----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Andrzejem Kulką w świat

Przez pierwszą godzinę podchodzę w mżawce pośród pięknego, unikalnego lasu buków południowych, których kora i konary pokryte są mchami i porostami. 

O godz. 11 ukazuje się po prawej stronie rozległa panorama rzeki Rio de las Vueltas z wodą czystą jak kryształ, obfitującą w środku lata w potężne łososie królewskie. Kontynuuję podejście przez zaczarowany las. Szlak jest świetnie utrzymany z licznymi objaśnieniami i tabliczkami z kilometrażem. Idę jako ostatni z naszej grupy, pozostali są gdzieś daleko z przodu, samoistnie podzieleni na dwójki i trójki o zbliżonej kondycji. 

Liczne sesje zdjęciowe po drodze powodują, że do pierwszego tarasu widokowego przy jeziorze Laguna Capri docieram dopiero o 12:15 mając za sobą dopiero trzy kilometry. O godzinie 13 osiągam dolinę ślicznego strumyka i szósty kilometr. O 13:30 widzę rozwidlenie szlaków, z których lewy prowadzi do doliny Laguna Torre. Teren płaskiej doliny jest podmokły z licznymi drewnianymi kładkami i strumykami o niesłychanie przejrzystej wodzie. Spotykam tutaj część uczestników grupy, którzy zawrócili na ósmym kilometrze, widząc jak trudne jest ostatnie podejście bez nadziei na ujrzenie ściany Fitz Roya z bliska. Deszcz ciągle pada. Idę dalej wiedząc, że w wysokich górach pogoda zmienia się bardzo szybko i nad jeziorem może nastąpić niespodziewana odsłona. O godzinie 14 przechodzę przez pięknie położony, zapełniony namiotami kemping Poincenot, gdzie zaskakują mnie tablice informacyjne w czterech językach: hiszpańskim, angielskim i w dwóch różniących się od siebie alfabetach, których za żadne skarby nie mogłem odczytać. Przez chwilę ogarnęło mnie straszne podejrzenie, że zadłużony rząd argentyński sprzedał bogatym szejkom swoje najwspanialsze tereny jako "lasy państwowe", bo takimi są przecież parki narodowe! Mam nadzieję, że nie mam racji. 

Kilkaset metrów za kampingiem, w połowie ostatniego podejście napotykam Monikę, Michała i Sławka, którzy schodzą z krawędzi laguny de los Tres z najbardziej aktualnym raportem o pogodzie. Tam u góry już nie leje, ale... pada, śnieg! Rezygnuję więc z dalszej wspinaczki i wracam do hotelu mając za sobą 22 kilometry na piechotę. Wspominam piękną pogodę na tym szlaku sprzed dwóch lat, nie wiedząc jeszcze, że jutro chmury się rozstąpią i ujrzymy w całej swojej krasie nie tylko Fitz Roya, ale również enigmatyczne wieże Cerro Torre. 

Ciekawostki

* El Calafate to po hiszpańsku berberys; pospolity w okolicy krzew o ładnych, żółtych kwiatach.

* Chalten znaczy “dymiąca góra” w języku Indian Tehuelche.

* Fitz Roy był kapitanem statku, który w 1834 roku eksplorował górny bieg rzeki Rio Santa Cruz.

* Fitz Roy (szczyt) został zdobyty przez włoskiego alpinistę Cesare Maestri.

* Podziwiając lodowiec Perito Moreno pamiętajmy o możliwości udziału w malowniczym rejsie łodzią po jeziorze do czoła lodowca. Widoki niezapomniane!

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Patagonii w marcu 2019. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773-237-7788.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location