----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Minęło 15 lat od rozszerzenia Unii Europejskiej o nowe państwa dawnego bloku wschodniego, w tym Polskę. Również 20 lat temu do NATO przyjęto Polskę, Węgry i Czechy. Były to ważne wydarzenia w historii tej części świata – zasypano podział, który istniał od wieków.

Europa, jako wspólnota kulturowa i polityczna, narodziła się na przełomie starożytności i średniowiecza, w momencie, gdy upadało cesarstwo zachodniorzymskie. Na jego gruzach (i z wykorzystaniem jego spuścizny), rodziły się współczesne duże narody europejskie: niemiecki, francuski, włoski i hiszpański. Państwa tworzone przez Wizygotów, Franków, Sasów czy Longobardów, choć nie przypominały tych znanych nam dzisiaj (również terytorialnie) przejęły cywilizacyjne dziedzictwo dawnego cesarstwa, oparte o kulturę, monarchię oraz, przede wszystkim, religię chrześcijańską.

Zauważyć trzeba przy tym, że „Europa” ograniczała się wówczas rzeczywiście do Zachodu, i to tego, który leżał na terenach, którymi władali kiedyś Rzymianie. Na północy i wschodzie otaczał ją inny świat: słabo zorganizowane plemiona germańskie, a dalej skandynawskie i słowiańskie, dzicy Madziarowie – koczownicy, którzy przybyli z głębi Azji i zanim osiedlili się nad Dunajem stając się Węgrami, najeżdżali i grabili Europę – oddzielone od kontynentu Irlandia i Wielka Brytania czy potężne do czasu, będące spadkobiercą prawdziwej cywilizacji antycznej cesarstwo wschodniorzymskie, czyli Bizancjum ze stolicą w Konstantynopolu.

Rozszerzanie europejskiego kręgu kulturowego następowało przede wszystkim za pośrednictwem misji chrześcijańskich – kolejne plemiona, ludy i państewka stykały się z katolicyzmem i mogły stać się częścią wspólnoty. W ciągu niemal połowy tysiąclecia granice Europy przesunęły się znad Renu i Dunaju gdzieś nad Wisłę, do Szkocji i na północne wybrzeża Bałtyku. Chrzest władcy i jego dworu, taki jak w wypadku Mieszka I i państwa Polan w 966 roku, był nie tylko symbolem zmiany religii. Był on symbolem włączenia się do rodziny europejskich władców, wspólnie podporządkowanych (w pewnym stopniu) papieżowi, odwołujących się do tej samej religii, należących do kulturalnego kręgu, w którym wspólnym językiem była łacina. Prawdopodobnie nigdy tak jak w średniowieczu Europa nie stanowiła wspólnego obszaru kulturowego – zróżnicowanego oczywiście zależnie od rejonu, ale wyznającego podobne, uniwersalne wartości.

Już jednak gdzieś w XV czy XVI wieku zaczęło dochodzić do podziału Europy – nie politycznego czy kulturowego, a gospodarczego. Symboliczną granicą stała się rzeka Łaba. Na zachód od niej, z centrum w Belgii, Holandii, zachodnich Niemczech i północnej Francji oraz Anglii rozwijała się gospodarka kapitalistyczna, oparta o intensywną wymianę pieniężną, rozbudowujące się instytucje finansowe i przede wszystkim rodzący się przemysł, początkowo przede wszystkim manufaktury. Na wschód od Łaby, na ogromnych i żyznych ziemiach Rzeczpospolitej czy Królestwa Węgierskiego, rozwijała się gospodarka ekstensywna, oparta przede wszystkim o produkcję i eksport zboża oraz innych surowców. Przynosił on duże zyski warstwom posiadającym, ale prowadził do gospodarczego zacofania – tworzono folwarki z zależnymi chłopami, nie wspierano mieszczaństwa, słabo rozwijał się przemysł wytwórczy. Ziemie Europy Środkowo-Wschodniej zaczęły z czasem odstawać od rozwijającego się Zachodu.

Od XIX wieku proces ten pogłębiał się również politycznie i kulturowo. Warto zauważyć, że większość terenów na wschód od Łaby znajdowała się wówczas pod panowaniem trzech wielkich mocarstw: Rosji, Austro-Węgier oraz Prus-Niemiec. Zwłaszcza podporządkowanie pierwszemu z nich odcinało od Zachodu – państwo carów, będące centrum wschodniego kręgu kulturowego, pełne patologii (nieprzypadkowo nazywa się je „imperium korupcji”) odcisnęło duży wpływ na budowaniu podziałów. Również Austro-Węgry, zbiór wielu różnych narodów, które nie mogły rozwijać się w pełni samodzielnie, konserwowały różnice między Wschodem a Zachodem. Nie udało się ich przełamać po I wojnie światowej – krótkie i burzliwe dwudziestolecie międzywojenne, wypełnione Wielkim Kryzysem oraz wzrostem autorytaryzmów i totalitaryzmów, nie odbudowało wspólnej Europy.

Wkrótce zaś wybuch II wojny światowej jeszcze bardziej pogłębił różnice europejskie. O ile na Zachodzie okupacja przebiegała jednak łagodniej, to na Wschodzie wiązała się z ogromnymi zniszczeniami, brutalnością Niemców oraz przede wszystkim masowymi zbrodniami, nie tylko zresztą Zagładą Żydów. Do tego po 1945 roku tamtejsze narody nie rozwijały się swobodnie, a zostały podporządkowane Związkowi Radzieckiemu. Gdy Europa po wojnie zaliczyła okres największego od dawna rozwoju gospodarczego, kulturowego i społecznego, na wschód od Łaby trwała stagnacja.

Upadek bloku wschodniego, symbolizowany przez zburzenie muru berlińskiego, dał Europie Środkowo-Wschodniej szansę na autentyczny powrót do Europy. Politycznie zaczęło się to wraz ze wstąpieniem Polski, Węgier i Czech do NATO, a więc wielkiej rodziny euroatlantyckiej. Unia Europejska od 2004 roku dała krajom postkomunistycznym ogromny impuls gospodarczy i społeczny – swoboda przemieszczania się, współpraca międzynarodowa i wspólnota społeczeństw pozwoliły traktować Europę jako wspólny dom. I chociaż Unia ma swoje wady – biurokrację, dominację kompromisów międzyrządowych czy wadliwą strefę Euro – to jej powstanie i rozszerzenie było najlepszym, co mogło się wspólnej Europie przydarzyć.

Tomasz Leszkowicz

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location