----- Reklama -----

Monitor 08/04/2017

Ciągle nie wiadomo, czy stan Illinois otrzyma pomoc federalną na usuwanie strat spowodowanych ostatnią powodzią. Poszkodowani mieszkańcy, których domy i dobytek został zniszczony, muszą polegać niemal wyłącznie na swoich ubezpieczeniach.

Gubernator Bruce Rauner ogłosił powiaty Cook, Kane, Lake i McHenry obszarami objętymi klęską żywiołową w związku z przejściem lipcowej fali powodziowej na rzekach Des Plaines i Fox po ulewach, które nawiedziły północne przedmieścia.

Trwa szacowanie zniszczeń, które musiałyby w przypadku wszystkich powiatów wynieść co najmniej 18.3 mln, aby rząd federalny uruchomił dla Illinois fundusze - poinformowała rzeczniczka prasowa Stanowej Agencji Reagowania w Sytuacjach Kryzysowych, Patti Thompson.

Federalna Agencja ds. Kryzysowych (FEMA) ma ustalony próg per capita dla stanów i powiatów kwalifikujących się do pomocy. W przypadku Illinois jest to 3.61 dolara. na osobę, aby jednostki samorządowe otrzymały federalne fundusze. Próg dla pomocy stanowej jest niższy i wynosi 1.43 dolara na osobę.

Thompson przyznaje, że rząd ponosi tylko koszty związane z godzinami nadgodzinowymi ratowników, worków z piaskiem, czy naprawy dróg i mostów. Poszkodowani mieszkańcy, których domy i dobytek został zniszczony, muszą polegać niemal wyłącznie na ubezpieczeniach.

Gubernator Bruce Rauner przedłużył termin rozliczania się z podatków dla mieszkańców poszkodowanych przez ostatnią powódź. Dotyczy to podatników z powiatów Cook, Kane, Lake, McHenry, Carroll, Henry, Jo Daviess, Lee, Ogle, Rock Island, Stephenson oraz Whiteside, którzy mieli zapłacić raty do IRS w okresie od 11 lipca do 1 grudnia. 

Osoby, których dotyczy przedłużenie terminu, wysyłając list z czekiem do IRS powinny na kopercie, a także na górze każdej stronie dokumentów, umieścić dopisek "Flood-July 2017" w czerwonym kolorze. Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej stanowego Urzędu Podatkowego (Illinois Department of Revenue - www.revenue.state.il.us/#&panel1-4). 

Co z workami z piaskiem po powodzi?

Do 17 lipca do zabezpieczenia budynków powiecie Lake wydano ponad 350 tysięcy worków z piaskiem, 100 tys. w powiecie McHenry i 50 tys. w Kane County - wynika z danych biura gubernatora. Dodatkowe 350 tys. zostało przekazane mieszkańcom na północy Illinois.

Worki z piaskiem, które zostały użyte do zabezpieczania budynków podczas ostatniej powodzi na północnych przedmieściach, nie mogą być ponownie wykorzystane do innych celów - ostrzega stanowa Agencja Ochrony Środowiska.

Piasek w tych workach miał kontakt z wodą powodziową, która z reguły jest zanieczyszczona ściekami komunalnymi, benzyną, chemikaliami, takimi jak: nawozy sztuczne, pestycydy i herbicydy. Stanowa agencja przypomina, że worki z piaskiem użyte podczas powodzi należy usunąć na wysypisko śmieci.

Takie worki zwykle wykonane są z tworzywa sztucznego, z polipropylenu, a niektóre z płótna. Rzeczniczka prasowa stanowej Agencji Ochrony Środowiska, Kim Biggs, poinformowała, że płócienne worki można spalić po uzyskaniu pozwolenia.

Władze powiatów dotkniętych powodzią najczęściej informują o miejscu zbiórki worków z piaskiem. Najczęściej piasek jest potem używany do robót budowlanych. Worki, które nie zostały zanieczyszczone ściekami są też suszone na słońcu i przeznaczone do ponownego użycia.

JT

W Wisconsin Foxconn, tajwański producent elektroniki, zaangażowany m.in. w powstawanie iPhone’ów firmy Apple, wybuduje swoją fabrykę. O zakłady i tysiące nowych miejsc walczyło siedem stanów, w tym Illinois.

Inwestycję w Wisconsin ogłosił w ubiegłym tygodniu w Białym Domu prezydent Donald Trump, któremu towarzyszył prezes Foxconnu Terry Gou, gubernator Scott Walker oraz kongresmen z tego stanu i przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan.

Prezydent Trump chwalił się, że budowa zakładów Foxconnu w Wisconsin to spełnienie jego obietnicy wyborczej o tworzeniu nowych miejsc pracy w kraju, zgodnie z jego programem gospodarczym - “America First”.

"Budowa fabryki jest jeszcze przedmiotem negocjacji, ale będzie jedną z największych. Tylko dzięki początkowej inwestycji przez firmę ponad 10 miliardów dolarów powstanie minimum trzy tysiące miejsc pracy, z możliwością utworzenia 13 tysięcy w niedalekiej przyszłości" - powiedział prezydent Trump.

Ustawodawcy z Wisconsin muszą jeszcze na specjalnej sesji stanowego Kongresu przyjąć 3-milionowy pakiet ulg podatkowych dla inwestorów.

W zakładach Foxconnu w południowo-wschodnim Wisconsin, o powierzchni 20 milionów stóp kwadratowych, produkowane będą płaskie wyświetlacze do urządzeń elektronicznych. Średnia płaca ma wynosić około $53,875.

Jeszcze nie podano konkretnej lokalizacji, ale lokalny dziennik "Milwaukee Journal Sentinel" ogłosił, że w grę wchodzą wschodnie krańce powiatów Racine i Kenosha, bowiem fabryka potrzebować będzie dostępu do wody z jeziora Michigan.

Prezes Foxconn, Terry Gou, powiedział dziennikarzowi Sentinel, że firma wybrała południowo-wschodnie Wisconsin ze względu na to, że Milwaukee jest położone w samym środku Stanów Zjednoczonych, a Chicago jest "globalnym hubem". Wskazał na odległość Wisconsin od lotniska O'Hare.

Krytycy przypominają, że firma miała już wielkie plany, których nie zrealizowała. W 2013 roku Foxconn zapowiadał, że zainwestuje 30 milionów dolarów i zatrudni 500 pracowników w fabryce w Pensylwanii, która nigdy nie została zbudowana.

Mieszkańcy Wisconsin wierzą, że w przypadku ich stanu będzie inaczej.

Audra Honsberger, której rodzina jest właścicielem Bendtsen's Bakery, najstarszej piekarni w Racine, powiedziała, że ma nadzieję, że inwestycja przyczyni się do odbudowy tego niegdyś tętniącego życiem regionu.

"Posiadanie takiej korporacji będzie wielkim otwarciem na świat. Pokazałoby ludziom, z czego znane jest West Racine" - dodaje.

Mieszkańcy Kenoshy też wyrażają nadzieję, że fabryka - niezależnie od tego, gdzie w Wisconsin powstanie - będzie sprzyjać rozwojowi gospodarczemu całego regionu.

"Zdecydowanie przywróci Wisconsin na mapie" - stwierdziła 21-letnia Rachael Cholak, córka właściciela restauracji Mike's Chicken and Donuts w Kenoshy. "Dziesięć lat temu Kenosha była wymarłym miastem, ale w ciągu ostatnich 10 lat wiele tu powstało. Mamy duży ruch na autostradzie, która łączy Milwaukee i Chicago"- oceniła.

W Zion, na północnych przedmieściach, wiele biznesów zostało zlikwidowanych, a jedynie Centrum Leczenia Nowotworów w Ameryce to firma, która ostatnio wspierała rozwój tego obszaru. W pobliżu wybudowano dwa hotele i kilka restauracji dla gości i pacjentów.

"Powstało wiele dobrze płatnych miejsc pracy", powiedziała mieszkanka Zion, 48-letnia Carrie Weber, matka czterech synów. "Amazon także pomógł, ale potrzebujemy jeszcze więcej miejsc pracy"- dodała.

Firma Amazon otworzyła w Kenoshy obiekt o powierzchni 1 miliona stóp kwadratowych w 2015 r. Ponad 1,500 pracowników zostało zatrudnionych tam na pełny etat. W 2014 r. powstał mniejszy obiekt w Kenoshy, zatrudniający 500 pracowników.

Teraz na horyzoncie pojawia się inwestycja tajwańskiego producenta elektroniki, dlatego niektórzy mieszkańcy Zion mają nadzieję, że także na tym skorzystają ze względu na krótki dojazd. "Byłoby wspaniale dostać pracę za $54,000 rocznie" - powiedział 31-letni Jeremy Marshall z Zion.

O fabrykę Foxconnu ubiegało się w sumie siedem stanów, w tym Illinois. Gubernator Bruce Rauner nazwał wybór Wisconsin "świetną wiadomością dla tego stanu". Republikanin jednocześnie wskazał na konieczność przeprowadzenia probiznesowych reform, o które zabiega od objęcia rządów, w tym zamrożenia podwyżki podatków od nieruchomości, by uczynić Illinois bardziej atrakcyjnym dla biznesów. 

JT

Słownik Tematyczny Branży Nieruchomości w Ameryce, część 312: Terminologia nieruchomości dochodowych

LIENprawo zatrzymania; zastaw: roszczenie wobec nieruchomości mające na celu wyegzekwowanie spłaty zadłużenia. Nieruchomość stanowi w tej sytuacji „zastaw” aż do chwili spłaty obciążeń finansowych. Prawo zatrzymania może mieć następujące cechy: 1) ogólne prawo zatrzymania (general lien), kiedy kredytodawca ma prawo zatrzymać zarówno własność nieruchomą jak i osobistą dłużnika, 2) specyficzne prawo zatrzymania (specific lien), tzn. obejmujące określoną nieruchomość lub działkę, 3) dobrowolne prawo zatrzymania (voluntary lien), kiedy właściciel z własnej woli obciąża finansowo nieruchomość, np. przez zaciągnięcie pożyczki hipotecznej, 4) mimowolne prawo zatrzymania (involuntary lien), kiedy dana nieruchomość objęta jest prawem zatrzymania wbrew woli właściciela, np. poprzez nałożenie podatków od nieruchomości przez władze stanowe.

LOFT APARTMENTmieszkanie typu „loft”: mieszkanie zwykle o dużej powierzchni, położone w budynkach zaadaptowanych na potrzeby mieszkaniowe, np. w dawnych fabrykach, magazynach, zakładach przemysłowych, itp.; lofty charakteryzują się otwartą przestrzenią oraz niezabudowanym sufitem, na którym widoczne są pozostałości oryginalnej instalacji przemysłowej.

LOSS MITIGATION DEPARTMENT oddział ograniczenia strat: oddział banku lub innej instytucji finansowej, którego zadaniem jest zmniejszenie strat finansowych spowodowanych zaniedbaniem spłat długów przez pożyczkobiorców; rozpatruje m.in. wnioski o sprzedaż bez pokrycia (short sale applications), wnioski o modyfikację pożyczki (loan modification applications), oraz przeprowadza polubowne zajęcie obciążonej nieruchomości (procedura określana jako friendly foreclosure lub deed in lieu of foreclosure). 

LOT DESCRIPTION opis działki: informacje na temat cech charakterystycznych działki, jej położenia, ogrodzenia i zagospodarowania. 

lot-and-block survey system (inna nazwa: recorded plat system) – system pomiaru gruntów oparty na parcelach i kwartałach zabudowy: system pomiaru gruntów używany w połączeniu z systemem rządowym (government survey system) lub metodą odległości i kierunków (metes- and-bounds method), służący do identyfikowania nieruchomości na mapach geodezyjnych gruntów podzielonych pod zabudowę mieszkalną (subdivision plat), oparty na takich jednostkach jak ponumerowane lub oznaczone literami parcele (lots) i kwartały zabudowy (blocks).

LOW-RISE BUILDING budynek o niskiej zabudowie: budynek mieszkalny posiadający kilka pięter, nie więcej niż sześć (budynki posiadające więcej niż 6 poziomów kwalifikowane są jako high-rise).

MANAGEMENT AGREEMENT umowa o zarządzaniu nieruchomością: umowa pomiędzy właścicielem nieruchomości dochodowej a osobą lub firmą, która zobowiązuje się zarządzać tą nieruchomością za określone w umowie wynagrodzenie, zwykle ustalone jako procent od wszystkich wpływów z czynszów.

MANAGEMENT FEE opłata za zarządzanie nieruchomością: koszty zarządzania nieruchomością dochodową, które mogą sięgać 6% dochodu, który przynosi najem nieruchomości.

MARKET INDICATORS wskaźniki rynkowe: dane statystyczne określające aktywność na danym rynku nieruchomości (np. ilość i rodzaj sprzedanych nieruchomości w danym okresie).

MARKET PRICE cena rynkowa: rzeczywista cena danej nieruchomości uzyskana przy sprzedaży. Nie należy mylić tego terminu z określeniem „market value” – wartość rynkowa, który oznacza najbardziej prawdopodobną cenę nieruchomości możliwą do uzyskania w warunkach otwartego rynku.

MARKET RESEARCHbadanie rynku: analiza i interpretacja danych dotyczących danego rynku nieruchomości.

MARKET VALUE wartość rynkowa: najbardziej prawdopodobna cena nieruchomości możliwa do uzyskania w warunkach otwartego rynku, na który nie mają wpływu nadzwyczajne okoliczności, oraz przy założeniu, że strony transakcji są dobrze poinformowane, są od siebie niezależne i nie działają w sytuacji przymusowej.

Zbigniew Pieńkowski – magister filologii angielskiej ze specjalizacją w kulturoznawstwie amerykańskim (Uniwersytet Warszawski, 1994 rok). Tłumacz zawodowy z 18-letnim doświadczeniem. Realtor®, Real Estate Managing Broker, właściciel firmy Caret Realty Inc. Od 2004 roku służy pomocą przy kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.
Tel: 773-719-3645    
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.         
Web: www.CaretRealty.com

Kierowcy, którzy otrzymali mandaty za używanie telefonów komórkowych podczas jazdy i zostali złapani przez policję w Chicago, mają szansę na odzyskanie pieniędzy.

Pozew w tej sprawie został wniesiony 1 sierpnia w sądzie powiatu Cook przez tę samą kancelarię, która niedawno osiągnęła porozumienie i odszkodowania w sprawie dotyczącej mandatów za przejazdy na czerwonym świetle.

Prawnicy twierdzą, że kierowcy nie mieli szansy na przesłuchanie w odpowiednim sądzie, a miasto nie miało prawa nakładać automatycznych kar finansowych. Według wniesionego oskarżenia, miasto nie dzieliło się pieniędzmi uzyskanymi z mandatów w latach 2010-15 z instytucjami stanowymi i powiatowymi.

Od początku 2010 roku dziesiątki tysięcy kierowców w Chicago zostało ukaranych mandatami za używanie telefonów komórkowych. Kancelaria, która wniosła pozew, domaga się zwrotu wszystkich ściągniętych od kierowców pieniędzy za mandaty wystawione od 2010 roku.

Mandat za używanie telefonu komórkowego podczas jazdy wynosi w tej chwili $100.

Przedstawiciele administracji rady miasta powiedzieli, że miasto jeszcze nie przeanalizowało dokładnie złożonego pozwu, ale "zamierza energicznie bronić się przed tym procesem". 

Monitor

Policyjne statystyki za lipiec pokazują, że w porównaniu do ubiegłego roku wzrosła liczba morderstw, ale spadła liczba strzelanin. Najwięcej ofiar przemocy z bronią palną odnotowano w dzielnicach Englewood, Deering, Harrison i Austin.

W Chicago w lipcu zamordowane zostały 74 osoby, w tym samym miesiącu 2016 r. liczba ta wynosiła 65. Od początku tego roku doszło na terenie miasta do 409 zabójstw, a to więcej, niż w ubiegłym roku o tej samej porze.

W całym 2016 roku doszło do 781 morderstw, tym samym ich liczba pierwszy raz od prawie 20 lat przekroczyła 700. Dziennik "Chicago Sun-Times" przewiduje, że ten rok może być pod tym względem jeszcze gorszy.

Z policyjnego podsumowania ubiegłego miesiąca wynika, że w Chicago o 13 procent spadła liczba strzelanin. Najwięcej z nich, podobnie jak zabójstw, miało miejsce na zachodzie i południu Chicago, w dzielnicach Austin i Englewood.

"Spadek liczby strzelanin o 13 procent to dobra wiadomość dla miasta i chciałbym podkreślić, że był to piąty z rzędu miesiąc ze spadkiem przestępczości z bronią palną. A tak długiego okresu nie mieliśmy od 2013 roku" - ocenił komendant policji Eddie Johnson.

W całym lipcu co najmniej 410 osób odniosło obrażenia ciała w wyniku użycia broni palnej, a to o 31 mniej niż w lipcu ubiegłego roku.

Komendant Johnson podkreślił, że policja od początku roku zarekwirowała ponad 5,300 sztuk broni z chicagowskich ulic, a liczba aresztowań związanych z jej posiadaniem wzrosła o 32 procent.

Nie tylko w naszym mieście odnotowano wzrost zabójstw w tym roku, ale także w 62 innych o populacji większej niż 250 tysięcy - podał zajmujący statystykami dotyczącymi przestępczości portal FiveThirtyEight.com. W skali całego kraju wskaźnik morderstw jest niższy niż w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. 

JT

Autorzy „Filozofii – najwspanialszej historii”, Luc Ferry i Claude Capellier konkludują swoje podróżowanie po meandrach filozofii europejskiej niezwykłym konceptem „nowej zasady sensu” – czyli mądrością miłości.

Jak piszą w jednym z ostatnich rozdziałów:

„Tak więc pierwszy humanizm, humanizm oświecenia i praw człowieka, zastąpiony zostaje drugim, znacznie poszerzonym: nowym humanizmem braterstwa i sympatii, który nie poświęca już człowieka dla narodu, rewolucji, a nawet postępu (ideały uważane za zewnętrzne i wyższe od człowieka), tylko w samej immanencji naszego życia i naszych uczuć do innych odnajduje źródło pozytywnej utopii, którą niesie projekt przekazania tym, którzy przyjdą po nas, świata oferującego każdemu środki do tego, żeby się zrealizował” (s. 343)

Można to obrazowo streścić zestawiając ze sobą oryginalny imperatyw kategoryczny Kanta z wersją definiującą „mądrość miłości”, jaką proponują autorzy „Filozofii – najpiękniejszej historii”:

Imperatyw kategoryczny Kanta:

Postępuj tylko wedle takiej maksymy,
co do której mógłbyś jednocześnie chcieć, aby stała się ona prawem powszechnym.

Wersja Ferriego i Capeliera jest taka:

Działaj w taki sposób, żeby maksimum twojego działania mogło zostać zastosowane wobec tych, których kochasz najbardziej. (s.365)

Jak piszą autorzy w objaśnieniach to swej wersji imperatywu:

„Wydaje się, że gdybyśmy dostosowali się do takiej maksymy, moglibyśmy inaczej traktować obcokrajowców lub bezrobotnych. Wyobraźmy sobie, że nasze dzieci znalazły się na ich miejscu, co byśmy wtedy zrobili? Inny sposób wyrażenia tego samego imperatywu:

Działaj w taki sposób, żeby maksimum twojego działania mogło zostać zuniwersalizowane dla wszystkich, których kochasz, nie jako prawo natury na sposób Kanta, lecz jako prawo miłości”. (s.365)

Że coś się musi wydarzyć, że coś się musi zmienić, że koniecznością jest przedefiniowanie naszego generalnego paradygmatu istnienia jest oczywiste. Wszyscy to mniej lub bardziej czujemy i tego oczekujemy. Niewydolność współczesnych nam wersji politycznego i ekonomicznego funkcjonowania jest bardziej niż widoczna i sprawia, że te zdeformowane i zdegenerowane struktury społecznej organizacji wywołują w nas głęboki niepokój. Obawiamy się utraty pracy, niewypłacalności systemów emerytalnych, niewydolności opieki społecznej czy niedostępności ubezpieczeń i opieki zdrowotnej.

Coś trzeba z tym zrobić! Pozostaje jednakowoż pytanie – co?

Jak pisałem w poprzednim tygodniu, nawet giganci korporacyjni i finansowi, tacy, jak założyciel Facebooka, maja świadomość konieczności zmian w układzie społecznych relacji. Już nie tylko i wyłącznie ślepa konkurencja, już nie tylko zysk za wszelką cenę, już nie tylko bezwzględny wzrost ekonomiczny. Jak piszą:

„Prezes Facebooka poczuł odpowiedzialność społeczną i zmienił misje firmy. Jego wypowiedzi dotyczą raczej wizji budowy społeczeństwa niż zysków, momentami brzmią jak polityczny manifest. Jak pisze sam prezes, Facebook uczynił już dużo, by ludzie mogli się ze sobą komunikować, ale to nie wystarczy. 'Nasze społeczeństwo jest wciąż podzielone. Wierzę, że naszą odpowiedzialnością jest robić więcej. Nie wystarczy połączyć ludzi; trzeba ich także zbliżyć do siebie. Musimy dać ludziom możliwość wyrażania zróżnicowanych opinii, a także możliwość budowy wspólnego gruntu do rozwoju. […] Budowa globalnej społeczności musi zaczynać się od dołu, nie od góry. Mnóstwo ważnych zadań ma poziom powszechny, np. zatrzymanie globalnych zmian klimatu, przeciwdziałanie pandemiom i terroryzmowi. Żadne z tych zadań nie może być wykonane przez jeden kraj, ani przez jedną grupę osób. Nasza nowa misja to nie tylko postulat. To cała filozofia i nadzieja dla świata. Wypełniamy naszą misje nie przez głoszenie haseł, ale przez codzienną pracę każdego z nas. A jeśli wystarczająco wielu z nas będzie budować społeczność, która zbliży do siebie ludzi, wtedy możemy zmienić świat' - napisał. Zuckerberg przestał być biznesmenem, a został politykiem? Takiego manifestu mało kto się spodziewał”.

Podobnej manifestacji dokonał, a odbiło się to szerokim echem w świecie, niezwykły w swych pomysłach wizjoner u twórca fascynujących projektów, Elon Musk, gdy prezydent Trump wycofał się z paryskiego paktu klimatycznego:

„Decyzji sprzeciwia się Elon Musk. Założyciel PayPala i Tesli oraz jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Powiedział on, że jeśli Trump wycofa się z porozumienia klimatycznego, to przestanie doradzać prezydentowi USA”.

Okazuje się, że determinacja w obronie ważnych dla przyszłości ziemi ustaleń i postanowień leży na sercu również tych najbogatszych, którzy kierują największymi korporacjami świata.

Wszystko to jest i śmieszne i groźne zarazem, bo przypomina model średniowiecznego układu społecznego, który polegał na uświęceniu niewyobrażalnych ekonomicznie różnic społecznych. Jedni mieli wszystko, a drudzy nic. Tych pierwszych było niewielu, ci drudzy stanowili większość. Z jednej strony bogactwo zamku (pałacu), z drugiej bieda podzamcza. Historia lubi się powtarzać. Wprawdzie nie mamy już bajecznie bogatych książąt i potwornie biednych wieśniaków, ale mamy za to około stu osób, które są w posiadaniu połowy światowego bogactwa. 

Trudno odmówić stoikom racji, gdy mówili, ich świat charakteryzuje się wieczną powtarzalnością. Nie doskonalimy się i nie wznosimy spiralnie, przechodząc na wyższe poziomy rozwoju, ale drepczemy stale w tym samym zaklętym kółku, mając jedynie złudne wrażenie postępu i zmian na lepsze.

Zdecydowanie inne zdanie na ten temat miał profesor Leszek Kołakowski, gdy pisał w „Kluczu niebieskim, albo opowieściach biblijnych zebranych ku pouczeniu i przestrodze”:

„A jednak - powtarzam - [świat] jest naprawdę wielkim i imponującym dziełem. Dowodów na to jest dużo. [...] Faktem jest w każdym razie - co jest sprawą główną przy ocenie - że świat nadaje się do pewnej naprawy i że przy olbrzymich wysiłkach olbrzymiej masy ludzi można na nim dokonać malutkich zmian na lepsze; historia, wbrew wszystkiemu, daje pewne świadectwa przemawiające za takim poglądem." (s.7)

Nie jest jasne, o jakich świadectwach myślał profesor, faktem jednakowoż jest, iż masy same w sobie niczego nie zmieniają, bo są kompletnie inercyjne. Potrzebują do wszczęcia akcji albo głodu, albo totalnej katastrofy naturalnej, albo iskry wywołanej przez nieliczne jednostki, wizjonerów, którzy pociągną owe masy ku nowemu. Nowe jest przecież z jednej strony intrygujące, ale z drugiej zawsze napawa nas, jeśli nie obawą, to strachem. Boimy się nowego! Dlatego, być może, przedefiniowanie kantowskiego imperatywu ma głęboki sens i pozwala na zbudowanie zupełnie innej, niż dotychczas, rzeczywistości społecznej. Przypomnijmy:

Działaj w taki sposób, żeby maksimum twojego działania mogło zostać zastosowane wobec tych, których kochasz najbardziej.

Jeśli przypomnimy sobie jednakowoż, co Stalin zrobił tymi, których „kochał”, to można wątpić w sensowność jakichkolwiek definicji, imperatywów czy etycznych zaleceń. Pozostaje pytanie, czy Stalin był człowiekiem, a jeśli nawet uznamy, że tak, to pozostaje pytanie, na ile nim był i czy jego stosunek do najbliższych mu osób można określić mianem miłości?

Ferry i Capelier wspaniale puentują te wątpliwości:

„To nie przypadek, jeśli /poznać/ i /kochać/ są w Biblii synonimami: rozszerzenie horyzontu, w opozycji do umysłu ograniczonego, zamkniętego w na swych partykularyzmach i zawsze zazdrośnie ich chroniącego, jest bez wątpienia tym, co pozwala nam lepiej rozumieć i przez to lepiej kochać innych. To właśnie nas uczłowiecza!” (s.368)

Zbyszek Kruczalak

Zgodnie z zapowiedziami gubernator Bruce Rauner zawetował we wtorek senacką ustawę o finansowaniu szkół publicznych. 855 szkolnych dystryktów w Illinois z niecierpliwością oczekuje na kolejne decyzje w tej sprawie. Pieniądze od stanu muszą zostać im przekazane do 10 sierpnia, aby nowy rok szkolny rozpoczął się bez zakłóceń.

Senacka ustawa SB1 został uchwalona 31 maja, ale dopiero w poniedziałek, w ostatnim dniu specjalnej 4-dniowej sesji stanowego Kongresu, trafiła na biurko gubernatora.

Bruce Rauner od miesięcy domagał się ustawy, a jednocześnie zapowiadał, że jeżeli nie zostanie zmieniona, to zawetuje jej zapis o przekazaniu dodatkowych pieniędzy na chicagowskie szkoły. 

Gubernator uważa, że jest to wykup długów CPS. W ustawie jest zapis o przekazaniu chicagowskiemu dystryktowi dodatkowych 215 milionów dolarów na pomoc w spłacie zobowiązań emerytalnych wobec nauczycieli i innych pracowników CPS. Ten zapis został zawetowany przez gubernatora, podobnie jak drugi, dzięki któremu chicagowskie szkoły mogłyby otrzymać większe środki niż inne dystrykty.

"Z moimi zmianami Illinois może osiągnąć historyczną reformę finansowania edukacji, która będzie sprawiedliwa dla wszystkich dzieci w stanie Illinois" - powiedział gubernator ogłaszając wprowadzone przez siebie poprawki do ustawy.

W myśl zapisów, które znalazły się w ustawie SB1, żadna szkoła publiczna w Illinois nie otrzymałaby mniej pieniędzy niż w ubiegłym roku.

Nie wiadomo, jaki będzie kolejny ruch stanowych senatorów, którzy od wtorku mają 15 dni na podjęcie decyzji.

Mogą spróbować przegłosować weto gubernatora, albo uchwalić ustawę z poprawkami naniesionymi przez gubernatora. Potem ustawa trafi do Izby Reprezentantów.

Odrzucenie weta nie będzie łatwe, bo wymagana jest większość 3/5 głosów w Izbie i Senacie. Demokraci w stanowym Senacie dysponują 37 głosami, a do odrzucenia weta gubernatora potrzeba 36. W przypadku Izby Reprezentantów wymagane jest 71 głosów, a demokraci mają 67, więc muszą liczyć na pomoc kilku republikańskich kongresmenów, tak jak było to w przypadku ustawy budżetowej i z podwyżką podatku dochodowego w ubiegłym miesiącu.

Republikański stanowy senator Jason Barickman zarzuca jednak demokratom kontrolującym Kongres w Springfield brak dobrej woli do negocjacji, co spowodowało, że fiaskiem zakończyła się specjalna dodatkowa sesja zwołana przez gubernatora.

"Demokraci są tylko zainteresowani kontynuowaniem politycznych zapędów, nie negocjacjami, które zakończyłyby kryzys w naszym systemie szkolnictwa" - ocenił.

Republikanie i demokraci zgadzają się, że sposób, w jaki stan finansował szkoły przez 20 lat, wymaga reformy, ale różnią się co do tego, jak to zmienić.

Illinois stosuje złożoną formułę, która wymaga, aby dystrykty w dużym stopniu finansowane były z dochodów z lokalnego podatku od nieruchomości. Powoduje to ogromną różnicę w wydatkach na jednego ucznia w okręgach o niskich i wysokich dochodach z podatków od nieruchomości.

Nowa formuła pozwala na większe dofinansowania najbiedniejszych dystryktów, ale po upewnieniu się, że żaden z 855 dystryktów nie otrzyma mniej pieniędzy niż w ostatnim roku szkolnym. Ustawa przeznaczała również pomoc dla funduszu emerytalnego pracowników CPS. Te zapisy w ustawie zostały jednak zawetowane przez gubernatora.

Decyzję ostro skrytykował burmistrz Rahm Emanuel. "Jego obliczenia są niezrozumiałe, jego zapewnienia okazały się fałszywe, a jedyną rzeczą, którą gubernator się kieruje, jest jego własny polityczny cynizm. Czas, by gubernator Rauner przestał prowadzić polityczne rozgrywki kosztem przyszłości naszych dzieci, a zademonstrował przywództwo i sprawił, by edukacja dzieci nie zależała od ich kodu pocztowego czy jego politycznych zachcianek" - czytamy w oświadczeniu burmistrza Chicago.

JT

Mieszkanka Cicero otrzymała DUI w drodze na wymaganą przez sąd terapię po... poprzednim DUI.

23-letnia Vanessa Vargas została zatrzymana około godz. 5:30 po południu przy Woodside Road w Riverside. Funkcjonariusz w momencie zatrzymania poczuł od kobiety zapach alkoholu i marihuany, a Vargas nie zdołała zaliczyć przeprowadzonych na miejscu testów trzeźwości. Stężenie alkoholu we krwi wynosiło 0.196, więcej niż dopuszczalne prawem limity.

Policjant znalazł wewnątrz samochodu otwarte piwo i 18 gram marihuany. Kobieta powiedziała, że była w drodze na wyznaczoną przez sąd terapię po poprzednim aresztowaniu za jazdę pod wpływem niedozwolonych substancji, do którego doszło w styczniu 2016 roku w Berwyn.

Tym razem została oskarżona o jazdę pod wpływem alkoholu, jazdę pod wpływem narkotyków, jazdę z otwartym alkoholem w samochodzie i posiadanie konopi.

Jej prawo jazdy było ważne w momencie aresztowania, ponieważ okres jego zawieszenia po poprzednim aresztowaniu już się zakończył - poinformowała policja. 

Monitor

Z opóźnieniem spowodowanym batalią sądową, w środę został wprowadzony podatek od napojów słodzonych. Za każdą uncję sprzedawaną na terenie powiatu Cook płacimy dodatkowego centa. 

Podatek miał zacząć obowiązywać od 1 lipca, ale sprawa trafiła do sądu. Podatek jednak w środę wszedł w życie, bo ubiegłotygodniowej decyzji sędziego sądu okręgowego powiatu Cook, który odrzucił pozew złożony przez Zrzeszenie Przedsiębiorców w Illinois.

Dochód z podatku ma pomóc zbalansować finanse powiatu Cook. Podatek ma przynieść 67.5 miliona do kasy powiatu jeszcze w tym roku i ponad 200 milionów w kolejnym. Wcześniej przewodnicząca Rady Powiatu Cook, Toni Preckwinkle, ogłosiła zwolnienie 300 pracowników w biurze szeryfa powiatu Cook. Niektórzy z nich powrócą do pracy.

Handlowcy obawiają się, że klienci będą robić zakupy poza powiatem Cook. Teraz za opakowanie 12 puszek słodkiego napoju w cenie $6.49 trzeba będzie zapłacić $1.40 więcej, a za 2-litrową butelkę dodatkowe 68 centów.

Podatek jest naliczany przy kasie. Są z niego zwolnieni klienci, którzy robią zakupy korzystając z kuponów żywnościowych w ramach programu zasiłków dla osób o najniższych dochodach w powiecie Cook (SNAP).

Podatek płacimy od napojów bezalkoholowych słodzonych cukrem lub słodzikiem, sprzedawanych na terenie powiatu Cook. Dotyczy to zarówno napojów z automatów, w butelkach i puszkach.

Podatek jest nakładany także na napoje dietetyczne oraz te, które nie są w 100 procentach sokami owocowymi, napoje dla sportowców oraz napoje energetyczne. Na przykład: Gatorade, Powerade, Capri Sun, Minute Maid, Nantucket Nectars, Red Bull, Frappuccino, Tazo, SoBe i Glaceau Vitaminwater.

Szczegółową listę napojów objętych podatkiem można znaleźć na stronie https://www.scribd.com/document/355283827/Cook-County-Pop-Tax-Taxed-Beverages#from_embed

Opodatkowane są słodzone mieszanki używane do drinków w barach i restauracjach. Podatkiem nie są objęte 100-procentowe soki owocowe i warzywne, mleko i mieszanki dla dzieci, a także napoje stosowane do celów medycznych.

Podobne podatki są wprowadzane w całym kraju. Lokalne władze zwracają uwagę na korzyści wynikające z opodatkowania słodkich napojów, których wysokie spożycie jest związane z otyłością i innymi problemami ze zdrowiem. American Beverage Association, stowarzyszenie reprezentujące takie firmy jak Coca-Cola i Pepsi, przeznaczyło miliony dolarów na walkę z opodatkowaniem napojów słodzonych w różnych miastach.

JT

Policja aresztowała i oskarżyła o włamanie mężczyznę, który został nagrany na kamerze monitoringu w momencie wtargnięcia do domu w Mt. Prospect. 

55-letni Scott Weissert z Arlington Heights jest według policyjnych śledczych osobą, która w niedzielę, 23 lipca włamała się do domu, w którym w tym czasie przebywała tylko 16-letnia dziewczyna. Nastolatka zamknęła się w sypialni, a kiedy włamywacz próbował tam wejść, zaczęła krzyczeć i mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia.

Policjanci z Mt. Prospect otrzymali wiele wskazówek po upublicznienia nagrania na swojej stronie internetowej. Informacje te pomogły śledczym zidentyfikować Weisserta, co doprowadziła do jego aresztowania i postawienia zarzutów.

Oskarżony aktualnie przebywa w policyjnych areszcie. Na rozprawie, która odbyła się w środę, wyznaczono w jego sprawie kaucję w wysokości $200,000. Termin następnego posiedzenia sądu został wyznaczony na 24 sierpnia.

"Incydenty takie jak ten mogą przyczynić się do uświadomienia sobie, jak najlepiej zachować się w przypadku próby włamania do domu" - powiedział oficer Greg Sill z departamentu policji w Mt. Prospect.

"Choć naturalnym instynktem jest ukrycie się w głębi domu, mieszkańcy powinni jasko dać do zrozumienia, że ktoś przebywa w środku, czy to robiąc hałas czy włączając głośno telewizor. W ostatnich latach wielu sprawców, którzy podejmują próby włamania, szuka pustych domów". 

Monitor