----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z miasteczka Rust Belt we wschodniej Indianie pochodzić będzie pierwszy w kraju genetycznie modyfikowany łosoś zatwierdzony do spożycia przez Federalną Agencję ds. Żywności i Leków (FDA).

AquaBounty Technologies, firma biotechnologiczna z siedzibą w Massachusetts, prace nad hodowlą łososia atlantyckiego (Salmo salar) GMO, rozpoczęła jeszcze w 1989 r. To odmiana, która rośnie dwa razy szybciej niż ryba rozwijająca się w naturalnych warunkach.

Firma, która już hoduje łososia w Kanadzie, przekazała pierwszą partię bioinżynieryjnie modyfikowanej ikry do swoich zakładów w Albany w stanie Indiana, ale pierwsze łososie GMO hodowane w Stanach Zjednoczonych na rynek trafią dopiero pod koniec 2020 r. Decyzja AquaBounty o prowadzeniu hodowli w Indianie jest przełomowa dla Środkowego Zachodu, regionu znanego z walorów rolniczych, a teraz stawiającego na akwakulturę.

AquaBounty zakupiła kompleks położony około 10 mil na północny wschód od Muncie, gdzie wcześniej hodowano inne gatunki ryb, w tym pstrągi. Obiekt został odnowiony i przerobiony na potrzeby łososia atlantyckiego. W skład 16-osobowego personelu wchodzą pracownicy, którzy utracili zatrudnienie w ostatnich latach. Hodowla ryb w Indianie posiada recyrkulacyjny system filtrowania wody, który minimalizuje jej zużycie.

W inkubatorach umieszczono już na specjalnych tacach ikrę w liczbie 100,000 ziaren. Genetycy z AquaBounty wprowadzili do DNA łososia dodatkową kopię genu regulującego produkcję hormonu wzrostu.

Nowy gen wzrostu pochodzi od czawyczy, dużego łososia pacyficznego, znanego w USA pod nazwą łosoś królewskim. Dzięki dodaniu do DNA łososia atlantyckiego także promotora genetycznego pochodzącego od jeszcze innego gatunku ryby (Zoarces americanus) jego organizm produkuje hormon wzrostu stale, a nie tylko latem.

Dzięki tym zabiegom łosoś GMO rośnie dwa razy szybciej i wagę handlową osiąga ledwie w 1.5 roku. Do wagi około 10 funtów wystarczy do 16 do 18 miesięcy, w porównaniu z 32 miesiącami na wolności.

„Ponieważ ta ryba rośnie szybciej, możesz w tej samej hodowli wyprodukować dwa razy więcej ryb przy mniejszych kosztach” - powiedział William Muir, emerytowany profesor z Purdue University, który badał genetycznie modyfikowane zwierzęta. „Jeśli potrafisz produkować taniego łososia w głębi lądu, duże ośrodki miejskie, takie jak Chicago, chętnie będą zaopatrywały się w świeżą rybę” - dodał.

Jednak niektóre grupy reprezentujące konsumentów nadal ostro sprzeciwiają się produkcji i sprzedaży zwierząt genetycznie modyfikowanych.

„To czysto komercyjna decyzja, aby ryby rosły szybciej” - powiedziała Megan Westgate, dyrektor wykonawczy The Non-GMO Project, organizacji non-profit z siedzibą w stanie Waszyngton - “Nie ma z tego korzyści ani dla konsumenta ani dla środowiska. Myślę, że wiele ludzi woli jeść naturalną rybę”.

Do chwili obecnej nie ma dowodów naukowych potwierdzających, że żywność genetycznie modyfikowana jest szkodliwa dla zdrowia. FDA twierdzi, że ryby GMO pochodzące od AquaBounty są bezpieczne do spożycia.

Profesor Muir uważa, że wiele obaw związanych z żywnością GMO jest przesadzonych. „Ci ludzie, którzy są anty-GMO, nie kierują się danymi, lecz kierują się agendą, by produkt GMO nigdy nie trafił na talerz - powiedział.

Po raz pierwszy firma AquaBounty Technologies złożyła do federalnej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) wniosek o zezwolenie na wprowadzenie na rynek swoich ryb GMO w połowie lat 90. ubiegłego wieku. FDA zgodziła się dopiero w listopadzie 2015 na uruchomienie hodowli ze sprzedażą na terenie USA od 2020 r.

AquaBounty hodowlę łososi GMO w zamkniętych stawach prowadzi w Kanadzie czy w Panamie. W Kanadzie nie ma obowiązku umieszczania na etykietach informacji, czy ryba była genetycznie modyfikowana.

Prezes firmy AquaBounty, Sylvia Wulf, twierdzi, że nie ma potrzeby etykietowania w Kanadzie, ponieważ dziki, jak i genetycznie modyfikowany łosoś, mają te same wartości odżywcze.

Z jej opinią nie zgadza się działaczka projektu Non-GMO, która uważa, że brak takiej informacji pozbawia konsumentów wyboru.

„Ludzie powinni wiedzieć, co jest w ich pożywieniu” - powiedziała Megan Westgate - „To gatunek transgeniczny, połączenie trzech ryb. Wiele osób po prostu czuje, że jest nienaturalne, i nie jest to ryba, którą chcą karmić swoje dzieci”.

Stany położone w regionie Wielkich Jezior, takie jak Illinois i Indiana, wchodzą na rynek dostaw ryb i krewetek hodowanych na lokalnych farmach. Zresztą akwakultura rozwija się szybko na całym świecie.

Wzrasta nie tylko wielkość ogólnej produkcji hodowlanej, ale zmieniają się także stosowane techniki chowu ryb.

Rok 2014 był znaczącym kamieniem milowym w tym sektorze, ponieważ po raz pierwszy więcej ryb hodowano na całym świecie w celu spożycia przez ludzi niż złowiono - wynika z danych Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa działającej przy ONZ.

"Połowa z owoców morza, które już spożywamy, jest hodowana - powiedziała Julie Qiu, dyrektor ds. marketingu australijskiej firmy z oddziałem w Massachusetts, która prowadzi swoje hodowle barramundy (zwanej też Asian sea bass) w Stanach Zjednoczonych i Wietnamie.

Akwakultura na Środkowym Zachodzie na razie jest niewielka, bo stanowi mniej niż 1 procent ryb hodowlanych spożywanych w USA. Niektóre farmy zmagają się z wysokimi kosztami operacyjnymi, takimi jak syntetyczna sól używana do replikacji wód oceanicznych.

Istnieje około 70 słodkowodnych obiektów akwakultury, które uzyskały licencję w Illinois, chociaż w 2011 roku było ich 101 - podał stanowy Departament Zasobów Naturalnych.

Ogromna większość z nich zajmuje się hodowlą gatunków spotykanych w jeziorach i stawach, takich jak bass wielkogębowy (largemouth bass), bass niebieski (bluegill) i sum kanałowy (channel catfish)

Co najmniej osiem z jedenastu obiektów akwakultury w powiecie Cook zajmuje się hodowlą tilapii, szybko rosnącej ryby słodkowodnej, pochodzącej z Afryki i Bliskiego Wschodu.

JT

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location