----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Piąty wymiar – czym jest? Czy wszechświat to tylko prawa fizyki? Czym jest czas? Jakie są jego granice? I czy istnieje wieczność? A jeżeli nie, to jaki sens ma nasze życie?

***

Powoli umiera ten, kto nie podróżuje,
kto nie czyta, kto nie słucha muzyki,
kto nie znajduje dobra w sobie.

***

Czytamy i uczymy się. Uczymy się, czytając. Czego uczymy się, gdy czytamy? Uczymy się czytać, czy umiejąc już czytać uczymy się poprzez czytanie? A jeśli rzeczywiście czegoś się uczymy, to jak i na ile?

***

Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia,
powtarzając każdego dnia te same drogi,
kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia,
kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru,
kto nigdy nie rozmawia z nieznajomymi.

Powoli umiera ten, kto unika w swoim życiu pasji,
kto zawsze przedkłada czarne nad białe i poszczególne chwile nad całą paletę emocji,
które powodują, że błyszczą oczy, że na twarzy pojawia się uśmiech,
że serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i uczuciami.

Powoli umiera ten, kto nie wywraca stołu,
kto jest nieszczęśliwy z pracy,
kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji marzeń,
kto nigdy, choćby raz w życiu, nie odłożył na bok racjonalności.

Powoli umiera ten, kto nie podróżuje,
kto nie czyta, kto nie słucha muzyki,
kto nie znajduje dobra w sobie.

Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną,
kto znikąd nie chce przyjąć pomocy,
kto idzie przez życie narzekając na własne nieszczęście i na deszcz,
który pada.

Powoli umiera ten, kto rezygnuje z projektu przed rozpoczęciem go,
kto nie pyta o to, czego nie rozumie, i nie odpowiada, kiedy zna odpowiedź.

Unikamy śmierci w małych dawkach,  pamiętając zawsze,
że bycie żywym domaga się długiego wysiłku począwszy od prostej czynności oddychania.

Tylko płomienna cierpliwość poprowadzi cię do zdobycia wielkiego i wspaniałego szczęścia.

(Pablo Neruda)

***

Czy zatem czytając, uczymy się jak nie umierać powoli, ale czy to znaczy, że uczmy się jednocześnie jak umierać szybko?

***

Bohater powieści Martina Vopenki Piąty wymiar” czyta powoli jedną książkę, ale to powolne czytanie jest odwróceniem umierania, wyrzuca go bowiem w inne wymiary rzeczywistości. Pozwala mu wejrzeć w głąb siebie i dotknąć tajemnicy istnienia.

***

Historia w głównej warstwie znaczeń „Piątego wymiaru” ociera się o banał. Fizyk, który w wyniku splotu różnych wydarzeń postanawia inwestować w nieruchomości, które buduje i sprzedaje z wielkim zyskiem, popełnia szereg błędów inwestycyjnych i staje na krawędzi bankructwa. Sytuacja z fantastycznej staje się mało ciekawa. Nie bardzo może wrócić do pracy naukowej, nie jest też w stanie wykaraskać się z zapaści finansowej, ale jak to w powieściach, spada mu z nieba niezwykła okazja. W istocie spada nie z nieba, ale ukazuje się w gazecie. Ogłoszenie oferuje udział w doświadczeniu, które ma trwać cały rok i być doskonale opłacone. Po długich wahaniach, namysłach z żoną i roztrząsaniu wielu za i przeciw wybiera „za” i decyduje się na udział w eksperymencie. Na czym ma on polegać? Do końca nie wiadomo, ale też nie jest to istotne w kontekście wszystkiego tego, co w powieści się wydarza, a dzieje się całkiem sporo:

-bankructwo firmy budowlanej, która prowadzi Jakub

-decyzja o udziale w tajemniczym eksperymencie

-relacje z żoną i dziećmi, szalenie istotne dla rozumienie decyzji podejmowanych przez głównego bohatera

-podróż do Argentyny i rok spędzony w kompletnej izolacji od reszty świata z akcydentalnymi spotkaniami z ludźmi

-seksualne, erotyczne życie Jakuba z żoną i Denisem

-relacje Aleny, żony Jakuba z jej przyjaciółką Radką, współpracowniczką tajnych służb, a także układ jaki miała Alena z Howardem, pracownikiem i przedstawicielem agencji Free Year prowadzącej cały eksperyment

-umiejętność przenikania przestrzeni i oglądu rzeczy i spraw dziejących się gdzieś indziej, niż aktualne miejsce przebywania Jakuba

-wyobrażone i możliwe, ale racjonalnie wątpliwe wizje rytualnej śmierci Veroniki, której wisiorek nosi ze sobą, jak amulet, który paradoksalnie nie broni go, ale prowokuje to gry ze śmiercią

-wyprawy z Fabianem, który ratuje go przed samotną śmiercią w górach

-absolutnie przypadkowe, ale niezwykle ważne dla rozwoju wypadków w powieści, spotkanie z grupą czeskich wędrowców, z których jeden, zwany brodaczem wydaje się jakubowi wcieleniem demonów zła

-ograniczenie narzucone przez miejsce przebywania w trakcie eksperymentu – argentyńskie Andy i grota/bunkier, w którym jest kompletnie zostawiony samemu sobie

***

Wszystkie te wymienione wątki świata przedstawionego powieści są jednakowoż i zadziwiająco drugorzędne wobec znacznie ważniejszego dyskursu, który swe źródło ma w książce K.S. Thorne’a zatytułowanej „Czarne dziury i krzywizny czasu. Zdumiewające dziedzictwo Einsteina”. To właśnie ten tytuł wziął ze sobą do bunkra Jakub, zgodnie z umową, która pozwalała mu wybrać tylko jedną książkę ze sobą na cały, roczny pobyt w Andach. To dzięki publikacji Kipa Stephena Thorne’a pozornie zużyte chwyty literackie (tajemniczy eksperyment w kompletnej izolacji z jedna książką, naznaczony spotkaniami trzeciego stopnia) nabiera charakteru rozprawy mądrościowej o sensowności istnienia, która stawia elementarne pytania o:

- nasze miejsce w kosmosie,

-cel istnienia,

-specyfikę czteroaspektowej czasoprzestrzeni, która niesie w sobie otwarcie na piąty wymiar,

-subiektywność elementarnych wymiarów naszej rzeczywistości, to znaczy czasu i przestrzeni,

-niezmienność prędkości światła i prędkość myśli,

-śmiertelność i nieśmiertelność,

-początek kosmosu i ewentualny jego koniec,

-czarne dziury i tego, co nieskończenie małe u ich początku i końcu,

- ludzką odpowiedzialność za drugiego człowieka, relacje miłości, nienawiści, śmierci i cierpienia, rytuały religijne,

-wzajemność, lojalność i odpowiedzialność

Wybór, jakiego dokonuje Jakub zabierając ze sobą do bunkra książkę Thorne’a pozwala nam czytać wydarzenia, jakich doświadcza w horyzoncie fizyki kwantowej. Zaczynamy wraz z nim zastanawiać się nad kategorią piątego wymiaru, czyli wymiaru ducha, czy raczej wymiaru myśli, którego zrozumienie czy raczej próba dotknięcia, jest największym wyzwaniem dla głównego bohatera, by móc odszukać sens istnienia w samym sobie. Jakub wprawdzie doznaje czegoś na kształt oświecenia czy objawienia, ale dzieje się to już „po drugiej stronie” jego bycia. Eksperyment zatem, paradoksalnie, kończy się sukcesem – Jakub odnajduje odpowiedzi na elementarne pytania: po co i dlaczego? Pytania o cel przyczynę.

„Jednak z drugie strony – co by było, gdybym się wcale nie urodził? W takim razie istnienie wszechświatowi zapewniłby ktoś inny. Jednak co by było, gdyby nikt się nie urodził? Gdyby nie było życia? Wówczas wszechświat miałby cztery wymiary. I zdaje się, że to za mało, aby istniał. Przecież nawet Bóg nie może być obecny we wszechświecie, w którym nie ma nikogo, kto sięgałby ku niemu myślą. Nie ma tam nawet najbardziej prymitywnego żywego organizmu, który samym swoim istnieniem sławiłby cud stworzenia. A czy miałoby sens istnienie wszechświata, o którym nikt nie ma pojęcia? […] Nasz wszechświat nie przestanie istnieć, kiedy umrę. Przestanie istnieć, kiedy umrze ostatni człowiek.” (s. 246/247)

Jakub poniekąd sam skazuje się na unicestwienie w górskiej wędrówce ku ułudnemu przekonaniu, że znajdzie potwierdzenie swoich domniemanych podejrzeń w sprawie śmierci Veroniki. To pełna desperacji złudność i ulotność wędrówki pozwala mu dotrzeć do sensu swego istnienia. Powolne odkrywanie nie jest w tym wypadku powolnym umieraniem. Jest raczej dotknięciem niemożliwego, owego piątego wymiaru:

„Nie ma życia bez materii i bez przebywania w czasie. A jednak w myślach, na przekór prawom fizyki, przemierzamy cały wszechświat”. (s. 275)

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location