----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

***

Czekać. Ach, w życiu człowiek cieszy się, gniewa, smuci, to znów nienawidzi, lecz te uczucia zajmują ledwie jeden procent życia. Pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć – czy nie spędzamy go, po prostu czekając? (s. 98)

***

Nie mógłby Pan odrzucić moralności, która pana więzi? (s. 98)

***

Zrobili sobie wspólne zdjęcie. Niski, ubrany we frak i wyraźnie stremowany cesarz Hirohito stoi na nim obok wysokiego gen. MacArthura, „ostatniego szoguna”, który ma na sobie wymięty mundur bez krawata. Amerykański bóg wojny obok japońskiego wcielonego boga, odległego potomka bogini Amaterasu. Dla Japończyków to zdjęcie było szokiem. [za:Shinto na wojnie, H. Koziel, w: Historia Uważam Rze, Maj, 2019, s.61-63)

***

„Zmierzch” Osamu Dazai wciąga nas w magię i rozpacz końca pewnej, wydawałoby się wiecznej, rzeczywistości. Wspaniały, poukładany, kulturalny, wyrafinowany, z wielkimi tradycjami i wielkimi oczekiwaniami na przyszłość świat rozprasza się na milion drobnych, już nieprzystających do siebie kawałków, a wszystko to w efekcie bezrefleksyjnych snów o potędze. Wojna dotknęła wszystkich Japończyków. Osamu Dazai wybiera tylko trzy osoby: matkę i dwójkę jej dzieci. To oni właśnie stanowią o nieznośnej ciężkości bytu, z jakim muszą się zmierzyć w „Zmierzchu”. Każda z nich zatacza przed nami swój horyzont poszukiwania siebie, a raczej prób odnalezienia siebie, w niemożliwych zawirowaniach. Tęsknota za tym, co było i poszukiwanie sensu w zapętleniu bezpowrotnie utraconego czasu to elementarne wyznaczniki działań głównych bohaterów.

Matka – niezwykłej klasy i wrażliwości postać. Arystokratka, która „wysadzona z siodła” jest raczej bliżej rezygnacji niż prób poszukiwania nowych dróg.

Córka Kazuko – postać po znaczących przejściach osobistych (rozwód), która za wszelką cenę chce spełnienia, bez względu na konsekwencje i reakcję otoczenia

Syn Naoji – żołnierz, narkoman i alkoholik. Arystokrata.

W perspektywie oglądu świata rysowanej z tych trzech punktów widzenia, zmagamy się prawie z niemożliwym. Pozornie banalna historia o utraconym statusie społecznym i wszystkich oczywistych problemach z tym związanych (brak pieniędzy, upokorzenie, odrzucenie) – urasta w powieści Osamu Dazaia do dramatu, z którego oczywiście musi być jakieś wyjście, ale nie każdy z bohaterów potrafi, czy też chce, z niego skorzystać.

„Wojna się skończyła, świat się zmienił, a wuj Wada poinformował Mamę, że nie możemy tak dalej żyć i nie mamy wyboru: musimy sprzedać dom, zwolnić służące i najlepiej, byśmy kupiły mały domek na wsi, gdzie będziemy mogły żyć tak, jak nam się podoba. Mama, która na pieniądzach znała się gorzej niż dziecko, poprosiła wuja, żeby zrobił to, co uważa za stosowne”. (s.35)

Osama Dazai w niezwykle delikatny sposób kreśli różne poziomy rozpadu, z którym mają do czynienia postaci tekstu. Nie jest to zawsze coś tak znaczącego, jak utrata domu. Czasem wystarczy sugestia, choćby taka, jak zawarta w cytowanym fragmencie:

„…byśmy kupiły mały domek na wsi, gdzie będziemy mogły żyć tak, jak nam się podoba.” Otóż ostatnia część zdania „żyć tak, jak nam się podobna” jest dramatycznie gorzką zapowiedzią niemożliwego. Można by powiedzieć - zdjęcie zostało opublikowane, klamka zapadła – musimy żyć tak, jak pozwalają nam na to warunki, a one z „z życiem, jak się nam podoba” nie mają wiele wspólnego.

Natężenie i dynamika powieści „Zmierzch” ma trzy różne wymiary i modyfikuje w zależności, która postać „dramatu wstępuje na scenę”. Najbardziej rezygnacyjną metodę przyjmuje matka. W zasadzie jej dialogi czy inne formy bezpośredniej wypowiedzi są zredukowane do minimum. Zbliżamy się do niej poprzez innych. Ona sama pozostaje w powiewie oczekiwania na śmierć i spokojnej rezygnacji.

Zupełnie inaczej rozkłada się ów stosunek do tego, co „jest” w perspektywie tego, co mówią Kazuko i Naoji. To Kazuko jest najważniejszą siłą sprawczą opowieści i to poprzez jest działania i wypowiedzi akcja posuwa się do przodu. Poznajemy ją w relacji do matki, brata i „wypracowanego przez nią” ojca dziecka, które bardzo pragnie mieć. To zresztą jest dosyć dziwna sfera sensów przenikających się w tekście Dazaia, szczególnie biorąc pod uwagę zdanie z ostatniego, onirycznego rozdziału powieści, w którym żegna się z mężczyzną, z którym jest w ciąży:

„Ostatnio zrozumiałam, w jakim celu na świecie istnieją takie rzeczy jak wojna, pokój, związki zawodowe, handel czy polityka. Nie wydaje mi się, żebyś wiedział. Dlatego zawsze będziesz nieszczęśliwy. Powiem Ci: to wszystko po to, aby kobiety mogły rodzić zdrowe dzieci”. (s.150)

Ten przewrotny sposób wyprowadzania niejasnych wniosków z przypadkowych przesłanek robi się trochę bardziej zrozumiały, gdy przypomnimy sobie, jakie lektury czytał brat Kazuko.

Naoji widzi jasno w zatraceniu i dlatego popełnia samobójstwo. Istnieje w powieści marginalnie, ale to on i jego działania nadają waloru sposobowi istnienia matki i córki. To przez jego układ towarzyski Kazuko poznaje człowieka, z którym potem chce mieć dziecko. To o faworyzowanie Naojiego zazdrosna jest Kazuko, co zresztą staje się tematem jednej z najważniejszych scen w tekście, angażującej trzy postaci w tym samym czasie.

Zarówno Kazuko jak i Naoji poznajemy w dużej mierze przez listy, która są szalenie istotną częścią dynamizowania powieści Dazaia. Szczególnie ważny dla określenia wzajemnych relacji wszystkich trzech postaci i nakreślenia horyzontu straty, która jest efektem historycznej przegranej Japonii, jest pożegnalny list Naoji. To w rezultacie jego lektury zdajemy sobie sprawę, że wojna niekoniecznie jest po to, „aby kobiety mogły rodzić zdrowe dzieci”.

Powieść Osamu Dazai prowadzi nas poprzez przedziwne meandry ludzkiej świadomości w chwili naznaczonej jednym opublikowanym w prasie zdjęciem. Pozorna banalność tego wydarzenia przekłada się u Dazaia na wielopoziomowy dramat trzech osób, z których każda jest w życiowym zapętleniu. Autor przytacza w tekście wielu różnych europejskich myślicieli, filozofów, pisarzy i polityków. Nie bez przyczyny przywołuje też parę razy Czechowa i jego „Wiśniowy sad”. Poza oczywistym doświadczeniem straty, wspólnym dla bohaterów Czechowa i Dazaia, jest jeszcze jedna, zastanawiająca rzecz. Kazuko pisze do Uchary (ojca dziecka i przyjaciela Naojiego od wspólnych imprez alkoholowych), którego nazywa swoim Czechowem (s. 86):

/Proszę wybaczyć. Czechow w liście do żony pisał: „Urodź mi dziecko, urodź nam dziecko”/ i dalej możemy przeczytać;

/Nietzsche także w swoich esejach pisał o „kobietach, które chcą urodzić dziecko”./ (s. 88)

Matka umiera, od pewnego czasu nieustannie trapiona poważną chorobą, Naoji popełnia samobójstwo zaraz potem. Kazuko niebawem urodzi z pewnością zdrowe dziecko. Jej ostatnia prośba skierowana do Uchary jest zaskakująca:

„Chciałabym, żeby Twoja żona – choćby tylko jeden raz – wzięła w ramiona dziecko, które urodzę. I żebym mogła wtedy powiedzieć: - To dziecko w tajemnicy urodziła Naojiemu pewna kobieta. Dlaczego chcę to zrobić/ tego nie mogę nikomu wyjawić. Nie, sama dobrze nie wiem, po co chcę to zrobić.” (s. 151)

Czy po to, żeby powrócić do niemożliwego i je przywrócić?

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location