----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Posiadanie samochodu to fajna rzecz. Poza możliwością przemieszczania się z punktu A do punktu B, dostarczają one niezłej rozrywki. Jeśli jadąc swym pojazdem uważamy na to, co dzieje się wokół nas, to po jakimś czasie możemy z nudów zacząć odgadywać zachowania innych kierowców. Spróbujcie tej zabawy, jest dosyć prosta...

Myślimy więc, co się zaraz wydarzy obok nas. Mnie dziś poszło nieźle. Najpierw poprawnie odgadłem, że kierowca sąsiedniego pojazdu za chwilę pokłóci się przez telefon z żoną. Lub dziewczyną. Siostra to nie była. Staliśmy właśnie na przejeździe kolejowym obok siebie. Pociąg dudnił na torach, drogę blokował szlaban, ja obserwowałem otoczenie, a on rozmawiał przez telefon.

Używając zestawu głośno mówiącego.

Zestaw mówił bardzo głośno.

Słychać było każde słowo.

W bezczelnym podsłuchiwaniu pomagał fakt, że oboje mówili głośniej od zestawu.

Więc on mówił jej, że nie wyprowadził psa, bo był spóźniony. Na co ona, że też nie może. On, że ktoś musi. Ona, żeby sobie wrócił. On, że już dojeżdża do pracy. Ona, że ją to nie obchodzi i jeszcze, że jest taki i owaki. On jej odpowiedział, że owaka i taka jest ona, a on wie, że jakby chciała, to by to zrobiła. Wtedy ona powiedziała „Nie mów do mnie dłużej” w wersji niecenzuralnej. A on jej odkrzyknął „Ty zła kobieto” w wersji podwójnie ocenzurowanej. Po czym nastąpiła cisza.

Swoją droga to kłamał chyba, bo jadąc później w stronę autostrady jeszcze kilka ładnych minut widziałem jego światła, po czym po drodze szybkiego ruchu przez ekstra kwadrans co najmniej, więc z tym dojazdem do pracy to chyba lekko przesadził. Z drugiej strony jakby chciała, to by psinę wyprowadziła.

Czasami zapominamy, że samochody to nie kabiny dźwiękoszczelne i jednak na zewnątrz sporo słychać. Na parkingu przed sklepem usłyszałem kiedyś wychodząc z zakupami charakterystyczny sygnał rozpoczynanego połączenia, po czym męski, zachrypnięty głos zapytał: Maaaarek?? Cześć chłopie!

Po naszemu zapytał...

Nie byłem w stanie rozróżnić źródła dźwięku, sporo było pojazdów wokół i strasznie grzało słońce, poza tym nie słyszałem odpowiedzi. Docierało do mnie więc tylko pół rozmowy. Podczas ładownia zakupów do bagażnika usłyszałem jeszcze takie zdania: „Jasne, że mogę”, „To tam, gdzie zawsze”, „Do siódmej”, „Cześć”. Pewnie się chłopaki na piwo umawiali. Albo na coś innego...

W każdym razie od tamtej pory rozmawiając w samochodzie przez telefon na większe natężenie dźwięku pozwalam sobie wyłącznie na autostradzie przy prędkościach bliskich Mach 1...

Kolejna była kobieta, która na światłach malowała usta. Założyłem się ze sobą, że nie ruszy na czas i ktoś będzie trąbił. Przegrałem. Wyrwała ułamek sekundy po zapaleniu zielonego. Jak szatan. Wciąż malując usta. Kilka minut później, już na autostradzie, odgadłem, iż jadący na sąsiednim pasie biały Ford za chwilę przekroczy dzielącą nas linię, do tego zrobi to sam, bez udziału kierowcy, bo ten akurat próbował pocelować palcem w środek swego smartfona przyklejonego do przedniej szyby. Może włączał muzykę, może mapę, nie wiem. Wiem, że przez długą chwilę kompletnie nie wiedział, gdzie się znajduje i że jedzie z prędkością ponad 80.

Już na zjeździe z drogi szybkiego ruchu dowiedziałem się, jak najszybciej pozbyć się można z samochodu szklanej butelki. Wyrzucając ją przez okno, najlepiej pod koła innego pojazdu. Taki pocisk wyleciał z pickupa i wylądował przed motocyklistą. Być może plan był inny, do śmietnika jednak pocisk nie doleciał.

Tak na każdym kroku i na co drugim zakręcie. Ludzie malują się, czytają, wyrzucają śmieci, kłócą się lub odżywiają. Potem włączamy radio lub elektroniczną mapę i widzimy lub słyszymy: wypadek, korek, stłuczka, zwolnienie, zderzenie, blokada, etc. Kilka dni temu z wielką prędkością wyprzedził mnie na ulicy miasta wielki, czarny samochód, za którego kierownicą siedziała drobna blondynka. Na tylnym siedzeniu, w fotelikach, przypięta była dwójka dzieci. Dozwolona prędkość wynosiła 40. Nieważne, z jaką ja jechałem, ale ona co najmniej 70. W ostatniej chwili zauważyłem jeszcze, że przy uchu trzymała telefon.

Uważających na drodze coraz mniej. Każdy coś robi i nie mam zamiaru wmawiać komukolwiek, że jestem idealny pod tym względem. O, nie... Zdarza mi się grzeszyć za kierownicą, choć z oczywistych względów nie będę publicznie o szczegółach informował. Wydaje mi się jednak, że przynajmniej się staram, bo o wielu innych osobach powiedzieć tego nie można. Rozumiem, że każdy z nas prowadzi nerwowy żywot, przemieszczając się jak najszybciej z punktu A do B. Mało kto ma nadmiar czasu, najczęściej go brakuje. Sam często wykonuję kilka czynności na raz, ale do pewnego momentu. Są takie chwile, gdy trzeba się ograniczyć do jednej. Przykładem może być jazda samochodem. Bez posiłku, czytania tekstów w telefonie, nakładania makijażu, itd. Nie ma nic złego w tradycyjnym słuchaniu radia podczas prowadzenia pojazdu, spoglądaniu przed siebie, czasem na boki i we wsteczne lusterko. To nie wstyd. Naprawdę.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location