Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Ostatni tydzień przyniósł kolejne doniesienia o tajemniczej śmierci amerykańskich turystów na Dominikanie, która do tej pory kojarzyła się głównie z egzotycznymi wakacjami. Liczba potwierdzonych zgonów w ostatnich miesiącach przekroczyła już 9, w sprawę włączyły się, poza rządem Dominikany, służby śledcze Stanów Zjednoczonych i kongresmeni reprezentujący okręgi zamieszkałe przez rodziny zmarłych. Wszyscy zadają te same pytania: Jaka była przyczyna? Czy wyjazd do tego kraju jest bezpieczny?

Mówi się, że podróżowanie to jedyna rzecz, na którą wydajemy pieniądze, a mimo to stajemy się bogatsi. Związane jest to czasami z podwyższonym ryzykiem utraty zdrowia, a nawet życia. Transport powietrzny, drogowy czy wodny, nieznane potrawy, egzotyczne mikroby, obca nam fauna i flora, różnice kulturowe, przestępczość. Wszystko to nieodłączne elementy zwiedzania świata, a jednocześnie powód podwyższonego ryzyka. Są oczywiście miejsca, gdzie ze względu na panujące warunki militarno-polityczne wybierają się wyłącznie najodważniejsi. Syria, Irak, Afganistan, Korea Północna czy Południowy Sudan nie są najgorętszymi kierunkami turystycznymi, nawet nie figurują w ofertach większości biur podróży. Oczywiście wiele zależy od kraju wydającego nasz paszport i języka, jakim na co dzień się posługujemy.

Nikt jednak jeszcze do niedawna nie podejrzewał, że jednym z krajów uznawanych za niebezpieczne okaże się Dominikana. Departament Stanu USA w dalszym ciągu za taki jej nie uznaje, bo na publikowanej cyklicznie liście zagrożeń poza standardowym ostrzeżeniem przed podwyższonym stopniem przestępczości nic innego nie znajdziemy. A mimo to rosnąca liczba Amerykanów rezygnuje z wykupionych już wakacji w tym wyspiarskim kraju, natomiast planujący wyjazd decydują się na inne kierunki. Na wszelki wypadek.

Frank Pallone z New Jersey, członek Izby Reprezentantów w Kongresie, zaapelował kilka dni temu o powtórną analizę wskazań Departamentu Stanu dotyczących Dominikany. We wpisie na Twitterze wyraził zaniepokojenie „falą przedwczesnych zgonów” wśród turystów odwiedzających popularne karaibskie resorty wypoczynkowe.

Od czerwca 2018 r. w ośrodkach wypoczynkowych tego wyspiarskiego kraju zmarło co najmniej dziewięciu Amerykanów, z których większość znajdowała się wcześniej w dobrym zdrowiu. We wszystkich przypadkach objawy i śmierć pojawiły się szybko. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że powodem śmierci były m.in.: obrzęk płuc, krwawienie, niewydolność oddechowa i zawał serca. Ostatnią ofiara był Joseph Allen, 53-latek z Avenel w New Jersey, który zmarł podczas wakacji w tym kraju. W zeszłym tygodniu został znaleziony martwy w swoim pokoju.

Wielu innych poczuło się źle podczas wakacyjnych wyjazdów ma Dominikanę, zarówno indywidualni podróżni, jak i całe grupy. W wielu przypadkach po powrocie do domu przeprowadzone testy wykazały obecność pałeczek salmonelli, która raczej nie odgrywała żadnej roli w wymienionych wcześniej przypadkach.

Przyczyna wciąż nieznana

FBI współpracuje z lokalnymi służbami medycznymi i policją w celu ustalenia przyczyny podwyższonej liczby zgonów. Specjaliści ostrzegają jednak, że dochodzenie może zająć nawet kilka miesięcy, bo w grę wchodzą skomplikowane analizy toksykologiczne.

„Bezpieczeństwo obywateli USA, którzy odwiedzają, mieszkają i pracują w tym kraju, jest priorytetem. Są to tragiczne przypadki i wyrażamy najgłębsze wyrazy współczucia osobom dotkniętym śmiercią bliskich” – oświadczyła Robin Bernstein, amerykańska ambasador na Dominikanie.

Dominikana bagatelizuje problem

Ambasada potwierdziła również, że lokalne władze w dalszym ciągu nie znalazły powiązania pomiędzy wszystkimi odnotowanymi w ostatnich miesiącach przypadkami. Władze tego kraju utrzymują, że są to zgony odosobnione, niezwiązane ze sobą, które nie mają nic wspólnego z działalnością ośrodków wypoczynkowych.

„Takie wypadki mogą zdarzyć się w każdym kraju, w każdym hotelu na całym świecie. To smutne, ale czasem się zdarza” – stwierdził minister turystyki cytowany przez New York Times.

Minister zdrowia nazwał wręcz opisane i potwierdzone przypadki „fake news”, czym z kolei naraził się specjalistom branży turystycznej, obawiającym się niepomyślnego dla kraju rozwoju wypadków. Oficjalne dane mówią, że w 2018 r. na Dominikanę przybyło ponad 6.5 mln. turystów z całego świata. W pierwszych dwóch miesiącach 2019 r. odwiedziło ten kraj już ponad 600 tysięcy osób, co stanowi 8 procentowy wzrost w porównaniu do podobnego okresu poprzedniego roku. Ze wspomnianych 600 tys. aż 65 proc. stanowili przybysze z Ameryki Północnej, głównie Stanów Zjednoczonych.

Eksperci z branży turystycznej przewidują, że w najbliższym czasie kraj powinien spodziewać się niższej liczby przyjezdnych, zwłaszcza w najważniejszym okresie, czyli latem. Jesienią wszystko powinno powrócić do normy, jeśli spełnionych będzie kilka warunków.

Jednym z nich jest poważne potraktowanie problemu przez władze Dominikany. Jeśli nie uda się w najbliższym czasie stwierdzić przyczyny zgonów, jeśli w dalszym ciągu bagatelizować będzie się problem, nazywać to wymysłem zagranicznej prasy lub wręcz fałszywymi doniesieniami, wówczas może nastąpić poważny uszczerbek dla całego przemysłu turystycznego Dominikany, odpowiedzialnego aż za 18 proc. dochodu narodowego.

Pragnący zachować anonimowość urzędnicy z Santo Domingo przypominają sprawę zaginięcia młodej Amerykanki, Natalie Holloway, co wydarzyło się na Arubie w 2005 r.

Zniknięcie 18-latki nie zostało zbyt poważnie potraktowane przez władze wyspy, ale wywołało spore zainteresowanie mediów, czego wynikiem było nawoływanie do bojkotu kontrolowanego przez Holendrów niewielkiego kraju na Karaibach. Akcja okazała się na tyle skuteczna, że w kolejnych latach Aruba odnotowała gwałtowny spadek liczby przyjezdnych, a powrót do normalności zajął jej ponad 10 lat.

Eksperci z Dominikany obawiają się, że coś podobnego może wydarzyć się w ich kraju, jeśli lokalne władze nie zaczną jasno i wyraźnie wypowiadać się na temat zaistniałych przypadków śmierci wśród turystów.

“Byłoby bardzo źle, gdybyśmy doświadczyli choćby 15 procentowego spadku wpływów z turystyki. Nie chodzi wyłącznie o hotele, ale o całe społeczności żyjące w okolicy i korzystające z napływu turystów” – stwierdził anonimowo jeden z przedstawicieli Ministerstwa Turystyki.

Jechać, nie jechać…

Ten dylemat każdy podróżny musi rozwiązać sam na podstawie dostępnych informacji. A na razie nie ma ich zbyt wiele. Wiadomo, że w ostatnim czasie liczba odnotowanych, tajemniczych przypadków śmierci wśród turystów nieznacznie wzrosła. Tajemniczych, czyli niewyjaśnionych w wyniku dochodzenia lub sekcji zwłok. Wciąż bowiem nie wiadomo, w jaki sposób zdrowe małżeństwo traci życie w pokoju hotelowym w wyniku zaburzeń oddychania. Albo po wypiciu drinka z pokojowego minibaru.

Z drugiej strony oficjalne dane mówią, że w ciągu ostatnich pięciu lat Republikę Dominikany odwiedziło ponad 30 mln turystów, z których najliczniejszą grupę stanowią Amerykanie. Na stronie internetowej Departamentu Stanu znaleźć można informacje, iż od 2012 r. do grudnia 2018 w kraju tym zmarło 128 obywateli Stanów Zjednoczonych. Warto pamiętać, że stali rezydenci, czyli posiadacze „zielonych kart”, nie są za takich uznawani. Statystyki nie obejmują też zgonów z przyczyn naturalnych. Obejmują zaś m.in. utonięcia, zabójstwa, samobójstwa i wypadki samochodowe. Choć liczba przypadków śmiertelnych jest niepokojąca, departament wciąż nie wydał ostrzeżenia dotyczącego podróżowania do tego turystycznego kraju na Morzu Karaibskim.

Choć władze Dominikany i ambasada USA w tym kraju nie potwierdzają powiązań pomiędzy opisanymi wypadkami, to jednak pewne podobieństwa występują. Troje Amerykanów zmarło w kurorcie Bahia Principe w La Romana w ciągu kilku dni. Dwoje zmarło w Hard Rock Hotel & Casino w Punta Cana. Małżeństwo z Kolorado, które w zeszłym roku przebywało właśnie w Bahia Principe w La Romana, po zapoznaniu się z doniesieniami z ostatnich miesięcy opublikowało własne doświadczenia. Okazało się, że gwałtownie zachorowali w pokoju hotelowym do tego stopnia, że następnego dnia pierwszym dostępnym lotem powrócili do USA. Już w domu testy wykazały, iż choroba była wynikiem działania silnych środków owadobójczych znajdujących się w systemie klimatyzacji.

Posiadacze wykupionych wakacji zastanawiają się, czy jechać. No cóż, Departament Stanu nie odradza wyjazdu, ale w związku z podwyższona nieco przestępczością nakazuje rozwagę. Specjaliści ds. bezpieczeństwa z firm doradczych również uznają Dominikanę za bezpieczny cel podróży.

Strach przed niespodziewaną śmiercią nie powstrzymał organizatora Cepeda Caribbean Classic, który przywiózł na Dominikanę około 60 rodzin z całych Stanów Zjednoczonych na baseballowy turniej młodzieżowy. Podobno tylko jedna matka z synem odwołał podróż.

„Jeśli ktoś zdecyduje się kontynuować podróż i mimo wszystko wybiera się na Dominikanę, czy do jakiegokolwiek innego kraju, powinien przed wizytą udać się do swojego lekarza” – mówi Robert Quigley, wiceprezes i regionalny dyrektor organizacji International SOS – „Zwłaszcza, jeśli mają jakiś przewlekły stan chorobowy lub problemy z układem krążenia. Czasem stres podróży, brak snu, nadmiar rozrywek mogą zaostrzyć do tej pory bezobjawowe problemy naszego organizmu”.

Wiele osób decyduje się na odwołanie wakacji lub wybór innego kierunku mówiąc, że „może to nie jest najlepszy moment na wyjazd na Dominikanę”.

Na podst.: huffpost.com, foxnews, cnn, usatoday, activetimes
opr. Rafał Jurak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location