----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Działacze proimigracyjni z Illinois i burmistrz Chicago krytykują stanowisko Białego Domu, który od spełnienia założeń swojej polityki imigracyjnej uzależnia uregulowanie sytuacji Dreamersów.

Los około 800 tysięcy młodych nieudokumentowanych imigrantów, których wcześniej przed deportacją chronił program DACA (Deferred Action for Childhood Arrivals), po tym jak prezydent Donald Trump go nie przedłużył, zależy od Kongresu. Ustawodawcy w Waszyngtonie mają czas do końca marca na uchwalenie ustawy w tej sprawie.

We wrześniu po spotkaniu w Białym Domu z przywódcami demokratów w Kongresie, senatorem Chuckiem Schumerem i kongreswoman Nancy Pelosi, prezydent Trump dał do zrozumienia, że jest otwarty na kompromisowe rozwiązanie sprawy Dreamersów, jednak w niedzielę uzależnił to od uwzględnienia w przyszłej ustawie imigracyjnej 70 założeń zaproponowanych przez jego administrację.

"Chociaż nie ma wątpliwości, że potrzebujemy bardziej uporządkowanego i usprawnionego systemu imigracyjnego, obecnie potrzebujemy zastąpienia programu DACA sensownym ustawodawstwem, aby zapobiec nagłym zmianom w pracy i życiu ponad 800 tys. osób objętych DACA. Istnieje szerokie poparcie ze strony obu izb Kongresu i Amerykanów na rzecz znalezienia rozwiązania legislacyjnego (w sprawie) DACA, taką opinię wyraża 73 procent wyborców Trumpa" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez Illinois Business Immigration Coalition.

Podkreślono, że młodzi nieudokumentowani imigranci objęci programem DACA napędzają amerykańską gospodarkę do wzrostu i stanowią ważną część globalnej siły roboczej. "Są bardzo potrzebni w zarówno w wysoko i nisko wykwalifikowanych sektorach" - napisano.

Podstawowym warunkiem na liście 70 założeń polityki imigracyjnej zaproponowanych przez Biały Dom jest przyznanie przez Kongres funduszy na zakończenie budowy muru na granicy z Meksykiem. Koszt projektu będącego obietnicą prezydenta szacowany jest na 25 miliardów.

Biały Dom domaga się rozpoczęcia natychmiastowej deportacji nieletnich nieudokumentowanych imigrantów pochodzących z głównie z Ameryki Środkowej, którzy uciekając przed przemocą w ich krajach, przybyli do Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach i ubiegają się o azyl.

Biały Dom chce także ukarania tzw. miast sanktuariów, takich jak Chicago, które odmawiają współpracy z federalnymi służbami imigracyjnymi. Kongres miałby uchwalić zakaz przyznawania im grantów federalnych na działania w zakresie bezpieczeństwa publicznego.

Plan zmierza do zmniejszenia legalnej migracji do Stanów Zjednoczonych o ponad połowę. Z analizy wytycznych dotyczących polityki imigracyjnej wynika, że administracja Trumpa będzie chciała także zakończyć loterię wizową oraz ostrzej egzekwować prawo w stosunku do tych, którzy pozostali w tym kraju po wygaśnięciu wizy.

Innym postulatem jest wprowadzenie jako obowiązkowego programu E-Verify pozwalającego na elektroniczne sprawdzanie, czy zatrudnieni mają prawo do pracy. Obecnie program ten jest dobrowolnie stosowany przez pracodawców. Administracja Trumpa chce także zwiększenia zatrudnienia funkcjonariuszy służb granicznych, agentów imigracyjnych i sędziów imigracyjnych. 

Po tym, jak przywódcy demokratów w Kongresie odrzucili plan Białego Domu, na razie nie wiadomo, jaki będzie kolejny ruch administracji prezydenta. Jak pisze agencja AP, nie wiadomo na jakie ustępstwa może pójść Trump. Z całą pewnością można oczekiwać, że niektóre punkty z tego planu będą musiały zostać spełnione – dodano.

JT

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location