----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wielki festyn Koła Groń Leśnica, który w minioną niedzielę odbył się po raz dwudziesty, tym razem przy kościele Peace Memorial Church w Palos Park, zgromadził ponad tysiąc osób.

Po mszy świętej odprawionej przez kapelana ks. Idziego Stacherczaka rozpoczął się program artystyczny, w którym wystąpili między innymi: zespół muzyczny z Polski „Kordian”, grupa wokalna „Skalar US” oraz miejscowy zespół folklorystyczny „Ślebodni w USA”.

„Dzięki Panu Bogu i pogodzie ludzie dopisali. W tym roku będziemy obchodzić czterdziestolecie koła. To spory kawał historii chicagowskich górali. W naszej historii obok mnie było tylko dwóch prezesów. Założyciel śp. Czesław Tomala i kierownik zespołu „Ślebodni w USA” Marian Bryja. Moje gazdowanie dobiega dwudziestu lat. Jesteśmy jedną z najprężniejszych organizacji góralskich. Z naszego środowiska wywodzi się wielu muzyków i tancerzy. Organizujemy wiele udanych imprez charytatywnych, z których dochód trafia do rodzinnych parafii, do domów dziecka. Wspomagaliśmy Stowarzyszenie Chorych na Stwardnienie Rozsiane w Zakopanem, osoby prywatne, które znalazły się w trudnych sytuacjach życiowych. Dochód z tegorocznego festynu chcemy przeznaczyć na zorganizowanie jubileuszu czterdziestolecia, na Dom Podhalan oraz dla straży pożarnej. Staramy się dawać tam, gdzie są potrzeby” – powiedział prezes Wiesław Wilczek.

W imprezie licznie uczestniczyli przedstawiciele innych góralskich organizacji. Obecni byli przedstawiciele władz Związku Podhalan z prezesem Józefem Cikowskim na czele. „Bardzo się cieszę z tak wspaniałej frekwencji. Chodzimy na każdy piknik tego koła, bo w składzie Zarządu Głównego Związku Podhalan są członkinie z tej organizacji, Helena Studencka i Marysia Skiba. Popieramy to koło, bo bardzo dobrze z nami współpracuje i pomaga. Zespoły grają, młodzież się bawi, kuchnia serwuje najróżniejsze przysmaki. To jest piękne. Moje gratulacje dla całego koła”.

Kwestujące wśród uczestników wolontariuszki fundacji „You Can Be My Angel” zebrały ponad tysiąc dolarów dla chorego na raka mózgu trzyletniego Marcelka z Konina. Nad porządkiem i bezpieczeństwem uczestników festynu czuwała grupa zaprzyjaźnionych stróżów prawa. Mieli sporo pracy, bo na rozległych terenach parkingowych wokół parafii miejsca zabrakło już o godzinie czwartej po południu.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location