----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

GALAPAGOS.

Dziennik pisany kolorami

Część 4, Pierwszy zachwyt

Majowa niedziela.

  Nasz uroczy hotel, pobudka o 6: 15, wyjazd na lotnisko o 7:15. Na Galapagos lecimy Airbusem A-320 rejsem EQ191 narodowej / wojskowej linii Tame (Transporte Aereo Militar del Ecuador). Wkrótce po starcie, z lewej strony ukazują się majestatyczne stożki wulkanów Cayambe (5790 m npm), Cotopaxi (5897 m npm) i z oddali Chimborazo (6310 m npm, najwyższy szczyt Ekwadoru). Po 40 minutach bujania w obłokach czeka nas międzylądowanie w 2 milionowym największym, lecz zupełnie nieciekawym mieście Ekwadoru - Guayaquil, skąd po krótkim postoju na płycie lotniska ruszamy dalej. Czeka nas tylko 1 godz. 40 min. lotu do wyspy Baltra, gdzie niegdyś mieściła się wojskowa baza, po której pozostał nowoczesny pas startowy. Zmieniamy czas z “chicagowskiego” na amerykański “Mountain Time”. Z Polską dzieli nas teraz 8 godzin różnicy czasu.

  Od miesięcy mamy zarezerwowaną motorową łódź na 12 osób; 6 kajut dla pasażerów. Wycieczki oferowane turystom na Galapagos można podzielić na dwa rodzaje: rejsy łodziami z noclegami na pokładzie oraz oparte o lokalne hotele codzienne eskapady do niektórych, niezbyt odległych od np. Puerto Ayora wysp. To drugie rozwiązanie, pomimo że tańsze, wiąże się z przebywaniem na zatłoczonych łodziach, które po paru godzinach rejsu, w samo południe, (kiedy akurat zwierzyna jest najbardziej ospała a światło wyjątkowo niekorzystne dla krajobrazów) docierają do miejsca przeznaczenia. Pierwsza możliwość daje nam sposobność spędzania nocy przy brzegu różnych wysp, z okazją do ich eksploracji o świcie i zmierzchu, czyli w najbardziej atrakcyjnych dla fotografika i przyrodnika porach. I dlatego jestem gorącym zwolennikiem zwiedzania Galapagos właśnie na łodzi, i to jak najdłużej, minimum siedem nocy na jachcie!

  Archipelag wysp Galapagos zasłynął na cały świat za sprawą Karola Darwina. Angielski przyrodnik przybył tutaj w 1835 roku i stworzył podstawy swojej rewolucjonizującej naukowy świat teorii ewolucji w opublikowanej w 1859 roku książce “O powstawaniu gatunków”. Galapagos powstały stosunkowo niedawno, zaledwie 4-5 mln lat temu, w wyniku licznych erupcji bazaltowej magmy z dna oceanu. Nadal jest to strefa aktywna wulkanicznie, gdzie w czasach historycznych udokumentowano ponad 50 wybuchów! Najstarsze wyspy znajdują się na południowym wschodzie, najmłodsze - na przeciwległym krańcu archipelagu. Galapagos zadziwia świat do tej pory unikalną fauną, wykazującą brak lęku przed człowiekiem. Najbardziej znane są ogromne lądowe żółwie, osiągające sędziwy wiek i ćwierć tony wagi. Poza nimi na wcale nie mniejszą uwagę zasługują legwany, których duża ilość i gatunkowe zróżnicowanie od dawna zwraca uwagę przyrodników.

   Gdy samolot zniża lot, pod skrzydłami ukazują się pierwsze wyspy archipelagu. Z tej wysokości wyglądają jeszcze jak flotylla zakotwiczonych na oceanie czerwono-żółtobrązowych wulkanów. Na lądzie dominuje księżycowy krajobraz, pola zastygłej magmy, czyli lawy, upstrzone plamami zieleni, okolone ciemnobłękitnym oceanem. Taki pejzaż fascynuje surowością, wyobcowaniem, wzbudza szacunek przed potęgą Natury, która z głębi morza wyczarowała nowy ląd, na wzór eksperymentalnego poletka mającego pokazać, co zrodzi się na lawie po upływie kilku milionów lat separacji od kontynentów.

   Tuż przed lądowaniem z lewej strony ukazuje się wyspa Santa Cruz i jej 3 mniejsze satelity: Baltra, Mosquera i North Seymour. Jest godzina 11 w południe, temperatura 26C, błękitne niebo z mocnym słońcem. Według pilota, taka pogoda ma się utrzymać przez cały następny tydzień. To były - jak się okazało - prorocze słowa.

  Po wyjściu z samolotu uderza nas suchy skwar, nic dziwnego, że wyspy upodobały sobie jaszczury i żółwie. Na lotnisku uiszczamy sporą opłatę 130 USD za wstęp na teren parku narodowego Galapagos, po czym przechodzimy przez kontrolę agrarną. Przy odbiorze bagaży czeka już galapagoski przewodnik Luis Manjarrez, wesoły, od razu wzbudzający sympatię osobnik. Wiezie nas do zatoczki gdzie zacumowany kołysze się nasz pływający dom na następne 5 dni - motorowy jacht Yolita. Kapitan jednostki ma na imię Tyrone Mesa, kucharz Jose Palate, do tego 3 młodzieńców od wszystkiego: Julio Gusman, Javier Amay i Jose Palate. Jest, więc nas w sumie 12 turystów plus 5 członków załogi.

  Zanim dostaniemy się na pokład, z przystani obserwujemy fascynujące polowanie ptaków na ryby. Atakującą stroną są głuptaki niebieskonogie, które całymi stadami z wysokości ok. 20 metrów rzucają się w wodną toń, z lekkim półobrotem zwijając skrzydła tuż przed wejściem w wodę. Na Galapagos istnieją wielkie kolonie głuptaków srokatych (sinonogich, niebieskonogich) liczące tysiące par. Widok tych niebieskopłetwych ptaków wykonujących skomplikowany taniec godowy jest zachwycający, Luis informuje, ze akurat gniazdują one na wyspie Espanola, gdzie będziemy za trzy dni! Nad głowami dostrzegamy też pelikany i kilkanaście fregat szybujących wysoko w niebie. Widok pelikana nieodmiennie nasuwa mi skojarzenie z archaicznym pterodaktylem.

   Na Galapagos żyją pelikany brunatne, które jako jedyne z tej rodziny rzucają się do wody po swoją zdobycz z wysokości kilkunastu metrów. Do ogromnego dzioba nabierają podczas takiego ataku jednorazowo do 10 litrów wody, pozostawiając po odsączeniu oszołomione ryby. Pelikany to duże ptaki, o rozpiętości skrzydeł do 2 metrów i długości do 122 cm.

  Najznakomitszymi pod względem siły i zasięgu ptakami morskimi są jednak fregaty wielkie, których samce mają jaskrawoczerwony, skórny wór na szyi. Worek ten nadymają do zdumiewającej wielkości piłki nożnej, m.in. podczas toków i do odstraszania intruzów. Fregaty są świetnymi lotniarzami mając skrzydła o rozpiętości do 230 cm. Brak odpowiedniej ilości substancji oleistych w opierzeniu uniemożliwia im jednak skuteczne nurkowanie, dlatego wykorzystując siłę, szybkość i wielkość (107 cm długości ciała) kradną pokarm innym ptakom.

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location