----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Międzynarodowe lotnisko Gary/Chicago w Indianie coraz częściej kojarzy się deportacjami imigrantów ze Stanów Zjednoczonych. To właśnie z tego powodu niektórzy chicagowscy radni i urzędnicy domagają wstrzymania finansowania tego portu lotniczego.

Radny Edward Burke z 14. okręgu stwierdził, że używanie pieniędzy chicagowskich podatników na wspieranie lotniska w Gary jest niezgodne ze statusem Chicago miasta-sanktuarium, w którym lokalne organy ścigania i inni urzędnicy nie pomagają federalnym władzom imigracyjnym w przeprowadzaniu deportacji.

Wypowiedź ta sprawiła, że urzędnicy z Gary zaniepokoili się, iż Chicago próbuje zrzucić na to miasto winę za federalną politykę imigracyjną.

"Jesteśmy ‘przyjaznym miastem’ (imigrantom), które walczyło przeciwko propozycjom budowy ośrodka detencyjnego (do wykorzystania przez urzędników imigracyjnych) po drugiej stronie ulicy od lotniska" - powiedział przewodniczący Rady Miasta Gary Ronald Brewer.

Nie jest prawdziwe stwierdzenie, że urzędnicy miasta Gary w jakikolwiek sposób popierają obecną politykę imigracyjną. “Chociaż nasze miasto ma problemy finansowe, mimo potencjalnych korzyści nie chcieliśmy tego projektu” - powiedział Brewer.

W podobnym tonie wypowiadała się, Alesia Pritchett, członek zarządu regionalnego lotniska Chicago/Gary. Powiedziała, że jako odbiorca dotacji z Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) na obsługę portu, miasto jest zobowiązane udostępnić lotnisko do użytku publicznego - w tym policji imigracyjnej (ICE). “Gdybyśmy odmawiali im korzystania z lotniska mogliby nam zarzucić brak współpracy i dyskryminację” - powiedziała.

Urzędnicy z Gary zabiegają o to, aby Chicago nie zerwało umowy o współpracy w sprawie wykorzystywania Gary/Chicago International Airport. 

Radny Burke podczas spotkania z zarządem lotniska zorganizowanym w Urzędzie Miasta w Chicago, oskarżył kilku urzędników z Gary o niewłaściwe działania.

W pewnym momencie zaatakował B.R. Lane, która niegdyś była członkiem administracji portu lotniczego, a także zastępcą burmistrza Gary.

Burke wypomniał jej, że opuściła Indianę, by przez rok zajmować stanowisko dyrektor Stanowej Loterii, ale nadal pracowała dla lotniska w Gary jako konsultantka, co, jak twierdził, naruszyło przepisy dotyczące etyki rządowej.

Burke podkreślił, że niepokoją go statystyki wskazujące, że do listopada ubiegłego roku ponad 19,500 osób zostało deportowanych ze Stanów Zjednoczonych przez lotnisko Gary.

Od 2013 r. urzędnicy federalni ds. imigracji korzystali z lotów z lotniska w Gary, aby transportować ludzi ze stanów Środkowego Zachodu do Brownsville w Teksasie, skąd następnie trafiali do Meksyku i byli przekazani lokalnym władzom.

"Martwi mnie, że ponad 19,000 osób deportowanych jest z lotniska, któremu zapewniamy wsparcie finansowe" - powiedział Burke. Radny podliczał, że port lotniczy w Gary otrzymał $26.5 miliona na poprawę stanu infrastruktury i $15 milionów na koszty operacyjne.

Stanowy senator z Illinois Martin Sandoval, powiedział, że zamierza sponsorować projekt ustawy z zapisem o rozwiązaniu umowy, na mocy której Chicago zapewnia pomoc finansową na utrzymanie lotniska w Gary jako obiektu współpracującego z O'Hare i Midway. “Może uda nam się znaleźć odpowiedni zapis, by od razu został uchwalony” - powiedział demokrata z Chicago.

Interesów Gary broniła, Elvina Charity, która uważa, że niewłaściwe jest obciążanie władz miasta odpowiedzialnością za politykę imigracyjną kraju. Przypomniała, że współpraca portów lotniczych jest istotna dla Chicago.

“Deportacje nie mają z tym nic wspólnego" - powiedziała Charity. Radnego Burke oskarżyła o grę polityczną. “Przynajmniej dzisiaj nas wysłuchali, ale na razie dalecy są od działania " - podsumował chicagowski radny spotkanie z przedstawicielami władz i lotniska z Gary.

JT

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location