----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Podobno w internecie można znaleźć i kupić wszystko. Podobno każdy przedmiot się sprzeda. Nawet pamiątki po seryjnych mordercach. By się o tym przekonać, wystarczy odwiedzić stronę Serial Killers Inc, specjalizującą się w tego typu “pamiątkach”. Można tam znaleźć listy napisane przez największych przestępców w historii USA, ich wiersze, zdjęcia, dokumenty z rozpraw sądowych, a także należące do nich ubrania, włosy, biżuterię, etc.

Jednym z wystawionych na sprzedaż przedmiotów jest płótno olejne przedstawiające klauna, namalowane przez Johna Wayne Gacy, który stracony został w 1994 r. za zabicie 33 chłopców i młodych mężczyzn w północno-zachodnim Chicago. Dla jednych to niemoralne, dla innych sposób na zarobienie pieniędzy. Prawo tego nie zabrania, ale czy przypadkiem nie powinno?

Osoby zbierające tego typu przedmioty mogą znaleźć niemal wszystko, choćby akt zgonu Timothy McVeigh`a, który zdetonował ciężarówkę pełną materiałów wybuchowych pod budynkiem federalnym w Oklahoma City, w wyniku czego zginęło 168 osób; pukiel włosów Charlesa Mansona ułożony na kształt swastyki, bieliznę należącą do seryjnych morderców, ich listy pisane z więzienia do swych fanów, nawet ziemię pochodzącą spod domu, w którym Gacy ukrywał ciała swych ofiar.

Handel tego typu przedmiotami wyszedł z podziemia wraz z rozwojem internetu. Bardzo szybko zaczęły się mnożyć strony pośredniczące w kupnie i sprzedaży. Okazało się, że posiadaczy tego typu “pamiątek” jest wielu. Podobnie jak nabywców, nazywanych kolekcjonerami. Same przedmioty zyskały określenie “murderabilia”.

Prawodawcy i rodziny ofiar od lat starają się ukrócić ten proceder, na razie bez skutku. Zyskali nawet niespodziewanych sprzymierzeńców – kilku morderców oczekujących na wykonanie wyroku w celach śmierci lub odsiadujących kary dożywocia.

“Wiem, jakim koszmarem jest widok tych rzeczy wystawionych na sprzedaż” – mówi David Berkovitz, znany jako Son of Sam, który terroryzował Nowy Jork w latach 70. Zamordował sześć osób i ranił siedem zanim w końcu na jego trop wpadła policja.

“Smuci mnie handel tymi przedmiotami” – dodaje Berkovitz, który do dziś przebywa w więzieniu w stanie NY, podobno znalazł Boga i żałuje swych czynów. Zgodnie z prawem co dwa lata przysługuje mu prawo do ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie. Prawdopodobnie go nie uzyska, ostatnia odmowa komisji miała miejsce w tym roku.

Zysk z morderstwa

Andy Kahan, były policjant z Teksasu, dziś szef biura zajmującego się w Houston pomocą ofiarom przestępstw, jest zagorzałym przeciwnikiem tego typu biznesu.

“Nikt nie powinien mordować, gwałcić i rabować, a potem zamieniać tego w dodatkowy zysk” – uważa Kahan, który przedstawił władzom Teksasu wynik swego dochodzenia na stronie eBay. Znalazł tam między innymi kawałki paznokci seryjnego mordercy z Kalifornii sprzedane za $12.99, czy do połowy wypalonego papierosa należącego do Charlesa Mansona z ceną wywoławczą $20.

Mark Klaas, którego 12-letnia córka Polly została uprowadzona, zgwałcona i zamordowana, też zabrał głos w tej sprawie, gdy na stronie eBay znalazł wystawione na sprzedaż listy i zdjęcia Richarda Alana Davisa przebywającego w celi śmierci w Kalifornii. Kategorycznie zaprotestował przeciw jakiejkolwiek formie handlu mogącej wspomóc mordercę swej córki. Na prośbę Kahana napisał więc list do legislatorów ze swego stanu i dzięki temu Kalifornia została pierwszym stanem zabraniającym przestępcom i pośrednikom zarabiania na handlu murderabiliami. Nieco później podobne prawo wprowadził u siebie Teksas, a uwieńczeniem wysiłków zrozpaczonego ojca była decyzja strony eBay zakazująca handlu tego typu przedmiotami.

Co z tego, skoro prawo nie jest uniwersalne dla całego kraju, a stron zajmujących się takim handlem są setki. Choćby wspomniana na początku Serial Killers Inc. Jej właścicielem jest Eric Holler. Według niego sprzedaż takich przedmiotów nie różni się zbytnio od sprzedaży gadżetów związanych z filmami kryminalnymi i pełnymi przemocy grami komputerowymi, których twórcy starają się zbić kapitał na popularności gatunku. Jednocześnie zdaje on sobie sprawę, że dla wielu osób to, czym się zajmuje jest niesmaczne i niemoralne. “Morderstwo to chaos i okazja do zarobienia pieniędzy” – mówi Holler – “ Myślę, że to jest w każdym z nas”.

Zainteresowanie tego typu przedmiotami rośnie tuż przed Halloween i utrzymuje się do Bożego Narodzenia. Kolekcjonerzy kupują sobie i innym prezenty zgodne z ich zainteresowaniami i potrzebami. Trudno powiedzieć, co drzemie w duszy kogoś, kto niedawno na aukcji w Niemczech kupił akwarele Adolfa Hitlera za 450 tysięcy dolarów. Albo wybrał się do Crime Museum w Waszyngtonie, by podziwiać oleje pędzla Johna Gacy.

Ten ostatni zaczął malować w więzieniu, a dokładnie w celi śmierci, w której przebywał przez ostatnich 14 lat życia. Niektóre z jego prac są makabryczne, inne przypominają prace dziecka malującego Jezusa, Elvisa, królową Śniegu, czy różne wersje jego własnego alter ego – klauna. Tuż przed egzekucją w 1994 r. Gacy wystawił za pośrednictwem swych prawników około 40 prac na sprzedaż. Zajął się tym dom aukcyjny James Quick Auctioneers w pobliżu Naperville w Illinois. Część prac wykupili przeciwnicy puszczania ich w obieg, którzy kilka dni po jego śmierci spalili je w wielkim ognisku przed wejściem do domu aukcyjnego. Pozostałe tylko zyskały w ten sposób na wartości i dziś są łakomym kąskiem dla kolekcjonerów pamiątek po seryjnych mordercach.

Bezsilne prawo

To niedopuszczalne, niemoralne, powinno być zabronione – mówią przeciwnicy – Ofiarom i ich rodzinom należy się spokój i szacunek.

Od wielu lat ponawiane są próby zakazania handlu murderabiliami. W obawie, że Berkovitz dorobi się majątku na sprzedaży swych wspomnień legislatura Nowego Jorku zezwoliła w latach 70. na przejmowanie przez stan wszelkich dochodów pochodzących z tego tytułu i wypłacanie ich ofiarom przestępstw. Ustawę tę nazwano Son of Sam Law i w krótkim czasie w kilku częściach kraju pojawiły się jej różne wersje. Jednak w 1991 r. Sąd Najwyższy USA uznał, iż naruszają one Pierwszą Poprawkę do Konstytucji. Mimo to w 2007 roku sędzia w Kalifornii przyznał 90 proc. dochodu ze sprzedaży książki O.J. Simpsona rodzinie Rona Goldmana, zamordowanego razem z Nicole Brown Simpson.

Ostatnio senator John Cornyn z Teksasu wielokrotnie próbował doprowadzić do zakazania handlu pamiątkami po mordercach, ale podobnie jak wcześniejsze próby innych, jego również zakończyły się niepowodzeniem. Okazuje się, że jest spora różnica pomiędzy mordercą zarabiającym na sprzedaży swych przedmiotów, prac i wspomnień, a osobami trzecimi trudniącymi się takim handlem.

Jeśli jakaś rzecz trafi na rynek, nie ma szansy na jej przejęcie. Trafia pod ochronę tych samych praw, które pozwalają na wolność wypowiedzi i ekspresji. Nawet, jeśli autorem jest seryjny morderca.

Kupujący i sprzedający murderabilia doskonale zdają sobie z tego sprawę.

“To, co robię, nigdy nie będzie zakazane” – mówi właściciel jednej ze stron – “Mam za sobą Pierwszą Poprawkę”.

Dobra inwestycja?

Dlatego biznes kręci się jak nigdy dotąd, ceny idą w górę, zainteresowanie jest coraz większe.

“Tak długo, jak ludzie są tym zainteresowani i znajdzie się nabywca” – mówi Rick Staton, właściciel zakładu pogrzebowego w Baton Rouge w Luizjanie, który jest jednocześnie kolekcjonerem i pośrednikiem – “Z jakiegoś powodu niektórzy ludzie się tym emocjonują, a ja nie widzę w tym nic złego”.

Sam ma garaż pełen przedmiotów związanych z największymi przestępcami, na przykład słoik ziemi z miejsca pochówku Ed`a Geina, którego zbrodnie stały się inspiracją dla filmu Psycho; karty kolekcjonerskie z podobiznami morderców, wiele z nich z autografem; podpis kanibala Jeffreya Dahmera i zabójcy Johna Lennona, czyli Marka Chapmana. Staton utrzymuje kontakty z przestępcami, zwłaszcza tymi najbardziej znanymi. Im sławniejsi, tym większą wartość mają ich prace i należące do nich kiedyś przedmioty. Osobiście wybrał się w latach 90. do więzienia w Illinois, by kupić kilka obrazów Johna Gacy, pomagając mu zarobić kilkadziesiąt tysięcy dolarów przed egzekucją. Staton zwykle zatrzymywał dla siebie 30 procent komisowego, resztę pieniędzy przelewając na więzienne konto mordercy.

“Nie robiłem tego, by Gacy lub ktokolwiek inny się wzbogacił” – mówi biznesmen z Luizjany – “Robiłem to, bo interesowały mnie ich zbrodnie i ich przeszłość”.

Jednocześnie przyznaje, że uzyskane w ten sposób pieniądze można nazwać “krwawymi”. “Nie widzę sposobu, by spojrzeć na to inaczej” – mówi Staton.

Kto jest temu winny?

Wiele osób zwalczających ten proceder nie wini morderców, ale handlarzy i pośredników, którzy napędzają koniunkturę w celu podwyższenia własnych dochodów.

“To dilerzy, ludzie na zewnątrz, żyjący w wolnym społeczeństwie, którzy wykorzystują morderców do własnych, zarobkowych celów” – mówi Andy Kahan, prowadzący w Houston biuro zajmujące się pomocą rodzinom ofiar brutalnych przestępstw.

Gdy jedni walczą z handlem murderabiliami, inni narzekają, że prawdziwych seryjnych morderców już nie ma.

“To wymierający gatunek” – mówi Holler, właściciel strony pośredniczącej w sprzedaży – “W latach 80. I 90. seryjne morderstwa były epidemią. Mieliśmy Henry Lee Lucasa, Teda Bundy, Ramireza, Berkovitza, Dahmera i wielu innych. Teraz mamy postęp techniczny, badania DNA, lepszą współpraca organów ścigania i już wielu im podobnych nie widzimy”.

Holler nie żałuje, iż mniej dziś jest seryjnych morderców, ale raczej że wraz z ich zanikaniem zmniejsza się liczba przedmiotów godnych sprzedaży. Uzupełnia więc kolekcję i ofertę współczesnymi murderabiliami, o niższej wartości. Często przedmiotami tylko tematycznie związanymi z jakiś sławnym mordercą. Po ostatniej fali klaunów straszących ludzi na ulicach różnych miast wzrosło zainteresowanie Johnem Gacy. Artyści zaczęli więc podrabiać jego obrazy lub tworzyć własne, zbliżone do nich tematycznie.

Ale nie tylko. Holler sprzedaje na przykład popiersia Gacy w jego stroju klauna za 135 dolarów od sztuki. Podobno rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.

Walka z tego typu biznesem trwa, choć jak widać nie wszyscy uważają to za coś złego. Do tej pory na poziomie federalnym, w Kongresie Stanów Zjednoczonych, już czterokrotnie przedstawiane były propozycje zmiany prawa. Wszystkie upadły w związku z ochroną wolności słowa i wypowiedzi. Więcej korzyści przyniosły próby na poziomie stanowym, blokujące zyski ze sprzedaży. Więcej, przynajmniej na razie, nie da się zrobić. Pośrednicy wręcz cieszą się z zamieszania i aktywności przeciwników handlu murderabiliami. Im więcej zakazów, tym wyższa wartość tych przedmiotów – mówią.

Na podst. abcnews.com, cnn.com, vice.com, theweek.com
opr. Rafał Jurak

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location