----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jedno z największych śledztw narkotykowych w historii rozpoczęło się w Chicago i to od mniej niż dwóch uncji heroiny. Zakończyło się doprowadzeniem przed wymiar sprawiedliwości meksykańskiego barona narkotykowego Joaquína "El Chapo" Guzmána Loery, najbardziej poszukiwanego na świecie szefa organizacji przestępczych.

Latem 2007 roku handlarz narkotykami z zachodnich przedmieść, Christopher Baines, sprzedał plastikową torebkę zawierającą 50 gramów brązowego proszku osobie, która współpracowała z agentami DEA, w pobliżu skrzyżowania ulic Cicero i Chicago na zachodzie Chicago. Kupujący zapłacił $5,000. Po trzech kolejnych transakcjach Baines został aresztowany.

Władze nigdy nie ujawniły, że sprawa przeciwko człowiekowi, który - jak niektórzy uważają - prowadził największy na świecie biznes narkotykowy, zaczęła się od Bainesa, dealera średniego szczebla.

Do takiego wniosku doszli dziennikarze “Chicago Sun-Times” po analizie dokumentów sądowych, zeznań Bainesa i innych osób zaangażowanych w sprawę, a także rozmowach przeprowadzonych z byłym prokuratorem federalnym. Ścieżka ostatecznie prowadziła od Bainesa do El Chapo. Śledztwo rozpoczęło się od gangu Traveling Vice Lords aktywnego w zachodniej dzielnicy Chicago.

"Pokonaliśmy drogę z Chicago do górskich szczytów Meksyku" - mówi Thomas Shakeshaft, były asystent prokuratora federalnego. Jego zdaniem zanim Sean Penn przyleciał do Meksyku z aktorką Kate del Castillo, aby nagrać wywiad z Guzmanem, w którym przyznał, że jest największym handlarzem narkotyków na świecie, prokuratura w Chicago miała jedyne zdobyte przez śledczych nagranie głosu El Chapo na świecie”.

Sprawa El Chapo była największą w karierze prokuratorskiej Shakeshafta i odcisnęła na nim piętno. Jak powiedział, presja utrzymania świadków przy życiu i jednoczesne nadzorowanie międzynarodowego śledztwa doprowadziły go do alkoholizmu i zespołu stresu pourazowego.

El Chapo został oskarżony w 1995 r. o konspirację w sprawie handlu narkotykami w San Diego, ale chicagowskie dochodzenie doprowadziło do zebrania najbardziej obciążających go dowodów.

W 2009 roku postawiono mu zarzuty związane z przerzutem ton narkotyków do Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem statków i łodzi podwodnych oraz samolotów.

Początek sprawy zaczyna się wraz z 13-miesięcznym śledztwem, które doprowadziło do aresztowania Chrisa Bainesa. "Chris Baines był znany DEA (federalnej agencji antynarkotykowej) jako osoba związana z Traveling Vice Lord - niekoniecznie jako pełnoprawny członek gangu - ale był liczącym się handlarzem narkotyków na zachodzie Chicago i mieszkał w Maywood" - mówi Shakeshaft.

Kontakt z nim nawiązał informator agencji federalnej. Pierwsza transakcja miała miejsce 3 lipca 2007 roku. Baines i jego kuzyn Charles Parker sprzedali 50 gramów heroiny - mniej niż kubek.

Baines i jego współpracownicy trzykrotnie sprzedali podobną ilość heroiny informatorowi.

W lipcu 2008 r. grupa zadaniowa DEA - agenci federalni, śledczy z Chicago i członkowie innych organów ścigania, aresztowali Bainesa. Milczał. Nie chciał współpracować z prokuraturą, ale jeden z jego przyjaciół, dealer nazywany Michael "Fat Mike" King, zgodził się.

Dostawcami Kinga byli Pedro "Peter" Flores i Margarito "Junior" Flores, identyczni bliźniacy, którzy wychowali się w dzielnicy Little Village w Chicago, ale potem przenieśli się do Meksyku i zaczęli wysyłać tony narkotyków do Chicago.

Bracia Flores zgodzili się współpracować ze śledczymi w USA pod koniec 2008 roku. Z akt sprawy wynika, że to właśnie Pedro Flores nagrał rozmowę telefoniczną z jego dostawcą - El Chapo. Nagranie stało się kluczowym dowodem oskarżenia federalnego z 2009 r. złożonego w sądzie okręgowym w Chicago.

Guzman wraz kilkunastoma swoimi podwładnymi został oskarżony o prowadzenie przestępczej grupy, która “wyeksportowała” kokainę i heroinę do Chicago i innych amerykańskich miast o czarnorynkowej wartości miliardów dolarów.

Według prokuratorów bracia Flores - synowie meksykańskiego handlarza narkotyków, który mieszkał w dzielnicy Little Village w Chicago - stali się najbardziej prężnymi dostawcami narkotyków w historii naszego miasta. Do lata 2003 r. sprowadzali dwie tony kokainy na miesiąc z Meksyku, czyniąc z Chicago główny węzeł dystrybucyjny. W mniej niż trzy lata dzięki ich działalności do Meksyku popłynęły ponad 2 miliardy dolarów w gotówce - ocenili prokuratorzy.

Zostali oskarżeni w Milwaukee w 2005 r. o sprzedaż ponad pięciu kilogramów kokainy, ale dopiero śledztwo chicagowskiej grupy zadaniowej, które rozpoczęło się w 2007 roku, pokazało prawdziwy zasięg ich operacji.

El Chapo kilkakrotnie spotykał się z braćmi, a w 2008 r. ostrzegł ich nawet, aby kupowali narkotyki tylko od niego i przestali robić interesy z konkurencyjną organizacją przestępczą Beltrán-Leyva.

Zdecydowali się na współpracę z amerykańskimi śledczymi. 6 listopada 2008 r. agenci federalni oraz prokurator Shakeshaft potajemnie spotkali się z braćmi w hotelu w Monterrey w Meksyku. Zgodzili się być informatorami w sprawie El Chapo.

Nagrano ponad 70 rozmów telefonicznych z Guzmanem. Najważniejsza była ta z 15 listopada 2008 r. Peter Flores był w swoim domu w Guadalajarze. El Chapo ukrywał się gdzieś w Meksyku. "Miło z tobą rozmawiać" - powiedział El Chapo. "Jaki się ma twój brat?"

Flores negocjował cenę za 20 kilogramów heroiny z $55,000 za kilogram do $50,000. "Ta suma jest w porządku" - powiedział w końcu El Chapo.

Tym samym prokuratorzy zdobyli pierwszy bezpośredni dowód na to, że El Chapo negocjował umowę narkotykową.

W 2015 roku bracia Flores zostali skazani na 14 lat więzienia przez sędziego federalnego, który ostrzegł ich, że do końca życia będą na nich czyhać zabójcy zleceni przez El Chapo.

Sędzia przyznał, że na jego wyrok miała wpływ ich współpraca z organami ścigania. Oczekuje się, że bracia będą głównymi świadkami prokuratury w procesie Guzmana.

Na początku 2016 r. El Chapo po ekstradycji z Meksyku został osadzony w Nowym Jorku, gdzie oczekuje na proces, który ma ruszyć we wrześniu. Oskarżenia obejmuje setki tysięcy dokumentów i tysiące godzin tajnych nagrań.

44-letni Chris Baines 20-letni wyrok odsiaduje w więzieniu w Ohio. W elektronicznej korespondencji z dziennikarzami “Chicago Sun-Timesa” przyznaje, że nie był świadomy, że może odegrać rolę w dochodzeniu w sprawie El Chapo.

Wspomina też swoje dzieciństwo w Maywood. Pod koniec lat 80. ub. wieku starsi bracia Bainesa zostali zastrzeleni rok po roku. Podobny los spotkał jego najlepszego przyjaciela, gdy miał 14 lat.

Baines powiedział, że nie był dobrym uczniem, ale udało mu się ukończyć szkołę średnią St. Joseph w Westchester. Potem dostał pracę w Riverside Mall na przedmieściach, a także pracował przez kilka miesięcy w urzędzie pocztowym w Melrose Park. Jego rodzice próbowali trzymać go z dala od ulicy, aby nie podzielił losu braci.

W 1991 r. całkiem przypadkowo przeprowadził swoją pierwszą transakcję sprzedaży kokainy. Spotkał się z dealerem, który był przyjacielem jednego z jego braci. "Spotkałem faceta w Maywood i zarobiłem $25 w krótkim czasie. Zanim się zorientowałem, sprzedawałem 10 działek dziennie. Potem 100. I tak dalej" - wspomina.

Potem przeprowadził się do Bloomington z planami nauki w college’u. W 1992 r. został aresztowany pod zarzutem nadzorowania 20 osób zajmujących się sprzedażą narkotyków. Grupa zarabiała $10,000 tygodniowo. Baines miał 19 lat i został skazany na 18 lat stanowego więzienia.

Za kratami nauczył się fryzjerstwa. Po wyjściu w 2002 r. zaczął pracować w popularnym salonie zachodzie Chicago: "Moi rodzice byli ze mnie dumni”.

Ale wkrótce “dzięki starym kumplom” zaczął znowu handlować narkotykami z dealerami niższego szczebla z gangów na zachodzie Chicago. Zbudował swoją sieć. 

“Świat jest mały” - odpowiada dziennikarzowi “Chicago Sun-Timesa”, zapytany o to, czy nie był zaskoczony swojąrolą w śledztwie dotyczącym El Chapo.

JT

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location