----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Z Trampem przez Amerykę

Niewiele jest chyba miejsc w obrębie Stanów Zjednoczonych tak dziwnych i egzotycznych, o arcyciekawej w skutkach historii, jak wyspa i położone na niej miasto Key West. Trudno tam nie trafić. Jedyna droga łącząca z lądem stałym – niezwykle malownicza Overseas Highway –zbudowana w 1938 roku spina mostami 48 wysp.

Kiedy w 1513 roku jeden z pierwszych Europejczyków – Hiszpan Ponce de Leon postawił nogę na plaży dzisiejszej plaży wyspy Key West, zobaczył z przerażeniem olbrzymie stosy kości ludzkich. Okazało się wówczas, że jej właściciele to zamieszkujący tu Indianie – ludożercy. Dlatego też pierwotnie nazwano ją Wyspą Kości – Cayo Hueso.

Na początku XX wieku po przejściu we władanie Stanów Zjednoczonych zadomowili się tu niezwykle agresywni piraci, którzy pod wodzą niejakiego „zielonobrodego” wypowiedzieli „wojnę” USA. Po zwycięskiej ofensywie armii amerykańskiej, która ostatecznie położyła kres awanturniczym ekscesom niechlubnych mieszkańców awanturniczej wyspy, opanowali ją z kolei tzw. łowcy wraków. Ich penetrowanie zatopionych starych galeonów hiszpańskich zalegających okalające rafy koralowe w poszukiwaniu skarbów przeistoczyło Key West w najbogatsze miasto Stanów Zjednoczonych. 50 lat temu wyspa ta była ostoją wszelkiego rodzaju buntowników, by obecnie pełnić funkcje niekoronowanej światowej stolicy homoseksualistów. Dziesiątki tawern, moteli, czy specjalnych miejsc na plażach przeznaczonych jest wyłącznie dla gejów.

Na początku 1982 roku decyzją władz stanowych w poszukiwaniu broni, narkotyków i nielegalnych imigrantów (głównie z Kuby) „naszpikowano” jedyną łączącą z lądem stałym drogę nr 1 szeregiem punktów kontrolnych, które siłą rzeczy odstraszały turystów udających się do tego najdalej na południe wysuniętego miasta USA.

23 kwietnia tego samego roku burmistrz Denis Wardlow w imieniu wszystkich mieszkańców Key West, po burzliwych nocnych debatach „opartych o bufety” miejscowych tawern, wypowiedział Stanom Zjednoczonym „wojnę” ogłaszając Deklarację Niepodległości automatycznie odłączając się od Unii. Marynarkę wojenną najmłodszej republiki świata reprezentował stary i zdezelowany żaglowiec „The Wolf”, zaś lotnictwo wojskowe niepełnosprawny dwupłatowiec.

Oczywiście ta jedna z najbardziej groteskowych chyba wojen na świecie trwała zaledwie niecałą dobę, bowiem były burmistrz, a obecnie premier Republiki Muszli poddał się natychmiast bez wahania.

Obecnie Conch Republic (Republika Muszli) jako niezależne państwo o powierzchni 8,169 akrów i szerokości z zachodu na wschód 4 mil oraz długości z północy na południe 2 mil, pozostaje pod protektoratem Stanów Zjednoczonych wydając m.in. własne paszporty. Posiada swoje konsulaty w Austrii, Niemczech, Honolulu, Atlancie, Nowym Orleanie, w stanie Maine i Ohio. Zaakceptowana została przez Szwecję, Rosję, Francję, Hiszpanię, Irlandię i Niemcy. Polityka zagraniczna bazuje na zasadzie „poluźnienia napięć światowych poprzez surowe egzekwowanie poczucia humoru”.

Kult tęgiego picia w tym mieście wywodzi się oczywiście (jak twierdzą jego mieszkańcy) od „papy” Hemingwaya, który w swej ulubionej tawernie „Sloppy Joe” sączył 8 margarit dziennie w myśl zasady, że krew w rozszerzonych przez alkohol naczyniach krwionośnych pobudza mózg do twórczej pracy. Jako że miasto to szczyci się największą ilością pisarzy i zdobywców nagród Pulitzera na 1 metr powierzchni, zasada ta nie jest pozbawiona sensu. Ernest Hemingway, Robert Frost, Elizabeth Bishop czy John Don Passos, to osobistości na stałe związane z historią i życiem Key West.

Biorąc pod uwagę, iż Republika Muszli położona jest tylko w odległości 90 mil (140 km) od Kuby, jej 25-tysięczna ludność wydaje się być bardziej hawańska niż amerykańska. W zasadzie wszyscy i wszystko poddane jest całkowicie wpływowi morza, błękitnemu niebu, rajskim plażom i wabiącym na wszystkie możliwe sposoby rozmuzykowanym barom.

Jedną z największych atrakcji Key West jest niewątpliwie dom-muzeum Ernesta Hemingwaya. Ten słynny pisarz amerykański i laureat nagrody Nobla w 1954 roku oraz Pulitzera w 1953 roku mieszkał tu od 1931 roku. Był pierwszym mieszkańcem miasta, który szczycił się posiadaniem własnego basenu kąpielowego oraz niezmiennie 40 kotów. 9 lat później, tuż po swoim rozwodzie pozostawił wszystkie swoje rękopisy na zapleczu baru „Sloppy Joes”, wyprowadzając się ze swą nowo poślubioną żoną, dziennikarką Mathą Gellhorn do Hawany na Kubie. Zmarł śmiercią samobójczą 2 lipca 1961 roku w Ketchum w stanie Idaho. Dzisiejsza tawerna „Sloppy Joes” mylnie uważana jest przez wielu turystów za ulubioną drinkową ostoję pisarza. Jego faktycznym miejscem „kotwiczenia” przy barze był obecny „Captain Tony’s Saloon”, który wówczas nosił nazwę „Sloopy Joes”.

Zarówno Key West jak i wiele innych ciekawych atrakcji geograficznych, przyrodniczych i historycznych podziwiać można korzystając z usług biura Tramp Travel, które od 29 lat organizuje autokarowe wycieczki po USA.

Dla osób szczególnie zainteresowanych stanem Floryda i jego atrakcjami polecam mój 2-godzinny film na DVD – „Floryda znana i nieznana”, który nabyć można zamawiając telefonicznie.

Marek Brzeziński
Tramp Travel
Tel. 414-207-3800
www.tramptravelusa.com 

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Skomentuj artykul jako pierwszy

Skomentuj

Komentuj jako gosc.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location