----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Miasto Chicago pozwało departament sprawiedliwości w sprawie nowych wytycznych dotyczących współpracy tzw. miast sanktuariów z federalnymi służbami imigracyjnymi. Prokurator generalny, Jeff Sessions, odpowiedział w ostrych słowach nazywając pozew politycznie motywowanym.

Sekretarz departamentu sprawiedliwości i prokurator generalny, Jeff Sessions, w ubiegłym tygodniu zażądał, by miejskie agencje i policja w miastach sanktuariach, takich jak Chicago, w których imigranci są mile widziani bez względu na ich status, udostępniały swoje bazy danych policji imigracyjnej (ICE).

Federalne służby imigracyjne poszukujące nieudokumentowanych imigrantów chcą mieć także nieograniczony dostęp do policyjnych posterunków i otrzymywać zawiadomienie o zwolnieniach aresztantów z 48-godzinnym wyprzedzeniem.

Od wypełnienia tych warunków Sessions uzależnił przekazanie miastom grantów federalnych na walkę z przestępczością kryminalną.

Władze Chicago złożyły w poniedziałek w sądzie federalnym pozew "w odpowiedzi na niezgodne z prawem i niezgodne z konstytucją warunki ogłoszone przez departament sprawiedliwości". To pierwszy taki pozew w kraju. Miasto liczy, że sędzia federalny Harry Leinenweber - przydzielony do spraw w poniedziałek - rozpatrzy pozew przed 5 września, kiedy upływa termin składania wniosków o fundusze federalne.

W przypadku Chicago wysokość federalnego grantu pod nazwą Edward Byrne Justice Assistance, który miasto może stracić, oszacowano na 3.2 mln dol. Pieniądze - jak tłumaczył burmistrz Rahm Emanuel - "są przeznaczane na zakup technologii, od samochodów po radia do paralizatorów, wszystko to, co pozwala zwiększyć profesjonalizm naszego departamentu policji, jego proaktywność, a zarazem wzmocnić zaufanie".

Burmistrz Rahm Emanuel ogłaszając złożenie pozwu deklarował także, że Chicago pozostanie miastem otwartym dla wszystkich imigrantów. "Chicago nie pozwoli, by nasi funkcjonariusze stali się pionkami w tej politycznej debacie. Chicago nie pozwoli, by fundamentalne prawa mieszkańców zostały pogwałcone. Chicago nigdy nie zrezygnuje ze statusu miasta otwartego dla wszystkich" - podkreślił.

Kilka godzin po złożeniu 46-stronicowego pozwu w sądzie federalnym w Chicago prokurator generalny Jeff Sessions stwierdził w opublikowanym oświadczeniu, że administracja prezydenta Trumpa "po prostu nie może przekazać wielomilionowych grantów rządom miast, które dumnie naruszają zasadę prawa i chronią cudzoziemców kosztem bezpieczeństwa publicznego".

Dodał, że "polityczne władze Chicago wybrały świadomą i celową obstrukcję obowiązującego w naszym kraju prawa imigracyjnego”. To proste: przestrzegajcie prawa albo zrezygnujcie z pieniędzy dla podatników" - czytamy w oświadczeniu prokuratora generalnego.

"W 2016 roku w Chicago zamordowano więcej osób niż w Nowym Jorku i Los Angeles. A więc jest to szczególnie tragiczne, że burmistrz mniej dba o to i pieniądze podatników niż ochronę cudzoziemców" - powiedziała rzeczniczka departamentu sprawiedliwości Sarah Isgur Flores.

Chociaż administracja prezydenta Trumpa próbuje powiązać status "miasta sanktuarium" z problemem przestępczości w mieście, z analizy dziennika "Chicago Sun-Times", który prowadzi statystyki, wynika, że nieudokumentowani imigranci nie odgrywają żadnej roli w przytłaczającej większości morderstw.

"Nielegalni imigranci nie napędzają przestępczości w Chicago, dlatego chcę, aby nasi funkcjonariusze koncentrowali się na swojej pracy, a nie próbowali być policją imigracyjną" - ocenił komendant policji, Eddie Johnson. 

JT

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location