----- Reklama -----

Monitor 11/02/2018

Słownik Tematyczny Branży Nieruchomości w Ameryce, część 377

CONFIDENTIALITY – poufność: zobowiązanie agenta do zachowania tajemnicy zawodowej dotyczącej informacji uzyskanych od klienta, które nie mogą być ujawnione osobom trzecim bez zgody zleceniodawcy. Np. ujawnienie potencjalnemu nabywcy informacji o tym, że klient agenta zmuszony jest sprzedać swój dom jak najszybciej z powodów osobistych, nie byłoby uznane za działanie na korzyść klienta, nawet gdyby agent kierował się nadrzędnym celem doprowadzenia do pomyślnego zamknięcia transakcji. Obowiązek poufności informacji obowiązuje nawet po wygaśnięciu kontraktu z klientem.  

DEED RESTRICTIONS – ograniczenia w akcie własności: klauzule zawarte w dokumencie służącym do przekazania tytułu własności (deed) ograniczające i kontrolujące użytkowanie ziemi lub nieruchomości. Zwykle są one inicjowane przez deweloperów, którzy przed budową osiedla mieszkaniowego lub osiedla domów jednorodzinnych dokładnie określają, jak może być użytkowana ziemia, którą podzielili na działki. Celem tych ograniczeń jest nadanie okolicy jednolitego wyglądu. Ograniczenia te mogą dotyczyć takich kwestii jak np. typ stosowanych materiałów budowlanych, rozmiar i styl domów, budynków i garaży, maksymalna ilość budynków na danej działce, odstępy między budynkami a granicami działek, a nawet wygląd i wysokość ogrodzeń. Ograniczenia narzucone przez deweloperów określane są jako restrictive covenants i zawarte są w oryginalnych planach budowy osiedla. Ograniczenia te nie mogą być zmienione przez kolejnych właścicieli. 

DISCLOSURE – ujawnienie informacji: zobowiązanie agenta do ujawnienia klientom wszelkich informacji mogących mieć wpływ na przebieg transakcji, np. informacji dotyczących defektów, statusu strefy powodziowej, wysokości podatków i opłat administracyjnych, itp. Obowiązek ujawnienia ważnych faktów lub okoliczności dotyczących nieruchomości będącej przedmiotem transakcji spoczywa również na właścicielu nieruchomości mieszkalnej wystawionej na sprzedaż, który zobowiązany jest ujawnić wszelkie znane defekty w specjalnym raporcie o nazwie Residential Real Estate Disclosure Report, dostępnym do wglądu potencjalnym nabywcom. Typowym przykładem informacji, którą właściciel musi ujawnić, jest fakt, że jego nieruchomość znajduje się w strefie zalewowej (floodplain), co negatywnie wpływa na jej wartość. Jeżeli potencjalny klient nie zostaje poinformowany o tej ważnej okoliczności przez sprzedającego i dochodzi do sfinalizowania transakcji, konsekwencje mogą być poważne. Kupujący miałby podstawy do skierowania sprawy do sądu o odszkodowanie lub unieważnienie transakcji.

EARTHQUAKE INSURANCE – ubezpieczenie przed trzęsieniem ziemi: rodzaj polisy ubezpieczeniowej, która zapewnia odszkodowanie za szkody spowodowane skutkami trzęsienia ziemi. Standardowa polisa ubezpieczeniowa na dom nie chroni właścicieli na wypadek trzęsienia ziemi. Mieszkańcy terenów zagrożonych trzęsieniem ziemi muszą zabezpieczyć się wykupując oddzielną polisę, podobnie jak mieszkańcy terenów zagrożonych powodzią.

EASEMENT BY CONDEMNATION – udogodnienie / służebność na cele publiczne: udogodnienie, które zostało uzyskane przez rząd lub agencję rządową na cele publiczne w oparciu o zasadę eminent domain (prawo państwa do wykorzystania nieruchomości prywatnej na cele publiczne). Termin condemnation odnosi się do procedury sądowej zainicjowanej przez władze lokalne lub stanowe w celu uzyskania udogodnienia. Właściciel nieruchomości służebnej (servient tenement owner) otrzymuje rekompensatę za spadek wartości własności, przez którą przechodzi easement. Przykładem służebności na cele publiczne może być autostrada przechodząca przez prywatną ziemię.

FAIR HOUSING PARTNERSHIP RESOLUTION – Umowa o Współpracy w Sprawie Sprawiedliwej Gospodarki Mieszkaniowej: umowa zawarta w 1996 roku pomiędzy Krajowym Stowarzyszeniem Realtorów (National Association of Realtors) i Departamentem Gospodarki Mieszkaniowej i Rozwoju Miejskiego (Department of Housing and Urban Development) w sprawie wspólnych działań w celu wyeliminowania przejawów dyskryminacji w handlu nieruchomościami.

Zbigniew Pieńkowski – magister filologii angielskiej ze specjalizacją w kulturoznawstwie amerykańskim (Uniwersytet Warszawski, 1994 rok). Tłumacz zawodowy z 20-letnim doświadczeniem. Realtor®, Real Estate Managing Broker, właściciel firmy Caret Realty Inc. Od 2004 roku służy pomocą przy kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.
Tel.: 773-719-3645     
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.      
Web: www.CaretRealty.com

Firma Apple w czasie konferencji, która odbyła się 30 października w Nowym Jorku, zaprezentowała całą gamę nowych urządzeń. Osoby rozczarowane wcześniejszą imprezą, na której zaprezentowano nowe iPhone'y z pewnością zainteresuje ta, na której pokazano nowe iPady Pro, laptopy Macbook oraz inne sprzęty z logo nadgryzionego jabłka.

Macbook Air

Pierwszą nowością w ultramobilnych komputerach od Apple jest wykorzystanie wyświetlacza Retina o przekątnej 13.3" oraz 4 milionach pixeli w każdym nowym modelu. W oczy rzucają się od razu węższe ramki. Mimo ich odchudzenia inżynierom udało się zostawić kamerę na górnym brzegu ekranu, co z pewnością spodoba się wielu użytkownikom. Dzięki tym zmianom nowy Macbook Air jest mniejszy od poprzednika o 17% i waży około 1.3 kg. Kolejną nowością jest czujnik TouchID, który został zintegrowany z klawiaturą. Pozwoli on nie tylko na szybkie odblokowanie komputera, ale umożliwi także korzystanie z usługi Apple Pay. Wewnątrz nowego Macbooka Air znajdziemy procesor Intel Core i5 8. generacji, do 16 GB RAM oraz nośnik SSD o pojemności nawet 1.5 TB.

Najtańszy ($1,199) Macbook Air został wyposażony w procesor Intel Core i5, zintegrowaną z nim kartę graficzną, 8 GB RAM oraz nośnik SSD o pojemności 128 GB.

Mac mini

Te niezwykle małe komputery zostały wyposażone w najnowszej wersji w 4- i 6-rdzeniowe procesory Intel Core 8. generacji, co sprawia, że będą wydajniejsze od poprzedników. Kolejne zmiany to możliwość zamontowania nawet 64 GB RAM oraz nośników SSD o pojemności do 2 TB, które mają być 4x szybsze od wcześniej wykorzystywanych. Mac mini to także duża ilość portów, wśród których znajdziemy także kartę sieciową LAN 10 Gb/s.

Najtańszy ($799) model Mac mini został wyposażony w procesor Intel Core i3 8. generacji, zintegrowaną z nim kartę graficzną, 8 GB RAM oraz SSD o pojemności 128 GB.

iPad Pro

Według Tima Coocka iPad to nie tylko najpopularniejszy tablet, ale komputer przenośny w ogóle. Nowy iPad Pro, który pokazano w czasie konferencji, został wyposażony w większy ekran z węższymi ramkami. W sprzedaży pojawią się dwa warianty i przekątnej 11" i 12.9". Zastosowane w nich ekrany LCD to te same, które zaprezentowano podczas premiery iPhone'a Xr - Liquid Retina. W najnowszych tabletach od Apple zastosowano także FaceID, czyli autorskie rozwiązanie rozpoznające twarz użytkownika. Zmniejszenie ramek wymusiło usunięcie przycisku Home, co zdarzyło się po raz pierwszy w historii tabletów od Apple. Tak przełomowe rozwiązanie wymusiło opracowanie nowych gestów, których wykonywanie włącza różne funkcje systemu iOS. We wnętrzu nowego iPada Pro znajdziemy najnowszy procesora A12X Bionic wyposażony w 10 miliardów tranzystorów. Ta jednostka w połączeniu z wyświetlaczem Liquid Retina o odświeżaniu 120 Hz sprawia, że nowy tablet od Apple bardzo dobrze sprawdzi się nie tylko w czasie pracy, nawet tej bardziej zaawansowanej, ale staje się również poręczną konsolą do gier.

Wysoka wydajność nowego iPada Pro to także nowe narzędzia do pracy. W czasie konferencji przedstawicielka firmy Adobe zaprezentowała na tablecie działanie programu Photoshop, który graficy znają z komputerów.

Jedną z najbardziej zaskakujących zmian w nowym iPadzie Pro jest zastosowanie portu USB typu C. Dzięki temu do tabletu można podłączyć jeszcze więcej akcesoriów. Odświeżenia doczekał się także współpracujący z iPadem Pro Apple Pencil, który teraz można ładować bezprzewodowo po przyłożeniu go do obudowy tabletu.

Uzupełnieniem specyfikacji iPada Pro jest Bluetooth 5.0, eSIM, 1 Gb WiFi, bateria pozwalająca na 10 godzin pracy oraz 4 głośniki. Ceny nowych iPadów zaczynają się od $799 za wariant z 11" ekranem i 64 GB pamięci oraz $999 za wersję z 12.9" ekranem i taką samą ilością miejsca na dane użytkownika.

Częścią wspólną wszystkich tych urządzeń jest konstrukcja z aluminium. Jest to jednak specjalnie opracowany przez inżynierów. Jego największą zaletą jest to, że można go w 100% wykorzystać ponownie. Na koniec konferencji Tim Coock przedstawił także informacje o aktualizacji iOS 12 do wersji 12.1

IOS 12.1 z nowymi emoji i grupowym FaceTime

Apple 30 października wypuściło aktualizację systemu operacyjnego iOS. Nowa wersja, iOS 12.1 będzie wspierana przez wszystkie urządzenia, które mogą uruchomić iOS 12. W aktualizacji tej znajdziemy całkiem sporo nowości na wszystkie sprzęty Apple.

Przede wszystkim dla fanów komunikacji obrazkowej Apple postanowiło wprowadzić 70 nowych emoji. Wśród nowych obrazków znajdą się twarzyczki z białymi lub kręconymi włosami, łyse, a także takie dodatki jak superbohaterowie, piłka tenisowa, kangur czy homar.

Drugą nowością jest grupowe FaceTime. Oznacza to, że wreszcie będziemy mogli prowadzić wideokonferencję z kilkoma osobami jednocześnie. Grupowe FaceTime będzie automatycznie wykrywać, kto mówi w danej chwili i podświetlać daną osobę. Co więcej, użytkownicy będą mogli dołączać do konwersacji przez ciche powiadomienia.

Oprócz tego pojawią się oczywiście dodatki, które będą zarezerwowane wyłącznie dla iPhone'ów Xs, Xs Max oraz Xr. Będzie to np. funkcja Depth Control czy Dual SIM. Ta pierwsza da możliwość dostosowania rozmycia po zrobieniu zdjęcia. Dual SIM to zaś oczywiście możliwość używania dwóch kart tego typu jednocześnie.

Opracował: Daniel Odroniec               
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

***

„Ged, trochę starszy od niego o 30 lat Harry Potter, odkrywa, że ciemne moce są tylko aspektem tego samego – to on rzuca cień. Nie ma rozłączności dobra i zła. Rozpoznanie prawdziwej natury świata, jego dwoistości, to jedyna droga do ładu” (Ursula Le Guin)

***

Zły (El salvaje) Guillermo Arriagi balansuje na linie rozpostartej pomiędzy „tu i teraz” bohaterów powieści, mieszkańców Mexico City oraz „tam i kiedyś” tych, którzy owo „tu i teraz” mitologizują. To przedziwne, niepokojące i drażniące napięcie stanowi niezwykłą wartość tekstu Arriagi. Dlaczego? Buduje bowiem atmosferę poruszającego uczestnictwa w zdarzeniach świata przedstawionego. Często owo uczestnictwo staje się tak dynamiczne, że trzeba przerwać czytanie, by zaczerpnąć powietrza w głębokim, relaksacyjnym oddechu. Autor filmowo konstruuje przebieg wydarzeń wrzucając nas w koncept montażu równoległego – już mamy się dowiedzieć, co się stanie, a tu nagle przeskok w inną serię wydarzeń. Ta filmowość czy raczej „serialowość” Złego trzyma nas nieustannie w bardzo dynamicznie opadającym i rosnącym napięciu.

Uczestniczymy bowiem naprzemiennie w czymś, co z jednej strony jest oczywiste, realne i co poddaje się logicznej zasadzie przyczyny i skutku (codzienność bohaterów mieszkających w Mexico City), a jednocześnie zostajemy wciągnięci w mityczny, poetycki czy baśniowy świat rzeczy i spraw odległych od możliwości empirycznej weryfikacji (zmarły dziadek mitycznego trapera, który towarzyszy mu w najważniejszym polowaniu jego życia). Ta nieustanna karuzela emocji, falowanie i spadanie, wyrzuca nas w rejony odmiennych stanów świadomości. Wracamy tym samym do mocno już przeinterpretowanego konceptu realizmu magicznego, który w Złym nabiera nowego wymiaru. Gdzie jest ta nowość? Wydaje się, że mieści się ona właśnie gdzieś „pomiędzy”, w jakimś punkcie owej liny rozpiętej między tu i tam. Życie bohaterów, mimo że nie są cyrkowcami (jakkolwiek motyw cyrku, a szczególnie tresury zwierząt cyrkowych jest jednym z istotniejszych w całości konceptu powieściowego), to przecież starają się utrzymać równowagę w owym symbolicznym balansowaniu na linie życia.

Można by oczywiście za Ursulą Le Guin wziąć w nawias to wygodne, aczkolwiek ułudne rozróżnienie na rzeczywiste i magiczne, bo powieść w swej istocie jest prawdziwa tylko w przestrzeni, którą wyznaczają jej okładki, ale przecież nie będziemy o to kruszyć kopii: „My twórcy fikcji, zmyślamy rzeczy. Niektóre są w oczywisty sposób niemożliwe, inne realistyczne, ale żadne nie są realne – wszystko wynalezione, wyobrażone – i nazywamy to fikcją, bo nie jest faktem. […] Niełatwo natrafić na fakty. Uczciwi naukowcy i dziennikarze, między innymi spędzają dużo czasu, by się co do nich upewnić. Test faktu polega na tym, że on nie ma żadnej alternatywy. Słońce wstaje na wschodzie – to fakt. Udawać, że słońce może wstać na zachodzie – to fikcja. Twierdzenie, że tam właśnie wstaje – to kłamstwo”.

Ta cudownie klarowna i jasna jak słonce definicja pozwala nam jeszcze na jeden ruch na interpretacyjnej szachownicy zdominowanej przez magiczny realizm. Nie tylko ontologia świata powieści jest jednoznacznie dwuznaczna (jest czy nie jest, a jeśli nawet jest, to na ile?), ale także jej aksjologia, czyli świat wartości (prawdziwy czy nie, a jeśli tak, to na ile?)

Bohaterowie Złego balansują na linie życia i śmierci, miłości i nienawiści, dobra i zła, religijności i ateizmu, współczucia i bezwzględności, siły życia i bezradności – balansują, ale często nie zdają sobie z tego sprawy. Są przekonani, że stąpają twardo po ziemi, podczas gdy jest to raczej przemieszczanie się po linie rozpiętej między tu i tam.

Jak mówi Le Guin: „Wyobraźnia pracująca pełna mocą, może wybudzić nas z fatalnego samozauroczenia, sprawić, że spojrzymy w górę i dostrzeżemy – z trwogą lub ulgą – że tak naprawdę świat wcale do nas nie należy”.

Świat Dzikiego jest w istocie czymś na kształt tego, czego doświadczamy wybudzeni ze stanu śnienia - nie bardzo wiemy, czy to jeszcze sen, czy to już jawa i właśnie wtedy każemy się uszczypnąć. Takie przemieszanie możliwego z niemożliwym to efekt wielogatunkowej struktury powieści, od poezji po legendę, przypowieść, słownik wyrazów obcych i trudnych, kartki z podróży, modlitwy, slang, wspomnienia, pamiętniki, listy, litanie, cytaty z Biblii i wiele jeszcze innych technik pisarskich tworzy ten wyjątkowy melanż świata „Dzikiego”. Wszystko to służy jednemu: pokazać, albo przynajmniej próbować dotknąć, sensu istnienia poprzez doświadczenie miłości i śmierci, oczywiście w niezwykłym kontekście tego, co stanowi o specyfice Mexico City i Meksyku w ogóle, a co widać najlepiej sprzecznościach skrajnej nędzy i niewyobrażalnego bogactwa, błyskotliwego wykształcenia i analfabetyzmu, wyjątkowej erudycji i porażającego prostactwa, franciszkańskiej dobroci i śmiertelnej brutalności, wyrafinowanego piękna i śmierdzącej brzydoty, szczerej religijności i fundamentalistycznej mentalności, korupcji i prawości.

Juan Guillermo i jego brat Carlos, główni bohaterowie powieści, to młodzi ludzie z niższej klasy średniej, znakomicie wykształceni, świetnie oczytani, znający biegle angielski. Interesują się filozofią, literaturą i muzyką. Znakomicie radzą sobie w jednej z najlepszych prywatnych szkół Mexico City, z której zresztą zostają wyrzuceni, ale z zupełnie innego powodu, niż wyniki nauczania.

Ich życie biegnie jednakowoż po innych trajektoriach niż te, o których mówili starożytni filozofowie, których czytali:

“Stara, jeszcze sokratejska prawda mówi, że człowiek ma wybór tylko jeden: pomiędzy życiem świadomym a mechanicznym. Wszystkie inne nie są szczególnie ważne, choć człowiekowi wydaje się czasem, że zależą od nich losy wszechświata, a przynajmniej jego wszechświata. Wybór zawodu na przykład może decydować o zarobkach, komforcie życia, sumie fizycznych przyjemności i udręk. Może zaprowadzić do zaszczytów albo do więzienia. Ale z pewnej filozoficznej perspektywy wszystkie te konsekwencje nie mają wielkiego znaczenia. Ma je natomiast sposób myślenia o tym, co nas spotyka.

/Tym, co trwoży ludzi, nie jest to, co im się przydarza, ale znaczenie, jakie temu przypisują/ - pisze stoicki filozof Epiktet.

Człowiek ma dopiero rozkwitnąć, zgadzają się ze sobą właściwie wszyscy antyczni filozofowie – od Platona po Buddę. Aby to się stało, musi podjąć indywidualny wysiłek przekształcenia świadomości z takiej, która traktuje świat, jako środek do zaspokajania celów, na świadomość bezstronną, dla której świat to po prostu świat. Tę pierwszą świadomość codzienną możemy nazwać włączonym self – jest prawie zawsze podszyta lękiem, samoudręką, porównywaniem z innymi. Nie może być inna, bo zaspokojenia, których szuka, są tylko chwilowe. To dla nich sięgamy po smartfony, gdy musimy zbyt długo milczeć w naszym ludzkim stadzie”.

Druga część etymologii zdarzeń Juana i Carlosa definiowana jest przez kategorie pozornie tylko odmienne od konceptów stoików: uzależniony, prawdziwy, wypadek, pragnienie, moje przeznaczenie, uwolnić – to tylko niektóre z ich słownika. Nie zmienia to jednakowoż faktu, iż nie akceptowali, albo raczej nie przyjmowali do wiadomości, że życie i śmierć są tak samo nierozłączne, jak dobro i zło. „Rozpoznanie prawdziwej natury świata, jego dwoistości, to jedyna droga do ładu”.

Kontynuacja za tydzień.

Zbyszek Kruczalak

Wyobraźmy sobie, że politykom reprezentującym główne nurty polityczne zadamy takie samo pytanie. Brzmi ono: jaki wynik otrzymamy mnożąc 10 razy 10?

Wyobraźmy sobie teraz najbardziej prawdopodobne odpowiedzi...

- Mitch McConnell, obecny przewodniczący większości senackiej: "Myślę, że to haniebne, iż Obama pozostawił to pytanie bez odpowiedzi! Powołamy specjalnego prokuratora do zbadania sprawy, przede wszystkim okoliczności, w jakich pytanie zostało sformułowane i przyczyn, dla których unikano do tej pory odpowiedzi. Myślę, że kiedy zlikwidujemy program Obamacare to odpowiedź będzie dla wszystkich jasna i wtedy naprawdę dowiemy się, ile to jest 10 razy 10."

- Hillary Clinton, której nie trzeba bliżej przedstawiać: "Nie przejmujcie się odpowiedzią na to pytanie. Stworzymy specjalny program rządowy, który sprawi, iż odpowiedź pozna każdy obywatel. Odpowiedź należy się każdemu!"

- Bernie Sanders, senator ze stanu Vermont, były kandydat na urząd prezydenta: "10 razy 10? 10 razy 10?!! Otrzymasz 97! Powtarzam, dziewięćdziesiąt siedem! 97 jest dla mnie najważniejsze i nie dbam o pozostałe 3 procent!

- Mitt Romney, biznesmen, polityk, były gubernator Massachusetts i kandydat na urząd prezydenta: "Dziś to oczywiście 100, ale mogłoby wynieść więcej. Obecna administracja musi tylko wprowadzić kilka dodatkowych reform podatkowych, a wówczas 10 razy 10 wynosić będzie 3 razy więcej niż obecnie."

- Donald trump: "Dziesięć razy dziesięć? Znam się na liczbach. Nikt nie zna się na liczbach lepiej ode mnie. Słyszę wokół różne odpowiedzi. To może być 15, a może być 1,000. Tak naprawdę tego nie wiemy. Założę się, że odpowiedź jest ukryta w emailach Hillary. Ludzie mówią, że 10 razy 10 niczemu się nie równa z powodu błędnej polityki wszystkich wcześniejszych administracji. To smutne. Smutne."

Wybory tuż, tuż. Właściwie to na ostatniej, krótkiej prostej. Za kilka dni siądziemy wygodnie w fotelach przed telewizorami i powrócimy do oglądania regularnych programów satyrycznych.

Naród być może znów połączą wspólne problemy i choć na chwilę wszyscy zapomną kolor stanu, w jakim przyszło im mieszkać. Armie niebieska i czerwona przygotowują się do przejęcia świata i całkowitej likwidacji przeciwnika. Niezależnie kto wygra, kraj odniesie głębokie rany, które goić się będą latami. A później blizna i tak zostanie. Szkoda, bo przecież prawie niczym się nie różnią. No prawie niczym...

Niebiescy myślą, że czerwone stany zamieszkują ludzie prości, niewykształceni, uwielbiający wyścigi samochodowe, broń, pickupy i polowania na wiewiórki. Do tego w większości jawni lub ukryci wyznawcy faszyzmu, teorii spiskowych i smażonych kurczaków. Poza tym zdrajcy i nacjonaliści.

Czerwoni przekonani są, że w niebieskich stanach znaleźli schronienie pacyfiści przytulający drzewa, kupujący japońskie lub szwedzkie samochody, na domiar złego zajadający wegańskie potrawy z francuskim rodowodem. Poza tym zdrajcy i komuniści.

Trzeba przyznać, że w niektórych punktach nieco prawdy jest, ale przecież nie powinno to być powodem wiecznych wojen i pyskówek. Zwłaszcza, że ostatnie badania sondażowe YouGov wykazały, iż obydwie strony mają blade pojęcie na temat przeciwnika. Tylko kilka przykładów, bo miejsca brak:

- Demokraci myślą, że prawie połowa republikanów to emeryci. W rzeczywistości stanowią oni 21% bazy wyborczej GOP.

- Republikanie przekonani są, iż niemal 40% demokratów to ateiści i agnostycy, choć tak naprawdę grupy te stanowią razem zaledwie 9% liberalnych wyborców.

- Demokraci podejrzewają, że 44% republikanów zarabia ponad 250 tysięcy rocznie. Fajnie by było! Niestety, dotyczy to zaledwie 2%. Większość mieszkańców tzw. czerwonych stanów zarabia kiepsko, często wiążąc koniec z końcem, co w dużym stopniu tłumaczy ciągłe poszukiwania winnych takiego stanu rzeczy.

- Republikanie pewni są, iż 38% demokratów to geje i lesbijki, choć naprawdę stanowią oni około 6% niebieskiego elektoratu.

- Demokraci mają wrażenie, że prawie połowa republikanów to ortodoksyjni ewangelicy. Cóż, trudno stwierdzić, jaka część jest ortodoksyjna, ale członkowie tego kościoła stanowią w barwach GOP około 34%. Tu akurat pomyłka nie tak wielka.

Przykładów jest więcej, podobnie z opinią na temat poglądów, gustów, trybu życia, przyjemności i sposobów spędzania wolnego czasu. Prawda jest taka, że wśród niebieskich i czerwonych są bardzo biedni i bardzo bogaci, głupi, mądrzy, złośliwi i wielkoduszni, wierzący i odrzucający wszelkie religie, polujący na wiewiórki oraz nosorożce, czy też pogardzający wszelką bronią palną. Oczywiście proporcje może są inne, ale nie tak wielkie, by miało to powodować mordercze myśli u kogokolwiek.

W jednym obydwie strony są zgodne. Dalej tak się nie da.

Jeśli dotychczasowe kampanie i wyniki wyborów czegoś nas nauczyły, to tego, by politykom żadnej partii zbytnio nie ufać. A już na pewno nie na tyle, by nie sprawdzać przekazywanych nam informacji. Sporo racji mają ci, którzy trzymają się od polityki z daleka i uważają, że to sztuczne zamieszanie wywołane w określonym celu. Bo jak się głęboko zastanowimy, to w przytoczonym na początku tekście o mnożeniu przesady nie ma. Być może w przyszłości stanie się cud i obydwa kolory stopniowo zaczną się mieszać. Wyjdzie piękna purpura. Nowy kolor nadziei.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.