----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Nadszedł i poszedł sobie, paskudny wir polarny. Przez kilka dni poprzedzających spadek temperatur słuchając prognoz mieliśmy wrażenie, iż zbliża się i atakuje nas jakiś koszmarny potwór. Owszem, przyjemnie nie było, ale po raz kolejny okazało się, że zimno jest szkodliwe głównie w połączeniu z ludzką głupotą.

Jesienią przeglądałem Poradnik Rolnika i żadnych informacji na ten temat nie znalazłem. Nie było ich również na stronach z wróżbami i przepowiedniami. Nie mówili o tym lepiej poinformowani znajomi i starszyzna rdzennych ludów północy. Więc żadnych przygotowań na szczęście nie poczyniłem.

Niektórzy zastanawiają się, co to za nowe zjawisko pojawiło się na świecie. Pewien czytelnik lokalnej gazety w Minneapolis napisał nawet w tej sprawie list. Napisał i wysłał, bo ma już ponad 70 lat i do takiego sposobu komunikacji przywykł. Gdyby był młodszy, pewnie wysłałby e-mail. Lub krótki tekst. W liście prosił o wyjaśnienie zjawiska. Wyjaśniono nie tylko jemu, ale pewnie tysiącom innych, pochylających się nad wirem polarnym, zwanym od czasu do czasu arktycznym.

Okazało się, że to żadna nowość, bo po raz pierwszy opisany został ponad 160 lat temu, a szczegółowo wyjaśniony w latach 30. ubiegłego wieku. Jednak wtedy nie było potrzeby straszyć nikogo, więc w ówczesnej literaturze określano go gwałtownym atakiem mrozu.

W latach 50. pojawiły się nowe możliwości techniczne, ludzie poznali kilka zjawisk, nauczyli obserwować i przewidywać. Zaczęto też dzielić się wiedzą z niewtajemniczonymi, ludźmi zwykłymi znaczy. Dowiedzieliśmy się, bez potrzeby sięgania po książki sprzed wojny, iż chodzi o to, że od masy zimnego powietrza krążącego nad Biegunem Północnym odrywa się kawałek i przesuwa na południe. Wir polarny pozostawał jednak wciąż określeniem mało znanym społeczeństwu. Wciąż mówiono, że straszne mrozy idą.

Dopiero gwałtowny rozwój mediów, zwłaszcza w dobie internetu, rozreklamował zjawisko. Informacje o pogodzie dobrze się sprzedają, zwłaszcza jeśli są złe. Dodając groźne słówka można dodatkowo zarobić. Tak powstał super sztorm, mega huragan i grożący śmiercią wir polarny. Czyż nie brzmi to lepiej od silnej burzy, porywistego wiatru i siarczystych mrozów? No pewnie.

Nadejście strasznych mrozów nie znaczy, że wszyscy powinniśmy natychmiast przeprowadzać się na Hawaje lub Karaiby, chociaż z drugiej strony nikogo nie będziemy na siłę zatrzymywać. Zamiast tego powinniśmy odszukać w szafie najcieplejsze ubrania i wszystko, ale to wszystko, co posiadamy na siebie włożyć. Osobiście odkryłem w tym tygodniu, że wciąż mieszczę się w spodnie narciarskie, a gogle spełniają podobną funkcję, jak okulary przeciwsłoneczne. Z przyjemnością dowiedziałem się, że mój stary jak dąb Bartek sweterek wciąż żyje, choć od kilku lat nie oddychał zamknięty w szczelnym pudle. Oczywiście najwięcej tego typu spostrzeżeń pojawiało się w godzinach bardzo wczesnoporannych, bo później to już normalnie, jak zwykły człowiek każdy z nas funkcjonował. Prawie. Ze zdumieniem odkryłem, iż jem za dwóch, śpię za trzech, a niechęć do jakiegokolwiek wysiłku sięgnęła zenitu.

W wolnych chwilach doczytałem jeszcze na temat występującego zjawiska i potwierdziłem informacje posiadane wcześniej, że choć wir nie jest nowy, to coraz częściej występujący i związany jest z atakującymi biegun masami ciepłego powietrza. Sprawdziłem raz jeszcze, że mróz bakterii i wirusów nie zabija, więc wciąż trzeba będzie uważać, często myć ręce, nie dotykać bez potrzeby klamek w obcych budynkach, bardzo wybiórczo ściskać wyciągane w naszym kierunku dłonie i nie pić z kimś z jednej butelki.

Dowiedziałem się również, że w związku z tegorocznym wirem polarnym zaskakująco wysoka liczba osób w wieku emerytalnym podjęła decyzję o przeprowadzce w cieplejsze klimaty. Tu chciałbym się na chwilę zatrzymać...

Okazuje się, że wybór takiego miejsca prosty nie jest. Każdy lubi co innego lub nie znosi czegoś. Jedni lubią góry i drzewa, inni wodę lub piasek. Niektórzy nie lubią huraganów, trzęsień ziemi, tropikalnych chorób, jadowitych węży, skorpionów, przestępczości i wysokich podatków. Kiedy odrzucimy wszystkie miejsca, które nie nadają się dla nas na przeprowadzkę, pozostaje ich naprawdę niewiele. Potem musimy wybrać te, które odpowiadają nam pod względem finansowym, bo życzę powodzenia emerytowi z Illinois, który planuje zamieszkać na przykład w San Diego. Oczywiście jest kilka sposobów, by podwyższyć swój dochód w okresie emerytalnym lub obniżyć wydatki. Można wkroczyć na drogę przestępstwa i rabować banki, ale to mało komu wychodzi na dobre, zwłaszcza jeśli nie ma wcześniejszego doświadczenia. Można podwędzić tożsamość własnym dzieciom i zaciągnąć spore kredyty. Niech teraz one coś spłacają. Można wreszcie przenieść się do Alabamy, ale tego chyba nikomu nie życzę. Tak, czy inaczej, cieplejsze stany wołają nas po imieniu.

Wyczytałem niedawno, że w celu zabezpieczenia się na przyszłość, każdy z nas powinien mieć już w wieku 35 lat odłożone co najmniej tyle, ile zarabia rocznie. Przed odliczeniem podatków oczywiście. W kolejnych latach oszczędności powinny rosnąć jeszcze szybciej. Próbowałem sobie przypomnieć co robiłem mając tyle lat. Trudno było. Sięgnąłem po zdjęcia. Impreza, wyjazd, impreza, spotkanie przy grillu, wakacje, zakupy, impreza... Ani jednego przedstawiającego rozmowę z doradcą finansowym. Podejrzewam, że nie tylko mój album jest tak ubogi. Czy to znaczy, że skazany jestem na wiry polarne, śnieg i ciemności przez pół roku?? Czytając o emerytalnych przeprowadzkach różnych ludzi dowiedziałem się, że każdy z nich przechodząc w stan spoczynku dostaje od bliskich lub kolegów z pracy jakiś upominek. Ponieważ jest to moment, gdy przestajemy liczyć godziny i czas przestaje mieć znaczenie, najczęstszym prezentem, choć nieco bezmyślnym jest... zegarek.

Miłego weekendu

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location