Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

O godzinie 7 rano w piątek rozpoczął się strajk pielęgniarek z University of Chicago Medical Center. To pierwszy strajk w historii tego szpitala, jednego z największych i najbardziej prestiżowych w Chicago. W szpitalu znajduje się 618 łóżek dla pacjentów.

Setki pielęgniarek ubranych w czerwone koszulki maszerowały w rejonie skrzyżowania ulic 58th i Maryland, niosąc transparenty z napisami: „Strajkuję dla moich pacjentów”, „Nasi pacjenci zasługują na więcej” i wykrzykując hasła.

Chociaż związek zaplanował tylko jednodniową akcję protestacyjną, pielęgniarki nie będą mogły wrócić do pracy aż do środy rano, ponieważ na ten okres szpital zawarł umowę z pielęgniarkami tymczasowymi.

W dniach poprzedzających strajk dziesiątki niemowląt i dzieci przebywających na oddziałach intensywnej terapii zostały przeniesione do innych szpitali. Szpital prosi także karetki pogotowania o zabieranie nowych pacjentów do innych szpitali, w tym pacjentów po urazach, co budzi zaniepokojenie niektórych społeczności, które przez lata walczyły o pomoc w nagłych przypadkach na południowej stronie miasta.

Negocjacje trwały do późnych godzin wieczornych w środę, ale załamały się w momencie poruszenia kwestii dotyczących nadgodzin i problemów kadrowych, które zdaniem pielęgniarek, wpływają na bezpieczeństwo pacjentów.

Marjorie Féria, która od pięciu lat pracuje jako pielęgniarka na sali operacyjnej, powiedziała, że od pielęgniarek, które pracują na salach operacyjnych podczas zabiegów u osób dorosłych, oczekuje się pracy na oddziałach dziecięcych w weekendy i święta, kiedy brakuje innego personelu.  

„To nie jest optymalne” – powiedziała, dodając, że pacjenci ufają pielęgniarkom, a one swoją pracę traktują bardzo poważnie.

Strajkujące pielęgniarki twierdzą, iż są zmuszane do pracy przez wiele godzin i nie są w stanie zapewnić odpowiedniej opieki, jakiej potrzebują ich pacjenci.

„Pielęgniarki nie strajkują, aby strajkować. To nie jest coś, co ktokolwiek chce robić” – powiedziała Denise Summers, która pracuje w University of Chciago Medical Center od prawie 10 lat, dodając, że zmiana jest drastycznie potrzebna.

„Pielęgniarki nie są w stanie zjeść lunchu. Wiele razy nie jesteśmy w stanie zrobić sobie przerw. Ponosimy konsekwencje, jeśli bierzemy dni chorobowe. W efekcie czujemy się wypalone” – powiedziała.

Jednym z kluczowych punktów w negocjacjach kontraktowych był personel. National Nurses United, związek zawodowy pielęgniarek, poinformował, że od stycznia 2017 roku pielęgniarki złożyły ponad 1,700 skarg opisując problemy kadrowe.

Dodatkowo, ponieważ w szpitalu często brakuje personelu, pielęgniarki często są proszone o pracę na oddziałach, na których nie mają żadnego doświadczenia.

Jednak szpital twierdzi, że personel nie stanowi problemu, argumentując, że ich poziom zatrudnienia jest najlepszy w stanie i w mieście. Szpital oskarża związki zawodowe o wypaczanie faktów dotyczących kwestii kadrowych.

Przed szpitalem protestowała także Grazyna Cohen, która opiekuje się pacjentami chorymi na raka. Powiedziała, iż rozumie, że zatrudnienie większej liczby wykwalifikowanych pielęgniarek jest drogie, ale nadszedł czas, aby szpital to zrobił.

„Ten szpital jest placówką odnoszącą sukcesy finansowe, kliniczne, akademickie i znajduje się w sytuacji, w której może sobie pozwolić na zapewnienie odpowiedniego personelu” – powiedziała.

Strajkujące pielęgniarki nie wrócą do pracy aż do środy, ponieważ University of Chicago Medical Center, aby zapewnić funkcjonowanie szpitala podczas protestów, było zmuszone zatrudnić pielęgniarki zastępcze i zagwarantować im pięć dni pracy, aby być w stanie zatrudnić ich odpowiednią ilość.

Monitor

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location