----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

– Całe życie pragnęłam być kimś innym, dlatego czytanie jest takim wspaniałym doświadczeniem. Kiedy czytam, chciałabym być każdym i być z każdym i, odkąd pamiętam, to było dla mnie niezwykle bolesne, że mogę być tylko jedną osobą i mogę być tylko z jedną sobą. – Czytanie jako akt niewierności? – Tak to dla mnie działa – przyznaje Smith. – Czytanie to też dla mnie sposób, by nie stać się tą kobietą w przypisie w biografii jakiegoś mężczyzny. Możesz mieć romans z Grahamem Greenem, ba, możesz mieć codziennie nowy romans, jeśli tylko pójdziesz do biblioteki. Dla mnie książka jest lepsza od życia, bo książka jest przejawem tego, co najznakomitsze w autorze, to jak czuje świat, widzi rzeczy. I to pewnie najwspanialszy rodzaj związku, w jaki można wejść z tą osobą. To ogromna przyjemność. (za: ZadieSmith: na każdy temat, w: Pismo Magazyn Opinii, br12, 2018)

***

– Ale dla mnie podstawa to śmierć – mówi ZadieSmith, nerwowo się śmiejąc.

***

Dwie kompletnie różne powieści, a przecież traktują o tym samym; narkotykach, śmierci, strachu, a przede wszystkim o poszukiwaniu, a raczej odkrywaniu, siebie. O potrzebie bycia kimś innym w świecie, który to uniemożliwia. Ale czy naprawdę, a jeśli tak, to na ile? Dziki (El Salvaje) Guillermo Arriagii Ślepnąc od świateł, Jakuba Żulczyka – epatują czytelnika skrajnościami; przemoc miesza się z delikatnością, chamstwo z wyrafinowaniem, uzależnienie z samokontrolą. Wszystko w nich dzieje się niesłuchanie dynamicznie, bardzo filmowo. Sceny przesuwają się przed naszymi oczami niczym poszczególne epizody serialu telewizyjnego.

Główne postaci obu powieści wplątane są w rzeczywistość, która niekoniecznie jest efektem ich indywidualnych wyborów. Ich światy to efekt serii przypadków, kompromisów, połowicznych wyborów i układu relacji z innymi, na który nie mają większego wpływu. Handel narkotykami wymusza zachowania charakterystyczne dla świata zwierząt: nieustanne poczucie zagrożenia, często obezwładniający strach, podporządkowanie osobnikowi alfa, ciągłe napięcie uwagi, wszechobecny i ciągły stres, gotowość do ataku – polowanie na coś/kogoś i jednocześnie poczucie osaczenia. W obu powieściach główne postaci są wyraziście tym wszystkim naznaczone - są polującymi i polowanymi jednocześnie.

O czym jest Dziki:

„Ambitna i oryginalna powieść meksykańskiego twórcy, znanego między innymi jako autora nominowanego do Oscara scenariusza filmu Babel. Proza tak soczysta i barwna, jak w powieści Slumdog. Milioner z ulicy.Siedemnastoletni Juan Guillermo w krótkim czasie traci brata, rodziców i babcię. Za morderstwem Carlosa stoi grupa fanatyków religijnych sprzysiężonych z wpływowym kapitanem policji. Juan pała żądzą zemsty, jednak wrogowie są doskonale zorganizowani
i niemal nietykalni. Ogarniętego obsesją wendety młodego mężczyznę od popadnięcia w szaleństwo ratuje jedynie... miłość.Równolegle czytelnik poznaje historię Amaruqa, który w lodowatych lasach Jukonu podąża śladem wilka, pogrążając się coraz bardziej w odmętach szaleństwa i zbliżającej się śmierci.Co połączy meksykańskiego chłopca i kanadyjskiego wilka? Czy dzięki zemście można poradzić sobie z poczuciem straty i żałoby? (z recenzji wydawnictwa)

O czym jest Ślepnąc od świateł:

„Zagadkowa, dynamiczna miejska odyseja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i splotów wydarzeń, skłaniająca do zastanowienia, co znaczą w dzisiejszych czasach podstawowe wartości: miłość, przyjaźń czy wierność. A może raczej… ile kosztują?

Zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. O nic innego. Ktoś może powiedzieć ci, że to niska pobudka. To nieprawda - oświadcza bohater najnowszej powieści Jakuba Żulczyka. Ten młody człowiek przyjechał z Olsztyna do Warszawy, gdzie prawie skończył ASP. By uniknąć powielania egzystencjalnych schematów swoich rówieśników – przyszłych meneli, ludzi mogących w najlepszym razie otrzeć się o warstwy klasy średniej, niepoprawnych idealistów – dokonał życiowego wyboru według własnych upodobań: Zawsze lubiłem ważyć i liczyć.

Waży więc narkotyki i liczy pieniądze jako handlarz kokainy. W dzień śpi, w nocy odbywa samochodowy rajd po mieście, rozprowadzając towar, ale także bezwzględnie i brutalnie ściągając od dłużników pieniądze, przy pomocy odpowiednich ludzi. Jego klientów, zamożnych przedstawicieli elity finansowej i kulturalnej, łączy przekonanie, że: Kokaina i alkohol kochają cię najbardziej na świecie. Bezwarunkowo. Jak matka, jak Jezus Chrystus.

Jakub Żulczyk w poruszający sposób ukazuje współczesną rzeczywistość, zdeformowaną do tego stopnia, że handlarz narkotyków staje się równie niezbędny jak strażak czy lekarz, jest nocnym dostawcą paliwa dla tych, którzy chcą – albo muszą – utrzymać się na powierzchni”. (z recenzji wydawnictwa)

***

Ale gdzie w tym wszystkim niewierność?

Przypomnijmy, co mówi o czytaniu ZadieSmith:

„– Całe życie pragnęłam być kimś innym, dlatego czytanie jest takim wspaniałym doświadczeniem. Kiedy czytam, chciałabym być każdym i być z każdym i, odkąd pamiętam, to było dla mnie niezwykle bolesne, że mogę być tylko jedną osobą i mogę być tylko z jedną sobą”.

Zatem czytanie tekstów literackich jest aktem ucieczki od siebie jednego w świat siebie innego. Ten proces jest o tyle wyjątkowy, że dzieje się na jawie, ale ma charakter marzenia sennego. Pragniemy, tęsknimy, pożądamy czegoś innego niż my, tu i teraz, ale rzecz jasna jest to trudne i wymagające wyzwanie. Dlaczego? Po pierwsze sami nie wiemy na ile jesteśmy sobą, a na ile tym, czym czynią nas oczekiwania innych wobec nas. Po drugie, nawet jeśli już zdamy sobie sprawę z dość frustrującego faktu, że nas w nas jest stosunkowo niewiele, to trudno z tym cokolwiek zrobić – po prostu nie można się wyzwolić od uczestnictwa w stadzie. Można jakkolwiek doznać katharsis w bardzo prosty sposób – uciekając w opowieść innego, niekoniecznie Dzikiego i niekoniecznie Ślepnąc od świateł. Ale skoro już mowa o tych dwu powieściach, to trudno oprzeć się uciekaniu w mroczne strony naszych świadomości czy podświadomości. Tak mrocznych, że dotykających umierania. Obaj autorzy zabierają nas w wędrówkę oswajając ze śmiercią i jest to obojętne, czy zadekretowaną przez nas samych, innych, czy tez akcydentalną. Śmieć z przedawkowania, w efekcie walki gangów, z nienawiści, z zemsty, z przypadkowej strzelaniny, zaplanowana, z obezwładniającej tęsknoty, z samotności, z niemożliwego do opanowania bólu, z wyroku kartelu, z szantażu – tyle śmierci i w każdej możemy wziąć udział.

„– Ale dla mnie podstawa to śmierć – mówi Smith, nerwowo się śmiejąc. – I zawsze, gdy myślę o młodszych, o ich pomysłach, koncepcjach, rewolucjach, to zaraz wraca do mnie to pytanie: „Ale zaraz, co ze śmiercią?”. Wiem, że śmierć to ostateczna granica, ale po drodze są jeszcze inne, jak obowiązki i prawa człowieka, a samo prawo, choć niedoskonałe, porządkuje przecież nasze wolności, bo tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, moja się kończy” (z: ZadieSmith, Na każdy temat)

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location

----- Reklama -----

Ważne i ciekawe tematy

----- Reklama -----