----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Miejska karta identyfikacyjna, którą miasto Chicago stworzyło, aby pomóc nieudokumentowanym imigrantom "wyjść z cienia" będzie nosić nazwę "CityKey", z darmową rejestracją dla pierwszych 100,000 aplikantów. Później opłata wyniesie 10 dolarów.

Karta kosztować będzie 5 dolarów dla osób do 17 roku życia, a seniorzy w wieku 65 lat i starsi otrzymają je za darmo. Opłata zostanie również zniesiona dla osób o niskich dochodach i bezdomnych w Chicago, weteranów, ofiary przemocy domowej oraz uczestników programu pracy One Summer Chicago.

Weterani mogą wybrać insygnia pod swoim zdjęciem. Posiadacze kart będą mieli także możliwość dołączenia informacji medycznych, kontaktowych w razie nagłych wypadków i deklarację zamiaru oddania narządów.

Po wydaniu miliona dolarów i przeznaczeniu kolejnego na rok 2018, burmistrz Rahm Emanuel miał nadzieję rozpocząć wydawanie miejskich dowodów tożsamości do 31 grudnia. Mają one takżę służyć jako karty Ventra i karty do bibliotek.

Zamiast tego identyfikatory "3 w 1" będą wydawane w całym mieście w marcu przyszłego roku, po przeprowadzeniu publicznej kampanii edukacyjnej i pierwszych testach ich bezpieczeństwa.

To opóźnienie nie powstrzymało Emanueal i sekretarz miasta, Anny Valencia przed zorganizowaniem czwartkowej konferencji prasowej, aby ujawnić nazwę, koszty i projekt identyfikatorów oraz rozpocząć promocję programu, drukując pierwsze karty.

"CityKey jest kluczem do odblokowania możliwości dla wszystkich mieszkańców Chicago, dostępu do wszystkich wspaniałych rzeczy, które ma do zaoferowania nasze miasto. Dla niektórych mieszkańców może to oznaczać dostęp do podstawowych usług i szansę na lepsze życie" - powiedziała Valencia.

Emanuel powiedział, że to, co rozpoczęło się jako dowody tożsamości dla osób należących do nieokreślonej wspólnoty, które miały im pomóc poczuć się częścią miasta, a nie wyobcowanym marginesem, poszerzyło się na powracających weteranów, bezdomnych, byłych przestępców i ofiary przemocy domowej.

"CityKey sprawi, że te wszystkie grupy ludzi, które w tej chwili żyją gdzieś na marginesie, poza nawiasem społeczeństwa, powrócą w szeregi naszego miasta. A kiedy mówimy 'Witamy' dokładnie to mamy na myśli" - powiedział burmistrz.

"Jeśli nie chcesz, aby były przestępca nie stał się znowu sprawcą.... jeśli chcesz, aby człowiek, który nie posiada dokumentów, czuł się bezpiecznie odwożąc dzieci do szkoły.... wtedy ci ludzie muszą stać się częścią naszej społeczności, naszego miasta. Nawet nie myślimy o takich rzeczach, wszyscy, którzy mamy dostęp do tego, co oferuje miasto".

W czasach, kiedy nieudokumentowani imigranci żyją w obawie przed masowymi deportacjami, zapowiedzianymi podczas kampanii prezydenta Donalda Trumpa, Valencia po raz kolejny zapewniła osoby, które złożą wnioski o wydanie nowych miejskich kart, że podane przez nich dane osobowe nie trafią w ręce urzędników imigracyjnych i celnych.

"Jedyną rzeczą, którą udostępniamy w naszym systemie, jest unikalny numer identyfikacyjny, który otrzymujesz. Będzie to data wydania i data wygaśnięcia. To wszystko, co mamy w naszym systemie danych. Nie zachowamy żadnych dokumentów" - powiedziała.

Aby otrzymać miejskie karty ID, wnioskodawcy będą musieli przedstawić dokumenty, które przyznają im cztery punkty - trzy za tożsamość, jeden za miejsce zamieszkania. Dziesiątki dokumentów spełnia te standardy, w tym transkrypty szkolne czy dokumenty zwolnienia z wojska weteranów. Aplikanci będą mogli również samodzielnie określić przynależność płciową.

W Nowym Jorku 65 procent osób, które złożyły podania o miejskie karty identyfikacyjne, zostało zachęconych obietnicą zniżek i dodatkowych świadczeń.

Właśnie dlatego miejski identyfikator w Chicago będzie służył także jako karta Ventra i karta biblioteczna, z oferowanymi zniżkami, które zostaną ogłoszone na początku przyszłego roku.

"Mamy już obietnice współpracy ze strony drużyn sportowych, muzeów, lokalnych firm i teatrów, co będziemy realizować w styczniu i lutym" - powiedziała Valencia.

Pozostaje jeszcze do ustalenia, czy legitymacja miejska sprawi, że jej posiadacz będzie uprawniony do zakupy alkoholu i udziału w wyborach.

"Chcemy dostępu do głosowania. Ale również chcemy być bardzo ostrożni w kwestii nieudokumentowanych imigrantów, ponieważ trzeba być obywatelem, aby móc głosować" - powiedziała.

Pomimo podekscytowania wywołanego czwartkową konferencją, alderman z południowej strony, Anthony Beale, powtórzył to, co głosi od wielu lat, że miejskie dokumenty tożsamości to warta 2 miliony "strata czasu, pieniędzy i zasobów".

"Ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa, których próbują wydobyć ze strefy cienia, nie zdecydują się na wyjście ze względu na tak chwaloną kartę biblioteczną czy kartę Ventra" - powiedział.

Monitor

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc. Sign up or login to your account.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location