Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Nauczyciele sa zmęczeni, rodzice rozgoryczeni, uczniowie mają spore zaległości. Czwartek był 11, ostatnim dniem strajku CTU, który objął pracowników CPS oraz dotknął 350,000 uczniów i ich rodziny w trzecim co do wielkości dystrykcie w Stanach Zjednoczonych. Wszystkim należy się teraz odpoczynek.

W środę wieczorem nastąpił przełom, stronom udało się porozumieć w większości spornych kwestii. Podejrzewano wcześniej, że będzie to moment przełomowy, ponieważ tego dnia wygasały ubezpieczenia medyczne pracowników szkół. Nauczyciele postanowili jednak kontynuować protest do momentu, w którym władze Chicago zgodzą się zapłacić im zaległe pieniądze za dni strajku.

“Wydaje nam się, że osiągnęliśmy wiele w ostatnich 10 dniach” – mówił szef związku CTU, Jesse Sharkey – “Teraz mamy wrażenie, że jesteśmy karani za nieposłuszeństwo wobec burmistrz.”

Burmistrz Lori Lightfoot ogłosiła koniec strajku po długim spotkaniu za zamkniętymi drzwiami z urzędnikami CTU, które doprowadziło do porozumienia w kwestii spornych do tej pory straconych dni. Ostatecznie ustalono, że pięć dni zostanie odrobionych.

W środę, pomimo tego, iż Izba Delegatów związku zatwierdziła wstępną umowę, CTU poinformowało, iż zakończenie strajku zależy od tego, czy nauczyciele będą w stanie nadrobić wszystkie stracone dni w szkole. Lightfoot stanowczo się temu sprzeciwiła, argumentując, że związek nie może wciąż wysuwać nowych żądań. Burmistrz ustąpiła jednak w czwartek rano, mówiąc, że jest gotowa na kompromis, ale nie zaakceptuje jednostronnych żądań ze strony związku.

CTU ostatecznie zgodziło się na kompromis w celu uzupełnienia pięciu straconych dni szkolnych. Ale przywódcy nie byli z tego faktu zadowoleni i nie kryli swojej frustracji postawą burmistrz, która odmówiła zgody na odrobienie wszystkich 11 dni strajku.

Wiceprezydent związku, Stacy Davis Gates, nazwała to „smutnym dniem” i skrytykowała Lightfoot za zemstę na nauczycielach i uczniach.

Pomimo zastrzeżeń dotyczących ilości odrabianych dni, przedstawiciele związku twierdzą, że są ogólnie zadowoleni z tego, co zostało zawarte we wstępnej umowie, podczas gdy burmistrz określiła ją „najbardziej hojną umową w historii CPS”. Nauczyciele twierdzą, że nie jest ona idealna, ale otrzymali wiele ze swoich żądań, w tym możliwe do wyegzekwowania zmniejszenie liczebności klas oraz zatrudnienie pielęgniarek i pracowników opieki społecznej w każdej szkole.

„Mamy lepsze szkoły publiczne w Chicago dzięki wysiłkom ostatnich 10 dni” – powiedziała Gates.

Jednym z największych zwycięstw dla miasta jest wydłużenie kontraktu na 5 lat. Związek domagał się trzyletniej umowy. Nauczycielom nie udało się także wynegocjować płatnego czasu na przygotowanie do zajęć, czego domagało się CTU.

Jessie Sharkey powiedział, że burmistrz „postąpiła właściwie” i dotrzymała obietnic składanych w czasie kampanii.

Jednak pomimo zakończenia strajku, który był o kilka dni dłuższy niż ostatni strajk chicagowskich nauczycieli w 2012 roku, prace nad nowym kontraktem dalej trwają. Umowa musi zostać ratyfikowana przez związek oraz podpisana przez Radę Edukacji.

Sharkey zaznaczył, że jest jeszcze wiele do zrobienia, aby sfinalizować nową umowę.

 

Strajk podzielił miasto

Protestujący nauczyciele spotykali się z różnymi reakcjami. Zwykle tak bywa, że przedłużający się strajk zmienia nastawienie mieszkańców. Tym razem było podobnie. Od życzliwości i wyrazów wsparcia na początku, po frustrację spowodowaną prawie dwutygodniową przerwą w nauce dla kilkuset tysięcy dzieci.

Część rodziców wraz ze swymi pociechami wspierała nauczycieli, wręcz pikietując razem z nimi. Większość jednak nie brała udziału w sporze oczekując jego końca. Rodzice starszych uczniów obawiają się, że tak długa przerwa zakłóci proces nauki, a w przypadku ostatnich klas, skomplikuje proces składania dokumentów do szkół wyższych.

Mieszkańcy Chicago staraja się zrozumieć obydwie strony. Z jednej nauczyciele domagający się lepszych warunków pracy i pieniędzy dla szkół, z drugiej administracja starająca się nie ulegac żądaniom mogącym podnieść koszt życia w mieście. W końcu pieniądze na edukację pochodza z podatków, głównie nakładanych na nieruchomości.

W pierwszych dniach strajku miasto poprosiło nauczycieli, by na czas negocjacji przerwali protest i powrócili do pracy. Przewodniczący CTU, Jesse Sharkey, odrzucił prośbę argumentując, iż w ciągu kilku dni akcji związek osiągnął więcej, niż wcześniej przez 10 miesięcy. Strajkujący przekonują, że wcześniej nikt nie brał poważnie ich postulatów, dopóki na ulice nie wyszło 25,000 nauczycieli i 7,000 pracowników pomocniczych, członów związku SEIU.

Monitor

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location