Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

75 lat temu do boju w Normandii weszła 1. Dywizja Pancerna pod dowództwem gen. Stanisława Maczka. „Czarna Dywizja” zapisała w historii oręża polskiego jedną z najwspanialszych kart, a jej los symbolizuje walkę i tragedię polskiego żołnierza w czasie II wojny światowej.

Historia generała Maczka i jego żołnierzy nie zamyka się tylko w latach 1944-1945, kiedy 1. Dywizja znajdowała się na froncie w Europie Zachodniej. W wypadku tym można mówić o całej epopei, która rozpoczęła się przed wybuchem wojny, a zakończyła kilka lat po ostatnich strzałach na kontynencie.

Dla wielu osób może być to zaskoczeniem, ale korzenie największej jednostki pancernej Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie sięgają... kawalerii. Ten rodzaj wojsk w historii Polski cieszył się zawsze dużym szacunkiem i wielokrotnie okazywał swoją skuteczność. W II Rzeczpospolitej kawaleria odgrywała ważną rolę, pokazując swoją wartość w czasie wojny z bolszewikami w 1920 roku i dobrze nadając się do działania w tutejszych warunkach terenowych, ze słabymi drogami i dużymi przestrzeniami. W latach 30. podjęto decyzję o modernizacji tego rodzaju wojsk. W 1937 roku 10. Brygada Kawalerii w Rzeszowie przeszła głęboką zmianę – konie zostały zastąpione przez ciężarówki, motocykle i samochody osobowe. Zachowano przy tym dotychczasowe tradycje: nadal była to „brygada kawalerii”, a jej dwa pułki nosiły nazwy „ułanów” i „strzelców konnych”. Jak w „normalnych” jednostkach jazdy używano też stopni „rotmistrza” czy „wachmistrza”, zachowano też całą obyczajowość, z charakterystyczną dla kawalerzystów fantazją.

Taka właśnie jednostka, wspomagana przez 29 czołgów lekkich, 1 września 1939 roku ruszyła do walki z Niemcami. Na jej czele stał już wówczas płk Stanisław Maczek. 10. Brygada w ramach Armii „Kraków” walczyła na południu kraju, w rejonie Podhala i Podkarpacia, dochodząc aż do Lwowa. Otrzymywała najtrudniejsze zadania, osłaniając inne oddziały przed rajdami czołgów niemieckich. Żołnierze generała toczyli ciężkie walki, nierzadko w okrążeniu, z których jednak wychodzili cało. Brygada płk. Maczka, jako jedyna wielka jednostka Wojska Polskiego w 1939 roku, nie została rozbita przez Niemców i wycofała się w zwartym szyku do Rumunii, razem ze swoimi sztandarami i nawet kilkoma czołgami.

Z Rumunii płk Maczek i wielu jego żołnierzy przedostało się do sojuszniczej Francji, gdzie tworzono oddziały polskie. 10. Brygada została odtworzona, tym razem jako jednostka czołgów. W 1940 roku nie udało się jej ukończyć formowania, gdyż Wehrmacht błyskawicznym uderzeniem przebił się przez Francję. Brygada Stanisława Maczka, awansowanego na generała, mimo tego podjęła walkę z Niemcami. Nie mając w końcu szansy wydostania się z okrążenia, dowódca rozwiązał jednostkę i na czele swoich ludzi przedostał się przez Marsylię do Wielkiej Brytanii.

Na wyspie po raz drugi odtworzono 10. Brygadę Kawalerii Pancernej. W lutym 1942 roku w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie po raz pierwszy w historii sformowano dywizję broni pancernej. Na czele 1. Dywizji Pancernej stanął oczywiście gen. Maczek. Wojsko Polskie w Wielkiej Brytanii nie dysponowało dużymi zasobami żołnierzy, dlatego decyzją władz postanowiono postawić na stworzenie jednostki nowoczesnej i wyróżniającej się – a więc potężnie wyposażoną w czołgi. Czołgiści przejęli wiele tradycji po swoich poprzednikach. Jedną z najważniejszych było noszenie czarnego pagonu na ramieniu – nawiązywało to do czarnych skórzanych kurtek, które nosili żołnierze 10. Brygady Kawalerii jeszcze w Polsce.

Pod koniec lipca 1944 roku polska dywizja wylądowała w Normandii, gdzie prawie dwa miesiące wcześniej alianci zdobyli przyczółek i rozpoczęli wyzwalanie Europy. W tym samym czasie amerykańskie oddziały gen. Pattona przełamały front i zaczęły okrążać Niemców. 7 sierpnia w bitwie pod Falaise miano zadać im ostateczny cios. Następnego dnia 1. Dywizja Pancerna w składzie korpusu kanadyjskiego rozpoczęła natarcie. Mimo poniesionych strat odniosła ona sukces, a po kilku dniach ruszyła do decydującego uderzenia. Polskie czołgi miały odciąć Niemcom drogę odwrotu, blokując ich w „worku Falaise”. Części polskich oddziałów udało się zająć wzgórze Mont Ormel, tzw. „maczugę”, która dominowała nad pozycjami niemieckimi. Polacy jednocześnie przyblokowali Niemców i sami byli przez nich otoczeni, tocząc kilkudniowe ciężki walki na wzgórzu. Wielu żołnierzy nieprzyjaciela wydostało się z pułapki, ale musieli pozostawić masę ciężkiego sprzętu.

Polscy czołgiści ruszyli przez Francję, Belgię i Holandię w kierunku Niemiec. Po drodze wyzwalali wiele miast i miasteczek, zapisując się dobrze w pamięci ich mieszkańców. Toczyli przy tym zacięte walki, m.in. pod Ypres, Antwerpią, Axel, Bredą i Moerdijk. Wiosną 1945 roku wzięli udział w ostatniej ofensywie na chylące się ku upadkowi Niemcy. Generał Maczek przyjął w porcie wojennym Wilhelmshaven kapitulację niemieckiej marynarki wojennej.

Niestety, w związku z podporządkowaniem Polski Związkowi Radzieckiemu 1. Dywizja nie mogła wrócić do kraju w pełni chwały. Generał Maczek został pozbawiony polskiego obywatelstwa przez komunistów, a znaczna część jego żołnierzy wybrała emigrację. Sam dowódca, nie mając przez długi czas oficjalnej emerytury, musiał dorabiać jako recepcjonista i barman w Edynburgu, dożył jednak chwili, gdy Polska odzyskała pełnię niepodległości (zmarł w 1994 roku). Pamięć o jego żołnierzach do dziś żyje i budzi szacunek wśród Polaków i cudzoziemców.

Tomasz Leszkowicz

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location