Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Podobnie jak inne, wielkie miasta w USA, Chicago zapewnia stałą i opłacaną z pieniędzy publicznych ochronę osobie, która aktualnie zajmuje stanowisko burmistrza. Tu podobieństwa się kończą.

Ponad osiem lat po opuszczeniu stanowiska Richard M. Daley wciąż otrzymuje opłacaną przez podatników ochronę miejskiego departamentu policji. Podobnie Rahm Emanuel, który zakończył służbę już ponad 6 miesięcy temu.

Chicago Tribune sprawdziło w dziewięciu innych, największych metropoliach Stanów Zjednoczonych, czy byli burmistrzowie otrzymują tam podobne świadczenia.

Okazało się, że Los Angeles, Houston, Phoenix, Philadelphia, San Antonio, San Diego, Dallas oraz San Jose chronią swych aktualnych burmistrzów, ale nie ich poprzedników. Jedynie Nowy Jork odmówił komentarza w tej sprawie.

Oprócz tego Philadelphia poinformowała, że choć nie oferuje stałej ochrony byłym dygnitarzom miejskim, to ma program ochrony tymczasowej, gdy na przykład były burmistrz potrzebuje jej w jakiejś konkretnej sytuacji.

Chicagowski departament przyznał, iż Daley i Emanuel korzystają ze stałej ochrony, ale nie podał szczegółów zasłaniając się względami bezpieczeństwa. Dziennikarzom nie udało się również dowiedzieć, ile kosztuje ochrona byłych burmistrzów. Poinformowano jedynie, że byli politycy miejscy korzystają z minimalnej ochrony, podobnej do oferowanej w takich sytuacjach w przeszłości.

David Orr, poza Daleym i Emanuelem jedyny żyjący były burmistrz Chicago, nie ma żadnej ochrony policyjnej. Służył on jednak dawno i tylko przez chwilę, tymczasowo pełniąc obowiązki zmarłego burmistrza Harolda Washingtona.

Praktyka oferowania policyjnej ochrony byłym politykom miejskim jest od dawna krytykowana przez ekspertów. David Melton, doradca w organizacji Reform for Illinois, uważa ochronę w momentach pojawiającego się zagrożenia za adekwatną i konieczną, jednak utrzymywanie jej przez cały czas traktuje jak marnotrawstwo środków.

“Z mojego doświadczenia wynika, iż mówimy przede wszystkim o kierowcach dla tych ludzi” – mówi Melton – “Jeśli potrzebują kierowców, mogą za nich sami zapłacić”.

Ben Silver, prawnik z grupy Citizen Advocacy Center uważa, iż brak jakichkolwiek informacji na ten temat ze strony policji powinien nas zastanowić.

„Jedną rzeczą jest dodatkowe zajęcie dla jakiegoś oficera policji od czasu do czasu. Czym innym jest stała praca w ochronie takiej osoby. To znaczący koszt” – twierdzi Silver – „Nie jesteśmy w stanie ocenić, czy jest to potrzebne, czy nie, skoro nie znamy żadnych szczegółów.”

Ochrona miejskich dygnitarzy za pieniądze podatników od dawna była krytykowana jako niepotrzebny wydatek w borykającym się z problemami finansowymi mieście, w którym przemoc jest chronicznym problemem. Debata na temat tego, kto powinien być chroniony, a kto nie, prowadzona jest od lat. Jeszcze do minionego lata chicagowska policja zajmowała się ochroną sekretarza miejskiego i skarbnika. Zlikwidowano jednak tę usługę twierdząc, iż urzędnicy tego stopnia nie są zbytnio narażeni na niebezpieczeństwo.

Osobą, która przez dziesięciolecia chroniona była przez policję chicagowską, był alderman Edward Burke, wielokrotnie wspominany ostatnio z powodu oskarżeń FBI. Jednak powodem roztaczanej nad nim ochrony były tzw. Council Wars w latach 80. gdy przystąpił on do grupy zbuntowanych wobec polityki burmistrza Washingtona białych aldermanów. Ochrona Burke została zniesiona dopiero w ubiegłym roku, choć zanim to nastąpiło, jako szef komitetu finansów miasta posiadał w niektórych momentach swego urzędowania aż czterech oficerów przydzielonych mu do ochrony. Wszyscy opłacani oczywiście przez podatników.

Sprawa nadmiernej ochrony pojawiła się podczas kampanii wyborczej Rahma Emanuela w 2011 r. Zapowiedział on oszczędności z tym związane. Wkrótce mianowany wówczas przez niego szef policji, Garry McCarthy, wycofał ochronę Burke’a i zastąpił ją dwoma emerytowanymi policjantami. Spotkało to również innych urzędników, którzy według oceny superintendenta nie potrzebowali pełnej ochrony. Poinformowano wówczas, że zmiany przyniosły miastu oszczędności wysokości około 650 tysięcy dolarów i pozwoliły na powrót do regularnej służby kilku policjantów. Burke stracił całkowicie ochronę dopiero po oskarżeniach FBI o korupcję.

Po wyborze Emanuela Richard Daley i jego żona dalej otrzymywali ochronę. Początkowo były to cztery osoby, następnie trzy, z czego dwie oddelegowane były do transportowania Maggie Daley do szpitala i z powrotem do domu.

Rahm Emanuel tłumaczył to mówiąc: „Jesteśmy miastem szerokich barków, ale także wielkich serc”.

Po śmierci żony byłego burmistrza jego ochrona została ponownie ograniczona i do dziś nie wiemy dokładnie, jak wygląda i ile kosztuje. Podobnie z ochroną Rahma Emanuela.

Lightfoot odpowiada

Obecna burmistrz, Lori Lightfoot, broniła publicznych wydatków na ochronę swych poprzedników mówiąc: “Uważam to za stosowne i konieczne”.

Według niej roztoczenie ochrony nad osobą pełniącą niegdyś funkcję burmistrza jest konieczne biorąc pod uwagę „świat, w którym żyjemy”.

Pytana o Richarda Daley, który odszedł ze stanowiska już osiem lat temu, wskazała na ograniczoną ochronę w porównaniu do własnej.

Kathy, córka byłej burmistrz Jane Byrne, nie przypomina sobie, by po odejściu ze stanowiska jej matka miała jakąkolwiek ochronę. Pamięta natomiast, że któregoś dnia wybrali się całą rodziną do Kentucky, by mogła ona - zachowując anonimowość – poćwiczyć jazdę samochodem, zapomnianą nieco z powodu ciągłej obecności oficjalnych kierowców.

RJ

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location