----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Kolejnych 50 policjantów w randze sierżantów zasili w przyszłym roku szeregi chicagowskiego departamentu, by poprawić nadzór nad detektywami. Policja jest pod presją, bo wskaźnik wykrywania sprawców morderstw i strzelanin jest ciągle niski.

Departament poinformował także, że eksperci z policji w Los Angeles (LAPD) i Departamentu Sprawiedliwości USA przekażą swoje rekomendacje dotyczące rozwiązywania śledztw w sprawie morderstw i strzelanin.

Dziennik “Chicago Tribune” ostatnio opisywał frustrację mieszkańców zachodniej dzielnicy, gdzie na początku sierpnia doszło podczas weekendu do strzelaniny, w której ranne zostały cztery osoby. Przez prawie cztery miesiące żaden z detektywów prowadzących sprawę nie skontaktował się z jednym z naocznych świadków.

Na konferencji prasowej w poniedziałek w siedzibie policji, komendant Eddie Johnson powiedział, że większość z nowo zatrudnionych 50 sierżantów prawdopodobnie będzie nadzorować śledztwa w sprawie zabójstw. Niektórzy zostaną skierowani do monitorowania pracy detektywów zajmujących się sprawami rabunków, napaści na tle seksualnym i przypadkami zaginięć.

Johnson nie poinformował, ilu sierżantów nadzoruje już pracę detektywów. Jego zdaniem 50 dodatkowych sierżantów "zapewni właściwe zarządzanie sprawami i nadzór nad detektywami”.

Komendant powiedział, że przedstawiciele LAPD rozpoczną pracę z departamentem już w przyszłym tygodniu.

Pomoc ekspertów przychodzi prawie dwa lata po wydaniu przez Departament Sprawiedliwości rekomendacji w ramach śledztwa prowadzonego po strzelaninie, w której były funkcjonariusz chicagowskiej policji, Jason Van Dyke, zastrzelił 17-letniego Laquana McDonalda.

W raporcie wspomniano również o niskiej liczbie rozwiązywanych śledztw w sprawie zabójstw. Zwrócono uwagę, że problemy z zaufaniem mieszkańców, szczególnie dzielnic najbardziej dotkniętych przemocą, do policji miały kluczowe znaczenie w rozwiązywaniu morderstw.

Ponadto w raporcie opisywano przypadki zaniedbań detektywów, którzy nie przeprowadzali rozmów z kluczowymi świadkami, nie dbali o dostęp do odpowiednich materiałów wideo i nie powiadamiali rodzin zamordowanych o stanie śledztwa.

W poniedziałkowym oświadczeniu urzędnicy policji w Chicago powiedzieli również, że departament planuje utworzyć “strategiczne centra" - podobne do tych, które działają już w wielu dystryktach, w każdej z trzech centrali detektywów.

Oficjalnie znane jako Ośrodki Wspierania Decyzji Strategicznych od dwóch lat pomagają departamentowi w staraniach na rzecz zmniejszenia przemocy, dzięki lepszemu i szybszemu rozmieszczaniu funkcjonariuszy na ulicach.

W tym celu wykorzystywana jest technologia do wykrywania strzałów oraz analiza danych z przestępstw w czasie rzeczywistym. Detektywi mają uzyskać dzięki centrom pomoc w dostępie do nagrań z monitoringu z miejsca morderstwa i jego okolic.

Rzecznik prasowy policji, Anthony Guglielmi, powiedział, że pieniądze na zatrudnienie 50 nowych sierżantów będą pochodzić z budżetu departamentu na 2019 rok. “Sierżanci zostaną przydzieleni do wydziału detektywów w przyszłym roku” - poinformował.

Departament chciałby także wyposażyć detektywów w służbowe telefony komórkowe, aby poprawić ich dostęp do policyjnych baz danych na miejscu zabójstw, a także poprawić komunikację ze świadkami i ofiarami.

"Ale są z tym związane wyzwania, oczywiście pewne problemy z kosztami” - powiedział Guglielmi.

Do początku września detektywi policji z Chicago aresztowali lub zidentyfikowali podejrzanych w ok. 17 proc. wszystkich zabójstw, które miały miejsce od początku 2018 r. Taki sam wskaźnik wykrywalności sprawców zabójstw - najniższy w ostatnich w latach – odnotowano w całym 2017 r.

W przypadku strzelanin bez ofiar śmiertelnych wskaźnik był jeszcze gorszy. Na początku września detektywi rozwiązali 6.5 procent spraw dotyczących strzelanin w 2018 r. Rok wcześniej wskaźnik ten wynosił 7.2 procent.

Od pierwszego weekendu, w którym doszło do 40 strzelanin, w których poszkodowanych zostało 75 osób (ranni i zabici) policja aresztowała trzech sprawców.

"Inne miasta są o wiele lepsze od nas” - stwierdził w sierpniu Brendan Deenihan, zastępca szefa wydziału detektywów. “Musimy wziąć na siebie odpowiedzialność za nasz niski wskaźnik aresztowania sprawców i robimy to” - dodał.

Jednocześnie przyznał, że najtrudniejsze do rozwiązania, poza przemocą z bronią, są także przestępstwa z udziałem gangów. "Niestety w Chicago ciągle mamy za dużo strzelanin” - stwierdził.

Na miesiąc do końca 2018 roku doszło już (do poniedziałku) do 2,198 strzelanin na terenie Chicago, co oznacza 16-procentowy spadek w porównaniu do pierwszych 11 miesięcy 2017 roku i około 34-procentowy w zestawieniu do 2016 roku - wynika z oficjalnych statystyk policji.

Do listopada od początku tego roku zamordowanych zostało 515 osób, co oznacza spadek o 17 procent w porównaniu z 618 zabójstwami w tym samym okresie w 2017 r. W pierwszych 11 miesiącach w 2016 r. zginęło 716 osób.

JT

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location