----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wszyscy wiemy, że jazda w stanie nietrzeźwym jest nielegalna. Tym niemniej, wielu kierowców podchodzi do tego zagadnienia nieco lekceważąco. Bardzo często uważamy, że możemy prowadzić samochód, pomimo tego, że jesteśmy po tak zwanym kielichu. Wydaje nam się, że znamy swoje możliwości i całkowicie panujemy nad naszym autem. Takie podejście sprawdza się - aż do wypadku. Lub zatrzymania przez policję…

W stanie Illinois policja musi mieć konkretny powód, żeby zatrzymać samochód. Z reguły jest to jakieś wykroczenie drogowe – jedziemy za szybko, nie zatrzymaliśmy się na znaku stopu, i tak dalej. Czasami powodem zatrzymania jest jakiś problem techniczny – na przykład przepaliła nam się jedna lampa. Oczywiście, jak wszyscy wiemy – jeżeli policjant chce nas zatrzymać, to i powód jakiś się znajdzie. 

Jaki by nie był powód zatrzymania, policja ma prawo (a nawet obowiązek) zainteresowania się, czy aby nie jedziemy pod wpływem alkoholu lub innych używek. Ma to miejsce w trakcie wstępnej rozmowy, kiedy policjant żąda od nas prawa jazdy, ubezpieczenia, pyta się dokąd jedziemy, i czy wiemy, jakie wykroczenie popełniliśmy. Tak naprawdę policję nie interesuje, dokąd jedziemy czy skąd wracamy – policjant chce usłyszeć nasz głos, sprawdzić czy nie plącze nam się język, a przy okazji powąchać nasz oddech. Jeżeli w opinii policjanta są jakieś poszlaki, wskazujące na to, że piliśmy alkohol, lub zażywaliśmy jakieś nielegalne środki, to każe nam wysiąść z auta. Nie ma co tu wtedy dyskutować, bo Sąd Najwyższy USA uznał dawno temu, że policja ma prawo kazać nam wysiąść z auta, czy nam się chce, czy nie. 

Generalnie istnieją dwa powody, dla których policja chce, żebyśmy wysiedli z auta. Pierwszy – aby zobaczyć, jak sobie radzimy z zachowaniem równowagi, czyli balansu, a drugi – żeby nie przyszło nam do głowy zbiec z miejsca zatrzymania. Po wyjściu z auta policjant każe nam udać się albo na chodnik, albo na pobocze szosy. Tam odbędą się testy polowe na alkohol, a czasami też na narkotyki. Testy polowe są standardowe w całej Ameryce. Składają się z trzech różnych testów – testu na oczy, testu na chodzenie i z testu na stanie na jednej nodze.

Test na oczy jest bardzo prosty i nie wymaga ani od kierowcy specjalnych zdolności. Policjant każe nam po prostu wodzić oczyma za czubkiem długopisu lub jego palca, którym będzie poruszał przed naszymi oczami, na prawo i na lewo. W trakcie tego testu policjant obserwuje, czy nasze oczy poruszają się płynnie, czy “skaczą”. Skakanie oczu wskazuje na to, że kierowca wypił alkohol, lub zażył jakiś narkotyk. Im więcej alkoholu lub używki w organizmie, tym bardziej widoczne jest skakanie oczu. Kierowca nie jest w stanie tego ruchu oczu wyczuć, ani kontrolować. 

Następny test to przejście się po prostej linii, ale z utrudnieniem – musimy iść stawiając jedną stopę przed drugą, jak linoskoczek. Jednocześnie musimy patrzeć pod nogi, liczyć kroki na głos, nie używać rąk do zachowania równowagi, i nie wolno nam się zatrzymać, dopóki nie skończymy całego testu. Policjant będzie zwracał uwagę, czy nie zaczęliśmy iść zanim skończył instrukcje, czy nie schodzimy z linii, czy nie pomyliliśmy ilości kroków, i tak dalej. W sumie istnieje osiem różnych elementów, które policjant będzie obserwował.

Ostatnim testem jest stanie na jednej nodze. Policjant wytłumaczy nam, na czym polega test, i zademonstruje parę sekund takiej pozycji. Kiedy otrzymamy komendę, aby zacząć, musimy podnieść jedną nogę około sześciu cali ponad ziemię, i stojąc na wyprostowanej nodze liczyć na głos, aż policjant powie nam, żeby przestać. Test ten trwa 30 sekund. Policjant będzie zwracał uwagę, czy się chwiejemy, czy używamy ramion do zachowania równowagi, czy podskakujemy, żeby poprawić nasz balans, i czy nie stawiamy podniesionej nogi na ziemię przed upływem 30 sekund.

Po tych testach niektórzy policjanci każą nam dmuchać do przenośnego alkomatu. Tego typu alkomaty są używane przez wiele departamentów policji, aczkolwiek policja chicagowska ich nie stosuje. Głównym celem takiego testu jest upewnienie się, że powodem nietrzeźwości jest alkohol, a nie jakieś używki.

Na podstawie tych wszystkich obserwacji i testów, policjant podejmie decyzję, czy jesteśmy pod wpływem alkoholu czy nie. Warto sobie uzmysłowić, że zgodnie z prawem, sam fakt spożycia alkoholu nie jest jeszcze wystarczającym powodem do zaaresztowania kogoś za jazdę w stanie nietrzeźwym. Kierowca musi być pod wpływem alkoholu, czyli jego zdolności prowadzenia auta muszą być gorsze, niż gdyby tego alkoholu nie spożył. 

Po przywiezieniu na komendę, policjant zażąda, abyśmy dmuchnęli w alkomat stacjonarny. O ile nie ma dodatkowej kary za odmowę dmuchania w alkomat przenośny na miejscu zatrzymania, o tyle odmowa dmuchania w alkomat stacjonarny po zatrzymaniu, spowoduje zwieszenie prawa jazdy. Wiele osób pyta się mnie o to, czy dmuchać czy nie. Jest to decyzja indywidualna. I tak już jesteśmy zatrzymani. Fakt, że wynik analizy alkomatu jest bezdyskusyjny, ale z drugiej strony prawo jazdy będzie zawieszone za odmowę…  A zatem z takimi pytaniami najlepiej zwrócić się do prawnika.

Pozdrawiam.

Marcin Vogel

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location