----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Powodzie w rejonie Chicago są w ostatnim dziesięcioleciu tak dotkliwe, że większe szkody przynoszą tylko huragany.

Rozległa sieć kanałów miejskich, z których większość powstała w ubiegłym stuleciu, szybko zapełnia się podczas intensywnych opadów deszczu i nawet typowe letnie burze mogą powodować lokalne podtopienia w niektórych częściach miasta.

Dwóch ostatnich burmistrzów Chicago obiecało, że miasto stanie się globalną wizytówką „zielonych” inicjatyw, które będą w stanie pochłaniać wodę deszczową, ale ani administracja Richarda M. Daley’a ani Rahma Emanuela, nie była w stanie poradzić sobie z problemem zalewania miasta. Teraz pojawiły się nowe dowody na to, jaki wpływ taka sytuacja ma na właścicieli domów, najemców oraz firmy, zwracając uwagę na kolejne wyzwanie, z którym będzie musiała mierzyć się burmistrz Lori Lightfoot wspólnie z Radą Miasta.

Straty powodziowe w mieście i na przedmieściach kosztowały podatników 1.8 miliardów dolarów w dotacjach, pożyczkach i wypłatach z ubezpieczeń w latach 2004-2014 – wynika z raportu opublikowanego w ubiegłym miesiącu przez National Academy of Science. Jedynie spustoszenia spowodowane przez huragany w rejonie Luizjany, Nowego Jorku i Teksasu w ostatnie dekadzie przyczyniły się do otrzymania większej pomocy federalnej w zakresie powodzi.

Problem zaczyna się od kanalizacji w Chicago i na przedmieściach, która odpowiedzialna jest za odprowadzanie ścieków z domów i fabryk. Kiedy pada deszcz, połączone kanały szybko napełniają się i woda deszczowa zmieszana ze ściekami zaczyna wylewać przez dziesiątki rur przelewowych do lokalnych rzek i strumieni.

Nasz region pozostaje podatny na zagrożenia, pomimo tego, że 3.8 miliarda dolarów wydano na jeden z najdroższych projektów robót publicznych w historii USA: Deep Tunnel, czyli labirynt podziemnych rur połączony z ogromnymi zbiornikami, który ma na celu zmniejszenie problemu wylewania ścieków, utrzymując „suche” przedmieścia Chicago i powiat Cook.

Przewlekłe powodzie w rejonie Chicago kosztują prawdopodobnie miliardy więcej niż wskazują dane rządowe – podsumowali autorzy nowego raportu, zauważając, że szkody nie są oceniane, chyba że prezydent zatwierdzi deklarację katastrofy naturalnej. Naukowcy dopiero teraz zaczynają rozumieć skumulowane skutki powodzi w dzielnicach i wylewanie kanalizacji, z których ścieki trafiają do piwnic domów.

„Huragany, co zrozumiałe, przyciągają większą uwagę, ale spróbuj powiedzieć to komuś, kogo dom w ubiegłym roku został zalany po raz trzeci” – powiedział Sam Brody, jeden z autorów raportu oraz profesor z Texas A&M University, który uważa powodzie miejskie za w dużej mierze pomijane zagrożenie dobrobytu milionów Amerykanów.

Zmiany klimatu pogarszają problem. Najnowsza Narodowa Ocena Klimatu (National Climate Assessment), wymagana przez Kongres i opublikowana przez administrację Trumpa w listopadzie, po raz kolejny podkreśliła, że „duże i intensywne opady na Środkowym Zachodzie wzrosły na częstotliwości i intensywności od 1901 roku i przewiduje się, że będą dalej wzrastać w tym stuleciu”.

Federalne wydatki przeznaczane na ochronę przeciwpowodziową nie nadążają za udokumentowanymi potrzebami w całym kraju. Lokalne wyzwania nasilają się z powodu braku koordynacji między agencjami rządowymi i błędów popełnianycyh przez lokalne administracje

Podobnie jak wiele innych bolączek społecznych, konsekwencje braku działania najciężej dotykają najbiedniejszych mieszkańców Chicago. Po rekordowej burzy w 2013 roku urzędnicy miejscy ustalili, że największe szkody były skoncentrowane w nisko- i średniozamożnych dzielnicach, głównie na południowej i zachodniej stronie miasta.

W przeciwieństwie do huraganów lub innego rodzaju katastrof naturalnych, miasto borykające się z zalanymi ściekami piwnicami i zaatakowane przez muchy i robaki, których larwy rozwijały się w kanałach ściekowych, nie znajduje się w centrum uwagi stacji telewizyjnych i kanałów informacyjnych. Organizacje charytatywne nie zachęcają Amerykanów do przekazywania pieniędzy na pomoc osobom najbardziej dotkniętym burzami w Chicago.

Kolejną przyczyną, z powodu której zakres lokalnych problemów pozostaje w dużej mierze nieznany, jest to, że wielu mieszkańców niechętnie mówi o powtarzającym się zalewaniu ich domów – wynika z informacji Center for Neighborhood Technology, grupy non-profit, która po burzy w 2013 roku organizowała fora społeczne, gdzie ofiary powodzi były zachęcane do dzielenia się swoimi historiami.

Niektórzy są tym zakłopotani lub obwiniają siebie samych o zaistniałą sytuację – do takich wniosków doszła grupa po przeprowadzeniu ankiety w tym temacie. Inni obawiają się, że ich domy mogą stracić na wartości.

Jednym z niewielu sposób śledzenia skutków powodzi, jest sprawdzenie rejestru połączeń pod numer 311. Ponad 2,500 mieszkańców Chicago zgłosiło wodę w swoich piwnicach po słynnej burzy z 2013 roku, która spowodowała powszechne zniszczenia i doprowadziła do federalnej deklaracji katastrofy naturalnej.

Od lipca miasto zarejestrowało ponad 3,900 zgłoszeń, w tym ponad 500 między 27 kwietnia, a 5 maja. Połączenia przychodziły ze wszystkich 77 obszarów miejskich, ale ponad 1/3 z domów w ośmiu dzielnicach o niskich dochodach, głównie należących do Afroamerykanów na południowej i zachodniej stronie miasta: Auburn Gresham, Austin, Roseland, Washington Heights, West Pullman, Chicago Lawn, South Shore i West Englewood.

„Wiemy, że to zgłoszenia stanowią tylko ułamek tego, co się dzieje w mieście” – powiedziała Harriet Festing, urbanistka i działaczka, która pomogła w przygotowaniu raportu National Academy i była współzałożycielem innej organizacji non-profit o nazwie Anthropocene Alliance, zajmującej się podnoszeniem świadomości na temat wpływu zmian klimatu na lokalne społeczności.

„To wstyd” – powiedziała Festing. "Ale miasto Chicago nie zostało zmuszone do płacenia ceny tej sytuacji, ponieważ jest ona głównie odczuwalna przez indywidualnych właścicieli domów lub najemców, a nie przez miasto, jako całość”.

Walka Chicago z przewlekłymi powodziami zaczyna się od lokalizacji. Miasto zostało zbudowane na bagnach, a odpływy burzowe stały się trudniejsze do opanowania, ponieważ region został wybrukowany w ciągu ostatnich dwóch stuleci.

Dzisiaj jest stosunkowo niewiele miejsc, gdzie woda może spływać, aby ominąć kanały, system rzeki Chicago i, jeśli pada wystarczająco mocno i szybko, jezioro Michigan. Albo piwnice, które z biegiem lat zmieniły się z wilgotnych, niewykończonych pomieszczeń magazynowych, w wyłożone dywanami pokoje rodzinne, dodatkowe sypialnie i wykończone pomieszczenia.

Co gorsze, kanały ściekowe w Chicago i na starszych przedmieściach zaprojektowano tak, aby radziły sobie z odpływami, a także ściekami z domów i fabryk. Kiedy pada deszcz, połączone kanały szybko się zapełniając, powodując, że nieczystości cofają się do piwnic i przedostają z przepełnionych kanałów do lokalnych rzek i strumieni.

Od dziesięcioleci oficjalną odpowiedzią na problemy zalewowe w regione jest Deep Tunnel, zwany formalnie jako Tunnel and Reservoir Plan, zbudowany przez Metropolitan Water Reclamation District, agencję finansowaną przez podatników, działającą niezależnie od Chicago i powiatu Cook. System jest w budowie od połowy lat 70-tych i nie zostanie w pełni ukończony przed rokiem 2029.

Brian Perkovich, nowy dyrektor wykonawczy, powiedział, że system pracował zgodnie z przeznaczeniem podczas ostatnich intensywnych opadów deszczu na przełomie kwietnia i maja. Zauważył, że ponad 11 miliardów galonów zebranych w tunelach i zbiornikach, pozwoliło uniknąć otwierania zamków i bram, które oddzielają system rzeki Chicago od jeziora Michigan, głównego źródła wody pitnej w naszym regionie.

Jednak system tunelowy był wypełniony do granic możliwości, a kolejne 5.5 miliarda galonów ścieków wlewało się do kanałów rzecznych w całym mieście i powiecie podczas ostatnich ulew. Przelewy ścieków przyczyniają się do zalewania piwnic, które w zasadzie przekształcają dziesiątki domów w zbiorniki na wodę deszczową.

„Nadal próbujemy określić, jaka jest nowa norma, abyśmy mogli zoptymalizować system i wprowadzić ulepszenia w celu sprostania tym wyzwaniom” – powiedział Perkovich, inżynier, który wcześniej był asystentem kierownika obsługi technicznej i operacji.

Budżety dystryktu i Departamentu Gospodarki Wodnej w Chicago są nadal zdominowane przez duże projekty budowlane. Podobnie, jak ich planowanie. Jednym z ostatnio zaproponowanych przez powiat rozwiązań powodziowych, jest ogromna rozbudowa Deep Tunnel, która zajęłaby kolejne dziesięciolecia i pochłonęła miliardy dolarów

Miasto wydało 875 milionów dolarów na 145 mil nowych kanałów w ciągu ostatnich 12 lat. Kolejne 354 mile sieci zostały zmodyfikowane, aby przedłużyć żywotność starszych rur.

Pod koniec kwietnia urzędnicy z miasta i dystryktu zorganizowali konferencję prasową, aby ogłosić nowy tunel burzowy, wartości 70 mln dolarów, który ma zapobiec powodziom w Albany Park, twierdząc, że dzięki niemu udało się nie dopuścić do zalania ulic i ponad 300 piwnic okolicznych mieszkańców pozostało suchych.

Niektórzy liderzy lokalnych społeczności angażują się w projekty o mniejszej skali, ukierunkowane na ich sąsiedztwo, które mają na celu zapewnienie pomocy poprzez utrzymanie wód opadowych z dala od systemów ściekowych.

Centrum Technologii Sąsiedzkiej (Center for Neighborhood Technology) zachęca urzędników do zmiany nastawienia dzięki pomocy programu o nazwie RainReady, który walczy z powodziami za pomocą ulepszeń budowlanych, hydraulicznych i krajobrazowych, w niektórych przypadkach skoordynowanych z modernizacją kanalizacji. Niektóre miasteczka czy przedmieścia, jak Oak Park czy Wilmette, oferują dotacje dla mieszkańców na pomoc w instalowaniu ogrodów deszczowych, odnawianie działek i wprowadzanie innych ulepszeń w celu ochrony ich domów przed powodziami.

W Chicago ambitna wersja programu opracowanego dla Chatham była wielokrotnie opóźniania przed administrację burmistrza Emanuela, mimo że lokalni i federalni urzędnicy przeznaczyli na to fundusze wiele lat temu.

Karen Weigert, która przez pięć lat piastowała funkcję „głównego specjalisty ds. zrównoważonego rozwoju” w administracji Emanuela, wskazywała na przykłady zmieniającego się nastawienia. Na przykład Chicago Public Schools zgodziło się zaprojektować niektóre z nowych placów zabaw i boisk sportowych z myślą o ochronie przeciwpowodziowej. Opracowano plany, aby zainstalować przepuszczalną nawierzchnię na pasach parkingowych i skierować spływ uliczny do zbiorników obsadzonych drzewami i rodzimymi roślinami.

Zmarnowane okazje są jednak łatwe do wytropienia. Miasto wydało ostatnio 12 milionów dolarów na odnowienie biblioteki publicznej w Chatham. Przed wejściem znajduje się parking, pokryty świeżym, nieprzepuszczalnym betonem.

Kilka przecznic dalej Lori Burns zmęczyła się czekaniem na działania ze strony miasta. Z pomocą Center for Neighborhood Technology zatrudniła hydraulika, który po ulewach z 2013 roku, przekopał ogródki obu domów, które posiada w dzielnicy Chatham i zainstalował urządzenia przeciwpowodziowe, zwane jako zawory zwrotne, które umożliwiają odprowadzanie ścieków, ale blokują ich cofanie się. Rynny spustowe z kanałów zostały skierowane na ogrody roślinne i skalne na podwórku.

W ubiegłym miesiącu kobieta dokonała ostatniej płatności pożyczki w wysokości 14 tysięcy dolarów z Federal Emergency Management Authority, która była dla niej dostępna tylko dlatego, że tamte ulewy zostały uznane za katastrofę naturalną.

Teraz jej piwnica pozostaje sucha. Ale często myśli o sąsiadach, których piwnice nadal wypełniają się wodą, a oni po cichu cierpią za każdym razem, gdy intensywnie pada deszcz.

Monitor

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location