----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Na pewno wiele osób słyszało dowcip o zwierzętach w lodówce i na zebraniu. Krążą legendy, że to nie dowcip, tylko test na inteligencję. Inna wersja mówi, iż pytania te zostały przygotowane przez firmę konsultingową Andersen World w celu zbadania przydatności kandydatów na stanowiska kierownicze. Tak naprawdę to nie wiadomo, która wersja jest prawdziwa, bo już w latach 80. w ówczesnym, ograniczonym internecie noszącym wtedy jeszcze nazwę Usenet i służącym do przesyłania danych i informacji pomiędzy kilkoma ośrodkami naukowymi, pojawiły się wzmianki o żyrafie, słoniu i lodówce. Andersen podobno przygotował testy dopiero w latach 90. więc... To nie jest jednak istotne. Ważny jest sam test. Jeśli ktoś nie pamięta, to przypomnę:

1. W jaki sposób można włożyć żyrafę do lodówki? Poprawna odpowiedź: Otworzyć lodówkę, włożyć żyrafę, zamknąć lodówkę.

Tym pytaniem sprawdzano podobno, czy proste rzeczy wykonujemy w niepotrzebnie skomplikowany sposób.

2. W jaki sposób można włożyć słonia do lodówki? Poprawna odpowiedź: Otworzyć lodówkę, wyjąć żyrafę, włożyć słonia, zamknąć lodówkę.

Tu badano umiejętność przewidywania konsekwencji własnych działań.

3. Król lew zwołał zebranie. Przyszły wszystkie zwierzęta z wyjątkiem jednego. Którego? Poprawna odpowiedź: Słonia, bo jest w lodówce.

To było pytanie sprawdzające naszą pamięć (podobno, bo naprawdę wiele wskazuje, że Andersen Consulting nie miał z tym wiele wspólnego).

4. Musisz pokonać rzekę zamieszkaną przez krokodyle. Jak to zrobisz? Poprawna odpowiedź: Przepłyniesz. Wszystkie krokodyle są na zebraniu u Lwa.

Zakładając, że poprzednie odpowiedzi nie były poprawne, to pytanie pozwalało udowodnić, że uczymy się na błędach.

Jeśli test ten faktycznie wymagany był przez Andersen Consulting od przyszłych menadżerów, nie dziwi klapa tej firmy na rynku oraz konieczność zmiany nazwy i branży w 2000 roku. Niewiele miał wspólnego z rzeczywistym badaniem umiejętności posługiwania się rozumem. Jeśli jednak założymy, iż w opowieści tej jest ziarno prawdy, to musimy wiedzieć, że podobno(!) ten sam test znacznie mniej trudności sprawia uczniom niższych klas szkoły podstawowej, niż dorosłym, wykształconym liderom biznesu.

Chcąc to sprawdzić pewien mężczyzna piastujący odpowiedzialne stanowisko najpierw sam spróbował i zaliczył cztery błędne odpowiedzi. Następnie zaczął testować 9 letniego syna.

– Synu, w jaki sposób można włożyć żyrafę do lodówki?

– Otworzyć lodówkę, włożyć żyrafę, zamknąć lodówkę.

– Dobrze! A w jaki sposób można włożyć słonia do lodówki?

– Otworzyć lodówkę, włożyć słonia, zamknąć lodówkę.

– A nie! Bo wcześniej trzeba wyjąć żyrafę synu.

– Tato, nie powiedziałeś, że to ta sama lodówka!

Ojciec tylko westchnął. Z podziwu dla syna.

Dzieci potrafią nas zaskoczyć. Gdy widzimy rocznego bobasa otoczonego stosem zabawek edukacyjnych, który kompletnie się nimi nie interesuje i gryzie zdjętą ze stopy skarpetkę, nie przychodzi nam do głowy, że może będzie w przyszłości pilotem, lekarzem, artystą lub – nie daj Boże – politykiem. Głodny jest – powie ktoś. Zęby mu rosną – powie inny.  A może on bada wytrzymałość bawełny? Mierzy pokłady cierpliwości rodziców?

To przecież kilkulatek wymyślił, że pistolety będą bezpieczniejsze, jeśli kule będą latały wolniej. Proste, nie? A jak brakuje pieniędzy, to trzeba więcej zarobić. Ta dziecięca logika rozbraja. Córka znajomych jada tylko czerwoną łyżeczką. Bo jej bardziej wszystko wtedy smakuje. Może my tego nie rozumiemy, one tak.

W pewnym momencie uświadamiamy sobie, że nasza przyszłość zależy od nich. Od tego, ile je nauczymy, co przekażemy, jak wychowamy. Wpadamy nagle w panikę, bo uświadamiamy sobie, że nie każdy sumiennie wypełnia te obowiązki. Niektórzy są w stanie przekazać jedynie, że musztardy nie trzeba trzymać w lodówce, życiowe decyzje podejmować można na podstawie horoskopu, a Miller Light to piwo. Wiele błędów rodzice popełniają też wysyłając je na różne zajęcia sportowe. Weźmy taką piłkę nożną. Niby gra zespołowa, ale nie dla naszej pociechy. Nasze dziecko powinno grać wyłącznie w ataku i strzelać gole. Rolą pozostałych zawodników jest podawać piłkę do naszej pociechy. Naszym zadaniem jest przekrzykiwać trenera, sędziego i innych rodziców przekazując wskazówki dotyczące gry. I lepiej, by nikt nam w tym nie przeszkadzał. Tak wychowane dziecko wyrośnie według nas na naturalnego lidera, poradzi sobie wszędzie i zawsze i jeszcze przy okazji uratuje świat. Taką przynajmniej mamy nadzieję, choć niepokój pozostaje.

Zostawiamy przyszłym pokoleniom świat w rozsypce. Długi, konflikty, niszczejące środowisko. Za kilkanaście lat będzie nas na Ziemi ponad 8 miliardów. Wszystkie dzisiejsze problemy jeszcze się pogłębią. Naiwnością byłoby myśleć inaczej. Dlatego patrząc na dzisiejszych kilkulatków odczuwam pewien niepokój. Poradzą sobie? Jak? Przecież jedzą czerwoną łyżeczką i żują skarpetki. Jednak wtedy przypominam sobie, że przecież są w stanie sprawniej od nas włożyć słonia do lodówki i przepłynąć rzekę pełną krokodyli. Ktoś powiedział kiedyś, że jutro jest już dziś i nie powinniśmy zbytnio wybiegać myślami w przyszłość i martwić się na zapas. Jeśli dziś zrobimy wszystko jak należy, to jutro wszystko się ułoży. Poza tym każdy rodząc się otrzymuje w prezencie jakąś umiejętność. Tylko każdy z nas rozpakowuje te dary w innym momencie. Jeśli my dziś wykorzystamy swoje umiejętności, to nasze pociechy zrobią pożytek ze swoich w przyszłości. Jakoś to będzie.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location

----- Reklama -----

Ważne i ciekawe tematy

----- Reklama -----