----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Ojciec jednego z kandydatów na kandydata na prezydenta USA był pochodzącym z Polski Żydem. Polska była dla ludności żydowskiej bezpieczną przystanią, jednocześnie zaś w tej społeczności mają korzenie znani ludzie na całym świecie.

Początki funkcjonowania na ziemiach polskich diaspory żydowskiej są związane z okresem średniowiecza. To wówczas z różnych zakątków Europy nad Wisłę zaczęli zjeżdżać Żydzi, w większości kupcy prowadzący bardzo różne interesy – sprowadzający towary luksusowe i kupujący na „dalekiej Północy” futra, metale czy... niewolników (handel ludźmi był wtedy w tej części Europy bardzo intratnym biznesem, z którego zyski czerpali między innymi sami władcy). Kupcy przebywający tu przez jakiś czas szybko stali się stałymi mieszkańcami. Sprzyjał też temu fakt, że z biegiem lat na Zachodzie Europy rozwijała się ówczesna wersja antysemityzmu, oparta o przesądy religijne (chociażby mit mordu rytualnego, czyli oskarżenie o porywanie chrześcijańskich dzieci i spuszczanie ich krwi na macę) oraz konkurencję gospodarczą. Żydzi osiedlali się więc w Europie Środkowej, gdzie rodzimi kupcy nie dysponowali taką siłą gospodarczą, a więc nowi przybysze korzystnie wpływali na rodzimą gospodarkę.

W istocie, Żydzi posiadali całkiem dobre warunki rozwoju swoich społeczności na ziemiach polskich. Byli „ludźmi króla” – jego bankierami, pośrednikami handlowymi, posłańcami, wykorzystującymi liczne kontakty rodzinne. Wpływali też pozytywnie na handel, który przechodził przez ziemie polskie ze wschodu na zachód i z północy na południe. Takie miasta jak Kraków (czy dokładnie: podkrakowski Kazimierz, dziś dzielnica dawnej stolicy), Poznań, Kalisz, Płock czy Sandomierz posiadały spore kwartały żydowskie. Oczywiście, sytuacja miała też swoje ciemne strony – od XIII wieku w miastach mieszkało coraz więcej osadników niemieckich, którzy konkurowali z Żydami i byli bardziej podatni na ówczesny antysemityzm.

Tak czy inaczej, okres średniowiecza i wczesnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów był dla Żydów w Polsce okresem prosperity. Rozwijał się nie tylko handel. W każdym mieście istniała gmina żydowska (tak zwany kahał), która była formą samorządu ludności. Jej członkowie rządzili się sami, regulując życie w swojej dzielnicy w zgodzie z zasadami religii i w miarę dobrych stosunkach z chrześcijańskimi sąsiadami. Gminy żydowskie łączyły się w większe jednostki, tworząc tzw. Sejm Czterech Ziem – rodzaj całościowego samorządu na ziemiach polskich, reprezentującego interesy Żydów przed państwem. Królowie zresztą korzystali z tego, zwłaszcza gdy potrzebne były pieniądze na wojnę. Na Żydów nakładano wtedy określoną sumę do zapłacenia, którą oni sami między sobą rozdzielali na części – zamożne i duże gminy płaciły więcej, biedni i mali odpowiednio mniej. Sprzyjające warunki sprzyjały też rozwojowi kultury i edukacji, na ziemiach polskich wyrosło w epoce renesansu wielu znanych intelektualistów żydowskich. Nie przypadkowo mówi się wówczas na Polskę „Paradis Iudeorum” – „Raj Żydowski”.

Dalszy bieg historii, wielkie przemiany polityczne (wojny, rozbiory), rozwijanie się nowoczesności, a co za tym idzie kapitalizmu, kultury masowej i wielkich ideologii, łącznie z nacjonalizmem, coraz bardziej komplikowały relacje polsko-żydowskie. Liczba Żydów na ziemiach zaboru rosyjskiego zwiększała się również z powodu bardzo nieprzychylnej polityki carów – wyznaczyli oni tzw. „strefę osiedlenia”, obejmującą ziemie Białorusi, Ukrainy, Litwy i Polski, na których ludność żydowska mogła mieszkać, wypędzając ją jednocześnie z rdzennej Rosji. Powodowało to zwiększenie odsetka Żydów również na ziemiach polskich, zwłaszcza w miastach i miasteczkach. Oficjalny antysemityzm oraz niechęć do Żydów wśród ludności prowadziła do fal rozruchów i pogromów, zwłaszcza na początku XX wieku. Doprowadziło to do pierwszej wielkiej fali emigracji do USA – Żydzi z Polski uciekali przed prześladowaniami, ale również przed biedą. Za oceanem tworzyli nowe społeczności, mniej lub bardziej tradycyjne, które odcisnęły swoje piętno na historii Stanów Zjednoczonych.

Ucieczka przed antysemityzmem i biedą trwała do wybuchu II wojny światowej, wcześniej jednak pojawiła się też inna motywacja – syjoniści, czyli nacjonaliści żydowscy, chcieli zbudować własne państwo w Palestynie. Wielu Żydów, zwłaszcza młodych, przygotowywało się do wyjazdu do „Erec Jisrael”, czyli swojej Ziemi Obiecanej. To oni tworzyli później znaczną część elit Izraela – wspomina się nawet, że w początkach istnienia izraelskiego parlamentu, czyli Knesetu, najpopularniejszym z języków tam używanych był właśnie polski. Trzecia fala migracji, najtragiczniejsza, miała miejsce po wojnie – ocaleni z Holokaustu, którzy często stracili całe rodziny, chcieli uciec z ziemi, na której doszło do Zagłady. Wyjeżdżali do Stanów i Izraela, chcąc tam ułożyć sobie życie na nowo.

Swoje korzenie w Polsce mają nie tylko znani politycy amerykańscy. Pochodził stamtąd pierwszy premier Izraela Dawid Ben Gurion oraz prezydent tego państwa i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Szymon Peres. Korzenie wśród polskich Żydów mają też tacy aktorzy jak Paul Newman, Peter Falk, Jane Seymour czy Natalie Portman. Jak więc widać, związki z Polską znaleźć można wśród bardzo wielu ważnych ludzi na świecie. Warto, by oni sami pamiętali o polsko-żydowskiej więzi, mimo tragicznej historii dzielącej często obydwa narody.

Tomasz Leszkowicz

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location