----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Fascynacja laserami towarzyszy im od momentu powstania i od samego początku uchodzą za szczyt zdolności ludzkiej inteligencji i osiągnięć techniki. Słowo laser upowszechniło się do tego stopnia, że jest spotykane praktycznie wszędzie, a każdy z nas w domu ma przynajmniej kilka urządzeń wykorzystujących światło laserów.

Od lat są też szeroko wykorzystywane w nauce i technice, a i coraz szerzej w medycynie. Ze względu na prostotę działania, dużą niezawodność i łatwość obsługi, mają praktycznie nieograniczone zastosowanie. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do Wikipedii, ale z mojego doświadczenia i spotkań z ludźmi, którzy się na nich znają, naprawdę nie ma tam nic skomplikowanego. Kiedyś też byłem zafascynowany technologią laserów i przechodziłem specjalne kursy zastosowań i obsługi tych urządzeń. Zafascynowany do momentu, kiedy jeden z techników regularnie serwisujących moje lasery, nie otworzył mi oczu. "Tu się nie ma co zepsuć" - powiedział, i czar prysł. To taka sama technologia, jak każda inna i tak powszechna, że już nie zwracamy uwagi, co z czego jest zbudowane, po prostu ma działać.

Podobnie było zastosowaniem laserów w medycynie. Na początku towarzyszyło zafascynowanie możliwościami leczenia zmian patologicznych, których w inny sposób leczyć nie można było, do momentu, kiedy kiedyś na dużej konferencji medycznej któryś z moderatorów nie podsumował, że jest to forma "grillowania mięsa". Tylko tak, jak ze wszystkim, trzeba wiedzieć, jakie lasery zastosować i jak je poustawiać, żeby tego "mięsa" nie przypalić. Tak jak samo urządzenie jest proste w działaniu i obsłudze, tak wyniki leczenia zależą od operatora i jego doświadczenia. I na tym polega cały sekret laserów. Jak chcemy za dużo i za szybko, to możemy skaleczyć, a jeśli jesteśmy zbyt ostrożni, to końcowy efekt może być niezadowalający.

W leczeniu chorób żył i żylaków, lasery i urządzenia pochodne, takie jak IPL (Intense Pulsed LIght), od lat są szeroko stosowane. Wykorzystują one różnice kolory skóry i koloru przebiegających przez skórę lub przeświecających się przez nią żył. Promieniowanie świetlne o innej długości fali jest absorbowane przez czerwone, innej przez niebieskie, a jeszcze innej przez zielone żyłki, doprowadzając do ich przegrzania i zaniku. Skuteczność leczenia i możliwość powikłań, szczególnie oparzeń i przebarwień, zależy od kontrastu naświetlanych laserem struktur i otaczającej skóry. Jeszcze inne lasery są wykorzystywane do wewnątrznaczyniowego zamykania żył, gdzie lasery służą do kontrolowania dostarczania energii i przegrzewania dużych żył od wewnątrz, co przy specjalnym znieczuleniu nasiękowym, zapewnia bezpieczeństwo i bardzo dobre wyniki leczenia tą metodą. Niestety, jak każda forma termodynamiczna, laserowe zamykanie żył może doprowadzać do powikłań, takich jak nadmierne przegrzanie tkanek z towarzyszącym im nadmiernym stanem zapalnym lub uszkodzeniem tkanek otaczających, na przykład skóry lub nerwów. Konieczna jest dokładna znajomość anatomii leczonych miejsc i ostrożność w ustalaniu ustawień lasera.

Skoro lasery są takie wszechmogące, niezawodne i proste w obsłudze, to co może być lepszego do leczenia i zamykania żył? Coś, co większość z państwa ma u siebie w szufladzie i każdy wie, jak tego używać.

SUPERGLUE, a właściwie jedna z odmian klejów cyanoacrylatowych, znalazł zastosowanie w medycynie. Od dawna klej ten jest używany w neurochirurgii, ortopedii i chirurgii naczyniowej. Klej ten jest łatwy w użyciu, praktycznie niezastąpiony przy niektórych zabiegach, ma specyficzne właściwości jedyne dla tego związku, a przy tym jest bezpieczny. Jest elastyczny, wiąże w wilgotnym otoczeniu, ma właściwości bakteriobójcze. Zastosowanie w zamykaniu żył znalazł po tym, jak jeden z radiologów zabiegowych używających superglue do zamykania wrodzonych nieprawidłowych połączeń naczyniowych, wpadł na pomysł, dlaczego nie żyły. I tak powstał pomysł zestawu VENASEAL. Zestaw ten składa się z instrumentów służących do wprowadzania kleju do wnętrza żyły i jej zaklejenia. Cały zabieg jest przeprowadzany przy malutkim znieczuleniu miejscowym skóry. Do znieczulenia używamy malutkiej i cienkiej igły, której ukłucie boli najczęściej nie bardziej niż ugryzienie komara. Po malutkim nacięciu skóry wprowadza się do żyły cieniutki cewnik, przez który wprowadza się jeszcze cieńszy cewnik z klejem, przez który to cewnik, wyciągając, wprowadza się klej do żyły i przyciskając żyłę, zlepia się jej ścianki, zamykając światło naczynia. I już. Pacjent wstaje i idzie do domu. To tak w przybliżeniu, ale mniej więcej tak wygląda proces leczenia. Cały zestaw został tak dobrany, a kolejność czynności tak ujednolicona, aby nie doszło do przyklejenia pacjenta do stołu, stołu do lekarza, zestawu do lekarza lub kilku innych możliwości, które możemy sobie tylko wyobrazić.

Zestaw ten jest na rynku od kilku już lat i mamy pierwsze wyniki badań, wskazujące na duże bezpieczeństwo i dużą skuteczność leczenia.

Bezpieczeństwo zależy od dokładnego doboru pacjentów. Pacjenci uczuleni na kleje, ze stanami zapalnymi żył czy miejscowymi lub ogólnymi zakażeniami bakteryjnymi, nie powinni być leczeni tą metodą. Po leczeniu istnieje teoretyczna możliwość uczulenia się na klej, powstania nieprawidłowych połączeń naczyniowych (np. pomiędzy żyłą a tętnicą), krwawień z miejsca wprowadzenia cewnika, zakrzepów żylnych, zatorów płucnych, obrzęków, krwiaków, przebarwień skóry, zakażeń, zapaleń skóry i tkanek podskórnych, miejscowych zaburzeń czucia, zapaleń żył, pokrzywki. Jak wspomniałem, są to teoretyczne możliwe powikłania, bardzo rzadkie i najczęściej wieloprzyczynowe.

Po zabiegu pacjent może od razu powrócić do swojej normalnej aktywności i nie musi nosić pończoch uciskowych.

Zabieg ten jest uznany i finansowany przez Medicare i niektóre ubezpieczenia komercyjne. Leczenie przeprowadza się ze względów medycznych, po uprzednim ultrasonograficznym potwierdzeniu niewydolności żylnej i zarzucania krwi w żyłach (reflux) podskórnych, położonych na tyle głęboko, że niewidocznych.

Najczęstsze objawy niewydolności żylnej i podwyższonego ciśnienia hydrostatycznego w żyłach to żylaki, bóle, obrzęki, uczucie ciężkości, zmęczenie, skurcze mięśniowe, swędzenie, przebarwienia skóry, owrzodzenia nóg. W sumie jakiekolwiek dolegliwości nóg mogą być powodowane przez lub towarzyszyć przewlekłej niewydolności żylnej. Po zamknięciu dysfunkcjonalnych głównych żył podskórnych, objawy najczęściej ustępują lub następuje znaczna poprawa kliniczna i kosmetyczna, i to jest najlepszy moment na rozpoczęcie leczenia żylaków.

Doktor medycyny Błażej Łojewski, M.D. 

(Blazej Lojewski)

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location