----- Reklama -----

Monitor 08/04/2017

Policja wydała nakaz aresztowania profesora z Northwestern University oraz pracownika University of Oxford w sprawie morderstwa 26-letniego mężczyzny, do którego doszlo w ubiegłym tygodniu w mieszkaniu w River North.

42-letni Wyndham Lathem i 56-letni Andrew Warren są uważani za osoby uzbrojone i niebezpieczne. Są poszukiwani za morderstwo pierwszego stopnia 26-letniego Trentona Cornell-Duranleau.

Ostatnio raz widziano ich jadących 4-drzwiowym samochodem Hyundai z 2007 roku z numerami rejestracyjnymi Z181268. Policja prosi wszystkie osoby, które mogły widzieć samochód lub podejrzanych o zachowanie szczególnej ostrożności i skontaktowanie się z numerem 911 lub detektywami na rejon centralny, pod numerem telefonu: 312-747-8380.

Cornell-Duranleau został znaleziony w czwartek w mieszkaniu przy State Street w dzielnicy River North. Do zbrodni doszło w apartamencie na 10 piętrze, który należy do profesora Lathema.

"To bez wątpienia wielki szok. To miejsce jest bardzo bezpieczne. Mieszkam tu od 14 lat i nigdy nie słyszałem o czymś podobnym" - powiedział Richard Aili, mieszkaniec kompleksu apartamentowego Grand Plaza Apartments.

Ciało mężczyzny zostało odkryte po tym, jak policja odpowiedziała na anonimowe wezwanie dotyczące popełnienia przestępstwa na 10 piętrze budynku.

Cornell-Duranleau mieszkał w dzielnicy Pilsen od zalewnie kilku tygodni - według informacji udzielonych przez sąsiadów. Pochodził z Michigan, był licencjonowanym kosmetologiem.

Sąsiedzi potwierdzili także, że wcześniej widzieli Lathema w tej okolicy.

Policja nie ujawniła potencjalnego motywu zbrodni, ani nie wyjaśniła, jak powiązano podejrzanych z tym zabójstwem, ale rzecznik departamentu, Anthony Guglielmi powiedział, że na nagraniu z kamer monitorujących widać, jak podejrzani mężczyźni opuszczają budynek.

Guglielmi dodał, że Lathem i Cornell-Duranleau znali się nawzajem, ale nie znał żadnych szczegółów dotyczących tej znajomości. Śledczy ustalili, że Warren, który mieszka w Anglii, niedawno przyjechał do Stanów Zjednoczonych, ale nie wiadomo, czy osobiście znał ofiarę.

Monitor

Leczenie przewlekłej niewydolności żylnej zależy od dokładnej diagnozy. Przy pomocy badania ultrasonograficznego określa się, które żyły są chore i niesprawne. To badanie sprawdza przede wszystkim anatomię żył, kierunek przepływu przez nie krwi i znajduje drobne żyłki łączące system żył głębokich i żył powierzchniowych, tak zwane perforatory odpowiedzialne za złe kierowanie krwi w żyłach w złym kierunku. Badanie ultrasonograficzne pozwalana na określenie rodzaju leczenia i kolejności leczenia.

W przewlekłej niewydolności krążenia żylnego, najważniejszą strategią jest zniszczenie nieprawidłowego przepływu krwi w chorych, najczęściej niewidocznych żyłach. Prawidłowy przepływ odbywa się spod powierzchni skóry do żył głęboko usadowionych w nogach, pomiędzy mięśniami.

Przepływ krwi w odwrotnym kierunku jest odpowiedzialny za przewlekłą niewydolność żylną. Żylaki to tylko najbardziej widoczny, ale bardzo często bezobjawowy problem niewydolności żylnej. Bez zniszczenia nieprawidłowego przepływu krwi, całe leczenie żylaków nie ma sensu, bo nie likwiduje objawów niewydolności, takich jak obrzęki nóg, bóle, znużenie nóg, przebarwienia skóry czy zmiany zapalne i owrzodzenia.

Tylko 10% krwi krąży w żyłach powierzchniowych, ale ta ilość jest wystarczająca, żeby spowodować poważne objawy, z kolei zniszczenie tych żył ma zbawienny efekt na nasze zdrowie i nie przeszkadza w powrocie krwi do serca.

Jeszcze nie tak dawno jedynym leczeniem niewydolności żylnej było wyrywanie żył, zabiegi były wykonywane na sali operacyjnej, w znieczuleniu ogólnym.

Zabiegi te były i są najbardziej urazowymi, bo łączyło się z nimi największe ryzyko uszkodzenia tkanek w bezpośrednim sąsiedztwie żył, a szczególnie nerwów i tętnic.

Od ostatniego przełomu wieków najbardziej popularnym i leczeniem z wyboru jest wewnątrznaczyniowe zamykanie żył laserem.

Cały zabieg jest przeprowadzany w gabinecie lekarskim, a nie w szpitalu. Zabieg ten jest przeprowadzany w sterylnych warunkach, po dokładnym wyczyszczeniu skóry nogi. Pacjent nie jest usypiany, kiedy cienki cewnik jest wprowadzany do niszczonej żyły. Przed wprowadzeniem cewnika, skóra ponad żyłą jest znieczulana małym nakłuciem ze znieczuleniem miejscowym. Sam cewnik służy do wprowadzenia cienkiego włókna lasera, około 1 milimetra średnicy, które to włókno posłuży do podgrzewania żyły od wewnątrz. Zabieg wprowadzanie włókna laserowego jest całkowicie bezbolesny.

Następnym krokiem jest znieczulenie całego odcinka leczonej żyły. Znowu skórę znieczula się miejscowo cieniutką igiełką, którą podaje się specjalny płyn znieczulający, otaczając nim żyłę. Po tym znieczuleniu aktywuje się laser, który przez włókno umieszczone wewnątrz żyły, doprowadza do powolnego podgrzewania i zamykania żyły od wnętrza.

W trakcie leczenia włókno lasera powoli i bezboleśnie wyciąga się z żyły, a po wyciągnięciu włókna miejsce jego wprowadzenia zakleja się małymi opatrunkami. Cały proces jest przeprowadzany pod pełną kontrolą, przy użyciu ultrasonografii i trwa około 45 minut. Dokładnie wiadomo, które żyły i na jakim odcinku są niszczone.

Laserowe uszkodzenie żyły to dopiero początek usuwania żyły. Proces zaniku i resorpcji przez nasz własny organizm leczonych żył, może potrwać nawet kilka miesięcy, ale już w tym czasie pacjenci czują się dużo lepiej i nie odczuwają żadnych objawów, z którymi zgłosili się do lekarza. Bezpośrednio po zabiegu na nogę zakłada się pończochę uciskową i po piętnastu minutach od zakończenia zabiegu pacjent może samodzielnie iść/jechać do domu. Już od tego momentu pacjent może praktycznie powrócić do większości swoich codziennych czynności.

Zabieg nie wymaga przygotowania na czczo i powinniśmy zażyć leki, które bierzemy na co dzień. Dobrze jest, jeśli na kilka dni przed zabiegiem nałożymy pończochę uciskową i sprawdzimy, czy dobrze pasuje. Pończochę taką dostaje się kilka dni wcześniej i powinniśmy ją przynieść ze sobą w dniu zabiegu.

Przez pierwsze 24 godziny po zabiegu powinniśmy jak najdłużej nosić pończochę. Pończocha zmniejsza dyskomfort związany z zabiegiem. Można ją zdjąć do kąpieli, ale na pierwszą noc lepiej mieć ją na nodze.

Bezpośrednio po zabiegu ciężki wysiłek fizyczny nie jest wskazany, gdyż może zwiększyć dyskomfort. Do intensywnych czynności można powrócić już po kilku dniach. Do kontroli bólu, który może wystąpić w czasie pierwszych dni zaleca się leki przeciwbólowe z półki, bez recepty.

Wizyta kontrolna odbywa się po 5-7 dniach i znowu przeprowadza się badania ultrasonograficzne, sprawdzające, czy wszystko goi się tak, jak powinno.

Ultrasonograficzne badania kontrolne przeprowadza się regularnie, dla potwierdzenia skuteczności leczenia, czyli zamknięcia chorych żył.

Zamknięcie chorych, ale niewidocznych żył bardzo często doprowadza do poprawienia się wyglądu wcześniej widocznych żylaków. Niektóre żyły z żylakami mogą całkowicie zaniknąć, ale niektóre mogą wymagać dalszego leczenia, ale o tym za tydzień.

Komplikacje pozabiegowe zdarzają się rzadko, szczególnie rzadko, jeśli są przeprowadzane przez lekarzy specjalizujących się w tego typu zabiegach, flebologów. Ze względu na sterylność wykonywanych zabiegów, ryzyko zakażeń jest bardzo małe. Miejscowa bolesność i zaczerwienienie, czyli objawy stanu zapalnego żyły, występujące w pierwszych dniach po leczeniu, są objawami normalnego procesu gojenia się uszkodzonych żył i z tygodnia na tydzień powinny się poprawiać.

Czasami dochodzi do podrażnienia nerwów znajdujących się obok żył, ale zazwyczaj objawy takie jak znieczulenie lub przeczulenie skóry unerwianej przez te nerwy, jest przejściowe, trwające do kilku tygodni, chociaż zdarzają się i trwałe zaniki czucia. Niezmiernie rzadkie są zakrzepy żył głębokich, ale ponieważ są opisywane w literaturze medycznej, należy o nich wspomnieć.

Ze względu na powikłania zdrowotne przewlekłej niewydolności żylnej, wszystkie ubezpieczenia medyczne pokrywają zabiegi leczenia chorych żył i nie powinno być problemu ze sprawdzeniem, jak państwa ubezpieczenie może wam w tym pomóc.

Te najbardziej widoczne żyłki, które najczęściej przyprowadzają pacjentów do lekarzy, nie powodują żadnych objawów i są najczęściej leczone jako problem kosmetyczny, za którego leczenie ubezpieczenia nie chcą ponosić kosztów.

Doktor medycyny Błażej Łojewski, M.D. 

(Blazej Lojewski)

W ubiegłym tygodniu kolejny już rowerzysta został napadnięty na popularnej ścieżce rowerowej 606 Trail, na północno-zachodniej stronie miasta.

Do zdarzenia doszło w okolicy 1800 North Wood Street w dzielnicy Wicker Park w piątek, 28 lipca, około godz. 10 wieczorem. Dwóch mężczyzn zepchnęło ofiarę z roweru, a kiedy leżał na ziemi, trzeci mężczyzna nożem przeciął mu kieszenie, wyciągając z nich portfel i telefon. Napastnicy zabrali również rower wartości 500 dolarów.

Do incydentu doszło kilka godzin po tym, jak w tej samej okolicy innemu mężczyźnie skradziono samochód. Napastnik wyciągnął pistolet i zażądał oddania kluczyków, po czym czterech innych podejrzanych wskoczyło do samochodu i odjechało.

Już wcześniej policja wydała ostrzeżenia dotyczącej serii napadów i rozbojów na ścieżce rowerowej 606 Trail. Do wszystkich zdarzeń doszło w czasie weekendu, ale w różnych godzinach, pomiędzy 1:15 nad ranem a 5:30 po południu. Przestępstwa nie ograniczają się tylko do jednego obszaru.

Trasa 606 biegnie od ulicy Ashland do North Ridgeway. Przy każdym z 12 wejść znajdują się kamery monitoringu, więc jest szansa, że niektóre z tych napadów mogły zostać zarejestrowane. Ale policja nie ujawniła jeszcze zdjęć podejrzanych.

Osoby korzystające ze ścieżki powiedziały, że były zaskoczone słysząc o tych incydentach.

"Tutaj zawsze jest tak dużo ludzi, w każdym wieku. Są i małe dzieci jeżdżące na rowerkach, aż do starszych osób, więc to naprawdę olbrzymi szok" - powiedziała jedna z kobiet.

"To po prostu straszne. Byliśmy tu wiele razy i nigdy nie czułam się zagrożona" - powiedziała Nancy Kwak, z Bucktown, która korzysta ze ścieżki.

Większość osób stwierdziła, że czuje się bezpiecznie na tej trasie, jest dobrze oświetlona i są tu znaki, które informują, że trasa znajduje się pod nadzorem kamer bezpieczeństwa. Teraz jednak mieszkańcy nie są pewni, czy jest tu tak spokojnie i mają nadzieję, że policja poradzi sobie z tą sytuacją i uda się powstrzymać kolejne ataki. 

Każda osoba, która może posiadać informacje na temat tych napadów, powinna skontaktować się z policją. 

 

Cztery osoby zostały ranne, w tym dwie krytycznie, we wtorek po południu, kiedy w wyniku policyjnego pościgu doszło do wypadku na autostradzie Eisenhowera.

Oficerowie straży pożarnej poinformowali, że około 1 po południu dwóch podejrzanych odjechało skradzionym samochodem. Policjanci ruszyli w pościg, w wyniku którego doszło do wypadku. Podejrzani uderzyli w inny pojazd, raniąc znajdujące się w środku osoby.

Według informacji departamentu straży pożarnej, trzy ranne osoby zostały przetransportowane do szpitala Strogera - mężczyzna i kobieta znajdują się w krytycznym stanie, a drugi mężczyzna w dobrym stanie.

Policja powiedziała, że dwóch podejrzanych zostało aresztowanych. Więcej informacji na temat sprawców i ofiar nie zostało jeszcze podanych do publicznej wiadomości. 

Monitor

Samolot linii Southwest Airlines lecący z Atlanty został zmuszony do awaryjnego lądowania we wtorek rano na międzynarodowym lotnisku O'Hare z powodu możliwych usterek technicznych.

Lot 1803, który zmierzał do Chicago, lądował awaryjnie w ramach podjętych środków ostrożności po tym, jak zapaliła się jedna z kontrolek. Lądowanie odbyło się bez żadnych problemów. Na pokładzie znajdowało się 98 pasażerów, nikomu nic się nie stało.

Przed ponownym wylotem samolot został bardzo dokładnie sprawdzony - poinformował urzędnik linii lotniczych. 

Monitor

Kierowca został ranny, kiedy jego samochód spadł z rampy na autostradzie Jane Addams Memorial Tollway we wtorek rano i wylądował w stawie retencyjnym znajdującym się poniżej. Do wypadku doszło w miejscowości Rosemont.

Kierowca Jeepa stracił kontrolę nad pojazdem tuż przed godziną 6:30 nad ranem na zjeździe łączącym autostradę I-90 oraz I-294. Na pomoc mężczyźnie ruszył policjant stanowy, który wskoczył do wody i zdołał wybić okno i pomóc poszkodowanemu wydostać się z pojazdu. Podczas katastrofy kierowca odniósł niewielkie obrażenia.

Dodatkowe informacje, w tym dotyczące wieku i płci kierowcy, nie zostały natychmiast udostępnione. 

Monitor

Około dwóch tysięcy mechaników samochodowych przyłączyło się we wtorek do strajku, do którego doszło w 130 salonach samochodowych w rejonie Chicago.

Termin negocjacji w sprawie uzgodnienia warunków trzyletniej umowy dla pracowników związku zawodowego mechaników samochodlowych, Local 701 toczyły się w poniedziałek po południu, a termin upływał o północy. 

Zrzeszeni w związku zawodowym mechanicy pracują w 130 ze 420 salonów samochodowych w Chicago i na przedmieściach. Zatrzymanie pracy może być poważną niedogodnością dla właścicieli samochodów, którzy przyjechali na serwis.

Obie strony negocjacji spotkały się już 16 razy od czasu rozpoczęcia rozmów w połowie czerwca.

The Chicago New Car Dealer Committe (NCDC), który negocjuje w imieniu stowarzyszenia branżowego stwierdziło w oświadczeniu, że "są rozczarowani faktem, że związek zawodowy zainicjował strajk, dodając, że dealerzy samochodowi muszą równoważyć potrzeby mechaników, klientów oraz innych pracowników na bardzo konkurencyjnym rynku usług samochodowych".

Sam Cicinelli, kierujący lokalnym przedstawicielstwem Localu 701 powiedział, że związek zgodził się na ustępstwa przy negocjowaniu ostatnich dwóch umów, aby zachować miejsca pracy w ciężkim ekonomicznie okresie.

"Teraz mechanicy żądają sprawiedliwego udziału w rozwoju branży" - powiedział.

Unia chce zagwarantować 40-godzinny tydzień pracy, lepsze harmonogramy i wyższe wynagrodzenia dla nowo zatrudnionych, aby przyciągnąć nowych pracowników. Stowarzyszenie natomiast twierdzi, że wymagania mechaników są zbyt kosztowne, aby dealerzy byli w stanie zachować konkurencję dla sklepów franczyzowych, takich jak Jiffy Lube.

Właściciele samochodów wymagających serwisu powinni zadzwonić do swojego dealera z wyprzedzeniem, aby umówić się na naprawd. Lista salonów samochodowych objętych strajkiem jest umieszczona na stronie internetowej związku. 

Monitor

Do poważnego pożaru domu w Burr Ridge, na południowo-zachodnich przedmieściach, doszło prawdopodobnie wyniku uderzenia pioruna.

Strażacy odpowiedzieli na wezwanie dotyczące pożaru budynku przy 6700 Fieldstone Drive około godz. 5 po południu. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał.

Na szczęście w momencie pożaru nikogo z domowników nie było w środku. W akcji nie ucierpiał żaden strażak z jednostek, które przybyły na miejsce zdarzenia.

Chociaż szef straży pożarnej stwierdził, że do pożaru doszło prawdopodobnie w wyniku uderzenia pioruna, odpowiednie służby prowadzą śledztwo, aby ustalić, co rzeczywiście było jego przyczyną. 

Monitor

Mężczyzna, który zmarł w zeszłym miesiącu, umarł w wyniku obrażeń odniesionych w strzelaninie, do której doszło kilkadziesiąt lat wcześniej.

63-letni Rodney Winters został uznany martwym 20 czerwca o godz. 12:45 pm w swoim domu przy 900 East 104th Street. Jednak wykonana później autopsja nie przyniosła jednoznacznym odpowiedzi na pytania o przyczynę zgonu Po przeprowadzeniu dalszych badań biuro koronera ogłosiło, że mężczyzna zginął w wyniku komplikacji z powodu rany postrzałowej sprzed wielu lat.

Winters został postrzelony około 30 lat wcześniej.

Chicagowska policja nie zdążyła ustalić, gdzie i kiedy mężczyzna został ranny i czy ktokolwiek został skazany w związku z tą sprawą. Archiwa z lat 80-tych nie zarejestrowały żadnych strzelanin w budynku mieszkalnym, w którym mieszkał Winters. 

Monitor

Wszyscy wielbiciele serialu "Gra o tron" będą mieli niepowtarzalną okazję usiąść na replice słynnego tronu.

Repliki z planu filmowego, w tym tron i interaktywna postać Nocnego Króla (Night King) zostały zainstalowane w sklepie AT&T przy 600 North Michigan Avenue.

Unikalne przedmioty będzie można oglądać tam przez kilka kolejnych tygodni. 

Monitor