----- Reklama -----

Monitor 11/16/2018

Administracja Trumpa robi wszystko, aby skomplikować i utrudnić imigrantom staranie się o legalny status. Ostatnio, 1 października, weszły w życie dwa bardzo niebezpieczne memoranda, które zmieniają sposób procesowanie aplikacji i petycji w biurze imigracyjnym i wszyscy muszą o tych zmianach wiedzieć, aby ochronić się przed ich działaniem.

Pierwsze memorandum dotyczy odmów aplikacji z powodu braku podstawowych wymaganych dokumentów, drugie dotyczy obowiązku wkładania w proces deportacyjny osób, którym odmawia się aplikacji lub petycji, jeśli osoby takie mają nielegalny status.

Pierwsze memorandum mówi o tym, że osoby, które składają dokumenty muszą złożyć od razu wszystkie formularze, opłaty i dokumenty wspierające, które są wymagane, aby udowodnić kwalifikację na daną aplikację, petycję czy kategorię. Do tej pory praktyka biura imigracyjnego była taka, że jeśli ktoś złożył odpowiednią aplikację i odpowiednią opłatę, ale brakowało odpowiedniej dokumentacji, np. wyroku rozwodowego, czy dokumentów potwierdzających prawdziwość małżeństwa, to biuro imigracyjne pozwalało na dosłanie wymaganych dokumentów, wydając dokument, który nazywał się RFE (request for evidence), a więc prośba o dodatkowe dokumenty. Teraz, jeśli aplikacji lub petycja nie zawiera każdego wymaganego dokumentu w momencie złożenia, biuro imigracyjne nie będzie pozwalać na ich dosłanie, tylko będzie odrzucać aplikację. Powodować to będzie w najlepszym przypadku utratę opłat imigracyjnych i stratę czasu, czasem wielu miesięcy, a czasem lat. A w najgorszym, proces deportacyjny. Niektóre petycje sponsorowania przez rodzinę leżą w biurze imigracyjnym latami, zanim oficer się nimi zajmie, szczególnie w wypadku kategorii opóźnionych. Wedle nowej praktyki, jeśli aplikacja złożona była wiele lat temu, a nie zawierała odpowiedniej dokumentacji, to teraz po latach oficer może aplikację odrzucić zamiast wysłać prośbę o dodatkowe dokumenty, nawet jeśli widzi, że osoba się kwalifikuje, tylko brakuje jakiegoś wymaganego dokumentu.  

Memorandum to wymaga więc złożenia wszystkich wymaganych dokumentów od razu. Niestety w wielu wypadkach nie ma dokładnej listy, jakie dokumenty muszą zostać złożone, bo każda sytuacja jest inna. Są oczywiście pewne wymagane dokumenty wspólne dla każdego, np. akty urodzenia, małżeństwa, dowód tożsamości, ale wiele innych dokumentów zależy od specyfiki sprawy, np. dokumenty dotyczące wjazdu, lub kwalifikacji na odpowiednią kategorię sponsorowania, lub dokumenty związane z historią kryminalną, imigracyjną, deportacyjną, lub sytuacją finansową, zarówno sponsora jak i osoby sponsorowanej, która jest teraz nowym wymaganiem przy sponsorowaniu rodzinnym.

Każda osoba składająca petycję powinna skontaktować się z prawnikiem imigracyjnym, albo z prośbą o reprezentację, albo o przejrzenie przygotowanych dokumentów, bo konsekwencją nieprawidłowego złożenia dokumentacji będzie odmowa, a co za tym idzie, wedle drugiego memorandum, konsekwencją może być włożenie w proces deportacyjny.

Drugie memorandum wprowadza jeszcze bardziej niebezpieczną zmianę, mianowicie wymaga od oficerów imigracyjnych, aby w momencie odmówienia petycji lub aplikacji wkładali o proces deportacyjny osoby, które albo dostały odmowę z powodów kryminalnych, albo z powodów oszustwa, albo z powodów nadużywania programów socjalnych, albo tych, którzy w momencie odmowy są w USA nielegalnie. A więc nawet jeśli osoba nie ma żadnych innych negatywnych elementów w swojej sprawie oprócz nielegalnej obecności, jeśli aplikacja lub petycja jest odrzucona, to sama nielegalna obecność jest powodem do włożenia przed sędziego imigracyjnego, w proces deportacyjny. A przecież większość osób składających aplikacje o pobyt stały jest właśnie w takiej sytuacji, że są w USA nielegalnie.

A więc jak współdziałają te dwa memoranda? Jedno mówi o tym, że jeśli petycja lub aplikacja z góry nie zawiera całej wymaganej dokumentacji, to zostanie odrzucona. A drugie mówi o tym, że jeśli będzie odrzucona, i osoba, dla której była ona składana przebywa w USA nielegalnie, to taka odmowa będzie powodować włożenie w proces deportacyjny. A więc wedle tych nowych memorandów, w procesie deportacyjnym może się znaleźć osoba, która nigdy nawet nie miała okazji stanąć przed oficerem imigracyjnym na interview. Dlatego obecnie składanie aplikacji lub petycji bez konsultacji z adwokatem imigracyjnym jest bardzo niebezpieczne. Dotyczy to wszystkich aplikacji o pobyt stały, o sponsorowanie, o zamianę lub przedłużenie wizy, a nawet w niektórych wypadkach aplikacji o obywatelstwo.

Jest to olbrzymia zmiana w procesowaniu aplikacji, ponieważ teraz na każdym etapie procesowania aplikacji, czy jest to etap wstępny, gdzie brakuje dokumentów, czy etap końcowy, po interview, jeśli nastąpi odmowa, niezależnie od powodu odmowy, jeśli aplikant przebywa nielegalnie w momencie odmowy, będzie on referowany wedle tych memorandów do sądu imigracyjnego, na proces deportacyjny.  

Jest to również zmiana w roli oficerów biura CIS, którzy do tej pory byli oficerami procesującymi aplikacje, i tylko w wyjątkowych przypadkach (typu poważne sprawy kryminalne czy oszustwo małżeńskie) informowali oficerów ICE, i ci podejmowali decyzje odnośnie tego, czy sprawa wymaga rozpoczęcia procesu deportacyjnego. Rezultatem była sytuacja, gdzie odmowa aplikacji stosunkowo rzadko powodowała proces deportacyjny. Aplikant taki zazwyczaj składał aplikację ponownie, naprawiając błędy, które spowodowały odmowę, i następnym razem dostawał zatwierdzenie. Lub po prostu wiedząc, że się nie kwalifikuje, nie składał ponownie, ale mógł w spokoju mieszkać i żyć w USA. Teraz takiej możliwości ponownego złożenia przed biurem imigracyjnym już nie będzie, jedynie przed sędzią imigracyjnym. I teraz oficerowie CIS nie muszą już konsultować się z kolegami z ICE, tylko sami powinni w takich sytuacjach wydawać dokument NTA (notice to appear), a więc dokumenty rozpoczynające sprawy deportacyjne. Oczywiście w wielu przypadkach spowoduje to przedstawienie sprawy przed sędzią imigracyjnym, który ją w końcu zatwierdzi, ale spowoduje to wieloletnie opóźnienia, duże koszta i niepotrzebny stres. Wiele osób w procesie deportacyjnym musi również płacić kaucje lub stawiać się regularnie przed ICE. Ale będzie również wiele osób, które nie kwalifikują się na żadne kategorie sponsorowania, i złożyły dokumenty bezpodstawnie, często zachęcane przez osoby nieznające się na prawie imigracyjnym, gdzie dokumenty takie nigdy nie powinny być złożone. W przeszłości powodowało to jedynie straty finansowe, teraz taka odmowa powodować będzie deportację, i brak kwalifikacji na aplikację imigracyjną powodować będzie wydalenie z kraju.  

W przyszłym tygodniu opiszę najczęstsze przykłady odmów aplikacji imigracyjnych i wskazówki jak ich unikać. Co jest szczególnie ważne teraz, gdy ich odmowa powodować będzie proces deportacyjny.

Agata Gostynska Frakt
Gostynska Frakt, Ltd.
79 W. Monroe St., Suite 1115, 
Chicago, IL 60603
Tel.: (312) 644-8000

 

Z wiekiem nabywamy podobno doświadczenia i wiedzy, w związku z tym jesteśmy coraz mądrzejsi. Tyle teoria. W praktyce różnie bywa. Dochodzę na przykład do wniosku, że z każdym zakupionym gadżetem moja wiedza na temat obsługi tych urządzeń jest coraz uboższa.

Po pierwsze są one coraz bardziej skomplikowane i mają coraz więcej funkcji. Taki telefon choćby. Jako przeciętny użytkownik wykorzystuję go w ułamku procenta. Podobnie jak większość ludzi na świecie. Dzwonię, piszę wiadomości, przeglądam pocztę i wybrane portale internetowe, komunikuję się na kilka sposobów z bliskimi i znajomymi, używam map, aparatu fotograficznego i kamery, a od czasu do czasu zamontuję sobie jakąś sprytną aplikację. Zwykle w celach rozrywkowych i na chwilę.

Mało? Okazuje się, że tak.

Telefon może znacznie więcej, a jeśli użytkownik jest sprawny i obeznany z tematem, to prawie wszystko. Często producenci na pytania dotyczące wysokich cen odpowiadają, że o kosztach decyduje liczba posiadanych funkcji i szybkość.

No więc bulimy grubą kasę za najnowsze modele, ale poza nielicznymi wyjątkami nie potrafimy z nich korzystać.

Smartphone zastąpił nam wiele innych przedmiotów. Są to między innymi: budzik, radio, odtwarzacz audio-wideo, skaner dokumentów i kodów paskowych, krótkofalówka, konsola do gier, przenośna pamięć, latarka, nagrywarka, aparat fotograficzny, kamera, tradycyjny telefon, papierowe mapy, kompas, poziomica, notatnik, gazeta, książka, karta kredytowa, album zdjęciowy, gry planszowe, krzyżówki, termostat, żyroskop. Gdyby nie ten niewielki cud techniki, musielibyśmy to wszystko kupować i w razie potrzeby nosić w wielkiej torbie. A przecież to nie wszystko. Bo w telefonie mamy jeszcze kupione bilety lotnicze, pilot do telewizora, coraz częściej kluczyki do samochodu, i wiele innych przedmiotów, bez których żyć się nie da.

Kiedyś przeczytam instrukcję obsługi telefonu, oczywiście w formacie pdf, ściągniętą z internetu, bo przecież w pudełku z produktem takich rzeczy już nie ma. Dowiem się wtedy, co jeszcze potrafi. Na razie nie wiem, bo instrukcji przeczytać nie jestem w stanie. Jak większość ludzi, ona mnie nudzi. Podobnie ta od mikrofalówki, telewizora, lodówki, czy drukarki.

Kilka lat temu duże firmy elektroniczne przeprowadziły badania rynkowe. Chciały się dowiedzieć, czemu ludziska instrukcji nie czytają, i czy można zaoszczędzić na kosztach w ogóle ich nie drukując. Okazało się wtedy, że powodów jest kilka.

Instrukcje składają się przede wszystkim z ostrzeżeń. Czasami nieprawdopodobnych. Nie używaj otwartego ognia w obecności gazów łatwopalnych. Nie wrzucaj urządzeń wpiętych w gniazdko elektryczne do wanny wypełnionej wodą. Nie wsadzaj palców pomiędzy wirujące ostrza. Nie świeć laserem po oczach.

No jakim trzeba być durniem, by to robić!

Okazuje się, że tacy się trafiają. Są to dziś ludzie zamożni, choć startowali z niewielkim zapasem procesów myślowych. Fortunę zdobyli pozywając kolejne firmy. Zwykle za sprawą własnej głupoty. Niemal wszystkie ostrzeżenia związane są z jakimś zdarzeniem w przeszłości. Ktoś słuchał radia stojącego na brzegu wanny. Kto inny włożył rękę pomiędzy wirujące ostrza kosiarki. Znamy przypadki, gdy z ciekawości ktoś wypił płyn do przetykania rur, bo słyszał że ma słodki smak. Dlatego większość z nas nie jest w stanie przebrnąć przez rosnąca liczbę ostrzeżeń, które jednak do kogoś są skierowane.

Nie czytamy więc instrukcji, a potem nie wiemy na przykład, że nasza domowa drukarka może być uruchomiona z wakacji w Meksyku i na nasz przyjazd wypluć z siebie zaprojektowane w telefonie podczas lotu kartki świąteczne. Nie wiemy też, że każdy współczesny telewizor ma funkcję wyświetlania dwóch lub trzech obrazów jednocześnie, więc możemy oglądać mecz, podglądać losowanie lotka i prowadzić wideokonferencję z kolegą w Berlinie. Właściwie to wiemy, że coś takiego jest, ale nie wiemy jak to włączyć. Osobiście nigdy jeszcze nie widziałem, by ktoś z tej funkcji korzystał.

Inna sprawa, że większość kupujących gadżety to mężczyźni, a facet nie może być przyłapany na czytaniu instrukcji.

Wstyd i hańba.

Przecież wiemy wszystko, wystarczy że spojrzymy na dane urządzenie. Mamy też silnie rozwinięte umiejętności ich reperowania, zwykle walimy dłonią lub stukamy czymś cięższym. Wydaje nam się, że od czasów wynalezienia koła nic się nie zmieniło i wszystko poznamy intuicyjnie. Różnie bywa, więc najczęściej wolimy z czegoś korzystać częściowo lub nie korzystać w ogóle, niż poświęcić choćby pięć minut na lekturę.

Zdarzyło się jakiś czas temu, że kupiłem w sklepie internetowym niesamowicie tanio, niesamowicie fajny telewizor. Z początku do okazji podchodziłem nieufnie, bo wiadomo... jak coś wygląda zbyt dobrze, to pewnie dobre nie jest. Z wyjątkiem sernika oczywiście.

Skusiłem się jednak. Do domu dostarczono mi wielkie pudło, w nim piękny sprzęt. Wyjąłem, postawiłem, podłączyłem. Żadnych problemów, obraz jak żyleta, funkcji w bród.

Okazało się, że niska cena wynikała z niskiej oceny użytkowników. Niska ocena związana była z wielką zawodnością tych konkretnych urządzeń. Zawodność z kolei związana była z pilotem, który prawie nikomu nie chciał współpracować z odbiornikiem. Ludzie wyjmowali telewizor, podłączali do prądu, sięgali po pilota, nic nie działało, pakowali, odsyłali i wystawiali najniższą ocenę. W związku z tym spadała cena, z 1200 dolarów do zaledwie 250. Okazało się, że pilota trzeba było najpierw zaprogramować. Po podłączeniu odbiornika należało jednorazowo wklepać 12345 enter. To wszystko. Informacja ta znajdowała się w instrukcji, której nikt nie czytał. No bo jak to?? Ja telewizora nie uruchomię?!

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Serwis Fortune opublikował właśnie wyniki nowej ankiety dotyczącej poziomu zaufania do różnych mega korporacji. Pod uwagę brana była ochrona prywatnych danych, lokalizacyjnych, kontaktów czy zdjęć, czyli ogólny poziom zaufania do danej firmy. Badanie dotyczyło oczywiście użytkowników sieci w Stanach Zjednoczonych.

Jak się okazuje, na szczycie znalazł się Amazon, któremu jest w stanie zaufać aż 49% respondentów. Zaraz za nim znajdują się Apple, Microsoft oraz Google. Na samym dnie zaś znajduje się Facebook, co chyba nie powinno nikogo dziwić. Firma miała ostatnio bardzo dużo kryzysów wizerunkowych i tych dotyczących prywatności.

Firmy oceniane były w zakresie tego, jak są zarządzane i kto jest przywódcą, jak radzą sobie z problemami etycznymi, zaufaniem oraz wizerunkiem. W każdej z tych kategorii Facebook został oceniony najgorzej.

W kwietniu Facebook brał udział w skandalu Cambridge Analytica, którego efektem był wyciek prywatnych danych 87 milionów użytkowników. We wrześniu bieżącego roku firma przyznała się do kolejnej porażki – Facebook został zhakowany i 30 milionów użytkowników nieświadomie podzieliło się z przestępcami swoimi emailami oraz numerami telefonów. Firma na razie nie skomentowała wyników tej ankiety, zamiast tego wskazując na to, że Mark Zuckerberg zaczął bardzo inwestować w ochronę sieci społecznościowej.

 

Disney+

Disney już od jakiegoś czasu przygotowuje własną usługę streamingową. Teraz w końcu potwierdzono jej nazwę. Zdecydowano się ją nazwać Disney+. Start w Stanach Zjednoczonych planowany jest przed końcem 2019 roku. Firma pochwaliła się także dwoma nowymi show, które dołączą do wielu innych po starcie usługi.

Pierwszy jest kolejny spin-off dla Gwiezdnych Wojen. Produkcja ma ruszyć w przyszłym roku, a w rolę Andora wcieli się Diego Luna. Drugim jest seria oparta na Lokim, która pojawiała się w plotkach. W niej zobaczymy aktora Toma Hiddlestona.

 

Patent na telefon z kamerkami pod wyświetlaczem

USPTO (US Patent & Trademark Office), czyli amerykańskie biuro patentowe właśnie opublikowało patent firmy Apple dotyczący nowego urządzenia z kamerą oraz pełnym zestawem czujników, który znajdzie się pod ekranem. Patent został zgłoszony już 27 czerwca bieżącego roku, a zatwierdzony został 8 listopada.

Co znajduje się w tekście patentowym? Chodzi tu głównie o oprzyrządowanie, systemy i metody integracji aparatu fotograficznego z wyświetlaczem.

W patencie znajdziemy także informacje na temat tego, co miałoby pokryć szkło wyświetlacza. Firma podaje przykłady np. DVTS od Corning, czyli geopolimerowego szkła, które miałoby chronić znajdujący się pod nim wyświetlacz. Owa ochrona miałaby właśnie dotyczyć stworzenia pełnoekranowego, bezramkowego telefonu, który nie miałby charakterystycznego wcięcia znanego od iPhone'a X, czyli notcha.

Apple nie jest pierwszą firmą, która myśli o kamerkach ukrytych w wyświetlaczu. LG, Oppo, Samsung oraz Huawei również opatentowały różne technologie dotyczące ukrywania zestawu czujników i kamer właśnie w wyświetlaczu tak, by pozbyć się notcha.

 

Apple ogłasza program naprawy iPhone'a X i jednego z MacBooków Pro

Apple uruchomiło dwa nowe programy naprawy. Pierwszy z nich dotyczy użytkowników smartfona iPhone X, który w niektórych przypadkach ma problemy z poprawnym działaniem modułu odpowiedzialnego za obsługę dotyku. Drugi program związany jest z MacBookiem Pro z 13.3-calowy ekranem Retina z 2017 roku.

Apple informuje, że niektóre iPhone'y X mogą mieć problemy z poprawną reakcją na dotyk. Może to dotyczyć części lub całych ekranów. Jeśli podejrzewacie, że wasz telefon ma ten problem, to powinniście udać się do autoryzowanego serwisu, gdzie za darmo zostanie przeprowadzona diagnoza. W przypadku kwalifikacji do wymiany naprawa zostanie wykonana za darmo.

Drugi problem dotyczy MacBooków Pro z 13.3-calowymi ekranami z 2017 roku, które sprzedawano od czerwca 2017 roku do czerwca 2018 roku. Jednak tylko modeli bez paska Touch Bar. Apple doszukało się problemów z dyskami SSD, co może prowadzić do utraty danych.

Apple dokona napraw za darmo. Do autoryzowanego punktu serwisowego z iPhone'em lub MacBookiem należy udać się najpóźniej do trzech lat od pierwotnej daty zakupu urządzenia. 

 

Sprzedaż smartwatchy rośnie

Smartwatche z roku na rok są coraz popularniejsze. Z informacji przekazanych przez Strategy Analytics wynika, że w trzecim kwartale tego roku na rynek trafiło aż 10 mln takich urządzeń. To o 67% więcej w porównaniu do trzeciego kwartału 2017 roku. Liderem rynku pozostaje Apple.

Apple w zeszłym kwartale sprzedało aż 4.5 mln smartwatchy. To prawie o milion więcej Apple Watchy niż rok wcześniej. Świetna sprzedaż możliwa była za sprawą wprowadzenia do oferty Apple Watchy series 4. Na drugim miejscu jest FitBit ze sprzedażą na poziomie 1.5 mln sztuk. Trzecie miejsce przypadło firmie Samsung, która również sprzedała ponad milion inteligentnych zegarków.

Apple, choć pozostaje liderem i sprzedaje coraz więcej zegarków, tak traci procentowy udział na rynku na rzecz innych producentów. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sprzedaż i tak rośnie, to dla firmy z Cupertino nie jest to zmartwieniem.

Opracował: Daniel Odroniec               
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

„Dziki” (El Salvaje) - Etymologia zdarzeń (część czwarta) 

***

Quem deus vult perdere, dementat prius (Kogo bóg chce zgubić, temu rozum odbiera) /s.548/

***

„Chcąc pokonać przeciwnika, musimy wysiłek własny mierzyć jego siłą oporu. Siła ta jest wynikiem działania pewnych czynników niedających się rozdzielić, są to mianowicie: zasób posiadanych środków i napięcie siły woli”. (C. von Clausewitz, O wojnie) /s.540/

***

„Jeśli masz odnieść korzyści, atakuj, jeżeli nie ma korzyści, powstrzymaj się”. (Sun Tzu, Sztuka wojny) /s.545/

***

„Dziki” to doświadczenie zmagania. Zmagania z sobą samym i całym kosmosem. Juan Guillermo, główny bohater powieści „Dziki” (El Salvaje), siedemnastolatek, przedziera się przez chaotyczną rzeczywistość Mexico City w poszukiwaniu czegoś na kształt harmonii. W istocie owo poszukiwanie jest próbą przebrnięcia przez obezwładniające swym chaosem wydarzenia. Juan zmaga się bowiem ze światem, który skazał go na życie w trującym bólu. Życie w powiewie straty, w powiewie śmierci, determinuje wszystkie jego działania.

Co niezwykłe w tej powieści to fakt, iż chaos nie jest w niej skategoryzowany jako stadium początkowe późniejszego, uporządkowanego już kosmosu. Kosmologia „Dzikiego” jest czymś w zawieszeniu, czymś w oczekiwaniu, czymś, co być może się wydarzy, ale niekoniecznie musi do tego dojść. Mamy raczej pewne wrażenie i oczekiwania, że z bałaganu i ciągłego drżenia z bojaźni, wyłoni się coś harmonijnego i ostatecznie chaos nabierze znamion kosmosu. Przenikające się wątki konstruują coś na kształt dającej się zracjonalizować, wzajemnie się uzupełniającej, historii Juana Guillermo. Ta historia jest aplikacją różnych postaci i wydarzeń, które tworzą zwartą kompozycję na tkaninie tekstu Guillermo Arriagi.

Co dziwne, to misterne aplikowanie różnych wzorów, czasem daje nam wrażenie zamierzonego porządku, a czasem wydaje się, że to bardziej złudzenie i improwizacja, aniżeli zamierzony ład świata przedstawionego.

Jeśli przyjrzymy się etymologii zdarzeń powieściowych, czyli ich znaczeniom, to cały ów koncept harmonijnych „prześwitów” w nieharmonijnej rzeczywistości jawi się w zachwyceniu. Przypomnijmy, że Ariaga zestawia w swej powieści czterokrotnie owe pojęcia, które tworzą sens tekstu:

Etymologia zdarzeń (część pierwsza) /s.204/

opuszczenie, bezradność, zabójca, bóstwo, intymny, wprowadzać, zazdrość, zwierzę, embrion, wróg, dusić, rana, patrzeć, ciemny, namiętność, współczucie, dziki, zdrada i

CHAOS – (Caos): nieład. Z greckiego słowa khaos, przepaść

***

Etymologia zdarzeń (część druga) /s.261/

uzależniony, prawdziwy, wypadek, spuść psa z uprzęży, pragnienie, moje przeznaczenie,

MAMIHLAPINAPATAI: mężczyzna i kobieta, którzy siedzą naprzeciwko siebie, chcą powiedzieć sobie wiele różnych rzeczy, ale nie mają odwagi tego zrobić. Niezdolność kobiety i mężczyzny do wzajemnego wyrażania swoich uczuć i pragnień. Z języka jagańskiego, którym posługiwali się rdzeni mieszkańcy Ziemi Ognistej.

GAINISG: małe bóstwo zamieszkujące szuwary i mokradła przy brzegach jezior i rzek, które przed każdą burzą szlocha, zawodzi i opłakuje przyszłych zmarłych. Z gaelickiego

Kunmarnu: słowo używane w zastępstwie imienia zmarłej osoby. Z języka manyjilyjarra używanego przez australijskich Aborygenów.

Dragr: człowiek, który opiera się śmierci, duch. Ze staronorweskiego.

***

Etymologia zdarzeń (część trzecia) /s.347/
- ten, który oswobadza zwierzę trzymane w niewoli
- pożegnanie tych, którzy odchodzą
- kochanka bez zobowiązań
- odrzucony przez ukochaną osobę
- ci, którzy się rozstają i ruszają różnymi drogami
- zmarli, za którymi nadal tęsknimy
- ostatni oddech
- tęsknić za kimś
- nieruchomy
- ten, który robi za dużo pompek, albo się podciąga, ćwiczy
- jedyny mieszkaniec jakiegoś domu. Samotny.
- czujne zwierzę
- to, który nuci sobie melodie
- ten, który uważa się za zdolnego dokonać wielu rzeczy

***

Etymologia zdarzeń (część czwarta) /s.646/ Łacińskie sentencje i wyrażenia
- terra incognita; nieznana ziemia
- in loco parentis; w zastępstwie rodziców
- a pose ad esse; od możliwości do rzeczywistości
- Causa mortis: kiedy ktoś bliski śmierci przekazuje dar komuś, kto go przeżyje. Także przyczyna śmierci.
- nunc scio quid sit amor; teraz wiem, co to znaczy miłość
- fortes fortuna adiuvat; odważnym szczęście sprzyja
- de novo; ten, kto zaczyna od nowa
- abyssus abyssum invocat; piekło wzywa na pomoc piekła
- graviora manent; najgorsze dopiero nadejdzie
- res ipsa loquitur; rzecz mówi sama za siebie
- gesta non verba; czyny nie słowa
- bella horrida bella; wojny, te straszliwe wojny
- nosce te ipsum; poznaj samego siebie
- quis custodiet ipsos custodes; kto upilnuje samych strażników
- ex post facto; po fakcie
- casus belli; przyczyna wojny
- antebellum; przed wojną
- aut viam inveniam aut faciam; albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję
- fortitudine vincimus; zwyciężymy wytrwałością
- inter spem et metum; między nadzieją, a trwogą

***

Te cztery etymologie, te cztery zestawienia znaczeń budujących powieść, stwarzają unikalną konstrukcję rzeczywistości „Dzikiego”, która sytuuje czytelnika gdzieś na pograniczu tego, co jest i tego, co być może istnieje. Buduje kosmos nieustannej zmiany, który być może zmierza ku harmonii, ale nie jest to ani pewne, ani konieczne. Jak pisze Bohdam Pociej w eseju „Harmonia mundi”:

/Dla dzisiejszego historyka-paleografa-archiwisty, poruszającego się jedynie w zakresie swojej dziedziny, pojęcie Harmonia mundi pozostanie zapewne tylko przedmiotem pojęciowych klasyfikacji i ewentualnie obiektem badań historycznych. Niczym więcej. Nie będzie jednak nigdy takim dla ludzi, którym historia naszej śródziemnomorskiej kultury - od czasów starogreckich - otwiera liczne i coraz silniej bijące źródła duchowego życia, intelektualnej energii, artystycznej siły.

Dla mnie hasło "Harmonia mundi" dźwięczy żywo, brzmi aktualnie, ożywia wyobraźnię, działa na intelekt, pobudza myśl […]

Lecz jak w końcu owa "harmonia" ma się do "świata" w dzisiejszym (filozoficznym?) tego świata pojęciu? Najpierw jednak przypomnijmy, co znaczy w ogóle pojęcie harmonii.

Proporcjonalność, symetria, zgodność, współgranie, współistnienie, współdziałanie; współrozwój: z całostek - w ramach całości, z elementów - w polu struktury, z komponentów - w zakresie formy; doskonałe dopełnienie w wymiarze czasu i przestrzeni. Harmonia w znaczeniu estetycznym jest tajemniczą energią (siłą formy?), dzięki której elementy, komponenty, składniki, cząstki, całostki wiążą się w całości. Tu zresztą samo pojęcie harmonii jest szerokie i zróżnicowane: istnieje harmonia klasyczna doskonałych proporcji, tożsama (synonimiczna) z greckim pojęciem symetrii; to jest pojęciowe centrum, rdzeń pojęcia harmonii; taka harmonia w sztuce (architektura, muzyka, malarstwo, rzeźba), bliska ideałom antycznym, znamienna jest zwłaszcza dla czasów renesansu.

[…] w świecie ziemskim, przygodnym, mieszają się ustawicznie dobro i zło, piękno i szpetota, prawda z fałszem, świętość z profanacją świętości. Sztuka jest wielkim pośrednikiem między światem doraźnie rzeczywistym a sferą idei; do tego sprowadza się ostateczny sens i cel sztuki. Piękno, które przecież w takiej obfitości i tak rozmaicie przejawia się w tym świecie, dostępne naszym uszom i oczom, jest najmocniejszym, najbardziej sugestywnym zwiastunem, świadectwem i przejawem świata wyższego, idealnego. Owe przejawy piękna - jako refleksy, prześwity idei - sztuka organizuje w artystycznych formach; pośrednio - przez słowo, kształt, barwę, rysunek, obraz; bezpośrednio - poprzez dźwięki i sekretne więzi oraz proporcje liczbowe między dźwiękami.

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak

Słownik Tematyczny Branży Nieruchomości w Ameryce, część 379

INVOLUNTARY LIEN – mimowolne prawo zastawu, mimowolne prawo zatrzymania: roszczenie wobec nieruchomości mające na celu wyegzekwowanie spłaty zadłużenia, wbrew woli właściciela, np. poprzez nałożenie podatków od nieruchomości przez władze stanowe.

JOINT TENANCY – połączone posiadanie: forma posiadania, w której właścicielami nieruchomości są przynajmniej dwie osoby fizyczne lub prawne, podobnie jak w przypadku współposiadania (tenancy in common). Najważniejsza różnica polega jednak na tym, że w tej formie posiadania obowiązuje prawo do przejęcia posiadania całej nieruchomości w przypadku śmierci współwłaściciela (right of survivorship). Połączone posiadanie trwa aż do momentu, kiedy pozostanie tylko jeden właściciel. Wtedy forma ta przyjmuje postać wyłącznego posiadania (tenancy in severalty). Pozostały przy życiu właściciel staje się właścicielem wyłącznym i ma prawo do sprzedaży nieruchomości lub przekazania jej swoim spadkobiercom. Ponadto, joint tenancy charakteryzuje się tzw. „czterema jednościami” (four unities): jedność posiadania (unity of possession), jedność udziału (unity of interest), jedność czasu (unity of time) oraz jedność tytułu (unity of title). Oznacza to, że wszyscy współwłaściciele mają niepodzielne prawo do posiadania nieruchomości, mają równy udział, oraz wszyscy otrzymują swój udział równocześnie poprzez jeden tytuł własności. Jeśli którakolwiek z tych jedności zostaje naruszona, ma to wpływ na funkcjonowanie całej joint tenancy. Przykładowo, jeśli jeden ze współwłaścicieli przekaże swój udział w nieruchomości osobie trzeciej, nowy właściciel będzie miał swój udział na zasadzie tenancy in common. Pozostali współwłaściciele zachowują niezmieniony status posiadania.

JOINT VENTURE – wspólne przedsięwzięcie, spółka typu joint venture: umowa pomiędzy przynajmniej dwiema osobami lub przedsiębiorstwami, które wspólnie inwestują w określone przedsięwzięcie biznesowe.

JUMBO MORTGAGE – duża pożyczka hipoteczna: obecnie za pożyczkę hipoteczną „jumbo” uważa się pożyczkę przekraczającą $417,000.

LEASE OPTION (inna nazwa: lease with the option to purchase; w skrócie: L/O) – najem z opcją kupna: typ kontraktu, w którym właściciel nieruchomości, określany jako optionor, udziela lokatorowi, określanemu jako optionee, opcji kupna wynajmowanej nieruchomości w określonym terminie za cenę ustaloną przy podpisaniu umowy.

LAND USE REGULATION – przepisy o użytkowaniu nieruchomości: przepisy dotyczące użytkowania i przeznaczenia nieruchomości w zarządzeniach dotyczących podziału na strefy (zoning ordinances), które dokładnie określają jakiego typu nieruchomości mogą znajdować się w danej strefie.

LANDLOCKED LOT – działka bez dostępu do drogi publicznej: sytuacja, w której dana działka nie posiada bezpośredniego dostępu do drogi publicznej, i kiedy ten dostęp możliwy jest tylko poprzez przejazd przez sąsiadującą działkę.

LANDLORD’S DISCLOSURE OF LATENT DEFECTS – ujawnienie ukrytych wad przez właściciela: właściciel zobowiązany jest do ujawnienia potencjalnemu lokatorowi wszelkich ukrytych wad wynajmowanego lokalu, których jest świadomy.

LATENT DEFECTS – wady ukryte: za wady ukryte (latent defects) uważa się wszelkie defekty nieruchomości zagrażające bezpieczeństwu, które są trudne do wykrycia podczas zwykłej inspekcji, np. pęknięty fundament lub wadliwa konstrukcja dachu.

LOAN ESTIMATE (w skrócie: LE) – wykaz szacowanych kosztów pożyczki: w ciągu trzech dni po otrzymaniu podania o pożyczkę (loan application) instytucja pożyczkowa zobowiązana jest przedstawić przyszłemu pożyczkobiorcy w przybliżeniu wszystkie koszty związane z uzyskaniem pożyczki hipotecznej i zamknięciem transakcji kupna nieruchomości. Dokument ten zawiera m.in. następujące informacje: rodzaj pożyczki, oprocentowanie, wysokość przewidywanych miesięcznych rat, koszty zamknięcia transakcji, wymagana kwota pierwszej wpłaty (downpayment), itp.  

Zbigniew Pieńkowski – magister filologii angielskiej ze specjalizacją w kulturoznawstwie amerykańskim (Uniwersytet Warszawski, 1994 rok). Tłumacz zawodowy z 20-letnim doświadczeniem. Realtor®, Real Estate Managing Broker, właściciel firmy Caret Realty Inc. Od 2004 roku służy pomocą przy kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.
Tel.: 773-719-3645       
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Web: www.CaretRealty.com

Z Andrzejem Kulką w świat: Birma 2018, część 3

Środa, 17 stycznia

Dzisiaj jest nasz ostatni dzień aklimatyzacji w Bangkoku, oczywiście do wykorzystania w jak najbardziej rozsądny sposób. Po śniadaniu czeka nas całodniowe zwiedzanie stolicy Tajlandii, co zaczynamy od podziwiania największej atrakcji turystycznej miasta, jaką jest bez wątpienia fenomenalny Pałac Królewski z 1782 roku. 

Pałac jest ogromnym, przepięknym zespołem architektonicznym mieszczącym nie tylko gmachy rządowe, salę tronową i salę koronacyjną, ale również najświętszy przybytek Tajlandii; Świątynię Szmaragdowego Buddy. Pałacowy kompleks jest ogromny, zajmuje powierzchnię 218 tysięcy metrów kwadratowych, otoczoną poczwórnym murem o długości blisko dwóch kilometrów. 

Najświętszym posągiem Buddy w Tajlandii nie jest oglądana wczoraj figura ze Złotej Świątyni, ale 60-centymetrowa rzeźba z jaspisu odnaleziona w północnej prowincji Chiang Rai w 1464 roku. Od tamtej pory Szmaragdowy Budda był przenoszony przez poszczególnych władców do różnych stolic sąsiednich krajów, aby w 1784 roku znaleźć obecne schronienie w specjalnie wybudowanym, przepięknym pawilonie Phra Ubosoth na terenie królewskiego pałacu. 

Podziwiamy tę rzeźbę-klejnot na równi z fenomenalną architekturą innych budynków kapiących złotem, z mozaikami, rzeźbami demonów, chińskich mandarynów i chyba setką mitycznych figur Garudy.

Po blisko dwugodzinnym, pełnym wrażeń zwiedzaniu pałacu przechodzimy na brzeg rzeki Chao Phraya, której żyzna dolina stała się kolebką Syjamu (obecnej Tajlandii). Po drugiej stronie rzeki wstrzeliwuje się w niebo smukła sylwetka głównej wieży Świątyni Jutrzenki - Wat Arun - co według mnie wygląda jak kosmiczny statek przygotowany do startu w międzygalaktyczną podróż. Świątynia Jutrzenki liczy co prawda 600 lat, lecz centralna stupa została wzniesiona dopiero dwa wieki temu.

Po obchodzie świątyni Wat Arun wsiadamy na długorufową łódź, która przez godzinę będzie nas wozić poprzez zakątki Bangkoku, gdzie - zdawać by się mogło - zatrzymał się czas. Pływając po rzecznych odnogach i kanałach - zwanych lokalnie klongami - widzimy stare domy na palach, budowle z drewna tekowego, nowoczesne rezydencje i okazałe gmachy. Podziwiamy ozdobne łodzie królewskie i barki holujące piasek. Oglądamy Bangkok, jakim był pół wieku temu, kiedy życie Tajów przebiegało w znacznej mierze na wodzie, a całe miasto pocięte było klongami, obecnie w większości zasypanymi. W ich miejsce, z nastaniem ery motoryzacji, powstały drogi. 

Obiad z tajskimi daniami spożywamy na łodzi zakotwiczonej na rzece Chao Phraya. Muszę tutaj wspomnieć o pytaniu, jakie ze trzy lata temu zadał mi mieszkaniec Bangkoku: czego Tajowie NIE trzymają w lodówce? Wiadomo było, że gdzieś tu był ukryty podstęp, ale nikt z grupy nie trafił z właściwą odpowiedzią, która prawdę mówiąc nieco szokuje. Otóż Tajowie w lodówce przechowują leki, kosmetyki, wodę, piwo, ale nie żywność! Dlatego, że jedzenie kupują CODZIENNIE ŚWIEŻE na ulicznym straganie i do wieczora jest już skonsumowane. Tego właśnie bym sobie życzył w Stanach (gdzie mieszkam na stałe). 

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kulka

Autor jest właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki z polskim przewodnikiem po całym świecie, również do Birmy i Bangkoku w styczniu 2019. Bliższe informacje na stronie internetowej www.andrzejkulka.com lub pod nr tel. 773-237-7788.