----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Andrzejem Kulką w świat: Republika Południowej Afryki

Sobota, 27 października 2018

O godzinie 8 rano wjeżdżamy do słynnego Parku Narodowego Krugera przez wrota zwane Phabeni Gate. Park ma 450 kilometrów długości i 160 km szerokości, zaistniał w 1898 jako rezerwat przyrody Sabie Game Reserve, wskutek decyzji Paula Krugera, ówczesnego prezydenta Wolnej Republiki Transwalu. 

Już po minucie widzimy pierwsze antylopy impala, najpospolitsze zwierzęta w parku, których liczebność wynosi od 90 tys. w porze deszczowej do 130 tys. w porze suchej. Jest to podstawa diety wszystkich tutejszych drapieżników, stąd tak duża fluktuacja populacji. Kilka metrów dalej przez drogę przechodzi żółw lamparci, a za nim dostojnie kroczą dwie żyrafy. Żyje ich tutaj nieco ponad 8 tysięcy, dlatego widziane są bardzo często. Podobnie zresztą jak słonie (14-15 tys. sztuk), które w licznych stadach drepczą wzdłuż obfitej w wodę doliny rzeki Sabie. 

W Parku Krugera panuje piąty rok suszy, w wyniku której do tej pory wyginęło m. in. 80 % populacji bawołów i sporo hipopotamów. Efekt tego zjawiska doskonale widać wokół nas: uschnięte drzewa, spalona słońcem trawa, zwierzyna kryjąca się w cieniu, skupiona wokół oczek wodnych. Wbrew oczekiwaniom widzimy mnóstwo antylop: kudu, gnu, śliczne nyale, nie mówiąc o setkach wspomnianych już impali. 

O 10 rano urządzamy krótki postój na campie Skukuza, gdzie z tarasu restauracji oglądamy nasze pierwsze bawoły, które akurat przechodzą rzekę Sabie. Tutaj też podziwiamy kolorowe dzioborożce czyhające na resztki ludzkiego jedzenia. Jako ciekawostkę traktujemy widok kilkunastu nietoperzy, które zwisają pod strzechą w głównym budynku Skukuzy. 

 Kilka minut po wyjeździe z campu dostrzegamy leżącego pod drzewem potężnego nosorożca. Kłusownicy zastrzelili w ubiegłym roku blisko 800 sztuk tych rzadkich zwierząt, których róg osiąga na chińskim rynku wartość MILIONA SZEŚCIUSET TYSIĘCY DOLARÓW USA! Ilość tych zagrożonych wymarciem "przedpotopowych" stworzeń nie jest ujawniania na terenie Parku, dla ich własnego dobra. 

Nieco dalej skubie trawę ślicznie ubarwiona antylopa nyala. W wodzie po przeciwnej stronie stoją zanurzone po szyję bawoły, a na brzegu za nimi wyczekuje stado antylop wodnych. Pod drzewem z lewej wylegują się lwice, nieco dalej, na rzecznym piasku widać upolowanego przez nie samca antylopy kudu. Jedna z lwic jeszcze szarpie zębami jego udo, pozostałe oddają się drzemce. Lwów jest nadal sporo w Parku Krugera, ich ilość ocenia się na około 1,700 sztuk. 
O 13 dojeżdżamy do campu Lower Sabie: przerwa na picie, zakupy i skorzystanie z toalety. Z tarasu tutejszej restauracji roztacza się widok na rzekę, gdzie schładzają się słonie, których widzieliśmy już dzisiaj ponad setkę. 

Zaliczyliśmy do tej chwili cztery gatunki zaliczane do Wielkiej Piątki (najtrudniejsze do upolowania), gdy o 15:45, na ocienionym, prawym brzegu rzeki N'waswitsontso ujrzeliśmy najrzadziej widzianego drapieżnika: lamparta! Leżał na glinie, na lewym boku od czasu do czasu leniwie podnosząc łeb. Warunki do wykonania zdjęć fatalne, ale najważniejsze, że widzieliśmy to najpiękniejsze wg. mnie zwierzę na świecie. I to wszystko w ciągu pierwszego dnia pobytu w Parku Krugera. A przecież mamy przed sobą trzy safari w Botswanie, z reguły jeszcze ciekawsze!

Byłem na fotosafari w Afryce Południowej około dwudziestu razy w ciągu ostatnich ośmiu lat, widząc jak do tej pory tylko dwa lamparty. A dzisiaj, o 16:30, w odległości około czterech kilometrów przed Satara, widzimy drugiego dzisiaj lamparta, jak pod palmą żarł upolowaną antylopę impalę! Też schronił się do cienia, ale był znacznie lepiej widoczny niż poprzedni i bardziej fotogeniczny. Jest ich w parku około tysiąca, ale są ostrożne i potrafią się doskonale zamaskować.

Uff, o godzinie 17 docieramy w końcu do obozowiska Satara, gdzie spędzimy dzisiejszą noc. Muszę jeszcze nadmienić, że 500 metrów przed wjazdem do campu leżało stado lwic, na grzbietach, brzuchami do góry, jak czekające na pieszczoty kotki! 

Po tak bogatych wrażeniach można by śmiało uznać ten piękny dzień za zaliczony na piątkę, ale.. skusiłem się dodatkowo na nocne safari, o czym... później. 

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Afryki Południowej w październiku 2019. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773-237-7788.

 

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location