana jest z kryzysem energetycznym z 1973 r., gdy arabscy eksporterzy ropy odcięli kraje zachodu od dostaw w związku ze wsparciem, jakiego USA udzieliły Izraelowi podczas wojny Jom Kipur.

Choć walki trwały jedynie 3 tygodnie w październiku tego roku, to embargo utrzymane zostało do marca 1974. Świat był wówczas tak uzależniony od dostaw z Bliskiego Wschodu, że ceny gwałtownie podskoczyły z 3 dolarów za baryłkę do ponad 12, w związku z czym wkrótce benzyna była na stacjach w USA racjonowana. W wielu miejscach zabrakło jej w ogóle. W obawie przed kradzieżą paliwa niektórzy mieszkańcy Stanów Zjednoczonych zaczęli z bronią w ręku pilnować swych samochodów.

To wtedy podjęto decyzję, by podjąć środki, które pozwolą uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości. W 1975 r. Kongres przyjął akt o nazwie Energy Policy and Conservation, ustanawiający powstanie rezerw.

Kilka lat później rozpoczęto tworzenie SPR (Strategic Petroleum Reserve), wypełniając jaskinie ropą naftową. Plan był taki, że w razie przerwy w dostawach lub gwałtownego wzrostu cen kraj sięgnie do rezerw łagodząc napięcie rynkowe w kraju i na świecie.

Pomysł był dobry, ale drogi. W jaskinie wpompowano ropę wartości miliardów dolarów, a samo utrzymanie amerykańskich rezerw kosztuje dziś ponad 200 milionów rocznie. Cel został jednak osiągnięty. Ogromne zapasy sprawiają, że nikomu nie opłaca się już ograniczać dostaw ropy, a przy okazji SPR stanowi kluczowe narzędzie w polityce zagranicznej.

Bob Corbin z amerykańskiego Departamentu Energii jest osobą odpowiedzialną za wydatki związane z rezerwą.

„Całe nasze zapasy znajdują się w jaskiniach solnych” – wyjaśnia Corbin – „Sól nie przepuszcza ropy naftowej, nic się tam ze sobą nie miesza, nic nie rozkłada, więc jest to doskonały zbiornik do tego celu”.

Bob Corbin przez 22 lata służył w wojsku i Coast Guard, dziś z dumą opiekuje się jaskiniami wypełnionymi ropą, położonymi na odcinku wybrzeża rozciągającym się od Luizjany po Teksas. Naturalne magazyny nazywa „swoimi jaskiniami” i twierdzi, że „robią wrażenie”.

 

Jak to działa

Obecnie istnieją cztery miejsca przechowywania ropy: w pobliżu Freeport i Winnie w Teksasie oraz Lake Charles i Baton Rouge w Luizjanie. W każdym miejscu znajduje się kilka sztucznych jaskiń (kawern) solnych, sięgających 3,300 stóp (ok. kilometra) pod ziemię. To w nich przechowywany jest surowiec, w niektórych wypełnia on całą wolną przestrzeń. Jest to o wiele tańsze niż korzystanie ze zbiorników sztucznych zbudowanych nad ziemią oraz - co bardzo ważne - znacznie bezpieczniejsze. Skład chemiczny soli i naturalne ciśnienie geologiczne sprawiają, iż ropa stamtąd nie wycieka. Największa jaskinia znajduje się w Bryan Mound w pobliżu Freeport w Teksasie i może pomieścić 254 mln. baryłek ropy.

Nad ziemią widać niewiele. Kilkanaście studni wywierconych w gruncie i fragmenty rurociągu. Odwierty sięgają tysięcy stóp w głąb jaskiń położonych poniżej i służą do wlewania pod ciśnieniem wody, która z kolei wypiera ropę na powierzchnię, gdzie można ją odsysać na potrzeby przemysłowe.

Zarządzanie takim miejscem nie należy do łatwych. Jaskinie solne nie są na przykład zbyt stabilne. Czasami odpadają kawałki ścian lub sufitu, powodując zniszczenie urządzeń, które muszą być później delikatnie wymienione. Człowiek nie może wejść do jaskini, więc podobnie jak odwierty na polach naftowych, wszystko tam musi być zrobione na odległość, z powierzchni. Czasami można jednak skorzystać z określonych narzędzi ułatwiających pracę.

„Od czasu do czasu możemy zajrzeć w głąb za pomocą sonaru, gdy jaskinie są puste” – mówi Bob Corbin – „Daje nam to trójwymiarowy obraz, pokazuje większość zakamarków. Jedna z jaskiń ma bardzo ciekawy kształt, przypomina latający spodek”.

 

Czemu służy SPR?

Na temat strategicznych rezerw sporo możemy dowiedzieć się ze strony https://www.spr.doe.gov, gdzie zamieszczane są wszystkie informacje na ten temat. Według najnowszych danych, pochodzących z 13 września br., w jaskiniach znajduje się w tej chwili 644.8 miliona baryłek ropy.

Z zapasu tego nie korzysta się często, choć w przeszłości Stany Zjednoczone skorzystały z rezerw, by pomóc sobie w trudnych sytuacjach. Na przykład podczas pierwszej wojny w Zatoce, gdy wystąpiły problemy z dystrybucją ropy w tamtym rejonie świata. Albo podczas huraganu Katrina w 2005 r., kiedy konieczne było sięgnięcie do rezerw w związku ze zniszczeniem większości instalacji naftowych na wybrzeżu. Wówczas wydobyto z jaskiń ok. 11 mln. baryłek, czyli niewielką część zapasów.

Warto jednak mieć świadomość, że nie wszyscy są zwolennikami utrzymywania SPR. W czasach, gdy produkcja energii rośnie i pojawiają się jej nowe źródła, a jednocześnie spada zapotrzebowanie na ropę, wiele osób zastanawia się nad sensem tak dużych i kosztownych zapasów. Niektórzy w Waszyngtonie uważają, wręcz, że należy zlikwidować rezerwę.

Opublikowany w 2014 r. raport Government Accountability Office sugerował takie właśnie rozwiązanie przekonując, iż pozwoliłoby to na znaczne obniżenie cen benzyny na pewien czas. W 2017 r. administracja Donalda Trumpa zasygnalizowała chęć sprzedaży połowy zapasów w celu spłacenia części krajowego deficytu. Takie rozwiązanie już zastosowano w przeszłości: w 1997 r. za czasów Billa Clintona sprzedano 28 milionów baryłek ropy z rezerwy w celu obniżenia deficytu.

 

Ile mają inni?

USA mają obecnie największą rezerwę na świecie, która wystarczy na 31 dni w razie całkowitego wstrzymania dostaw. Mają również najlepszy system przechowywania ropy. Pozostałe kraje muszą budować nadziemne zbiorniki na ten cel. Nie można jednak powiedzieć, iż Stany Zjednoczone są jedynym krajem przygotowanym na przerwy w dostawach surowca.

Japonia wybudowała szereg zbiorników, w których znajduje się aż 500 milionów baryłek ropy. Instalacja w Shibushi znajduje się na wybrzeżu i jej funkcjonowaniu zagroziło trzęsienie ziemi i potężne tsunami w 2011 r. Po tych wydarzeniach postanowiono powiększyć rezerwy, z tym że kolejne zbiorniki budowane są już w głębi lądu. Wkrótce zapasy Japonii mogą przekroczyć amerykańskie rezerwy.

Wielka Brytania nie ma ani kopalni, ani zbiorników. Jednak prawo tego kraju wymaga od rafinerii, by zawsze posiadały dużo więcej surowca niż zużywają na bieżące potrzeby. W razie potrzeby tamtejszy rząd ma prawo skorzystać z tych rezerw w każdej chwili.

We wszystkich krajach należących do Międzynarodowej Agencji Energetycznej musi znajdować się zapas surowca - umowa mówi o 90-dniowym, jednak w rzeczywistości bywa różnie. Wszędzie jednak jakieś rezerwy są.

Dwa kraje, które nie są członkiem Agencji, czyli Indie i Chiny, zaczęły w ostatnich latach mocno inwestować we własne SPR. Zwłaszcza Chiny, które mają bardzo ambitne plany. W okresie kilku lat tamtejszy rząd planuje dorównać amerykańskim rezerwom, może nawet je przekroczyć. Ma temu służyć naprędce budowana sieć zbiorników w różnych częściach kraju. Już teraz na zdjęciach satelitarnych, choćby na Google Earth, widać linie białych kropek na ziemi. To właśnie te potężne zbiorniki.

 

Supermocarstwo musi posiadać rezerwę naftową

Tak przynajmniej się powszechnie uważa. Olbrzymie pieniądze inwestowane w SPR przez Chiny są częścią szerszego planu. Kraj ten, podobnie jak wiele innych, chce być traktowany poważnie przez resztę świata. Do tego potrzebna jest rezerwa naftowa. W razie kryzysu energetycznego Chiny stają się wówczas równym partnerem przy stole negocjacyjnym.

Pojawia się jednak obawa, że kraje posiadające własne SPR mogą manipulować cenami na rynkach, wpływając na ekonomię mniejszych i w całości uzależnionych od dostaw. Zwolennicy takich rozwiązań przekonują jednak, iż chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo własnej gospodarki i ochronę jej przed gwałtownymi zmianami cen na giełdzie.

„Ochrona rodzimego ryku przed gwałtownymi podwyżkami cen ropy przyświecała twórcom Strategic Petroleum Reserve w 1975 r. i niewiele od tego czasu się zmieniło” – uważa Carmine Difiglio reprezentująca US Department of Energy.

Debata na temat innego wykorzystania SPR trwa od lat. Niektórzy uważają, że skoro USA posiadają tak wielki rezerwy, to czemu nie użyć ich od czasu do czasu jako ekonomicznego oręża. Argumentują, że skorzystanie z części zapasów wyłącznie raz na kilka lub kilkanaście lat, to marnotrawienie potencjału zakopanych pod ziemią kilkudziesięciu miliardów dolarów. 

Niewiele jednak osób, zarówno w USA jak i na świecie, poparłoby inicjatywę wykorzystania zapasów ropy w celach innych, niż wsparcia rynku w razie kryzysu energetycznego. Na razie rządy kilku krajów przygotowują się na wypadek czarnego scenariusza i powiększają swe zapasy. Eksperci rządowi i z wynajętych firm prywatnych opracowują scenariusze i obliczają teoretyczne potrzeby na wypadek różnych wydarzeń.

Oczywiście wszystkiego przewidzieć się nie da. Może się zdarzyć, że w razie kryzysu ropa z rezerw nie będzie wystarczająco szybko rozprowadzana do lokalnych rafinerii, kryzys może okazać się większy, niż możliwości SPR, itp.

Możliwa jest powtórka z roku 1973? Bob Corbin na to pytanie wprost nie odpowiada, ale uspokaja mówiąc: „Nie chcę spekulować na temat tego, co może lub nie może się wydarzyć. Jesteśmy jednak przygotowani, by dostarczać ropę, gdy pojawi się taka potrzeba”.

Na podst.: bbc.com, energy.gov, spr.doe.gov, cnbc.com, wsj.com, washingtonpost
opr. Rafał Jurak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location