----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Andrzejem Kulką w świat: Maroko 2017 cz. 16

Sobota, 11 listopada

Najważniejsze miejsce Marrakeszu to rynek zwany Dżamaa al-fna, gdzie jest zawsze ruch w interesie, a od wczesnego popołudnia zaczynają się gromadzić coraz większe tłumy, aby w końcu, o zachodzie słońca stać się miejscem wyjątkowego w skali światowej spektaklu! W kakofonii dźwięków kastaniet kolorowo odzianych nosicieli wody i muzyków zdawać by się mogło rodem sprzed tysiąca lat, rozwijają swoje koce zaklinacze wężów, sprzedawcy magicznych ziół, połykacze ognia, żonglerzy i dziesiątki innych artystów.

Jak w najlepszym śnie powtarza się spacer w Fezie sprzed kilku dni, podróżujemy tysiąc lat w czasie, do średniowiecza. Teraz już na spokojnie analizujemy ogarniającą nas przestrzeń. Te wąskie ulice i strome ściany mają zasadnicze uzasadnienie w gorącym klimacie; skutecznie chronią przed wiatrem, deszczem, ale przede wszystkim przed brutalnym upałem! Miałem okazję doswiadczyć ich kojącego znaczenia, kiedy znalazłem się po raz pierwszy w Maroku w końcu maja, w żarze powietrza znacznie przekraczającym 40 stopni Celsjusza. Czterdzieści stopni panowało w cieniu, a w słońcu? Piec! Wąskie uliczki łatwiej jest zadaszyć, tworząc zabezpieczenie na rozłożenie straganów. Tradycyjne domy bogatszych rodzin w medynie, zwane riad, też są świetnie dostosowane do wysokich temperatur lata. Typowy dom z tamtych czasów składa się z szeregu pomieszczeń zbudowanych wokół czworobocznego, niezadaszonego dziedzińca często ozdobionego mozaiką barwnych płytek. W środku tego podwórka jest zazwyczaj fontanna, kojąca wzrok, słuch a także schładzająca wokół temperaturę. Ściany domów są gliniane i grube co też znakomicie wpływa na ich własności izolacyjne. Okna pomieszczeń, budowanych przeważnie na dwóch piętrach, są na tyle małe, aby wstrzymywać nagrzewanie, a jednocześnie wystarczająco duże, aby utrzymać obieg powietrza. Okienka wychodzą oczywiście na dziedziniec, co chroni mieszkańców przed hałasem ulicy. Wnętrza pomieszczeń domowych nie są zagracone, dywany na podłodze, dywany na ścianach, lampy, niskie meble do posiłku i na odpoczynek. To wszystko powoduje, że w sumie można egzystować nawet w upale, który w Marrakeszu potrafi sięgnąć 49oC (121F) w cieniu, jak to miało miejsce np. 17 lipca 2013 roku!

Spacer po starówce Marrakeszu do złudzenia przypomina wizytę w Fezie, dlatego czujemy się jak w domu. Nasz przewodnik Saadi wprowadza nas w labirynt uliczek, oglądamy kotłownię łaźni hamam, tradycyjną piekarnię, przeróżne stragany, Meczet Księgarzy i w końcu docieramy na lunch do restauracji serwującej lokalną kuchnię. To jest nasze ostatnie popołudnie w Maroku, więc wybór pada oczywiście na narodowe danie tadżin. Zaliczyliśmy już dzisiaj najznakomitsze atrakcje turystyczne miasta, pora na czas wolny. Szwendamy się po rynku Dżamaa al-fna popijając pyszny sok ze świeżo wyciśniętych owoców granatu. Poddajemy się urokowi chwili, jak gdyby podróży w czasie do krainy Tysiąca i Jednej Nocy. Wychodzimy na dach pobliskiej restauracji, aby ogarnąć panoramę miasta ciemniejącego w ostatnich promieniach słońca. O zmierzchu rynek wyraźnie nabrał życia, rozbrzmiewa muzyka, w powietrzu unoszą się zapachy egzotycznych potraw, muezzin nawołuje do modlitwy, a my, popijając aromatyczną kawę, podsumowujemy marokańskie wakacje.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Afryki. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773-237-7788.

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location