Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

18 maja mija dokładnie 75 lat od momentu, w którym żołnierze 2. Korpusu Polskiego zajęli wzgórze Monte Cassino – kluczową pozycję broniącą aliantom dostępu do Rzymu. Był to jeden z największych sukcesów polskich żołnierzy w czasie II wojny światowej, do dziś pozostający symbolem heroizmu i poświęcenia.

Latem 1943 roku siły aliantów, których trzon stanowiły jednostki amerykańskie i brytyjskie, wylądowały na Sycylii, otwierając w ten sposób nowy front II wojny światowej we Włoszech. We wrześniu tego samego roku oddziały państw koalicji antyhitlerowskiej wylądowały na Półwyspie Apenińskim. Wkrótce budowany od początku lat 20. przez Benito Mussoliniego system faszystowski upadł w wyniku wewnętrznego zamachu stanu – Duce został pozbawiony władzy, a znaczna część włoskiej armii wycofała się z wojny. Dzięki pomocy Niemców na północy Włoch Mussolini utworzył państewko zwane Włoską Republiką Socjalną, która była w całości podporządkowana Hitlerowi. Włochy faktycznie zaczęły być okupowane przez Niemców, którzy mimo przewagi aliantów dobrze wykorzystywali trudny górzysty teren do obrony.

Marsz Brytyjczyków i Amerykanów udało powstrzymać się na tzw. Linii Gustawa na południe od Rzymu. Kluczową pozycją obronną było wzgórze Monte Cassino, z położonym na szczycie zabytkowym opactwem benedyktyńskim. Od stycznia do marca alianci – Amerykanie, Brytyjczycy, Hindusi i Nowozelandczycy – trzykrotnie próbowali zdobyć wzgórze i teren wokół niego. Celem było przejęcie drogi prowadzącej do włoskiej stolicy oraz odblokowanie oddziałów amerykańsko-brytyjskich, które w styczniu 1944 roku wylądowały w rejonie Anzio, miejscowości na wybrzeżu morskim między Cassino a Rzymem, próbując obejść Linię Gustawa.

W tym czasie pod Monte Cassino pojawili się Polacy z 2. Korpus Polski, liczący 48 tys. żołnierzy, zgrupowanych w dwóch dywizjach piechoty, brygadzie pancernej oraz jednostkach artyleryjskich i zaopatrzeniowych. Część z nich miała za sobą już walkę w oblężonym Tobruku w 1941 roku. Większość przybyła jednak wraz ze swoim dowódcą, gen. Władysławem Andersem, z głębi Związku Radzieckiego, gdzie po 1939 roku zesłano ich w ramach represji. Po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej gen. Władysław Sikorski zawarł ze Stalinem umowę o uwolnieniu Polaków i sformowaniu z nich armii do walki z Niemcami. Na jej czele stanął gen. Anders, jednak w związku z fatalnym stanem zaopatrzenia oraz konfliktem o wykorzystanie polskich oddziałów, w 1942 roku Armię Polskę ewakuowano do kontrolowanych przez Brytyjczyków Iranu i Iraku.

Generał Anders zgodził się na skierowanie 2. Korpusu Polskiego pod Monte Cassino, wiedząc, że bitwa ta przyniesie korzyści dla Polski – bohaterstwo żołnierzy i ewentualny sukces rozsławią jej imię w świecie i pomogą zachować niepodległość. W rozkazie dla żołnierzy przed rozpoczęciem bitwy pisał: „Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśli i serca całego Narodu, podtrzymywać nas będą duchy poległych naszych towarzyszy broni. Niech lew mieszka w Waszym sercu”.

W nocy z 11 na 12 maja 1944 roku rozpoczęła się operacja „Honker” – generalny szturm na Linię Gustawa. Polacy nacierali w rejonie Monte Cassino, wiążąc siły niemieckie i nie pozwalając przerzucić ich na inne zagrożone odcinki. Natarcie przebiegało w bardzo trudnych warunkach – Niemcy bardzo dobrze ufortyfikowali swoje pozycje, tworząc pola minowe, stawiając zasieki oraz budując schrony bojowe, dobrze wstrzelane w teren przed nimi. Dodatkowo teren wokół Monte Cassino był górzysty i skalisty, co utrudniało transport i wymagało dodatkowego wysiłku od żołnierzy. 12 maja, po pierwszym krwawym natarciu, przerwano polski atak, kontynuując jednak intensywne bombardowanie pozycji Niemców i wypady patroli rozpoznawczych. W nocy z 16 na 17 maja Polacy ponownie ruszyli do natarcia. W tym czasie Brytyjczycy i Francuzi na skrzydłach osiągnęli również sukcesy, zagrażając Niemcom okrążeniem. Broniący się w rejonie Monte Cassino spadochroniarze w nocy z 17 na 18 maja wycofali się na północ.

Następnego dnia rano patrol z 12. Pułku Ułanów Podolskich wkroczył do zniszczonych ruin klasztoru na szczycie Monte Cassino. Polacy powiesili w zajętym opactwie biało-czerwoną flagę, obok której na rozkaz gen. Andersa powieszono wkrótce flagę brytyjską. Tego samego dnia plut. Emil Czech odegrał w tym miejscu Hejnał Mariacki. Polacy byli zwycięzcami wielkiej bitwy i zdobywcami twierdzy, której nie udało się zająć pozostałym aliantom. Gen. Harald Alexander, głównodowodzący wojskami sprzymierzonych we Włoszech, skierował do 2. Korpusu okolicznościowy rozkaz, w którym napisał: „Żołnierze 2 Polskiego Korpusu! Jeżeliby mi dano do wyboru między którymikolwiek żołnierzami, których bym chciał mieć pod swoim dowództwem, wybrałbym Was – Polaków”. Wkrótce żołnierze gen. Andersa wykazali się znowu, zajmując Piedimonte. Niemcy jednak wycofali się na północ, dalej uparcie broniąc się we Włoszech.

Majowe walki kosztowały Polaków 923 żołnierzy zabitych, 2931 rannych oraz 94 zaginionych. Polegli spoczęli na cmentarzu wojennym, który zorganizowano u stóp Monte Cassino. W maju 1972 roku pochowano na nim również ich dowódcę – gen. broni Władysława Andersa. Wśród grobów wykuto dwie wymowne sentencje: „Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie” oraz „Za naszą i waszą wolność my żołnierze polscy oddaliśmy Bogu ducha, ciało ziemi włoskiej, a serca Polsce”.

Tomasz Leszkowicz

         

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location