----- Reklama -----

Monitor 08/31/2018

Słownik Tematyczny Branży Nieruchomości w Ameryce, część 368

DIRECT COSTS – koszty bezpośrednie: koszty robocizny i materiałów budowlanych wykorzystanych do budowy danej nieruchomości. Dla porównania, koszty pośrednie (indirect costs), obejmują wszystkie inne wydatki, np. koszty administracyjne, koszty finansowania budowy, odsetki pożyczki, podatki, ubezpieczenie, itp.

DISTRESS SALE – sprzedaż wymuszona: transakcja sprzedaży, w której właściciel działa pod presją i jest zmuszony sprzedać swoją nieruchomość w krótkim czasie, np. w wyniku rozwodu lub wyroku sądowego.

ECONOMIC FEASIBILITY – opłacalność ekonomiczna: założenie, że dana inwestycja będzie opłacalna. Przykładowo, nieruchomość dochodowa będzie opłacalna ekonomicznie (economically feasible), jeśli jej przewidywane dochody wystarczą na pokrycie kosztów pośrednich i bezpośrednich (direct and indirect costs) i przyniosą dochód.

EFFECTIVE AGE – wiek efektywny: wiek budynku lub innej konstrukcji, który uwzględnia ich stopień zużycia. Dla porównania, wiek chronologiczny (chronological age) to rzeczywisty wiek budynku bez względu na jego stan techniczny. Np. wiek efektywny nieruchomości wybudowanej 20 lat temu (tzn. której wiek rzeczywisty wynosi 20 lat), może być dużo niższy, jeśli nieruchomość ta była należycie utrzymywana i konserwowana, i jej stan techniczny jest porównywalny ze stanem technicznym nowszych budynków.    

ELEMENTS OF COMPARISON – elementy porównawcze: cechy charakterystyczne i właściwości nieruchomości i transakcji, które mają wpływ na różnice w cenach, np. warunki finansowania, warunki sprzedaży, warunki panujące na rynku, lokalizacja, fizyczne i ekonomiczne cechy, przynależność do strefy miejskiej (zoning), itp.

EMPTY NESTERS – rodzice dzieci, które opuściły dom: osoby w wieku przedemerytalnym, które planują przeprowadzić się z dużego domu jednorodzinnego do mniejszego domu lub mieszkania. Określenie pochodzi od wyrażenia „puste gniazdo” (empty nest).

ERROR OF COMMISSION – błąd działania: w branży wyceny nieruchomości błędem działania określa się podjęcie nieuzasadnionych działań, które miałyby wpływ na szacowaną wartość nieruchomości podaną w raporcie wyceny (appraisal report), np. poprzez uwzględnienie transakcji sprzedaży nieruchomości porównywalnych, których nie można zaliczyć do kategorii transakcji pomiędzy niezależnymi stronami (arms-length transaction).

ERROR OF OMISSION – błąd pominięcia: w branży wyceny nieruchomości, błędem pominięcia określa się nieuwzględnienie istotnych informacji, które miałyby wpływ na szacowaną wartość nieruchomości podaną w raporcie wyceny (appraisal report), np. pominięcie faktu sprzedaży nieruchomości będącej przedmiotem wyceny, jeśli transakcja miała miejsce w ostatnich 6 miesiącach.  

EXTERNAL OBSOLESCENCE – zewnętrzny czynnik obniżający wartość: zewnętrzny czynnik mający negatywny wpływ na wartość danej nieruchomości, którego nie da się usunąć lub wyeliminować, np. położenie budynku w pobliżu wysypiska śmieci lub fabryki zanieczyszczającej środowisko.

FACE VALUE – wartość nominalna: określona wartość danej własności lub usługi, np. polisy ubezpieczeniowej, pożyczki hipotecznej, itp.

FAIR HOUSING LAWS – ustawy o sprawiedliwej gospodarce mieszkaniowej: federalne, stanowe lub lokalne prawa gwarantujące wszystkim ludziom prawo do kupna, sprzedaży i najmu nieruchomości bez dyskryminacji ze względu na rasę, wyznanie, płeć, orientację seksualną, pochodzenie etniczne, itp.

FARMHOUSE – dom w stylu wiejskim: rodzaj domu, który określany jest jako wiejski przede wszystkim z racji swojego położenia na terenie rolniczym, i który spełnia funkcję domu dla rodzin prowadzących gospodarstwo rolne; charakterystycznym elementem domu wiejskiego jest obszerna weranda (front porch), gdzie można zostawić zabłocone buty po pracy w polu, aby nie zabrudzić wnętrza domu.

Zbigniew Pieńkowski – magister filologii angielskiej ze specjalizacją w kulturoznawstwie amerykańskim (Uniwersytet Warszawski, 1994 rok). Tłumacz zawodowy z 20-letnim doświadczeniem. Realtor®, Real Estate Managing Broker, właściciel firmy Caret Realty Inc. Od 2004 roku służy pomocą przy kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.
Tel: 773-719-3645        
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Web: www.CaretRealty.com

„…próba porównania tego, co pisze o wierze Meksykanów Synowiec z życiem religijnym w Polsce to naprawdę ciekawa zabawa intelektualna”
(R. Hetman)

***

Ola Synowiec pisze w zbiorze reportaży zatytułowanym „Dzieci szóstego słońca – w co wierzy Meksyk” o religijnym Meksyku, czy może bardziej o religijności Meksykanów. Można by się zastanawiać, co to znaczy religijne państwo czy religijność narodowa. Czy kraje religijne są lepsze od świeckich? Czy w krajach religijnych nie ma przemocy, molestowania, zabójstw, cudzołóstwa, kradzieży, oszustw i wszelkich innych zaprzeczeń Biblii, Koranu, Talmudu i innych świętych ksiąg? Jednym słowem – czy kraje religijne to krainy mlekiem i miodem płynące, a świeckie to gniazda wszelkiego zepsucia i zgnilizny moralnej? A jeśli tak nie jest, a raczej nie jest, co widać gołym okiem, to dlaczego? I co to w takim razie znaczy powszechna religijność z państwowym błogosławieństwem?

Meksyk ma niezwykłą historię nadzwyczajnie trudnego współistnienia państwa i Kościoła. Musimy pamiętać, że:

- katolicyzm został tam narzucony siłą i przemocą. „Dawne indiańskie wierzenia tępiono i karano za ich praktykowanie” (s. 10) Nie działo się to jednakowoż w okolicach IX czy X wieku, jak miało to miejsce w Polsce, ale rozprawiono się z Aztekami, Majami i innymi ludami Meksyku od wieku XVI

- Kościół katolicki budował tam od roku 1521 (początek hiszpańskiego panowania) swoje ogromne bogactwo materialne (latyfundia i nieruchomości). Swoje wpływy rozciągnął także na politykę, edukację (szkoły, seminaria), sadownictwo i administrację. Stał się wszechpotężny. Po ogłoszeniu niepodległości w 1821 zachował swoje przywileje. Trudno pozbyć się wrażenia, że takie masowe budowanie dominującej roli Kościoła i kleru ma miejsce obecnie w Polsce.

„Pierwsze duże zmiany w stosunkach między Kościołem a państwem nastąpiły w połowie XIX wieku, w tak zwanym okresie reformy. Zakazano wówczas Kościołowi posiadania wszelkich majątków, a także pobierania opłat za chrzty, małżeństwa i pogrzeby. Rejestracja urodzeń i zgonów oraz związków małżeńskich przeszła w ręce państwa. Sądom kościelnym zabroniono orzekania w sprawach cywilnych, a samym duchownym noszenia sutann poza świątyniami. Poza kościołami nie mogły się odbywać także msze, ani żadne inne obrzędy religijne. W odpowiedzi na nowe prawa, Kościół katolicki ekskomunikował wszystkich, którzy poparli reformy, co doprowadziło do starć między konserwatystami a liberałami.

Ponad trzydziestoletnie rządy prezydenta Porfiria Diaza, które wprowadziły Meksyk w XX wiek, przyniosły uspokojenie relacji i ustępstwa wobec Kościoła. Wzrost krytyki wobec tej instytucji spowodowała dopiero rewolucja meksykańska 1910 roku. W uchwalonej na jej fali konstytucji, podpisanej w 1917 roku i obowiązującej do dzisiaj, zawarto obostrzenia wobec Kościoła katolickiego. Zebrały one krwawe żniwo, kiedy do wprowadzenia ich w życie przystąpił w 1926 roku prezydent Plutarco Elias Calles, co wywołało powstanie katolików, zwane „powstaniem Cristeros”. Rozdział Kościoła od państwa powoli stawał się faktem, jednak przez kolejne dziesięciolecia starano się unikać spięć i zachowywać modus vivendi.” (s. 11)

Ogromne niezadowolenie i dojmującą krytykę Kościoła w Meksyku i innych krajach latynoskich wywołało odrzucenie przez papieża Polaka niezwykle tam popularnej teologii wyzwolenia, „łączącej religię katolicką z walką o sprawiedliwość społeczną i prawa człowieka”. (s. 11)

Zawęźmy zatem pytanie o religijność narodów w ogóle i spytajmy, czy Meksyk/Polska są rzeczywiście krajami katolickimi, a jeśli tak, to jak i na ile?

Meksyk „jest to religijny naród, ale tak trochę na swój sposób. Niby jest 98% katolików, a w dalszym ciągu kultywuje się w sposób zmodyfikowany dawne obrzędy czy tradycje. Bardzo często Polak czuje się lekko nieswojo widząc np. Święto Zmarłych w Meksyku. Jest kolorowo, nie ma zbędnej powagi, widać wiszące kościotrupy, czaszki i dużo żółtych kwiatów. Do tego zmarli są zapraszani na domowych ołtarzykach na posiłek, są im stawiane ich ulubione smakołyki, których według tradycji kosztują, gdy pojawiają się w nocy jako duchy. W San Juan Chamula jest kościół, gdzie zwykły katolik może być zszokowany tym, co tam zobaczy. Ukręcanie głów kurom, picie bimbru, czy ołtarzyki ze świeczek przepisanych przez szamana to tam obraz powszechny. Wielu polskich księży nie może pogodzić się z tym widokiem, nazywając to sektą czy pogaństwem”. (z: Polacy to Meksykanie Europy)

A co z polskim katolicyzmem? Nie jest inaczej. Żyjemy gdzieś na pograniczu pierwotnych wierzeń, rytualnej rutyny, stereotypu, braku znajomości elementariów biblijnych i wygląda, że ciągle „jesteśmy terenem misyjnym, miejscem, gdzie po prostu trzeba głosić Ewangelię. Z badań TNS wynika bowiem, że tylko 81 procent Polaków wierzy w Boga (a ponad 95 deklaruje katolicyzm, co oznacza, że mamy ponad dziesięć procent katolickich ateistów). 48 procent wierzy w śmierć na Krzyżu Chrystusa, a 47 w Zmartwychwstanie (a przecież już św. Paweł mówił, że jeśli Jezus nie zmartwychwstał to daremna jest nasza wiara).

Jeszcze gorzej jest z wiarą w niebo (38 procent), piekło (31 procent), czyściec (30 procent) czy istnienie diabła (28 procent). Ściśle katolicki dogmat jakim jest Niepokalane poczęcie wyznaje 38 procent, a w sąd po śmierci wierzy 39 procent. Jednym słowem jest dramatycznie. Realnie bowiem wierzących jest w Polsce może trzydzieści procent Polaków. Reszta wierzy w jakąś formę katolickiego konformizmu, który już niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem. (za: Fronda.pl)

„W zbiorze reportaży „Dzieci szóstego słońca” Oli Synowiec udało się przebić przez egzotyczną oraz kolorową powierzchowność religijnych rytuałów i dotrzeć pod powierzchnię meksykańskich wierzeń, gdzie zamiast boga odkrywamy politykę, pieniądze i fałsz.

Debiutancki zbiór Oli Synowiec składa się z siedmiu rozdziałów. W każdym z nich reporterka porusza odrębny temat. W pierwszym opisuje historię meksykańskiego Święta Zmarłych, w drugim meksykańskich rodzimowierców, w piątym pisze o Coca-Coli, która stała się świętym napojem, w szóstym o konflikcie między katolikami a ewangelikami, a w siódmym o czarownikach.

Oli Synowiec udało się uniknąć częstego błędu popełnianego przez młodych reporterów – eksponowania egzotyki opisywanego miejsca i co za tym idzie - robienia z reportażu czegoś w rodzaju książki podróżniczej, często powielającej klisze, którymi posługujemy się na temat danego miejsca.

Metoda Synowiec polega na tym, że najpierw prezentuje nam fasadę, a potem prowadzi nas za nią, by pokazać, co naprawdę kryje się za rzekomo „wielowiekową tradycją”, rzekomo „dawnymi wierzeniami”, kim w rzeczywistości były legendarne, na wpół święte dziś postacie Regina czy Czarownicy, itd. 

Kiedy patrzymy za tę fasadę, okazuje się, że nie mamy do czynienia z książką o religii, religijności, ale o tym, w jaki sposób można wykorzystać religię do różnych celów – np. do budowy nowego społeczeństwa, zdobycia popularności, zarobienia pieniędzy. Religia i wierzenia są w książce Synowiec narzędziem do osiągania celów, a nie celem samym w sobie.

W ogóle próba porównania tego, co pisze o wierze Meksykanów Synowiec z życiem religijnym w Polsce to naprawdę ciekawa zabawa intelektualna”. (z: Rafał Hetman, za: Czytamrecenzuje.pl)

Kontynuacja za tydzień

Zbyszek Kruczalak

Podstawą systemu sądowego w Stanach Zjednoczonych jest prawo do procesu sądowego („trial”). Prawo do procesu sądowego wynika z Konstytucji. Proces sądowy przed ławą przysięgłych („jury”) nie jest możliwy w każdym przypadku, ale jest dostępny we wszystkich sprawach karnych („criminal cases”) oraz w większości spraw cywilnych („civil cases”). Potencjalni ławnicy („prospective jurors”) są wybierani spośród zarejestrowanych do głosowania („registered voters”). Potencjalni przysięgli („prospective jurors”) są wzywani, informowani generalnie na temat procesu sądowego, przesłuchiwani, a następnie wybierani w przypadku konkretnej sprawy. Sędzia nadzoruje nad tym działaniem i decyduje o prawie stosowanym w sprawie. Ława przysięgłych decyduje o faktach sprawy oraz o tym, kto wygrywa.

Konstytucja Stanów Zjednoczonych oraz konstytucje poszczególnych stanów przewidują prawo do procesu sądowego przed ławą przysięgłych. Prawo do procesu sądowego przed ławą przysięgłych istnieje we wszystkich sprawach karnych - we wszystkich przypadkach, w których pozwany jest oskarżony o popełnienie przestępstwa i w których może zostać ukarany więzieniem. Prawo do procesu sądowego przed ławą przysięgłych przysługuje również w większości spraw cywilnych. Prawo do procesu sądowego przed ławą przysięgłych nie istnieje jednak w sprawach z zakresu prawa rodzinnego, np. dotyczących rozwodów, gdzie mamy do czynienia z nieletnimi dzieci.

Przysięgli są wybierani przez sądy spośród osób zarejestrowanych do głosowania w jurysdykcji Trybunału, w którym toczy się sprawa. Osoby, które zostały skazane za poważne przestępstwo („felony”), nie mogą zasiadać w ławie przysięgłych.

Komisje a propos przysięgłych („jury commissions”) są ustanawiane w jurysdykcjach w celu zbadania, które osoby kwalifikują się do pełnienia funkcji przysięgłych. Zazwyczaj kwestionariusze są wysyłane do potencjalnych przysięgłych, aby uzyskać od nich podstawowe informacje, które pomogą komisjom ustalić, kto może służyć w ławie przysięgłych.

Komisja wzywa potencjalnych przysięgłych do sądu w określone dni tygodnia, zazwyczaj na początku każdego tygodnia lub w inne dni, w których sąd może planować procesy sądowe. Poprzez wezwanie, potencjalny przysięgły musi stawić się w sądzie; a jeżeli tego nie zrobi, mogą zostać wszczęte kroki sądowe przeciwko potencjalnemu przysięgłemu, włącznie z możliwością aresztu.

Służba w ławie przysięgłych obciąża przysięgłego. Biorąc pod uwagę ważną rolę ławy przysięgłych w systemie sądowym Stanów Zjednoczonych, przyznaje się świadczenia za taką usługę, a prawo istnieje po to, aby ją wspierać. Przysięgli otrzymują zwykle skromną rekompensatę za ich usługi. Jeżeli przysięgły otrzymuje rekompensatę od pracodawcy podczas pełnienia obowiązków przysięgłego, pracodawca może wymagać od tego przysięgłego zwrotu honorarium, które otrzyma z sądu.

Zazwyczaj potencjalni przysięgli wzywani są do stawienia się w sądzie rano. Nie każda osoba, która zostanie wezwana, będzie miała okazję faktycznie zasiadać w ławie przysięgłych.

Sprawy wymagające ławy przysięgłych są zazwyczaj sprawami w toku w systemie sądowym przez miesiące, a nawet lata. Gdy sprawa jest na etapie wyznaczenia daty procesu sądowego, sędzia zorganizuje konferencję ze stronami za pośrednictwem adwokatów, aby przygotować sprawę do procesu sądowego przed ławą przysięgłych. Podczas takich konferencji sędzia i adwokaci omawiają między innymi to, w jakim stopniu ława przysięgłych powinna mieć możliwość wysłuchania lub zobaczenia pewnych dowodów („evidence”). Także adwokaci, przy pomocy sędziego, ustalają instrukcje dla ławy przysięgłych. Poprzez te instrukcje sąd informuje ławę przysięgłych o prawie („law”), które ma zastosować w podjęciu decyzji. Instrukcje są zwykle czytane pod koniec sprawy i są przekazane ławie przysięgłych, kiedy rozpoczyna deliberacje.

Gdy potencjalni przysięgli zostają wprowadzeni na salę sądową, są przesłuchiwani przez sędziego oraz adwokatów. Sędzia zazwyczaj zaczyna zadawać pytania koncentrując się na zawodach potencjalnych przysięgłych, ich rodzinach i przyjaciołach, ich edukacji oraz ich doświadczeniu z systemem sądowym.

Przysięgli są wybierani w panelach po cztery osoby, z których każda strona może zwolnić z obowiązku potencjalnego przysięgłego z konkretnej przyczyny („for cause”) lub w inny sposób. Ilość zwolnień z konkretnej przyczyny, gdzie potencjalny ławnik przedstawia określony konflikt lub uprzedzenie („bias”), jest nieograniczona. Każda ze stron otrzymuje także szereg dodatkowych zwolnień, które na ogół pozwalają stronie na zwolnienie potencjalnego ławnika, który według strony może nie służyć w jej najlepszym interesie.

Po wybraniu ławy przysięgłych, ława składa przysięgę, aby przestrzegać prawa. Sędzia instruuje przysięgłych, aby nie rozmawiali z nikim o sprawie, dopóki sprawa nie zostanie ostatecznie rozpatrzona po zakończeniu procesu sądowego. Sędzia instruuje przysięgłych, aby nie podejmowali się niezależnych dochodzeń przy pomocy Internetu. Sędzia instruuje przysięgłych, aby go poinformowali, jeżeli obserwują innych przysięgłych, którzy naruszają te dyrektywy.

Podczas procesu sądowego oraz deliberacji przysięgli mogą zadawać pytania. Zazwyczaj sędzia wymaga, aby pytania były złożone w formie pisemnej. Sędzia omawia pytania ze stronami za pośrednictwem ich adwokatów.

Po zakończeniu procesu oraz po zapoznaniu się z instrukcjami, ława przysięgłych idzie do osobnego pokoju na obrady. Tam ława przysięgłych wybiera przewodniczącego („chairperson”). Jeśli przysięgli pracują podczas obiadu lub kolacji, Trybunał zwykle zapewnia posiłek. W wyjątkowych sytuacjach, na przykład w przypadku spraw wysokiego profilu, ława przysięgłych może zostać odizolowana - trzymana razem przez noc, dopóki jej praca nie zostanie zakończona.

Kiedy ława przysięgłych podejmie decyzję, powiadamia o tym sąd przez wyznaczonego urzędnika ochrony sądowej. Strony ze swoimi adwokatami są poproszone o powrót na salę rozpraw, wraz z ławą przysięgłych. Wyrok zostaje przyjęty przez sędziego i przeczytany na głos. Następnie ława przysięgłych wraca do swojego pokoju, gdzie zazwyczaj wita ich sędzia, dziękuje im oraz ich zwalnia.

Katarzyna Brukało

Brukalo Law, P.C.
Tel. 312-450-3630
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.     
www.BrukaloLaw.com
Dwie lokalizacje – Chicago (Downtown) i Park Ridge

Choć dziś miasto to znajduje się poza granicami Polski, pamięć o jego historii i kulturze wciąż trwa. W listopadzie tego roku minie sto lat od początku walk, które uczyniły Lwów nieśmiertelnym.

„Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu? Tylko we Lwowie!” – pytano i jednocześnie odpowiadano w piosence z wyemitowanego tuż przed drugą wojną światową filmu „Włóczęgi”. Lwów, miasto Stanisława Lema, Zbigniewa Herberta, Jacka Kuronia, genialnych matematyków i batiarów, czyli poczciwych i charakternych włóczęgów – to miejsce wyjątkowe w polskiej historii, którego znaczenie rośnie z upływem czasu.

Tereny dzisiejszej zachodniej Ukrainy nie wchodziły w skład państwa pierwszych Piastów. Do swojego królestwa przyłączył je dopiero ostatni władca z tej dynastii – Kazimierz Wielki, który zajął je w wyniku umowy z ruskimi książętami i rywalizował o nie z Litwą i Węgrami. Od tej pory Lwów, nazywany po łacinie Leopolis, był najważniejszym ośrodkiem tej części Korony Polskiej oraz Rzeczpospolitej Obojga Narodów. To jego bronili przez Turkami, Tatarami i Kozakami polscy żołnierze w XVII wieku, to tędy biegł szlak handlowy na wschód i południowy-wschód, to tutaj rozwijało się bogate miasto, pełne pięknych kościołów i kamienic.

Specyfiką Lwowa była jego wielokulturowość. Polacy stanowili tu warstwę rządzącą – elitę polityczną, kulturową i intelektualną. Drugą istotną grupą byli Żydzi, którzy osiedlali się na całym terenie Rzeczpospolitej, wybierając Lwów jako ważny ośrodek miejski. Bardzo ważni byli też Ormianie, zwykle trudniący się handlem i pośredniczący w kontaktach ze Wschodem. Ich duża grupa osiedliła się w tym mieście, a śladem tej obecności jest do dzisiaj katedra ormiańska, zdobiona kolorowymi malowidłami. Paradoksalnie, najsłabszą grupą etniczną byli Rusini, z których wywodzą się współcześnie Ukraińcy – dawne elity ruskie w Rzeczpospolitej się spolonizowały, a lud mieszkał głównie na wsiach.

W 1772 roku miał miejsce pierwszy rozbiór Rzeczpospolitej, dokonany przez Rosję, Prusy i Austrię. Tej ostatniej przypadł spory kawałek południowych terenów państwa polskiego, który pod nowymi rządami otrzymał nazwę Galicji (nawiązywano w ten sposób do średniowiecznej nazwy tutejszego państwa – księstwa halickiego). Lwów stał się stolicą Galicji i przeżywał intensywny rozwój gospodarczy, któremu sprzyjało zwłaszcza nadanie autonomii polskiej w latach 60. XIX wieku. To z tego czasu pochodzą monumentalne budynki stojące do dziś, takie jak Dworzec Główny czy Teatr Miejski. Austriacy odcisnęli duży wpływ na miasto nie tylko jeśli chodzi o architekturę. W myśl zasady „dziel i rządź” zaborcy wspierali narodowe dążenia Ukraińców, których można było przeciwstawić Polakom. Właśnie w XIX wieku narodził się ukraiński ruch narodowy, który mógł, podobnie jak polski, swobodnie rozwijać się w wielonarodowym państwie Habsburgów. Dla Ukraińców Lwów i cała Galicja Wschodnia były kolebką średniowiecznej państwowości ukraińskiej – powinny były więc stać się centrum przyszłej niepodległej Ukrainy. Jego okolice były w większości zamieszkiwane przez ludność ukraińską/rusińską, natomiast w mieście większość stanowili Polacy i mniej lub bardziej spolonizowani Żydzi. Konflikt był więc nieunikniony.

Sytuacja nadarzyła się na przełomie października i listopada 1918 roku. Austro-Węgry pod wpływem dążeń zamieszkujących ją narodów oraz klęski w I wojnie światowej zaczęła się rozpadać. Polacy szykowali się do ogłoszenia niepodległości, podobnie zresztą jak Ukraińcy. Austriacy postanowili wesprzeć drugi z narodów, dając im szansę zajęcia Lwowa. 1 listopada 1918 roku dwa tysiące Ukraińców opanowało miasto. Polacy byli tym zaskoczeni, jednak wkrótce zaczęli walkę, broniąc miasta, które było kulturowo i społecznie polskie.

Ukraińcy dysponowali lepszym przygotowaniem i mieli przewagę liczebną. Polacy mieli nie tylko swoich konspiratorów czy byłych żołnierzy – stała za nimi cała ludność miasta. Dla atakujących Lwów był „wyobrażoną stolicą”, której nie znali, bo wywodzili się z okolicznych wsi i miasteczek. Dla obrońców było to natomiast miasto rodzinne, w którym znali każdy zaułek, bramę czy skwer. Do walki ruszyli zdolni do noszenia broni mieszkańcy miasta – mężczyźni i kobiety, uczniowie, studenci i typowe lwowskie łobuzy. Sami zdobywali broń i wyciągali z domów stare strzelby myśliwskie i szable. Odbijali poszczególne gmachy publiczne i całe kwartały mieszkalne. Walki w mieście były zażarte, gdyż atakujący sprowadzali nowe oddziały, Polacy tymczasem zajęli austriackie lotnisko wojskowe i rozpoczęli ataki z powietrza.

Legendą okryli się najmłodsi obrońcy Lwowa – wspomniani nastolatkowie, którzy chwycili za karabiny i pistolety i walczyli o swoje miasto. 13-letni Antoś Petrykiewicz, obrońca „Reduty Śmierci”, został po bohaterskiej śmierci najmłodszym w historii kawalerem Orderu Wojskowego Virtuti Militari. To poświęcenie lwowskich dzieci przyniosło skutek – 22 listopada Ukraińcy wycofali się z miasta, do którego przybyły wojska polskie. Oblężenie trwało jednak jeszcze do połowy 1919 roku.

Obrońcy Lwowa pochowani zostali na tzw. Cmentarzu Orląt, jednej z najważniejszych pamiątek polskiej historii. Niestety, w 1939 roku do Lwowa wkroczyła Armia Czerwona, która ostatecznie opanowała dawne polskie Kresy, z których większość polskich mieszkańców musiała wynieść się na zachód. Dziś miasto jest ukraińskie, choć dla Polaków jest wciąż ważne jako miejsce pochodzenia oraz ślad pięknej przeszłości.

Tomasz Leszkowicz